Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2016. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2016. Pokaż wszystkie posty

Pogonowski, Iwo Cyprian

Rok temu dszedł od nas jeden z największych Patriotów mieszkających na obczyźnie, pan Iwo Cyprian Pogonowski. Przy tej smutnej rocznicy przypominamy elegię o panu Pogonowskim pióra jego bliskiego przyjaciela, jaka została opublikowana tuż po śmierci tego znamienitego Polaka na osieroconej przezeń witrynie.

        W starej Rzeczypospolitej był taki zwyczaj, że gdy umarł zacny obywatel, szczególnie żołnierz wyśmienity, podczas mszy pogrzebowej do kościoła wjeżdżał rycerz w pełnej zbroi i spadał z konia przy trumnie żegnanego szlachcica. Ksiądz wzywał go do zmartwychwstania, do przyjścia znów na pomoc Ojczyźnie w potrzebie. Takie było symboliczne pogrzebanie. Tak powinniśmy żegnać mego przyjaciela, Iwo Cypriana Pogonowskiego.

Inżynier Iwo Cyprian Pogonowski (ur. 3 września 1921 r. we Lwowie – zm. 21 lipca 2016 r. w Sarasota na Florydzie, USA) – człowiek renesansu: inżynier przemysłu naftowego, literat, koniarz, szermierz, farmer, wykładowca akademicki, architekt, rzeźbiarz i malarz, lingwista, historyk. Lwowianin żyjący według dewizy swego miasta: „Semper Fidelis”.

Po lepsze życie. Pierwszy rok w USA (III)

Agnieszka i Rafał z córką Wiktorią i synem Patrykiem 8 czerwca przylecieli do Chicago. Przez pierwszy rok towarzyszymy w ich amerykańskiej przygodzie, której początki dobrze pamięta każdy, kto uwierzył w mit o Ameryce.

Grudzień 2016


Wigilię prawdopodobnie spędzą z sąsiadami, tradycyjnie, po polsku. Choinkę postawili już po amerykańsku – trzy tygodnie przed świętami. Zawiesili bombki i światełka. Święta. Trochę smutne, bo pierwsze tak daleko od najbliższych.
– Smutno jest. Nie dlatego, że nie jesteśmy w Polsce, ale dlatego, że nie jesteśmy z rodziną. W sumie to nawet cieszymy się, że te święta wypadają w weekend, że nie będą jakoś szczególnie zauważalne, szybko miną i będzie można pójść do pracy – mówi Rafał, który na święta życzy sobie tylko zdrowia.

Po lepsze życie. Pierwszy rok w USA (II)


Wrzesień 2016


Trzy miesiące w Stanach za nimi.
Tęsknota za Polską zaczyna dawać się we znaki. Powodzi im się nieźle, ale biorą pod uwagę „czarny scenariusz”, czyli powrót do kraju. Agnieszka i Rafał doświadczają całego wachlarza emocji dobrze znanych każdemu imigrantowi. Fascynacja miesza się z rozczarowaniem.


Wiktoria poszła do szkoły, w której zajęcia odbywają się po polsku i po angielsku. W klasie Wiktorii są dzieci, które prawie nie mówią po angielsku, jak i takie, które mówią tylko po angielsku, ale ich rodzice mają ambicje, żeby znały język polski. Może dlatego Wiktoria mówi po angielsku z coraz większą łatwością. Jest zachwycona koleżankami, rysowaniem kredą po podłodze, gimnastyką. Ostatnio powiedziała ojcu, że nie chce już wracać do Polski.

Po lepsze życie. Pierwszy rok w USA (I)

„Dziennik Związkowy” to najstarsza istniejąca i zarazem największa gazeta polska wydawana w Stanach Zjednoczonych. Ponad rok temu jeden z jej dziennikarzy postanowił śledzić losy nowoprzybyłej rodziny emigrantów z Polski i publikować ich perypetie w „DZ”. Oto ich historia.


Czerwiec 2016


Agnieszka i Rafał z córką Wiktorią i synem Patrykiem, zwanym Ptysiem, zaczynają nowe życie w Chicago.
Po wygranej w loterii wizowej wylądowali 8 czerwca 2016 r. na chicagowskim lotnisku O’Hare. Przez pierwszy rok będziemy im towarzyszyć w ich amerykańskiej przygodzie, której początki dobrze pamięta każdy, kto uwierzył w mit o Ameryce.

Wszystko przed nami!


Spotykam ich na terminalu piątym i pytam o pierwsze wrażenia.
Jakbym wylądował dzisiaj na innej planecie, nie byłbym w stanie opowiedzieć o pierwszych wrażeniach, taki jestem zmęczony. Spytaj jutro – mówi Rafał.

Rosjanka która szpiegowała Einsteina

Głośna u zarania obecnej dekady Anna Chapman miała prekursorki o niejednokrotnie porywających życiorysach. Jedna z nich – córka prowincjonalnego prawnika i muza artystycznej elity – została żoną najwybitniejszego rosyjskiego rzeźbiarza swojego pokolenia, a w 1998 r. pojawiła się na ustach całego świata jako ostatnia miłość samego Alberta Einsteina...

Polakom (choć, jak wiadomo, nie wszystkim) może się to wydawać dziwne, lecz nasz wschodni sąsiad od dawna ma doskonały kulturalny PR. Może kojarzyć się nam z Katyniem i zsyłkami na Sybir, ale wielu mieszkańców Zachodu i tak na dźwięk słowa „Rosja” wyobrazi sobie występ teatru Bolszoj lub koncert muzyki Piotra Czajkowskiego (skądinąd syna carskiego generała polskiego pochodzenia). Swoich admiratorów mają tamtejsze krajobrazy, pełna przepychu architektura, a także rosyjskie kobiety. Dość wspomnieć o Elenie Diakonowej, która w ciągu 88 lat życia zdążyła obdzielić gorącym uczuciem Paula Eluarda, Maxa Ernsta i Salvadora Dalego, muzie Henriego Matisse’a Lidii Delektorskiej czy żonie Pabla Picassa, tancerce Oldze Chochłowej.

Stanisław „Cat” Mackiewicz – sentymentalny realista

Stanisław „Cat” Mackiewicz zmarł 18 lutego 1966 roku. Sylwetkę tego Polaka przypomina dziennikarz Mateusz Ambrożek w rozmowie z politologiem Maciejem Zakrzewskim dla „Nowej Konfederacji”.


Mateusz Ambrożek:
— Perspektywa Mackiewicza to mieszanka Henryka Sienkiewicza i Jacquesa Bainville’a. Pierwszy odpowiadał za jego marzenia o restytucji wielkiej Rzeczypospolitej, drugi był mistrzem politycznego realizmu​. [...] Dlaczego publicysta, który zmarł 50 lat temu, wciąż ma wielu czytelników? Na czym polega jego fenomen?


Maciej Zakrzewski:
— Mackiewicza, moim zdaniem, znamionuje to, co jest charakterystyczne dla każdego wielkiego pisarza czy polityka – nie daje się on zaszufladkować. Podział na zwolenników i przeciwników Cata nie przebiega wzdłuż linii prawica-lewica.

Żuławski, Andrzej – Orzeł z podciętymi skrzydłami

17 lutego 2016 roku odszedł w wieku 75 lat pan Andrzej Żuławski, jeden z kilku najbardziej utalentowanych reżyserów polskich znanych na całym świecie.

        Urodził się 22 listopada 1940 roku we Lwowie jako sawjeckij grażdanin (obywatel Związku Sowieckiego) Andriej Mirosławowicz Żuławski. Oczywiście był Polakiem, a obywatelem ZSRS „tylko” dlatego, że po niemiecko-sowieckim IV Rozbiorze Polski jego rodowity Lwów trafił pod okupację sowiecką (zresztą niedługo, bo już pół roku później znalazł się pod okupacją niemiecką). Jego ojcem był polski pisarz i dyplomata Mirosław Żuławski, który był bratankiem ogromnie popularnego na przełomie wieków pisarza fantastyki, Jerzego Żuławskiego (znanego do dzisiaj m.in. z „Trylogii księżycowej”). Ojciec Andrzeja po sowieckiej napaści na Polskę wręcz cudem uchował się przed zesłaniem na Sybir, a po ataku III Rzeszy na Sowietów i przejęciu miasta przez Niemców podjął działalność w Armii Krajowej, dla której  redagował oficjalne „bibuły”, czyli podziemne biuletyny informacyjne AK.

O KOD i ulepszonej demokracji ludowej

        Trochę to zabawnie wyglądało, gdy publicyści, dziennikarze, politycy dziwowali się, że KOD, PO, Nowoczesna, „autorytety Solidarności” i tak dalej, stanęli w jednym szereg z pułkownikiem Adamem Mazgułą z ludowego Wojska Polskiego, który uważa, że w 1981 roku, w sposób kulturalny generał Wojciech Jaruzelski wprowadził stan wojenny i podjęli energiczną walką z polskim rządem, ramię w ramię z ubekami, którzy zapowiedzieli, że nie utrzymają się za 2 tysiące złotych miesięcznie.

        Otóż nie ma co się dziwić, oni wszyscy są po tamtej stronie. Cytując Jarosława Kaczyńskiego, są tam, gdzie w sierpniu 1980 roku, stało ZOMO. Nie ma znaczenia, czy partia nazywa się PZPR, SLD, PO, Nowoczesna i czy jakaś organizacja nazywa się ORMO czy KOD.

Polonia Amerykańska przemówiła. Rozważania na „dni ostatnie”

Polonia Amerykańska przemówiła


        Z racji obowiązków publicystycznych jestem regularnym czytelnikiem „Gazety Wyborczej”, którą nazywam żydowską gazetą dla Polaków, co zaznaczyło się szczególnie od czasu, gdy współwłaścicielem spółki „Agora” został stary żydowski grandziarz finansowy Jerzy Soros, czytelnikiem portalu internetowego „Onet”, będącym internetową odkrywką TVN, którą z kolei podejrzewam o to, iż jest telewizyjną ekspozyturą Wojskowych Służb Informacyjnych, a którą też oglądam, żeby się zorientować, co myśli i do czego zmierza polskojęzyczna wspólnota rozbójnicza, te wszystkie resortowe „Stokrotki”, której polityczną reprezentacją są właśnie Wojskowe Służby informacyjne, czyli stare kiejkuty. Powtórzę bowiem, gwoli przywołania do opamiętania wszystkich lamentujących nad „podziałami wśród Polaków”, że „wśród Polaków” żadnych tragicznych podziałów nie ma.

Zabawy z ogniem na beczce prochu, czyli Ostatni dech WSIowych ścierw

Zdychająca „opozycja” podjęła rozpaczliwą próbę puczu, czyli siłowego przewrotu w celu przejęcia władzy. Hucpa sejmowa jeszcze nie skończyła się, ale widać już, że dalej nie zajdzie. WSI-owe ścierwa już przegrały, tylko to jeszcze do nich nie dotarło. Sympatia ludu, czyli ogromnej większości społeczeństwa polskiego, jest wyraźnie po stronie rządu PiS i rozpaczliwe nawoływania „opozycji” do poparcia ich „protestów” spełzły na niczym.
„Lud” po prostu ich olał z góry ciepłym moczem obojętności i wzruszeniami ramion dla ich hucpy przez wszystkie mroźne, zimowe dni protestów spędzonych do Warszawy dawnych oficerów, współpracowników WSI i agentów udających dzisiaj „demokratów” i „obrońców demokracji”. Nic nie pomogło im blokowanie „rządowej” TVP przy równoczesnym podgrzewaniu atmosfery i podsycaniu agresji w ściekach medialnych pod kontrolą agentur WSI („których oczywiście nie ma” - jak to mówi red. Michalkiewicz), głównie w TVN.

Orędzie noworoczne Prezydenta RP

Szanowni Państwo, drodzy Rodacy!

W mijającym roku reformy przeprowadzone w wielu obszarach przyniosły lub przyniosą konkretne korzyści polskim rodzinom. Zobowiązania wyborcze, złożone w trakcie kampanii prezydenckiej i parlamentarnej, są i będą nadal sumiennie realizowane.

Jesteśmy dziś państwem bardziej solidarnym, dbającym o słabszych, wyrównującym szanse.

Amerykańscy barbarzyńcy – łowcy trofeów z ludzi

Czaszki, zęby i uszy zabitych japońskich żołnierzy masowo kolekcjonowali amerykańscy wojskowi w czasie II wojny światowej. Prezydent USA Franklin Delano Roosevelt w 1942 r. dostał nawet otwieracz do listów zrobiony z kości poległego z Kraju Kwitnącej Wiśni. Podobnego bezczeszczenia zwłok Amerykanie nie dopuszczali się jednak w Europie. A to dlatego, że traktowali oni Japończyków nie jak ludzi, ale „podludzi” albo sprytne zwierzęta, których upolowanie należy uczcić zabraniem trofeum myśliwskiego.

Głowa jako pamiątka


W czasie Wojny na Pacyfiku (toczonej w latach 1937–1945 w Azji) prawie każdy żołnierz USA miał do opowiedzenia historię o odciętej japońskiej głowie albo czaszce. Jak pisze Frances Larson w książce „Severed: A History of Heads Lost and Heads Found” (Odcięte. Historia głów straconych i odnalezionych) te ostatnie przyczepiano do masek wojskowych aut i czołgów jako maskotki.

Za ideę Wielkiej Syrii

Wojna w Syrii wchodzi w jedną z decydujących faz. Z jednej strony – ponowne zajęcie Palmiry przez armię Państwa Islamskiego, z drugiej świętowanie wyzwolenia Aleppo przez jego mieszkańców po zniszczeniu ostatnich punktów oporu i tym samym zakończeniu krwawej, czteroletniej okupacji miasta przez wspólnotę sił Al-Kaidy, ISIS i syryjskiej opozycji (która oficjalnie uznała się za sojusznika dżihadystów). Trzeba natomiast pamiętać o tym, iż po stronie rządu Baszara al-Asada nie tylko walczy regularna armia oraz jednostki Armii Obrony Narodowej. Oprócz nich walczą również żołnierze z irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji, Hezbollahu, nacjonaliści arabscy, syryjscy oraz ochotnicy z Europy i USA. Dzisiaj będzie mowa o jednej z wartych uwagi partii nacjonalistycznych na Bliskim Wschodzie, jaką jest Syryjska Partia Socjal-Nacjonalistyczna.

Zanim przejdziemy do zagadnień związanych z syryjskim socjal-nacjonalizmem, warto by podjąć na początek zagadnienie samego nacjonalizmu na Bliskim Wschodzie.

Ponad dwieście pytań (XXIII)

do p. prezydenta A. Dudy i p. premier B. Szydło oraz do władz PiS-u


POPRZEDNIA CZĘŚĆ ☞ TUTAJ

Zbyt duża miękkość władz wobec awanturników z opozycji (IV)


Nowa „Lista Hańby” (I)


Przedziwna miękkość PiS-u wyraziła się w braku natychmiastowego zdemaskowania prawdziwego oblicza ideowego 32 sygnatariuszy listu otwartego b. działaczy opozycji w PRL do prezydenta Andrzeja Dudy, a faktycznie listu grupy lewaków i lemingów. Sygnatariusze listu atakowali, prezydenta A. Dudę w niezwykle agresywny sposób, zarzucając mu „ideowy nawrot do czasów komunistycznej władzy sprzed 1989 r.” Twierdzili: „Miała być IV RP ,jest PRL- bis”. Zarzucali jakoby obóz rządzący „wysługiwał się ugrupowaniami, „których program i praktyka niebezpiecznie zbliża się do faszyzmu, a historia „na wzór bolszewicki” staje się elementem propagandy”.

Sylwestrowe wizje

Wielka gala sylwestrowa wyprawiana na koniec 2020 roku przez stowarzyszenie zjednoczonych gejów Europy wraz z obrońcami praw nekrofilów ma uhonorować zwycięskiego przywódcę KOD-u różową wstęgą zasługi.

Na galę wybiera się przedstawiciel parlamentarnej większości z PO razem z reprezentantem całej sejmowej mniejszości z Nowoczesnej. Tygodnie przed imprezą lider KOD ćwiczył zasady protokołu u doradcy parlamentarnego ds. nauki kultury – pułkownika Mazguły. Za spontaniczne przywitanie gości z zagranicy przez lud stolicy odpowiada weteran KOD i WSI pułkownik Korablin. Żeby uniknąć niepotrzebnych prowokacji, Urząd ds. Prawdziwej Wolności Słowa kierowany przez Tomasza Lisa zakazał klerykalnych uroczystości, których nasilenie pod koniec roku, szczególnie tydzień przed sylwestrem, psuje opinię o Polsce jako kraju otwartym na inne poglądy niż zaściankowe.

Polak-bohater? To nie do pomyślenia!

Śledztwo prowadzone przez niemieckie służby po zamachu terrorystycznym na jarmark bożonarodzeniowy w Berlinie spotyka się z coraz większą krytyką. Policji i prokuraturze zarzuca się z niezrozumiałych powodów przeciąganie śledztwa, utrudnianie dostępu do informacji, które jeżeli już są podawane, to często wykazują dużo sprzeczności. Niemieckie media za wszelką cenę próbują zbagatelizować lub zafałszować wątek związany z bohaterskim czynem polskiego kierowcy Łukasza Urbana, który walcząc z terrorystą, najprawdopodobniej ocalił wielu ludzi.
Polonia niemiecka nie ma najmniejszej wątpliwości, że komuś w Niemczech bardzo zależy, aby polski kierowca nie został w opinii społecznej uznany za bohatera. Zdaniem Janusza Nowaka z Hamburga – taki opis, w którym czyny Polaka można by uznać za bohaterskie i szlachetne, po prostu nie pasuje do „polskiego wizerunku”, jaki przez lata ugruntował się po zachodniej stronie Odry.

Niemiecka hipokryzja

        Niemiecka hipokryzja jak zwykle nie ma granic.
Pomimo, że policja i służby niemieckie już od pierwszych chwil po przebadaniu ciężarówki przy pomocy której kolejny zboczony islamski pies chorujący na wściekliznę dokonał terrorystycznego ataku w Berlinie musiało być od razu oczywiste, że jej polski kierowca Łukasz Urban był w rzeczywistości pierwszą ofiarą tego ataku – przez długie godziny utrzymywano narrację o „polskiej ciężarówce taranującej ludzi”, pośrednio sugerując tym samym udział Polaka w tym ataku. Niektóre niemieckie media nawet podkreślały, że nie ma żadnych informacji o tym, aby w ataku brali udział islamscy „bojownicy”!
        Nawet gdy policja niemiecka rozpoczęła oficjalny pościg za Anisem Amrim i było już oczywiste, że był to kolejny atak terrorystyczny o podłożu religijnym, dokonany tylko i wyłącznie przez muzułmańskiego świra właśnie w imię Allaha, prasa niemiecka po raz kolejny nawoływała do nie obarczania Islamu winą za ten kolejny islamski zamach na „niewiernych”.

Gdzie Kaczyński nie może, tam Szydło i Dudę pośle, ale gdzie jest PR!?

W PiS nadal leży i kwiczy na odcinku PR, ten stan rzeczy przypomina spacer po polu minowym, jeszcze nikomu giczoła nie urwało, ale to kwestia czasu jeśli się ta beztroska nie zamieni w profesjonalizm. Ubolewam i biadolę nad tym faktem, a robię to z tym większym żalem, że to nie pierwszy apel i co więcej nie jestem odosobniony, setki ludzi widzą zaniechanie PiS. Całkiem inaczej mają się sprawy stricte polityczne, tutaj PiS sięga po produkty z najwyższej półki. W ostatnim czasie w odpowiedzi na szczeniackie wybryki „opozycji” Jarosław Kaczyński przygotował takie posunięcia, które smarkaczy sprowadzają tam gdzie ich miejsce, czyli do kąta, na rozsypany groch.

Poszły konkretne ciosy rozłożone w czasie i na liczenie długo nie trzeba było czekać. Nie da się traktować poważnie komentarzy „opozycji” po skierowaniu przez Prezydenta Andrzeja Dudę ustawy o zgromadzeniach do Trybunału Konstytucyjnego.

Egipt – codzienność w cieniu terroru

Zamach w Berlinie: 12 zabitych, kilkudziesięciu rannych miał miejsce po paromiesięcznej przerwie, gdy chodzi o ataki terrorystyczne na Starym Kontynencie. Tyle, że terroryści z zimną krwią zabijali chrześcijan w innych miejscach: w tym miesiącu wróciłem z Egiptu, gdzie w dniu mojego powrotu do Polski zginęło siedmiu policjantów, a po parudziesięciu godzinach dokonano masakry w chrześcijańskiej, koptyjskiej katedrze w stolicy Egiptu. Zginęło 25 naszych braci w wierze.

Kair. Stolica państwa, któremu co roku przybywa przeszło 2 miliony obywateli. Można sobie wyobrazić, co będzie działo się w Europie, jeśli nad Nilem stanie się to samo, co stało się w Syrii i Iraku: już nie rzeka, ale morze egipskich uchodźców zalewających Stary Kontynent. To wizja przerażająca, ale realna pod jednym wszak warunkiem – destabilizacji kraju. Ta jednak, dzięki Bogu, nie następuje. Prezydent Abd al-Fattah as-Sisi trzyma twardą ręką swój kraj, ale też ma autentyczne poparcie społeczne: Egipcjanie zmęczeni byli krótkimi, ale pełnymi zamieszek i antagonizowania społeczeństwa rządami Bractwa Muzułmańskiego i wywodzącego się z niego prezydenta Mursiego.

Ponad dwieście pytań (XXII)

do p. prezydenta A. Dudy i p. premier B. Szydło oraz do władz PiS-u


POPRZEDNIA CZĘŚĆ ☞ TUTAJ

Zbyt duża miękkość władz wobec awanturników z opozycji (III)


Oskarżam Bogdana Borusewicza! (II)


A oto dalszy rejestr oskarżeń pod adresem B. Borusewicza za jego nikczemne zachowania w kręgach solidarnościowego podziemia.

Parę miesięcy później w liście do Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej wystosowanym 12 lipca 2007 przez A. Gwiazdę i jego żonę Joannę, również niegdyś znaną działaczką podziemia solidarnościowego, można było przeczytać m.in.: „Informacje o zamiarze Bogdana Borusewicza ubiegania się o stanowisko prezesa IPN przyjęliśmy ze zdumieniem i najwyższym niepokojem.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2