Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty

Młoda awangarda przejmuje polskie kino

Są młodzi i zdolni. Nie lubią chodzić przetartymi szlakami, szukają nowego języka i przekraczają gatunkowe granice. Kto z nich będzie wkrótce nadawał ton polskiej kinematografii?

        Od kilku dekad nie było w polskim kinie takiej eksplozji talentów, z jaką mamy do czynienia w ciągu ostatnich lat. Młodzi-zdolni zdobywają dziś nagrody prestiżowych światowych festiwali, a ich filmy dystrybuowane są we Francji, Niemczech, Japonii i Stanach Zjednoczonych. Czekaj, Skonieczny, Marczak, Wasilewski czy Smoczyńska to nazwiska rozpoznawalne w światowym art housie, ale wciąż zbyt mało znane rodzimej publiczności. Na czym polega ten fenomen? Co sprawia, że nasza filmowa awangarda lepiej przyjmowana jest w świecie niż na swoim podwórku?
Młode polskie kino nie idzie na kompromis. Za nic ma mały realizm i polskie "tu i teraz", bo woli opowiadać historie uniwersalne.

Braunek, Małgorzata

Aktorka filmowa, telewizyjna i teatralna, nauczycielka zen. Urodziła się 30 stycznia 1947 roku w Szamotułach, zmarła 23 czerwca 2014 roku w Warszawie. Zagrała w blisko czterdziestu filmach, serialach i widowiskach Teatru Telewizji, między innymi główne role w „Polowaniu na muchy” Andrzeja Wajdy, „Trzeciej części nocy” Andrzeja Żuławskiego i „Lalce”, serialu Ryszarda Bera. Największą popularność przyniosła jej rola Oleńki Billewiczówny w „Potopie” Jerzego Hoffmana.

Z początkiem lat siedemdziesiątych pojawiła się dwukrotnie na scenie w nieskomplikowanych rolach u Adama Hanuszkiewicza w Teatrze Narodowym. Za właściwy „debiut” sceniczny aktorka uważa dopiero rolę Elżbiety Vogler w autorskim przedstawieniu Krystiana Lupy „Persona. Ciało Simone” w Teatrze Dramatycznym w Warszawie (2010).
U szczytu sławy, na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, aktorka zerwała z dotychczasowym życiem i zniknęła z ekranów.

Fronczewski, Piotr

Aktor, piosenkarz, reżyser i satyryk, którego nie trzeba przedstawiać żadnemu Polakowi. Laureat ponad 20 nagród filmowych, który już od kilku dekad nie schodzi z czołówek list najpopularniejszych aktorów polskich.

        Piotr Fronczewski urodził się 8 czerwca 1946 r. w Łodzi jako dziecko Władysława i Bogny z domu Duszyńskiej. Dzięki ojcu pracującemu wówczas w teatrze często przebywał w środowisku aktorskim i jeszcze jako 11-letnie dziecko zagrał po raz pierwszy w niewielkiej roli Kazika w spektaklu „Żołnierz królowej Madagaskaru” zrealizowanym dla TVP już w 1957 roku. Tam dostrzegł go Stanisław Jędryka, który kilka miesięcy później, podczas ustalania obsady do filmu „Wolne miasto” zaproponował Stanisławowi Różewiczowi obsadzenie młodego Piotra w roli Bogusia, syna jednego z bohaterskich obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku w 1939r.

„Luter i rewolucja protestancka” - List pastora do Grzegorza Brauna

Film „Luter i rewolucja protestancka”, który jest w fazie produkcji zatacza coraz szersze kręgi. Pastor protestancki napisał list do Grzegorza Brauna w tej sprawie.


Szanowany Panie Grzegorzu,

Jako protestancki pastor z radością przyjąłem informację o Pańskiej planowanej produkcji filmowej pt. „Luter i rewolucja protestancka”, której celem jest ukazanie „prawdziwego oblicza reformacji”.

Doceniam Pański wysiłek podjęty w celu obrony wiary rzymskokatolickiej przed wpływami protestantyzmu. I choć niestety jest to reakcja mocno spóźniona, to Pańska produkcja cieszy mnie z kilku powodów, a jednym z nich Pańskie świetne wyczucie czasowe, gdyż idealnie wpisuje się ona w obchody 500-lecia Reformacji, które celebrujemy w 2017 roku.

„Wyklęty” – Polacy, do kina marsz!

W   K I N A C H   W   C A Ł E J   P O L S C E  
„Wyklęty” dostarcza najprostszej odpowiedzi na pytanie: dlaczego w Polsce jest dziś tak, jak jest? Otóż, dlatego, że siedemdziesiąt lat temu zdarzyło się to, co się zdarzyło. Po szczegóły zapraszam do kina.

        Czekaliśmy, czekaliśmy i się doczekaliśmy. Hura! Oto po bez mała trzydziestu latach od rzekomego odzyskania niepodległości, suwerenności, wolności (i wszelkich innych ości, co tam kto odzyskał…) na wolne, niepodległe i suwerenne jak wszyscy diabli ekrany kin w Polsce wszedł wreszcie film z gatunku „histopat”, który można od początku do końca obejrzeć bez zażenowania, bez większych wątpliwości zaakceptować jego treść i przesłanie, bez wstydu polecić go znajomym.
Krótko mówiąc: polski film historyczno-patriotyczny bez obciachu!

Hoffman, Jerzy

Urodziny obchodzi dzisiaj jeden z ostatnich żyjących Wielkich Reżyserów polskich, pan Jerzy Hoffman, który urodził się 15 marca 1932 roku w Krakowie.

W 1940 roku został wywieziony na Syberię, skąd wrócił do Polski po zakończeniu wojny. W 1955 roku ukończył wydział reżyserii na moskiewskim WGiK-u. W tym samym roku debiutował jako reżyser - wraz z Edwardem Skórzewskim zrealizował dwa filmy dokumentalne.
W roku 1959 dostał Złoty Krzyż Zasługi. W 1982 roku otrzymał dyplom Ministra Spraw Zagranicznych za zasługi w propagowaniu kultury polskiej za granicą (za rok 1981). W 1983 został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Od 1983 do 1987 roku był wiceprezesem ZG SFP, a w latach 1987-1989 członkiem Komitetu Kinematografii. W 1988 roku nadano mu tytuł honorowy Rady Państwa - "Zasłużony dla kultury polskiej".

Żuławski, Andrzej – Orzeł z podciętymi skrzydłami

17 lutego 2016 roku odszedł w wieku 75 lat pan Andrzej Żuławski, jeden z kilku najbardziej utalentowanych reżyserów polskich znanych na całym świecie.

        Urodził się 22 listopada 1940 roku we Lwowie jako sawjeckij grażdanin (obywatel Związku Sowieckiego) Andriej Mirosławowicz Żuławski. Oczywiście był Polakiem, a obywatelem ZSRS „tylko” dlatego, że po niemiecko-sowieckim IV Rozbiorze Polski jego rodowity Lwów trafił pod okupację sowiecką (zresztą niedługo, bo już pół roku później znalazł się pod okupacją niemiecką). Jego ojcem był polski pisarz i dyplomata Mirosław Żuławski, który był bratankiem ogromnie popularnego na przełomie wieków pisarza fantastyki, Jerzego Żuławskiego (znanego do dzisiaj m.in. z „Trylogii księżycowej”). Ojciec Andrzeja po sowieckiej napaści na Polskę wręcz cudem uchował się przed zesłaniem na Sybir, a po ataku III Rzeszy na Sowietów i przejęciu miasta przez Niemców podjął działalność w Armii Krajowej, dla której  redagował oficjalne „bibuły”, czyli podziemne biuletyny informacyjne AK.

Jak Linda uratował Wajdę

Smutno patrzeć, jak w swoim ostatnim filmie Mistrz popełnia szkolne błędy i stosuje łopatologie. „Powidoki” dają się oglądać głównie dzięki świetnej grze aktorskiej

Młodych adeptów X muzy uczy się już na początku, że w filmie nie można mówić wprost. W ten sposób unika się banału. W ogóle najlepiej nie używać zbyt wielu słów, a pokazywać, pokazywać i jeszcze raz pokazywać. I odróżniać opowieść od publicystyki. Film fabularny to opowieść, zbyt dużo encyklopedycznych informacji go zabija. Niestety wszystkie wyżej wymienione błędy ­– te, na które uczula się i młodych scenarzystów, i reżyserów –popełnił w swoim ostatnim filmie „Powidoki” Andrzej Wajda.

Malarz nowoczesny


Szkoda, bo główny bohater filmu, Władysław Strzemiński, to intrygująca postać.

„Pucz” i po puczu

        Obejrzałem w rządowej telewizji obraz zatytułowany „Pucz”. Rzeczywiście, mieliśmy do czynienia z próbą zamachu stanu, którego scenariusz był mniej więcej taki: najpierw posłowie opozycji stworzą jakiś pretekst do awantury, by następnie ją wykorzystać do obstrukcji, której celem będzie zablokowanie możliwości uchwalenia ustawy budżetowej w konstytucyjnym terminie. Takie zablokowanie bowiem stwarza skutki prawne w postaci możliwości skrócenia kadencji Sejmu i rozpisania nowych wyborów. Toteż kiedy w Sejmie rozpoczęło się blokowanie mównicy i marszałkowskiego fotela, przed Sejmem zaczęli gromadzić się ściągani w trybie alarmowym z całej Polski konfidenci Wojskowych Służb Informacyjnych, którzy mieli odgrywać tam role „zagniewanego ludu”.

Wilhelmi, Roman Zdzisław

Ogromnie popularny aktor filmowy, telewizyjny i teatralny, zapamiętany jako dozorca Stanisław Anioł z serialu „Alternatywy 4”, tytułowy bohater z „Kariery Nikodema Dyzmy”, czy Olgierd Jarosz z „Czterej pancerni i pies”.

Urodził się 6 czerwca 1936 roku w Poznaniu. Miał dopiero 55 lat gdy zmarł 3 listopada 1991 roku w Warszawie.


Roman Wilhelmi zagrał w 40 filmach i 60 sztukach teatralnych.

Był jednym z najwybitniejszych polskich aktorów w historii.

Tak było. „Wołyń” – film Wielki

Wołyń to wielki film. Artystycznie na miarę - a pewnie i wyżej - „Potopu”, „Chłopów”, „Ziemi obiecanej”.
Gdyby Wojtek Smarzowski zrealizował dzieło takiego formatu o holocauście – nagrodzony zostałby Oscarem. Ale nakręcił film o Wołyniu – więc nagrodzony zostanie „chłostą śmiechu” i pomniejszaniem.

Smaż się w piekle, Wajda!

Zmarł Wajda, Andrzej. Niech smaży się w piekle jak najdłużej. I to jest wszystko, co mam do powiedzenia o tym człowieku.
Z pewnością wielu będzie teraz kadziło jego postać przypominając jego twórczość i - czasami nawet niezłe - produkcje filmowe, jednak dla mnie (i dla wszystkich Polaków także powinien pozostać) pozostanie on właśnie tym sk...synem, który rozpowszechnił na całym świecie obrzydliwie zakłamaną propagandę o polskiej kawalerii szarżującej z szablami na czołgi we wrześniu 1939 roku.

„Wołyń” to film o ludobójstwie na Kresach

W   K I N A C H   D Z I S I A J,    7   P A Ź D Z I E R N I K A
        Jak informuje dystrybutor filmu Forum Film Poland: „Wołyń” to epicki dramat historyczny, podejmujący temat rzezi wołyńskiej, której apogeum przypadło na lato 1943 roku. To także pierwsza tak szeroko zakrojona próba opowiedzenia tego fragmentu historii w polskim kinie. Dzieje masakry ludności polskiej dokonanej na wschodnich kresach Rzeczypospolitej przez Ukraińców, przez długi czas były bowiem przemilczane.
        Opowiadana historia jest fikcyjna, ale zarazem bardzo mocno odnosi się do wydarzeń, które przez historyków określane są mianem "rzezi wołyńskiej". Film posiadał liczne grono konsultantów - ekspertów z dziedziny tamtych wydarzeń, stosunków polsko-ukraińskich, od muzyki, języka.
Połowa Polaków nie wie, co się wydarzyło na Kresach!

„Wołyń”

W piątek 7 października na ekrany kin polskich wchodzi długo oczekiwany film Wojciecha Smarzowskiego p.t. „Wołyń”, który według opinii krytyków i recenzentów ma szansę stać się nową epicką epopeją narodową. Czy tak będzie przekonamy się już za kilka dni.

Film otrzymał już szereg nagród na 41. Festiwalu Filmowym w Gdyni, przyznanych operatorowi Piotrowi Sobocińskiemu za zdjęcia, Ewie Drobiec za charakteryzację, Michalinie Łabacz za debiut aktorski, oraz Nagrodę Specjalną Prezesa TVP, którą reżyser odrzucił (więcej o tej sprawie ☞ TUTAJ), a był to dopiero pierwszy festiwal filmowy, na którym film ten prezentowano.

List ze skrwawionej ziemi – recenzja filmu „Wołyń”

„Wołyń” to intensywne studium zła, nadchodzącego jak widoczna z oddali burza czy olbrzymi pożar, którym można się jedynie biernie przypatrywać lub uciekać w popłochu. Zło, które wkrada się powoli do miasteczka, obejścia, domu. Zło, które pęta. I właśnie o opętaniu złem jest ten film.

Znając poprzednie filmy autora (np. „Wesele”), można się było spodziewać dawki zintensyfikowanej brutalności. Krwawych scen, które – znając choćby relacje ocalałych z ludobójstwa – miały sprawić, że ludzie będą mdleć lub wychodzić z kina, nie wytrzymując emocji. Obawiano się gry szczegółami, przewlekłych, ciągnących się przez długie minuty obrazów katowania Polaków przez Ukraińców. Ale nie tylko obawiano. Część komentatorów wręcz się ich domagała:. „Oby Smarzowski pokazał wszystkie sceny i wszystko, co tam się działo. Tak aby ludzie mdleli i rzygali. Świat musi się dowiedzieć, jak tam było”

Po festiwalu filmowym w Gdyni

Zakończony niedawno Festiwal Filmowy w Gdyni wykazał, że nie brakuje w Polsce zdolnych reżyserów, scenarzystów, aktorów i innych wykonawców w tej dziedzinie sztuki. Słuszne też wydaje się dążenie pobocznych współrealizatorów filmu o docenianie ich zajęć, jako pracy twórczej, bo przecież każdy film jest owocem wysiłku całej ekipy.

Nie sposób wypowiadać się na temat nagrodzonych filmów nie znając ich. Natomiast potraktowanie przez jury filmu „Wołyń”

„Nie płacz, kiedy odjadę”

Jutro, tj. 2 października 2016r. o godz. 18:00 w Audytorium Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN odbędzie się premiera filmu dokumentalnego „Nie płacz, kiedy odjadę” (tytuł ang. "Don't Cry When I am Gone"). Tytuł filmu nawiązuje do wielkiego przeboju z lat 1960. w wykonaniu włoskiego kompozytora i piosenkarza, Marino Mariniego, dla którego słowa specjalnie napisała Wanda Sieradzka podczas jego koncertów w Polsce. Mariniemu spodobał się utwór Sieradzkiej i zaśpiewał „Nie płacz, kiedy odjadę” podczas swego następnego koncertu w warszawskiej Sali Kongresowej.

Utwór napisany w modnych na Zachodzie rytmach twista i madisona trafił w gusta tak starszych, jak i młodszych słuchaczy i stał się potem jednym z największych szlagierów polskiej muzyki rozrywkowej. Piosenkę tę znali i śpiewali wszyscy, a pierwszy wers nawet jeszcze po latach pojawiał się na naklejkach na tylnej szybie samochodów.

„Wołyń” nagrodzony, ale reżyser odrzucił nagrodę - kulisy

Za niecałe 2 tygodnie na ekrany polskich kin wchodzi najgłośniejszy film tego roku - „Wołyń” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego, znanego z realizacji takich filmów jak „Wesele” (2004), „Dom zły” (2009), „Róża” (2011) czy „Drogówka” (2012).
Krytycy bardzo chwalą jego najnowszy obraz i nie dziwi, że film otrzymał szereg nagród na Festiwalu Filmowym w Gdyni.
Jednak reżyser nie zgodził się na przyjęcie jednej z nagród.
Oto szczegóły tej dziwnej sprawy...

Podczas zakończonego właśnie Festiwalu Filmowego w Gdyni zostały wręczone Złote Lwy - najbardziej prestiżowe nagrody polskiej kinematografii. „Wołyń” Smarzowskiego zdobył trzy nagrody: za charakteryzację, zdjęcia i debiut aktorski, przyznany Michalinie Łabacz (odtwórczyni głównej roli w filmie).

„Legendy polskie” – kolejna odsłona

Dopiero od dwóch dni kolejny epizod z cyklu „Legendy polskie” znajduje się w sieci, a już liczba jego odsłon zbliża się do miliona (w chwili, gdy piszemy te słowa właśnie przekroczyła 800 tysięcy - a rano było „tylko” 300 tysięcy...).

Po równie gorąco przyjętym przez widzów „Smoku” i poprzedniej, krótkiej wersji „Twardowskiego”, najnowszy film Tomasza Bagińskiego zatytułowany „Twardowsky 2.0” jest już do obejrzenia ☞ TUTAJ.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2