WIADOMOŚCI NIE OBESRANE = żadnych GW, TVN i im podobnej sraczki medialnej

OSTRZEŻENIE: NINIEJSZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, A TAKŻE KOMUNISTOM, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACTWU I INNYM DEWIANTOM I ZBOCZEŃCOM SEKSUALNYM.

Rosjanka która szpiegowała Einsteina

Głośna u zarania obecnej dekady Anna Chapman miała prekursorki o niejednokrotnie porywających życiorysach. Jedna z nich – córka prowincjonalnego prawnika i muza artystycznej elity – została żoną najwybitniejszego rosyjskiego rzeźbiarza swojego pokolenia, a w 1998 r. pojawiła się na ustach całego świata jako ostatnia miłość samego Alberta Einsteina...

Polakom (choć, jak wiadomo, nie wszystkim) może się to wydawać dziwne, lecz nasz wschodni sąsiad od dawna ma doskonały kulturalny PR. Może kojarzyć się nam z Katyniem i zsyłkami na Sybir, ale wielu mieszkańców Zachodu i tak na dźwięk słowa „Rosja” wyobrazi sobie występ teatru Bolszoj lub koncert muzyki Piotra Czajkowskiego (skądinąd syna carskiego generała polskiego pochodzenia). Swoich admiratorów mają tamtejsze krajobrazy, pełna przepychu architektura, a także rosyjskie kobiety. Dość wspomnieć o Elenie Diakonowej, która w ciągu 88 lat życia zdążyła obdzielić gorącym uczuciem Paula Eluarda, Maxa Ernsta i Salvadora Dalego, muzie Henriego Matisse’a Lidii Delektorskiej czy żonie Pabla Picassa, tancerce Oldze Chochłowej.
Biorąc pod uwagę potężny rozwój sowieckiego wywiadu i uniwersalność niektórych słabości płci męskiej, można było tylko czekać, aż NKWD uczyni ze słowiańskiego seksapilu szpiegowski oręż. Głośna u zarania obecnej dekady Anna Chapman miała prekursorki o niejednokrotnie porywających życiorysach. Jedna z nich – córka prowincjonalnego prawnika i muza artystycznej elity – została żoną najwybitniejszego rosyjskiego rzeźbiarza swojego pokolenia, a w 1998 r. pojawiła się na ustach całego świata jako ostatnia miłość samego Alberta Einsteina...

Znad Kamy na podbój świata


Sarapuł to w języku czuwaszskim sterlet (ryba z rodziny jesiotrowatych). Należące obecnie do autonomicznej Republiki Udmurcji miasto pojawiło się po raz pierwszy na kartach historii jeszcze jako wieś w 1579 r. Od 1780 r. stanowi stolicę powiatu. Liczbą zabytków przewyższa nawet stołeczny Iżewsk – w ciągu półtora stulecia samych cerkwi powstało tam trzydzieści trzy, w tym sobór służący również potrzebom eparchii (diecezji) z formalną siedzibą w Wiatce (obecny Kirow). W XIX wieku Sarapuł zasłynął jako ojczyzna wsławionej w walkach z francuskim najazdem kawalerzystki Nadieżdy Durowej oraz miejsce głośnego mordu rytualnego, którym w 1892 r. tubylcy próbowali zapewnić sobie przychylność swoich bożków. Był także kojarzony jako ośrodek stojącego na wysokim poziomie rzemiosła szewskiego.

Trzy lata później felietonista lokalnej prasy, Iwan Timofiejewicz Woroncow, doczekał się córki Margarity, ochrzczonej na cześć znanej z działalności charytatywnej matki, m.in. dobrodziejki sarapułskiego sierocińca. Dziewczynka przyszła na świat w zamożnym domu, mówiąc dokładniej – w trzypiętrowej willi mieszczącej również pokoje na wynajem, a na parterze kino i restaurację. Zamierzała iść w ślady wuja, adwokata sądu okręgowego i członka dumy miejskiej. Uczęszczała do miejscowego żeńskiego gimnazjum, natomiast po jego ukończeniu zapisała się na Wyższe Prawnicze Kursy dla Kobiet Warwary Połtorackiej, które mieściły się w domu Skoropadskiego przy bulwarze Nikickim w Moskwie. Wykładali tam najwybitniejsi humaniści pracujący wówczas w tym mieście, m.in. późniejszy rektor uniwersytetu, historyk Matwiej Lubawskij.

W kręgu mistrzów


W okresie nauki Woroncowa mieszkała przy położonej nieco bardziej na zachód ulicy Powarskiej, znanej czytelnikom literatury z „Przeklętych dni” noblisty Iwana Bunina, którego pomnik obecnie znajduje się na pobliskim skwerze. Przybyszka z prowincji miała okazję w tym czasie poznać wielu wybitnych artystów – poetów Siergieja Jesieninai Anatolija Marienhofa, reformatora teatru Wsiewołoda Meyerholda, genialnego kompozytora Siergieja Rachmaninowa oraz najsławniejszy bas rosyjskiej opery – Fiodora Szalapina. Była bliska zaślubin z synem tego ostatniego – Borisem, romans zakończył się jednak skandalem. Narzeczoną i niedoszłego teścia zastano razem w łóżku. Następnym wybrankiem piękności był już jej mąż – starszy o 21 lat rzeźbiarz Siergiej Timofiejewicz Konionkow. Ten chłopski syn ze Smoleńszczyzny już pod koniec studiów na Petersburskiej Akademii Sztuk Pięknych na tyle mocno przełamywał konserwatywne schematy, że wykładowcy nakazali zniszczyć jego dzieło „Samson rozrywający pęta”. W kolejnych dekadach zdobył rozgłos kompozycjami plastycznymi inspirowanymi rewolucją 1905 roku, rosyjską przyrodą oraz mitologią grecką. Współcześni porównywali go do innego piewcy męskiej muskulatury – francuskiego mistrza Auguste’a Rodina, przy czym był także pionierem rzeźbiarskich przedstawień nagich kobiet w swoim kraju.

Znajomość tych dwojga ludzi rozpoczęła się w dość oczywisty sposób – w 1915 r. Margarita pozowała Konionkowowi do popiersia. Szybko stała się jego ulubioną modelką. Według zachowanych świadectw, mimo różnicy wieku plastyk zakochał się w niej jak uczniak. Początkowo nie mogła się zdecydować, czy zerwać kontakty z dużo młodszym Szalapinem, który uczył się u jej adoratora w pracowni na Krasnej Presnie rzeźbiarstwa. Ostatecznie w 1923 r. syn śpiewaka wyjechał do Paryża, gdzie zrobił sporą karierę artystyczną. Margarita i Siergiej byli już wtedy małżeństwem. Wirtuoz dłuta dobrze odnalazł się w nowej rzeczywistości. Wykonał m.in. zdobiący ścianę Kremla relief ku czci „poległych w walce o braterstwo narodów”, pomnik przywódcy buntu przeciw Katarzynie II Stiepana Razina, projektował także dekoracje będącej chlubą Kraju Rad wystawy przemysłowo-rolniczej na przedmieściach Moskwy.

Podwójne życie


W 1923 r. Konionkowie byli gośćmi wystawy radzieckiej sztuki w USA. Mimo że nie mieli tego w planach, osiedli w Nowym Jorku niemal na stałe. Pozostając w ojczyźnie, rzeźbiarz na pewno nie miałby szans umieszczać w swoich dziełach symboliki religijnej. Raczej nie odwiedziłby także we Włoszech zamieszkującego tam wówczas innego legendarnego twórcy – Maksyma Gorkiego. Osiadając za wielką wodą, Siergiej nie spodziewał się jeszcze, że Czeka przydzieliła mu rolę wywiadowczą, będąc gotowa m.in. płacić czynsz za jego pracownię. Wydane w 1935 r. przez uniwersytet Princeton zlecenie na stworzeniepodobizny Alberta Einsteina sprawiało wrażenie zamówienia takiego jak każde inne. W rzeczywistości miało stanowić przepustkę do poznania nastrojów politycznych elit Wschodniego Wybrzeża oraz najpilniej skrywanych tajemnic kompleksu naukowo-militarnego...

Margarita Konionkowa
Na początku celem działalności szpiegowsko-towarzyskiej Margarity, której mocodawcy z NKWD nadali pseudonim „Lukas” miało być zdobycie zaufania pierwszej damy Stanów, Eleanor Roosevelt. Rosjanka przeprowadziła również wiele rozmów z żonami wybitnych Amerykanów odwiedzających męża oraz działających razem z nią w komitecie pomocy ZSRR w czasie II drugiej wojny światowej. W ten sposób nawiązała kontakt z uczonymi biorącymi udział w projekcie atomowym tego kraju. Był wśród nich jego kierownik – Julius Robert Oppenheimer oraz chroniący się za Atlantykiem przed rasistowskimi prześladowaniami twórca teorii względności. Gdy poznawał Rosjankę, prawdopodobnie żyła jeszcze jego druga żona, a jednocześnie kuzynka, Elsa. Einsteinowie wychowywali córki z pierwszego małżeństwa Elsy – Ilse i Margot. Ich związek trwał siedemnaście lat. Ze swoją pierwszą wybranką, serbską fizyczką Milevą Marić, której profesorem był w Zurychu, geniusz rozwiódł się w 1919 r., jednak nadal łożył na utrzymanie ich synów, z których jeden, Eduard, cierpiał na schizofrenię.

Niebezpieczna miłość


W dniu pierwszego spotkania Konionkowa miała 51 lat, Einstein – 66, był więc nieco młodszy od jej męża. Nie podejrzewał, że ma do czynienia z sowieckim szpiegiem. Miłośnicy historii dowiedzieli się o tym dopiero w 1995 r., gdy swoje pamiętniki pt. „Zadania specjalne” przy współpracy z synem Anatolijem wydał generał lejtnant Paweł Sudopłatow (1907–1996). Ten as wywiadu kierował Departamentem Zagranicznym NKWD. Jego życiorysem można by obdzielić kilka osób. Walczył w ogarniętej wojną domową Hiszpanii, w pojedynkę wysadził w powietrze przywódcę ukraińskich nacjonalistów Jewhena Konowalca, odegrał też kluczową rolę w przygotowaniach zamachu na Lwa Trockiego, operacji Scherhorn/Berezino, czyli stworzeniu fikcyjnej niemieckiej organizacji antynazistowskiej na tyłach frontu wschodniego oraz – co nas najbardziej interesuje – wykradaniu sekretów fizyków jądrowych. Jako czołowy współpracownik Ławrientija Berii w latach 1958–1968 przebywał w więzieniu. W 1992 r. został uwolniony od zarzutów m.in. organizacji laboratorium, w którym testowano trucizny na ludziach.
Albert Einstein i Robert Oppenheimer

Sudopłatow nie opisał w swojej książce, której wiarygodność była w późniejszych latach podważana przez rosyjskich i amerykańskich historyków, w jaki dokładnie sposób Konionkowa próbowała przekonać Oppenheimera i jego współpracowników do zdrady. Musiały być to jednak znaczące wysiłki, skoro w rozmowach z członkami jej rodziny, wysocy funkcjonariusze KGB nazywali ją zawsze „sowieckim szpiegiem atomowym numer jeden”. Nawiązanie znajomości z Einsteinem stanowiło jednak jedynie ułamek zasług Margarity. Wkład noblisty w powstawanie bomby, którą zrzucono na Hiroszimę, był bowiem jedynie teoretyczny. Naukowiec nie gościł w laboratoriach w Chicago ani w tajnym ośrodku w Los Alamos.

W 1945 r. zgodził się na spotkanie z urzędującym przy Wschodniej 61 Ulicy w Nowym Jorku wicekonsulem ZSRR Pawłem Michajłowem, obawiając się, że w przeciwnym razie ostatnia kobieta, którą pokochał w życiu, poniesie surowe konsekwencje. Michajłow pod maską dyplomaty ukrywał mundur GRU. Koordynował m.in. działania Freda Rose – kanadyjskiego komunisty, który naprawdę nazywał się Fishel Rosenberg i urodził się w Lublinie. Przekazywał on Sowietom raporty na temat lokalnego przemysłu wojennego, przez co stał się jedynym w historii Kraju Klonowego Liścia parlamentarzystą z wyrokiem za szpiegostwo. W 1946 r. konsul został zdemaskowany przez FBI i wraz z wieloma podwładnymi musiał ewakuować się do Moskwy.

Intelekt i uczucia


Krótko przed śmiercią, Konionkowa nakazała zniszczyć swoje archiwum, dlatego do dziś nie zachował się żaden list napisany przez nią do Einsteina. Gdyby było inaczej, najpewniej wiedzieliby o nim pracownicy Muzeum Żydowskiego w Jerozolimie, które zajmuje się opieką nad spuścizną geniusza. Niezdradzający swojej tożsamości krewni Margarity przechowali za to dziewięć wiadomości przesłanych jej w latach 1945–1946 przez Alberta. W czerwcu 1998 r. trafiły one na aukcję zorganizowaną przez renomowany dom aukcyjny Sotheby’s. Stanowią one dowód dużej wrażliwości, poczucia humoru oraz literackiego talentu fizyka. W listopadzie 1945 r. np. pisał: „Ostatnio umyłem głowę, ale bez większych sukcesów. Nie jestem tak uważny, jak Ty. Wszystko tutaj (czyli w Princeton – K.K.) przypomina mi Ciebie: szal Almara (Almar = Albert + Margarita), słowniki, cudowna fajka, która, jak się nam wydawało, zaginęła, właściwie wszystko, co znajduje się w mojej pustelni, a także nasze słodkie gniazdko”.
Margaret Konokov czyli Margarita Konionkowa,
agentka NKWD

W korespondencji nie brakowało także rozważań o bardziej ogólnym charakterze. Rok 1945 Einstein podsumowywał w następujący sposób: „Ludzie żyją obecnie tak, jak wcześniej, jakby nie wisiało nad nami widmo nowego niebezpieczeństwa. Koszmar, który przeszli, nie nauczył ich zupełnie niczego. Drobne intrygi, które wcześniej stanowiły większą część ich życia, nadal zajmują ich myśli. Jesteśmy naprawdę dziwnym gatunkiem”. Wiadomości często docierały do adresatów dopiero po kilku miesiącach, co naturalnie martwiło i irytowało uczonego. 8 lutego 1946 r. przesyłając kochance „pozdrowienia i pocałunki”, groził piekłem „wszystkim, którzy staną na drodze tego listu”. Do dziś zachowały się oryginalne niebieskie koperty, w których znajdowały się przesyłki. Sotheby’s sprzedało także oprawioną w czerwoną skórę książkę adresową Konionkowej, zawierającą m.in.: dane kontaktowe noblisty z Princeton i Saranac Lake, pięć zdjęć, z których cztery przedstawiały parę, rysunek ukazujący Einsteina wpatrującego się z fajką w zębach na odpływający statek oraz Margaritę czytającą listy, nachyloną nad biurkiem (jego autorem prawdopodobnie był uczony).

Aż po grób


Tematyka rysunku wiąże się z wyjazdem Konionkowych z USA w 1945 r. Stalin wysłał po rzeźbiarza parowóz „Smolnyj” i polecił przydzielić mu pracownię przy głównej arterii centrum Moskwy – ulicy Gorkiego (przed- i pokomunistyczna nazwa: Nowy Arbat). Dyktator darzył artystę atencją m.in. dlatego, że ten zapewniał go pod koniec lat 30. XX w. o konflikcie z Niemcami, który wybuchnie wiosną lub latem 1941 r. Był też niezmiennie przekonany o zwycięstwie ojczyzny w tych zmaganiach i rzekomo przewidział jego datę na 1945 rok. Dwadzieścia lat później stolica ZSRR uroczyście obchodziła jego 90. urodziny. Mistrz umarł 9 grudnia 1971 r. Jego grób na prestiżowym cmentarzu Nowodziewiczym zdobi realistyczny autoportret. Przed śmiercią zdołał odebrać wszystkie najważniejsze zaszczyty Kraju Rad – tytuł Bohatera Pracy Socjalistycznej, nagrodę Leninowską, tytuł „ludowego artysty”.

Margarita przeżyła więc zarówno męża, jak i zmarłego 18 kwietnia 1955 r. w Princeton Einsteina. W ostatnich latach życia pozostawała na łasce nienawidzącej jej i innych ludzi z wyższych sfer pokojówki. Mieszkanie przy dawnej pracowni męża stało się więc dla niej więzieniem. W 1980 r. zagłodziła się na śmierć. Służba czerwonemu imperium zapewniła jej więc osobiste bezpieczeństwo i wybaczenie „niesłusznego” pochodzenia społecznego, nie dała zaś prywatnego szczęścia. Mogła się tylko pocieszać, że nie podzieliła drastycznego końca straconych na krześle elektrycznym Juliusa i Ethel Rosenbergów...


© Kordian Kuczma
lipiec 2016
źródło publikacji: magazyn „Historia bez cenzury”, 07/2016
www.bezc.pl





Ilustracje © brak informacji


ARTYKUŁ PRZYWRÓCONY Z KOPII ZAPASOWYCH, Z TEGO POWODU ORYGINALNY FORMAT ARTYKUŁU MOŻE NIE PASOWAĆ DO FORMATU OBECNEGO BLOGU. NIEKTÓRE ILUSTRACJE MOGĄ BYĆ OBECNIE NIEDOSTĘPNE, A LINKI MOGĄ BYĆ NIEAKTUALNE.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz