Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Polskie sprawy". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Polskie sprawy". Pokaż wszystkie posty

Festiwal niesmaku

Nie wszystko, co zgodne z prawem, jest też prawowite. Nie wszystkie działania władzy wynikające z litery prawa należy uznać za godziwe, słuszne i pożyteczne dla państwa i jego znękanych obywateli. Żaden automatyzm bynajmniej tu nie zachodzi, a wręcz przeciwnie – akcja celników, skarbówki i policji w Grucznie jest klinicznym przykładem patologii postsowieckiego i neoeurosowieckiego aparatu.

Zmasowany nalot służb państwowych na Festiwal Smaku w Grucznie wygrywa w moim prywatnym rankingu najdurniejszych, najbardziej antypaństwowych działań podjętych przez same władze państwowe w ostatnich tygodniach. Godzi bowiem w same podstawy suwerennej państwowości, kto angażuje aparat państwowy do gnębienia własnych obywateli, których największym błędem okazało się przejawienie gospodarnej zapobiegliwości i przedsiębiorczej inicjatywy.

Miasteczko B, czyli prywatny folwark prezydencika B

Od Redakcji:
Ponieważ wydaje nam się, że opisane w artykule osoby, sytuacja i "miasteczko B" pasują do miasta Bydgoszcz, dlatego - jak zwykle w tym cyklu - towarzyszy mu obrazek z zaznaczeniem tego miasta na mapie Polski. Jeżeli jednak jesteśmy w błędzie zostanie to poprawione w uaktualnieniu.



Napiszę wprost: w mieście B już dawno temu rozpanoszyła się klika cwaniaczków z Platformy Oszustów podwieszonych pod obecnie urzędującego prezydenta miasta - oby jak najprędzej znanego wszystkim jako „Rafał B.” - platfusiarza ogromnie zasłużonego dla jego ukochanej i jedynej partyji PełO. Za co zresztą towarzysze partyjni - tuż przed tym, jak w 2015 r. społeczeństwo wykopało ich z Rządu - przyznali mu nawet w ostatniej chwili Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Sam naczelny platfusiaty pajacyk od pilnowania żyrandoli, niejaki Bul-Komorowski, czyli ówczesny pożal-się-Boże Prezydent RP, oficjalnie przypinał mu order do klapy.

„Przystanek Woodstock” profanacją „Jarocina” organizowaną na chacie ZSMP-owca

Motto:
Porównywanie buntu pokolenia „Jarocina”, do imprezowania pokolenia „Przystanku Woodstock”, to socjologiczna brednia.
Proszę nie wyłączać i nie regulować monitorów, to naprawdę będzie inny felieton, niż się można domyślać i obawiać. Jestem pokoleniem „Jarocina”, 28 lat temu miałem długie włosy, ważyłem 60 kg i buntowałem się dosłownie przeciwko wszystkiemu i wszystkim. Okres dojrzewania w moim wykonaniu przypominał mieszankę „Lotu nad kukułczym gniazdem” i „Zbrodni i kary”. Z takim wrednym charakterem i w tamtym czasie musiałem trafić na legendarny „Jarocin”. Załapałem się na jedną z ostatnich edycji i prawdę mówiąc to już nie było to, co znałem z opowieści starszych kolegów.

Spychologia służby zdrowia

Uciąłem sobie nogę „boszem”, co nastąpiło w wyniku remontu elewacji drewnianego domu, zmęczenia i niestety głupoty. Generalna rada na przyszłość dla wszystkich majsterkowiczów, jeśli czujesz, że masz pył z lakieru i drewna w oczach, jeśli ledwie ze zmęczenia trzymasz „kątówkę”, to przynajmniej nie przytrzymuj drewnianego parapetu nogą. Latającą maszynę w powietrzu też staraj się odłączyć z prądu, zamiast bawić się w korridę. Dla głupoty nie mam litości, własnej również, dlatego piszę jak było i widać na pierwszy rzut oka, że było wyjątkowo głupio. Opłukałem ranę, zawiązałem tym co miałem pod ręką i miałem zamiar zostać w chałupie, bo takich przygód i miałem w życiu wiele i przeżyłem. Rodzinne konsylium zdecydowało inaczej – z girą trzeba jechać do lekarza.

Od tego momentu kończy się moja głupota i zaczyna paranoja polskiej służby zdrowia. Pierwsza rzecz, którą trzeba wymyślić, to gdzie w ogóle jechać.

Jacek Międlar oskarżony o „nawoływanie do nienawiści”

Wrocławska prokuratura oskarżyła byłego księdza Jacka M. o publiczne nawoływanie do nienawiści na tle różnic wyznaniowych i narodowościowych. 
Zdaniem śledczych, M. nawoływał do nienawiści wobec Żydów i Ukraińców podczas manifestacji zorganizowanej na wrocławskim rynku w 2016 r.

Jak poinformowała w piątek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Magdalena Klaus, akt oskarżenia w tej sprawie został już wysłany do wrocławskiego sądu.

Śledczy zarzucają M., że 11 listopada 2016 r., podczas przemówienia wygłoszonego w trakcie VII Marszu Patriotów na wrocławskim Rynku, nawoływał do nienawiści wobec Żydów i Ukraińców.

„Raz sierpem, raz młotem KOD-owską hołotę”

Prezes PiS Jarosław Kaczyński przyjechał w niedzielę wieczorem na Wawel, gdzie w 86. miesięcznicę pogrzebu złożył kwiaty na grobie prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki Marii.
18 czerwca przypada także 68. rocznica urodzin Lecha i Jarosława Kaczyńskich.

Trasa przejazdu na Wawel została odgrodzona barierkami przez policję. Na przybywających na Wzgórze Wawelskie polityków PiS już od popołudnia oczekiwali zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy. Kilkuset demonstrujących przekrzykiwało się za pomocą sprzętu nagłaśniającego.

„Wawel Królów, nie prezesa”, „To jest Wawel, nie Nowogrodzka”, „Stop mowie nienawiści” – skandowali protestujący „przeciwko upartyjnianiu Wawelu”. „Hańba” – krzyczeli do przejeżdżających limuzyn.

Uszanujmy Mogiłę Mogił

Rozpoczyna się sezon spacerów i wycieczek, podczas których krakowianie oraz przyjeżdżający do naszego miasta turyści odwiedzają m.in. kopiec Józefa Piłsudskiego na wzgórzu Sowiniec w Lesie Wolskim.

Z wielką radością odnotowuję zwiększającą się liczbę osób łączących odpoczynek i rekreację z zainteresowaniem najnowszą historią, której jedynym w swoim rodzaju świadkiem jest ten kopiec zwany polską Mogiłą Mogił, ponieważ złożono w nim przesiąknięte krwią naszych rodaków ziemie z ponad 4 tysięcy pobojowisk, miejsc kaźni i cmentarzy na całym świecie.

Ludziom, którzy poświęcili swoje życie walce o odzyskanie lub o utrzymanie niepodległości Rzeczypospolitej należą się cześć i szacunek.

Dziś na wokandzie: „Przypadki Wacka Kapuśniaczka”

Na dzisiejszej wokandzie zajmiemy się przypadkiem „sędziego” Wacka Kapuśniaczka, na którego miejscu mężczyzna strzeliłby sobie w łeb, nie w kolano. Każdego dnia ujawnia się jakość sądownictwa, poprzez ujawnianie jakości kadr. Nie potrzeba do tego procesu żadnego katalizatora, „sędziowie” sami się prezentują poprzez swoje dokonania. Normalnie powinno to wywołać powszechne zgorszenie, ale od czego są kneble, które nakłada się marudzącej gawiedzi? W formule pisma procesowego na wstępie zważyć należy, że wszelkie brednie odnoszące się do ataków na prywatne życie sędziów, są bredniami oderwanymi nie tylko od realiów, ale i od prawa.

Sprawą prywatną funkcjonariusza publicznego, jakim jest sędzia, może być to, czy jada na śniadanie płatki z mlekiem, czy jajecznicę na kiełbasie.

Uderz w stół

Była sobie w Lublinie rodzina uważana za wzorcową. Pan, pani i dziecko- miła inteligentna dziewczynka. Rodzice prowadzili dobrze prosperującą firmę, żyli na wysokim poziomie, dziewczynka z pasją oddawała się jeździectwu. Nic w oczach pani domu nie zapowiadało dramatu, można powiedzieć, że nie była wystarczająco czujna. Trudno jednak własnego męża traktować jak oszusta i wroga, kontrolować go i nie ufać mu w sprawach finansowych. Nie ma sensu snuć psychologicznych dywagacji dlaczego mąż zdecydował się opuścić rodzinę. Być może był to kryzys wieku średniego gdy mężczyzna chce udowodnić sobie i światu, że stać go na rozpoczęcie zupełnie nowego życia, być może nie potrafił się oprzeć taktyce romansowej wyjadaczki, która zagięła sobie na niego parol pozostając w formalnym związku małżeńskim z innym panem. Zdrady małżeńskie są stare jak świat i nie m się nad czym specjalnie rozwodzić.

„Wesele”, Titanic i zabawy magistratu …

Właśnie zakończyło się głosowanie nad lekturą Narodowego Czytania 2017. „Wesele” Wyspiańskiego wygrało zdecydowanie nad „Przedwiośniem” Żeromskiego i mocno zdystansowało dwie inne propozycje – „Beniowskiego” Słowackiego oraz „Pamiątki Soplicy” Rzewuskiego.

Nigdy się nie dowiemy, jakie dzieło powstać by mogło, gdyby u schyłku karnawału A.D. 2017 nasz narodowy geniusz, i reformator polskiego teatru, Stanisław Wyspiański pokręcił był się wśród obecnych weselników. Aż strach pomyśleć, jakież to postaci i kreatury zaludnić by mogły znacznie większą salę, niż skromna izba domu pod Krakowem.

Przycichły wyczyny kodomitów, zwłaszcza po rozlaniu się na całą Polskę wieści o wielce niefrasobliwym traktowaniu funduszy tej grupy harcowników przez naczelnego harc-mistrza tegoż towarzystwa.

Bezprawie i niesprawiedliwość

We wtorek 17 stycznia zmarła w domu opieki w Radości sędziwa pani Danuta Hofman. W domu opieki znalazła się nie z własnej woli lecz skazana na pobyt w nim przez urzędy i administrację. Jak powszechnie wiadomo pacjenci przymusowo oddani do domu opieki przeżywają tam najwyżej kilka miesięcy. Pani Danuta Hofman pochodziła z przedwojennej inteligenckiej rodziny. Jej ojciec Franciszek Ksawery Latawiec był zawodowym wojskowym, kapitanem dyplomowanym Wojska Polskiego , uczestnikiem walk 1914- 1920 roku, a matka nauczycielką. Rodzice sprzedali dom na oficerskim Żoliborzu i w 1933 roku przenieśli się do dużego mieszkania w Śródmieściu, przy ulicy Noakowskiego 12. Dali odstępne właścicielowi kamienicy i w ten sposób stali się jego właścicielami. Taka forma współfinansowania nieruchomości była przed wojną bardzo popularna. Pani Danuta była sanitariuszką w Powstaniu Warszawskim. Opiekowała się rannymi w szpitalu powstańczym przy ulicy Wilczej.

Wpadka kolejnego aparatczyka PO

Prezydent Radomia Radosław Witkowski złamał przepisy tzw. ustawy antykorupcyjnej – ustaliło Centralne Biuro Antykorupcyjne i zapowiedziało złożenie wniosku do Rady Miejskiej w Radomiu o stwierdzenie wygaśnięcia jego mandatu.

Według funkcjonariuszy CBA, Witkowski – wbrew zakazowi wynikającemu z przepisów ustawy antykorupcyjnej – zasiadał w radzie nadzorczej spółki Świętokrzyski Rynek Hurtowy. Jak poinformował rzecznik Centralnego Biura Antykorupcyjnego Piotr Kaczorek, CBA zakończyło kontrolę przestrzegania w latach 2014-2016 przez prezydenta Radomia zakazów wynikających z art. 4 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne (tzw. ustawy antykorupcyjnej), a także kontrolę prawidłowości i prawdziwości składanych przez niego oświadczeń majątkowych w zakresie tych zakazów.

Zatrzymali wicewójta, wójt wyłączył im internet

        Rzeczywistość w Nadarzynie przebiła już dziesięciokrotnie scenariusz serialu „Ranczo”. Tamtejszy wójt Janusz Grzyb z PSL‑u, który zasłynął w Polsce sprawą oświadczeń majątkowych, w których zapomniał w nich napisać o dwóch domach i stajni, niczym pan i władca rządzi podwarszawską gminą. Ostatnio zabrał komisariatowi policji w Nadarzynie komputery i modem do internetu po tym, jak ci „zamachnęli się” na władzę i zatrzymali jego pijanego zastępcę za kierownicą auta.

Janusz Grzyb to typowy PSL-owski gminny baron. Swoim nadarzyńskim lennem rządzi już od 18 lat. Bezwzględnie. Ostatnio jednak wójt ma coraz więcej kłopotów. Zaczęło się od jego oświadczeń majątkowych, w których prokuratura doszukała się nieprawidłowości. Później były wybory, w których wójt wygrał tylko o włos z kontrkandydatem. W sierpniu br. przyczyną kłopotów stał się jego zastępca, który usłyszał zarzut prowadzenia auta pod wpływem alkoholu. 3 sierpnia policjanci zatrzymali go w miejscowości Rusiec, a badanie wykazało ponad 3 promile alkoholu we krwi. Sprawę nagłośniono w mediach.

Obelgi za obronę polskości

Nowa dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego im. Andrzeja Samulowskiego w Gietrzwałdzie uczyniła jednym z priorytetów funkcjonowania placówki wychowanie do wartości patriotycznych. Wzbudziło to zajadłe ataki na jej osobę ze strony nauczycieli zrzeszonych w postkomunistycznym Związku Nauczycielstwa Polskiego, części rodziców oraz liberalnych mediów.

Walka o szkołę promującą przywiązanie do patriotyzmu w miejscowości, gdzie znajduje się jedno z najbardziej znanych polskich sanktuariów Maryjnych, ma już swoją historię. Poprzednia dyrektor za swój priorytet uznała zachowanie tzw. świeckości oraz neutralności światopoglądowej placówki. Przejawem tego było np. dwukrotne odmówienie wysłania pocztu sztandarowego szkoły na Mszę świętą za Ojczyznę podczas Gietrzwałdzkich Dni Niepodległości 11 listopada.

Antypolski ścierw z KOD–u nazwał naszych Patriotów z AK „bandytami”! Dzisiaj rozprawa

Na piątek 18 listopada suwalski sąd rejonowy wyznaczył termin rozpoczęcia procesu pięciu sympatyków Komitetu Obrony Demokracji, którzy swoim zachowaniem popsuli atmosferę uroczystości otwarcia wystawy poświęconej Armii gen. Władysława Andersa. Jest to pierwszy proces, w którym na ławie oskarżonych zasiądą aktywiści antyrządowego stowarzyszenia.

Do zakłócenia porządku publicznego, o co zostało oskarżonych 5 sympatyków KOD, dojść miało 4 marca roku 2016. Działo się to tuż przed nastaniem ciszy wyborczej, poprzedzającej wybory uzupełniające do Senatu w okręgu suwalsko-łomżyńskim. Wówczas to w Archiwum Państwowym w Suwałkach odbyło się otwarcie wystawy pt. „Armia skazańców”, poświęconej Armii gen. Władysława Andersa. Wystawę przygotowano z okazji przypadającej w tym roku 75. rocznicy utworzenia Armii Polskiej w ZSRR, zwanej Armią gen. Andersa.

Dziennikarze GW przypatrywali się łamaniu prawa

Dziwny zbieg okoliczności miał miejsce w środę w Krakowie.
Na miejsce postawionej dzień wcześniej wystawy „Stop Dewiacji”, przyjechali dziennikarz i fotoreporter krakowskiej Gazety Wyborczej. Podejrzane jest, że stawili się tam niemal jednocześnie z nieznanym mężczyzną, który w ich obecności zniszczył doszczętnie wystawę. Jak wiemy z miejskiej komendy policji, nikt w tym czasie nie zawiadomił służb o niszczeniu cudzego mienia.

Wandalizm jest postawą karygodną. Co jakiś czas w Polsce przeprowadzane są kampanie społeczne, które nakłaniają osoby dorosłe do reakcji w sytuacji publicznego łamania prawa. Staramy się jako dorośli wpajać takie zasady także najmłodszym. Niestety, jak się okazało w środę, dwojgu pracownikom Gazety Wyborczej zabrakło odwagi, żeby chociażby poinformować policję o niszczeniu wystawy.

Kop w d*** polit-poprawnego matolstwa

Ministerstwo Sprawiedliwości udzieliło odpowiedzi na interpelację dotyczącą postępowania prowadzonego przeciwko koordynatorowi Brygady Dolnośląskiej ONR Justynie Helcyk.

Reakcja resortu zdaje się dowodzić, że wymiar sprawiedliwości rzeczywiście przechodzi swoisty renesans, co z pewnością doprowadzi lewaków do białej gorączki. Jednak nie można uśpić uwagi i okrzyknąć zwycięstwo, gdyż sprawa Justyny Helcyk w żadnym wypadku nie jest przesądzona, a na prokuratorskich stanowiskach w gronie porządnych ludzi są także starzy czerwoni aparatczycy.

Według aktu oskarżenia Justyna Helcyk miałaby się dopuścić kryminalnego czynu 27 września ub.r., wygłaszając przemówienie na kilkutysięcznej manifestacji „W obronie wartości chrześcijańskich” we Wrocławiu.

Oszuści założyli sąd i wydawali wyroki

To było spektakularne oszustwo. Szajka, którą kierowali Polak i Estończyk, stworzyła „sąd”, wydawała fikcyjne „wyroki”, prowadziła rzeczywiste egzekucje komornicze. W ten sposób oszuści zarobili miliony złotych. „Codzienna” ujawnia nieznane dotychczas szczegóły śledztwa.

Członkowie tej grupy działali sprytnie, w sposób przemyślany, znali sądowe procedury, nie wykluczamy, że korzystali z pomocy prawników – przyznaje „Codziennej” prokurator Marcin Matecki z poznańskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej. Przyznaje, że sprawa jest wielowątkowa i skomplikowana, ale równocześnie wyjątkowo ciekawa.

Po raz pierwszy głośno o „wyrokach” tajemniczych sądów arbitrażowych, m.in. w Tallinie, zrobiło się w zeszłym roku. Alarm podnieśli bowiem przedsiębiorcy, którym komornik zajmował pieniądze na kontach bankowych.

Wojna domowa w Miasteczku Wilanów

Najpierw wraz z żoną zainkasował kilkaset tysięcy złotych, doradzając inwestorowi przy projekcie mającej powstać na warszawskim Wilanowie galerii handlowej. Gdy jednak skończyła się umowa, stworzona przez niego fundacja zaczęła… blokować tę inwestycję.

Ulica Franciszka Klimczaka 22 w Warszawie. To właśnie tu w lokalu numer 19 mieści się powstała w kwietniu 2014 r. Fundacja Nasze Miasteczko. Ze strony internetowej wynika, że jest to organizacja społeczna działająca na rzecz dzielnicy Wilanów. Jej fundatorem jest Guy Perry, architekt, urbanista francusko-amerykańskiego pochodzenia. Z kolei do grona założycielskiego fundacji należą także jego żona Anna Mirska-Perry, prawnicy Małgorzata Gabriel i Bartosz Nocznicki, a także zajmująca się zarządzaniem nieruchomościami firma Lemmonhouse i jej właściciel Krzysztof Stafieja.

Ziobro się bierze za lekarzy?

Coś się jednak dobrego dzieje w polskim grajdołku. Nie wiem, może są to zmiany mające na celu nas uśpić, jednak lepsze to niż nic. Pozytywne zmiany widzę w działaniach Ministerstwa Sprawiedliwości, ze Zbigniewem Ziobro na czele, nie mówi się o nich głośno, ale są przecieki. I tak, doszło do mnie, że wzięto się ostro za korupcję lekarzy.

W Krakowie, podejrzewam także, że w innych miastach, prowadzone są postępowania przeciwko bandyckim praktykom lekarzy, polegającym na fałszowaniu kartotek pacjentów.

I tak np. moja wiekowa znajoma, która raczej nie narzeka na zdrowie, dowidziała się podczas przesłuchania przez policję, że … miała 3 razy badanie onkologiczne i że w ogóle stan jej zdrowia wskazuje jeden kierunek – do grobu.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2