Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojciech Podjacki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojciech Podjacki. Pokaż wszystkie posty

Nowa, świecka tradycja

Niedawno byliśmy świadkami narodzin „nowej, świeckiej tradycji”, trochę przypominającej socrealistyczne sceny rodem z PRL-u. Chodzi oczywiście o ceremonię pogrzebową Helmuta Kohla, która podobno zgodnie z ostatnią wolą zmarłego odbyła się według jego scenariusza. Zanim więc ciało kanclerza spoczęło na cmentarzu w Spirze, najpierw urządzono świecką uroczystość w Strasburgu, nazwaną „aktem europejskim”, którym przedstawiciele światowej „elity” pożegnali „honorowego obywatela Europy” i „ojca zjednoczenia Niemiec”. Była to pierwsza tego typu ceremonia o charakterze ponadnarodowym ku czci zmarłego polityka, ale zapewne nie ostatnia. Dlatego już dziś możemy mówić o kształtowaniu się nowego obyczaju funeralnego, który w założeniu pomysłodawców ma być „manifestem europejskich wartości”.

Farbowane lisy

„Obyś żył w ciekawych czasach” – głosi stare porzekadło, i nie ma co zaprzeczać, żyjemy zaiste w intrygującym momencie naszych dziejów. Dla tych ludzi, którzy przyzwyczaili się do życiowej stagnacji i gnuśnieją w fotelach przed telewizyjnym ogłupiaczem, powiedzenie to jest jak klątwa, zapowiadająca koniec ich błogiego spokoju. Dla innych zaś, którzy są ciekawi życia, choćby miało im ono przynieść masę rozczarowań, jest bodźcem pobudzającym do refleksji.

„Myślę, więc jestem” – stwierdził onegdaj Kartezjusz, dowodząc, że skoro fakt myślenia jest niepodważalny, to w konsekwencji pewne jest także istnienie podmiotu myślącego. Z myśleniem u homo sapiens różnie bywa, zwłaszcza w epoce wszechobecnej propagandy, która na masową skalę ogłupia nasz gatunek, czyniąc z nas idiotes. Jako niepoprawny optymista, wciąż jednak wierzę, że nawet najgłupszemu człowiekowi może się przydarzyć moment iluminacji, gdy nagle między uszami rozbłyśnie mu iskierka myśli. Daj Boże samodzielnej.

Kult Żołnierzy Niezłomnych

Z pewnego rodzaju kultem Żołnierzy Niezłomnych, bo tak wolę nazywać naszych narodowych bohaterów, określanych najczęściej mianem „wyklętych”, co jest sformułowaniem mało szczęśliwym, o zabarwieniu pejoratywnym, mamy do czynienia od kilkunastu lat. Jednak nadal pojawiają się wątpliwości: czy potrzebne jest nam kultywowanie ich pamięci?

Dlatego najlepszym rozwiązaniem będzie zachęcenie wątpiących do tego, aby zmierzyli się z dostępną wiedzą i sami wyrobili sobie zdanie na ten temat. W świetle powszechnie znanych faktów nie może budzić wątpliwości, że Żołnierze Niezłomni byli ostatnią linią oporu przed falą terroru, zniewolenia i sowietyzacji, która jeszcze przed zakończeniem II wojny światowej, przy milczącej akceptacji zachodnich „sojuszników”, zaczęła zalewać nasz kraj.

Błędna taktyka

„Najwyższy czas kończyć bankietowanie i świętowanie po zwycięstwie” – powiedział nie tak dawno prezes Kaczyński do swojego partyjnego aktywu. Przestrzegał także przed popadaniem w samouwielbienie po niespodziewanie wielkim sukcesie wyborczym, mówiąc, że „możemy się potknąć o własne nogi”. Co prawda, jego wypowiedź dotyczyła partyjnych „Misiewiczów”, którzy akurat rozsiadali się w wygodnych fotelach prezesów spółek i agencji rządowych, ale śmiało można je odnieść do poczynań „kreatorów” polskiej polityki zagranicznej, którym najwyraźniej zakręciło się w głowach od suto zakrapianych alkoholem bankietów.

Nie ulega wątpliwości, że Polska dotychczas nie posiadała takiej polityki zagranicznej, jakiej należałoby oczekiwać po tak dużym państwie, a podejmowane w tym zakresie działania przypominały chocholi taniec, w wykonaniu kraju, który nie jest w stanie wybić się na prawdziwą suwerenność. Dlatego wiernopoddańcza postawa upadłej koalicji PO-PSL spotykała się z ostrą krytyką, bowiem zupełnie zrezygnowano z obrony naszych interesów i zaprzęgnięto Polskę do brukselskiego rydwanu, zmierzającego w kierunku całkowitej marginalizacji państw narodowych i budowy federacyjnego imperium.

Grudniowa hańba

Grudzień to miesiąc szczególny w najnowszej historii Polski, ponieważ w tym czasie przypada wiele tragicznych dat związanych z martyrologią Narodu Polskiego. Wspominamy wtedy ofiary stanu wojennego wprowadzonego przez juntę Jaruzelskiego, masakrę robotników na Wybrzeżu w 1970 r. i górników z kopalni „Wujek” w 1981 r. Jednak nie wszyscy potrafią zachować się jak trzeba w obliczu tej ludzkiej i narodowej tragedii.

Podczas obchodów rocznicy wprowadzenia stanu wojennego szKODnicy i histeryczna opozycja osiągnęli prawdziwe wyżyny hipokryzji, organizując w wielu miastach marsze w obronie rzekomo zagrożonej demokracji i nawołując społeczeństwo do udziału w „strajku obywatelskim” przeciwko rządowi, który przedstawiany jest przez tych warchołów, jako nowe wcielenie totalitaryzmu. Już samo porównywanie obecnych władz do brutalnego reżimu komunistycznego jest nie na miejscu, a robienie tego przez osobników, którzy w mrocznych latach czerwonej dyktatury stali po stronie ZOMO, jest przejawem chamstwa lub choroby psychicznej.

Internacjonały

W październiku do opinii publicznej dotarła zdumiewająca informacja, mianowicie, Sławomir Nowak, były minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej w rządzie Donalda Tuska, został powołany przez władze Ukrainy na stanowisko szefa Ukrawtodoru (Państwowej Agencji Drogowej Ukrainy). Do jego obowiązków należy m.in. „zreformowanie” wspomnianej instytucji oraz jak największe wykorzystanie kapitału zagranicznego przy budowie ukraińskich dróg. Wypada więc nadmienić, że będzie miał on co wykorzystywać, ponieważ niedawno polski rząd pożyczył Ukrainie 68 mln euro, z przeznaczeniem na modernizację tamtejszego systemu drogowego. Ekipa „dobrej zmiany”, z nieodwzajemnionej miłości do wschodniego sąsiada, podtrzymała decyzję o udzieleniu tej pożyczki podjętą jeszcze przez rząd Ewy Kopacz.

Widmo dżihadu. Cz.2 – Francja w stanie wojny

CZĘŚĆ PIERWSZA ☞ TUTAJ

Francja zmaga się z narastającą falą terroryzmu i od zamachów w Paryżu z listopada 2015 r. utrzymuje stan wyjątkowy na terytorium całego kraju. Władze wielokrotnie zapewniały, że rozprawią się z ekstremistami i uspokajały społeczeństwo, twierdząc, że radykalizm wśród muzułmanów to zjawisko marginalne. Jednak w obliczu kolejnych aktów terroru, mało kto wierzy w puste deklaracje i pokrętne tłumaczenia polityków, których wysiłki nie przynoszą większego rezultatu.

Według ujawnionego przez „Le Figaro” policyjnego raportu, liczba zidentyfikowanych islamskich ekstremistów w ciągu ostatniego roku podwoiła się do ponad 8 tys., z czego 70% podejrzanych to mężczyźni, a ok. 2 tys. to nieletni. Zdaniem Yves’a Thréarda, dziennikarza tej gazety: „Dzieci łatwo ulegają indoktrynacji i mogą być równie okrutne jak dorośli […].

Widmo dżihadu. Cz.1

Widmo krąży po Europie – widmo dżihadu”. Parafrazując słowa Manifestu Komunistycznego napisanego przez Marksa i Engelsa w 1847 r., można rzec, że straszliwy upiór rozszalał się na Starym Kontynencie i zbiera obfite, krwawe żniwo.

Porównanie wojującego islamu do rozwijającej się niegdyś ekspansji ideologii komunistycznej, modnej szczególnie w kręgach proletariackich i wśród zachodnioeuropejskiej „złotej młodzieży”, jest absolutnie na miejscu. Ponieważ, tak jak dawniej chore i zbrodnicze idee komunizmu, w różnych jego mutacjach, zatruły mózgi zdemoralizowanej klasy robotniczej i młodzieży z „dobrych” domów, inspirując powstanie w drugiej połowie XX w. wielu lewackich ugrupowań terrorystycznych, dokonujących równie bestialskich zamachów, jak ich dzisiejsi muzułmańscy odpowiednicy.

Opozycyjny samogwałt

W naszym kraju od jakiegoś czasu sprawuje rządy drużyna „dobrej zmiany”, jak samochwalczo nazwał się PiS i jego przystawki. Nie wdając się w rozważania nad jakością tych rządów, można stwierdzić, że w zakresie utrzymywania się na wysokiej fali poparcia społecznego, jak na razie, radzi sobie znakomicie, zwłaszcza, że kawiorowa opozycja wykazuje się całkowitą bezradnością.Komfortowa sytuacja obozu rządowego, który posiada nie tylko większość w Sejmie i Senacie, ale również własnego prezydenta, pozwala na swobodne kreowanie polityki wewnętrznej.

Muzułmanie przejmują władzę w Wielkiej Brytanii

Zwycięstwo w wyborach na burmistrza Londynu muzułmanina Sadiq Khana skłania do zastanowienia nad kondycją Starej Europy i nie ma co ukrywać, że są to niepokojące refleksje. Jak to się stało, że stolicą jednego z największych państw europejskich będzie rządził islamista? Dla niezorientowanych może to być prawdziwym szokiem, ale gdy przyjrzymy się bliżej temu „fenomenowi”, to rychło się okaże, że taki rozwój wypadków był jednak do przewidzenia.

Sadiq Khan nie jest nowicjuszem w brytyjskiej polityce. Zanim został wybrany nowym burmistrzem londyńskiej metropolii, był w latach 1994-2006 radnym w południowolondyńskiej imigranckiej dzielnicy Tooting, a od 2005 roku jest posłem z ramienia Partii Pracy (Labour Party). W parlamencie pełnił funkcję podsekretarza w departamencie wspólnot i samorządu lokalnego.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2