Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ukraina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ukraina. Pokaż wszystkie posty

W oczekiwaniu na kolejny reset

Jak groźne memento brzmią te trzy doniesienia z ostatnich tygodni: wprowadzenie ruchu bezwizowego dla obywateli Ukrainy wjeżdżających do UE (szykuje się nam nowy „Wołyń”, akcja „Wisła” czy jedno i drugie naraz?); skokowe zwiększenie liczby bezpośrednich połączeń lotniczych z Tel Awiwu do Polski (czyżby nowy most powietrzny do ewakuacji „uchodźców” z Bliskiego Wschodu?); zaprzysiężenie pierwszych ochotników do Obrony Terytorialnej. Oby tym ostatnim nie był przeznaczony los nowych orląt przemyskich w prowokacji, po której Polska zostanie spacyfikowana pod hasłem „walki z faszyzmem” i „przywracania demokracji”.

Parada Zwycięstwa Wojska Polskiego w Kijowie, 9 maja 1920 r.

Wojsko Polskie paraduje
na kijowskim Chreszczatyku

Dlaczego Piłsudski walczył o niepodległą Ukrainę?


„W imieniu Polski wznoszę okrzyk: niech żyje wolna Ukraina!” – fraza wypowiedziana przez Józefa Piłsudskiego 17 maja 1920 roku w Winnicy doskonale odzwierciedla główną ideę koncepcji geopolitycznej Marszałka.
Naczelny Wódz zdawał sobie sprawę, że bez wolnej Ukrainy nie będzie wolnej Polski, dlatego walka o odzyskanie ukraińskiej niepodległości stała się priorytetem w polityce zagranicznej Piłsudskiego. W przeddzień wyprawy kijowskiej wiosną 1920 roku Naczelnik Państwa powiedział:
„Idąc w głąb Ukrainy, ale tylko do granic 1772 roku, przez to samo nie uznajemy rozbiorów i głosząc samostijność na tych ziemiach, jakby poprawiamy błędy naszych przodków. Chcemy dać [Ukrainie] możliwość samookreślenia i rządzenia się przez własny naród. […] Postawiłem na kartę […], żeby coś zrobić na przyszłość dla Polski, choć takim sposobem osłabić możliwości przyszłej, potężnej Rosji, i jeśli się uda, dopomóc [w] stworzeniu Ukrainy, która będzie zaporą między nami i Rosją, i na długie, długie lata nie będzie nam groźna”.

Czas na ucieczkę do przodu

Ostrzał Konsulatu RP w Łucku na nowo rozbudził debatę o relacjach polsko-ukraińskich. Nie można ich poważnie analizować bez uwzględnienia strategicznego kontekstu i roli czynnika rosyjskiego.

Obecnie to Rosja wydaje się w kontekście relacji polsko-ukraińskim czynnikiem najbardziej sprawczym, zarówno w wymiarze strategicznym, jak i również w przypadku ataku w Łucku. Od początku śledztwa Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) informowała, że według wstępnych ustaleń ostrzał polskiego konsulatu jest prowokacją rosyjskich służb specjalnych.

Polska chce ekstradycji zbrodniarza

Felieton wideo Maxa Kolonko

W ludobójstwie Polaków z ręki Ukraińców zginęło w II wojnie światowej ponad 100000 Polaków.
Ukraińcy mordowali kobiety i dzieci. (Niektórzy) zbrodniarze nadal żyją...

Ukraina uderzyła Polskę w twarz

Ukraina uderzyła właśnie Polskę w twarz. Zakaz wjazdu na Ukrainę dla Prezydenta jednego z polskich miast, tak szczególnego dla naszych dobrosąsiedzkich relacji jak Przemyśl, to coś więcej niż prowokacja. To po prostu uderzenie po twarzy, taki „plaszczak z otwartej”, wymierzony wprost, bezczelnie, po chamsku. Z domysłem – i tak, nam nic nie zrobicie.

Wiele można powiedzieć o naszych relacjach, jednak stygmatyzowanie samorządowców nie ma żadnego sensu. Ponieważ to właśnie od samorządów należy oczekiwać, że będą budować relacje i współprace. Zakaz wjazdu tak ważnego polityka na Ukrainę, to policzek dla polskiego społeczeństwa. Pokazanie, że nasi sąsiedzi, nie życzą sobie relacji z demokratycznie wybieranymi w Polsce politykami, w konsekwencji, że nie chcą współpracy z Polską. Co więcej, samo uzasadnienie tego faktu jest w istocie ksenofobiczne, z tego co podano w niektórych ukraiński9ch mediach jest mowa o jakiejś formie antyukraińskiej aktywności, raczej w rozumieniu decyzyjności.

Ponad dwieście pytań (XXV)

do p. prezydenta A. Dudy i p. premier B. Szydło oraz do władz PiS-u


POPRZEDNIA CZĘŚĆ ☞ TUTAJ

Zbyt duża miękkość władz wobec awanturników z opozycji (VI)

Czy kukizowcy są twardsi od PiS-u?

Przypomnę tu, że już 25 grudnia 2017 r. pisałem na tym blogu: „ Moim zdaniem to głównie miękkość PiS wobec blokady Sejmu doprowadziła do rozbuchania konfliktu, a ugasić go może tylko twarda konsekwentna postawa. Świeżo przeczytałem wywiad z b. ministrem Gabrielem Janowskim. Wspominał w nim jak za blokadę mównicy sejmowej został ukarany przez marszałka Sejmu Marka Borowskiego zabraniem trzymiesięcznych poborów sejmowych. (Por. wywiad Elizy Olczyk z Gabrielem Janowskim: Najgorszy dla gospodarki był rząd Jerzego Buzka, „Plus-Minus” z 17 grudnia 2016 r.)

Internacjonały

W październiku do opinii publicznej dotarła zdumiewająca informacja, mianowicie, Sławomir Nowak, były minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej w rządzie Donalda Tuska, został powołany przez władze Ukrainy na stanowisko szefa Ukrawtodoru (Państwowej Agencji Drogowej Ukrainy). Do jego obowiązków należy m.in. „zreformowanie” wspomnianej instytucji oraz jak największe wykorzystanie kapitału zagranicznego przy budowie ukraińskich dróg. Wypada więc nadmienić, że będzie miał on co wykorzystywać, ponieważ niedawno polski rząd pożyczył Ukrainie 68 mln euro, z przeznaczeniem na modernizację tamtejszego systemu drogowego. Ekipa „dobrej zmiany”, z nieodwzajemnionej miłości do wschodniego sąsiada, podtrzymała decyzję o udzieleniu tej pożyczki podjętą jeszcze przez rząd Ewy Kopacz.

Grymasy i umizgi. Alimenty zagrożone?

Grymasy i umizgi


        Nie mogę oprzeć się pokusie przywołania wspomnienia z dzieciństwa, a konkretnie – z drugiej lub trzeciej klasy szkoły podstawowej. Na początku września kupiliśmy sobie nowe podręczniki, a wśród nich – wypisy to znaczy – czytanki do języka polskiego. Na początku tej książki widniał napis: „Witaj szkoło!” Na jego widok jeden z kolegów zawołał ze złością: „Witaj szkoło! A to k…, ruskie propagandy!”
        Jestem pewien, że taka sama myśl inspirowała posłankę do Parlamentu Europejskiego Annę Fatygę do opracowania, a następnie – poddania pod głosowanie rezolucji w sprawie ruskiej propagandy – że „jątrzy”, a ponadto „dzieli Europę” i w ogóle.

Kończy się epoka manipulacji. Smarzowski zwali z postumentów pomnik Bandery!

Blady strach padł na banderowski Kijów. Ledwie wielki film Smarzowskiego, arcydzieło sztuki, „Wołyń”, wszedł na ekrany polskich kin, już Ukraina zadrżała. Władze w Kijowie zabroniły wyświetlania obrazu. Ministrowie rządu ukraińskiego błagają polski rząd, by nie wypowiadał się na temat filmu, bo taka wypowiedź może zagrozić przyjaźni polsko-ukraińskiej.
Nawiasem mówiąc, co to za przyjaźń, która się rozsypie po jednym filmie? W wielkim pośpiechu powstaje „deklaracja pamięci i solidarności”, która ma przykryć coraz szerszy i poważniejszy oddźwięk dzieła artystycznego.

Braterstwo broni z UPA

        Antoni Słonimski przytaczał opowieść Borysa Polewoja, jak to kiedyś chodził po Warszawie w towarzystwie przyjaciół, którzy na tę przechadzkę zabrali też kilkuletniego syna. Akurat przechodzili obok sklepu z butami o nazwie „Antylopa” i chłopczyk zapytał ojca, co to jest „lopa”. Polewoj zwrócił uwagę, że nie pytał, co to jest „anty”, bo to w Warszawie wie każde dziecko. Może tak było kiedyś, ale chyba teraz już nie, zwłaszcza po „deklaracji”, jaką uchwalił Sejm do spółki z Najwyższym Sowietem Ukrainy w sprawie „pamięci i solidarności”. Tytuł jest oczywiście mylący, bo deklaracja powinna nazywać się raczej w sprawie „amnezji i jawnogrzesznictwa”, o które oskarżał Polaków Teodor Dostojewski,

Tak było. „Wołyń” – film Wielki

Wołyń to wielki film. Artystycznie na miarę - a pewnie i wyżej - „Potopu”, „Chłopów”, „Ziemi obiecanej”.
Gdyby Wojtek Smarzowski zrealizował dzieło takiego formatu o holocauście – nagrodzony zostałby Oscarem. Ale nakręcił film o Wołyniu – więc nagrodzony zostanie „chłostą śmiechu” i pomniejszaniem.

Pamiętajmy o wczorajszym Wołyniu, pamiętajmy o dzisiejszej Moskwie

Mówiono mi w Kijowie, że Ukraińcy z obawą czekali na premierę polskiej fabuły o ludobójstwie na Wołyniu Wojciecha Smarzowskiego. Pewnie te obawy byłyby znacznie mniejsze, gdyby wcześniej potrafili się rozliczyć z własną, doprawdy także bardzo wstydliwą historią krwawego antypolonizmu.

Nie mogli tego zrobić w okresie komuny ‒ rozumiem. Ale mieli na to 25 lat swojej niepodległości. Staram się zrozumieć, że przez ponad dwie dekady czynnik rosyjski nie tylko w polityce zagranicznej, ale także wewnętrznej Ukrainy był bardzo istotny, a często i decydujący ‒i to był powód, dla którego nie zrobiono tego nawet po Pomarańczowej Rewolucji, do czasów przedmajdanowskich.

List ze skrwawionej ziemi – recenzja filmu „Wołyń”

„Wołyń” to intensywne studium zła, nadchodzącego jak widoczna z oddali burza czy olbrzymi pożar, którym można się jedynie biernie przypatrywać lub uciekać w popłochu. Zło, które wkrada się powoli do miasteczka, obejścia, domu. Zło, które pęta. I właśnie o opętaniu złem jest ten film.

Znając poprzednie filmy autora (np. „Wesele”), można się było spodziewać dawki zintensyfikowanej brutalności. Krwawych scen, które – znając choćby relacje ocalałych z ludobójstwa – miały sprawić, że ludzie będą mdleć lub wychodzić z kina, nie wytrzymując emocji. Obawiano się gry szczegółami, przewlekłych, ciągnących się przez długie minuty obrazów katowania Polaków przez Ukraińców. Ale nie tylko obawiano. Część komentatorów wręcz się ich domagała:. „Oby Smarzowski pokazał wszystkie sceny i wszystko, co tam się działo. Tak aby ludzie mdleli i rzygali. Świat musi się dowiedzieć, jak tam było”

Skłócony Kijów w cieniu wojny

Właśnie wróciłem z Kijowa. Gdy jadę przez centrum stolicy Ukrainy, zawsze przed oczyma stają mi obrazy z Majdanu, gdzie byłem sześć razy ‒ od końca listopada 2013 do lutego 2014. Kijów wtedy i Kijów teraz to dwa różne miasta. Także, gdy chodzi o trudną do opisania atmosferę, która wtedy budziła ducha solidarności ludzi stojących ramię w ramię i pod kulami „Berkutu” Janukowycza, a teraz jest atmosfera opanowana przez duch totalnego skłócenia tych samych ludzi.

Powtórka ze swarów


Słuchając publicznej debaty, podczas międzynarodowej konferencji YES (Yalta European Strategy) z udziałem skądinąd byłego sekretarza generalnego NATO Duńczyka

„Akcja Wisła” była koniecznością

„Chcieli powtórzyć Wołyń”

„W sierpniu 1943 r. UPA sądziła, że szybko uda jej się dokończyć rzeź Polaków na Wołyniu i wzywała do mobilizacji szeregów swych ziomków po drugiej stronie Bugu, by byli gotowi do powtórki tej operacji na swoim terytorium. Dowództwo OUN-UPA zdawało sobie sprawę, że Armia Czerwona prze do przodu i front wschodni szybko przybliży się do Bugu, że zmusi to jej oddziały do przegrupowania na tereny województwa rzeszowskiego oraz południowej Lubelszczyzny, gdzie znajdą oparcie o tamtejsze stanice i kuszcze OUN. Oznaczało to przerzucenie zarzewia walk polsko-ukraińskich na teren Zamojszczyzny, już dostatecznie umęczonej przez politykę okupanta. Niemcy chcieli wdrożyć tu program pilotażowy wieloletniego Generalplanu Ost, przewidującego stopniową germanizację całego terenu Generalnego Gubernatorstwa. W jego ramach Polaków z powiatu zamojskiego wysiedlono i na ich miejsce sprowadzono Niemców ze wschodniej i środkowej Europy.

Po rozwodzie Jagiełły z Jadwigą. Smarujemy tłusty połeć

Po rozwodzie Jagiełły z Jadwigą

Władysław Jagiełło to najwyraźniej bardzo podejrzana postać – w odróżnieniu od Wielkiego Księcia Witolda, który był Wielki nie tylko z natury rzeczy, ale przede wszystkim – ze względu na czyny. Podobnie Wielki był Karol, król Franków – o czym mogłem przekonać się osobiście, oglądając jego potężny tron w katedrze w Akwizgranie, pod którym musieli przechodzić skuleni dygnitarze, żeby przypadkiem nie poprzewracało im się w głowach – no, ale Karol był synem Berty O Wielkiej Stopie, która najwyraźniej też nie była mikroskopijna. Wracając tedy do Witolda,
to można odnieść wrażenie, że jest on Wielki nie tyle może przez czyny, których dokonał, co raczej przede wszystkim przez te, których nie dokonał, a konkretnie – ze względu na jeden czyn niedokonany, to znaczy – na ożenek z polską królową Jadwigą. Nie znaczy to, że Witold praktykował jakiś celibat, co to, to nie.

Cześć i chwała bohaterom!

Każdy naród ma jakąś historię, a wiadomo, że historię tworzą ludzie. Ludzie, jak to ludzie, muszą podejmować decyzje polityczne. Decyzje te albo czynią ich przywódcami narodów, przysparzają pomników i powierzają realną władzę albo wtrącają do więzień, mogił, a niejednokrotnie wpływają na los następnych pokoleń.

Często zadajemy sobie pytanie, dlaczego Niemcy – naród rozmiłowany w porządku, zazwyczaj tworzący solidne państwo – są obecnie całkowicie bezradni wobec napływu tzw. uchodźców. Gdyby to Polacy, Czesi albo Ukraińcy masowo obmacywali Niemki, dokonywali publicznych zabójstw lub aktów wandalizmu, natychmiast trafialiby do więzień lub z odciskiem buta na tyłku opuszczaliby rzekomo umowne granice Federalnych Niemiec.

Nieszczęsne porady niektórych doradców prezydenta A. Dudy

Zmarły kilka lat temu długoletni prezydent Czech Vaclav Havel uskarżał się kiedyś:: „Mam dwudziestu doradców, jeden z nich ma rację, ale nie wiem który”. Zdaje się, że te uwagi Havla można skierować również do prezydenta Andrzeja Dudy. Obawiam się, że zbyt duża część jego doradców nie jest zbyt kompetentna i nie ma mocnego charakteru, stąd swymi poradami co i raz kieruje Prezydenta RP na manowce, a ściśle ku nadmiernej miękkości. Nie wiem na przykład, kto ostatnio doradził Prezydentowi, by podczas pobytu w Gdańsku podszedł do Lecha Wałęsy i uścisnął mu rękę. Wałęsa ze swym krzykactwem, oszczerstwami, pomówieniami, atakami na rząd i PiS, stał się osobą nie zasługującą na podanie ręki przez Naszego Prezydenta. Osobną sprawą, bardzo przykrą jest przeprowadzona w stylu „na okrągło” wizyta Prezydenta RP na Ukrainie.

Miłość i gniew / Chociaż „groźne telegramy”...

Miłość i gniew

        „Przy tobie, Najjaśniejszy Panie, stoimy i stać chcemy” - napisali 10 grudnia 1866 roku w zakończeniu wiernopoddańczego adresu do Najjaśniejszego Pana, czyli cesarza Austrii Franciszka Józefa posłowie Sejmu Galicyjskiego. Bez najmniejszej zmiany można bo to zdanie umieścić w charakterze polskiej stypulacji, wieńczącej wspólną deklarację polskiego prezydenta Andrzeja Dudy i ukraińskiego prezydenta Piotra Poroszenki z okazji 25 rocznicy proklamowania niepodległości Ukrainy. Prezydent Duda był, mówiąc nawiasem, jedynym zagranicznym politykiem tej rangi,

Krymski gambit Putina

Samym straszeniem wojną Putin jest w stanie osiągnąć swoje polityczne cele. Najważniejszym z nich jest bez wątpienia wzmocnienie obecności Rosji w basenie Morza Czarnego.

Najpierw Kreml oskarżył Ukrainę o szykowanie akcji terrorystycznej i sabotażowej na Krymie, zaanektowanym w 2014 roku przez Rosję, a następnie ogłosił rozpoczęcie szeroko zakrojonych manewrów na Morzu Czarnym. Jednocześnie pojawiły się doniesienia o przerzuceniu przez Moskwę ciężkiego sprzętu i wojsk na granicę z Ukrainą, gdzie walki ostatnio przybierają na sile.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2