Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chiny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chiny. Pokaż wszystkie posty

Chiny-Polska-Indie. Refleksje wokół wizyty B. Szydło w Pekinie

Dzisiaj premier B. Szydło od spotkania z prezydentem Chin Xi Jinpingiem rozpoczęła wizytę w Pekinie. Spotkała się też z premierem Li Keqiangiem. Wizyta polskiej premier związana jest z jej uczestnictwem w I edycji Forum Pasa i Szlaku (Jedwabnego Szlaku), które odbędzie się w Pekinie w dniach 14 i 15 maja. W tym międzynarodowym spotkaniu będzie uczestniczyć około 30 państw z 60, które położone są wzdłuż planowanego przez Chiny Jedwabnego Szlaku. Polska już kilkakrotnie wcześniej rozmawiała o tym projekcie, zarówno podczas wizyty prezydenta A. Dudy w Pekinie, jak i prezydenta Chin w Warszawie oraz podczas szczytu Europa Środkowo-Wschodnia - Chiny - m.in. kraje byłej Jugosławii (16+1) w Rydze, w listopadzie 2016 roku.

Możemy wygrać wojnę z Rosją

Wywiad z Phillipem A. Petersenem, czołowy strategiem amerykańskim, wiceszefem Fundacji Potomac (jednego z najbardziej wpływowych think tanków w USA) jaki przeprowadziła Aleksandra Rybińska dla magazynu „Nowa Konfederacja”.


Putin daje się Chińczykom rozgrywać jak dziecko. Wyszedł na idiotę, z czego dobrze zdaje sobie sprawę. Rosyjski prezydent jest w trudnej sytuacji, to właśnie czyni go tym bardziej niebezpiecznym.

Aleksandra Rybińska: W Warszawie odbyła się w minionym tygodniu symulacja komputerowa współczesnego konfliktu zbrojnego, pod nazwą Hegemon – Baltic Campaign, z udziałem m.in. byłych dowódców NATO. Została ona przygotowana wspólnie przez dwa think tanki: polską Fundację im. Kazimierza Pułaskiego i amerykańską Potomac Foundation.

Czy Chiny pozwą cały świat?

Odmowa przyznania przez Światową Organizację Handlu Chinom statusu gospodarki rynkowej może oznaczać początek wojny gospodarczej, na której stracą wszyscy.
Chiny od kilku dni powinny mieć status gospodarki rynkowej. Stany Zjednoczone, Unia Europejska i Japonia uznały jednak, że Państwo Środka nie spełnia kryteriów. Na reakcję Chin nie trzeba było długo czekać. Pozwały one Waszyngton i Brukselę za używaną przez nie metodę obliczenia dumpingu, „niesprawiedliwą” i godzącą w chiński eksport. Może to być początkiem długiej i wyczerpującej wojny handlowej, na której obie strony mogą tylko stracić.

Zgodnie z umową o przystąpieniu ChRL do Światowej Organizacji Handlu (WTO) w grudniu 2001 r., Chiny po 15 latach, czyli dokładnie 11 grudnia 2016 r. automatycznie otrzymają status gospodarki rynkowej (Market Economy Status – MES).

Chiński sen

Niedawno na uniwersytecie w Harwardzie przebadano sytuację, w której dotychczasowemu hegemonowi nagle wyrasta rywal i pretendent do tronu. Wyspecyfikowano 15 takich przypadków od XV wieku do dziś. Spośród tych 15 przypadków jedenaście i pół doprowadziło do wojny...


Aleksandra Rybińska: Najczęściej przytaczanym argumentem przeciwko możliwości wybuchu wojny między Chinami a USA jest tzw. „kapitalistyczny pokój”, czyli więzi gospodarcze łączące oba kraje. To trafny argument?

Prof. Bogdan Góralczyk: To jest argument zachodni. Chińczycy mają oczywiście – jak prawie we wszystkich sprawach – inne argumenty przemawiające za pokojem. Uważają, że ich transformacja wewnętrzna nie jest jeszcze zakończona. I mają w tym dużo racji.

Zdążyć przed III wojną światową: „Pacyfik i Eurazja. O wojnie”

„Pacyfik i Eurazja. O wojnie”, poza trafnym opisem wiszącego nad światem nowego konfliktu światowego, niesie też ukryte, acz wyraźne przesłanie dla polskich elit: nie wolno (już) liczyć na Stany Zjednoczone

Od pierwszego zdania „Pacyfik i Eurazja. O wojnie” Jacka Bartosiaka – kapitalnego cytatu o pokoju i interesach mocarstw – widać, że to świetna książka. Być może najważniejsza praca o polityce międzynarodowej napisana w języku polskim w ostatnich latach. Traktująca o najistotniejszym procesie politycznym współczesnego świata: rywalizacji amerykańsko-chińskiej. „O wojnie” jest wnikliwa, głęboka, mądra… i trochę zbyt obszerna. Gdyby była krótsza, byłaby doskonała.

Głowa globalnej wioski

Bartosiak spieszył się z jej pisaniem, do czego przyznaje się wprost w jej zakończeniu. Chciał zdążyć przed nową, wielką wojną, która niczym miecz Damoklesa wisi nad światem,

A więc wojna

Konflikt dwóch największych mocarstw i dwóch największych gospodarek, USA i Chin, spowodowałby szok dla światowej gospodarki, a istniejący porządek międzynarodowy rozsypałby się.

Ten tytuł to nie pomyłka. Doczekaliśmy się sytuacji, w której jeden z najbardziej renomowanych amerykańskich think tanków – RAND Corporation – opublikował publicznie dostępny raport, któremu nadany został właśnie tak dosłownie i bez ogródek brzmiący tytuł: „Wojna z Chinami” („War with China”). Od razu, aby dodać sprawie właściwej perspektywy, należy wspomnieć, iż raport został sfinansowany przez Urząd Podsekretarza Obrony USA ds. Armii, co jest wprost wskazane we wstępie.

Niepewne zwycięstwo USA

Jego autorzy na początku podkreślają, że wojna pomiędzy USA a Chinami wydaje się szerokiej publiczności trudna do wyobrażenia, a tymczasem jest bardzo realna.

Decyzja zapadła: Chiny z Rosją przeciw USA

To już nie przelewki. Decyzja Waszyngtonu o rozmieszczeniu amerykańskich myśliwców wielozadaniowych F-35 Lightning II w Japonii jest wyraźnym sygnałem dla Chin, że dalsza eskalacja chińskich żądań terytorialnych na Morzu Chińskim zdecydowanie spotka się z militarną odezwą Stanów Zjednoczonych. Samoloty te uważane są za jedyne rzeczywiście „niewidzialne” wśród wszystkich obecnie istniejących na świecie maszyn tego typu, a pomimo ich wielozadaniowej konstrukcji zostały zaprojektowane przede wszystkim do błyskawicznych ataków na cele powietrzne i morskie.

Niebezpieczny sojusz Chiny-Rosja

W zeszłym tygodniu Stały Trybunał Arbitrażowy w Hadze uznał, że Pekin nie ma historycznych praw do wód Morza Południowochińskiego i swoimi działaniami naruszył suwerenne prawa Filipin, prowadząc w rejonie aktywną działalność gospodarczą. Pekin określa tę decyzję jako farsę. Wyrok trybunału jest niewątpliwie porażką komunistycznych władz Chin i jeszcze bardziej zbliża Pekin do Moskwy.

Spór o Morze Południowochińskie jest dziś uważany za jedno z większych zagrożeń dla bezpieczeństwa regionalnego. W tym rejonie przebiegają ważne szlaki zaopatrzeniowe i trasy flot morskich, a także znajdują się złoża ropy naftowej, gazu ziemnego, bogate łowiska ryb i obfite ilości guana – naturalnego ptasiego nawozu. Prawa do strategicznych terenów na Morzu Południowochińskim rości sobie wiele okolicznych państw.

Sprawy oczywiste?

Piszę tu od lat o sprawach, wydaje mi się, oczywistych. A tu nic. Jak kulą w płot.
Przyjechał do Polski JE Jia-Ping Xi. I, oczywiście, wszyscy mówią: trzeba rozwija stosunki handlowe. Pewnie, że trzeba. Pieniądze w Polsce zawsze robiło się na handlu ze Wschodem – a skoro Rosję, jak głupi, obłożyliśmy sankcjami – no, to trzeba z Chinami.
Tylko „rozwijanie stosunków handlowych” nie polega na zapraszaniu prezydentów. Nie polega też na podpisywaniu traktatów. Polega po prostu na tym, by nie przeszkadzać ludziom i przedsiębiorstwom, które te stosunki nawiązują!!
Tymczasem u nas od razu wszelkim przedsięwzięciom będą rzucane pod nogi kłody. Przede wszystkim: cła na towary sprowadzane z Chin. Jak można „rozwijać stosunki handlowe” - a tych, co je rozwijają karać grzywna, zwana cłem.

Chińczycy „żydami” Azji

Po chińsku to mało kto rozumie. Bo co my wiemy o Chinach i Chińczykach?
Pracowałam z Chińczykami – to są ‚żydy’ Azji.
Nikt tak nie umie liczyć jak Chińczycy. I są lepsi od żydów, bo ‚bardziej się trzymają tematu’ – ściśle według instrukcji. Inaczej mówiąc, IQ Chińczyka jest dużo wyższe od IQ żyda.
Chińczyk nie burzy. Chińczyk buduje.

Pamiętam, jak nam wprowadziło ministerstwo elektroniczne składanie aplikacji /podań klientów, to wszyscy się buntowali, pyskowali i robili raban. Ja też narzekałam, bo nie lubię ‚komputrów’, mimo że musiałam je używać na co dzień w pracy przez ponad ćwierć wieku. W ogóle elektronika kojarzy mi się z faszyzmem i niewolnictwem.

Republika Chin i Chiny Ludowe

JM napisało we WPROST artykulik „Chiny kontra kobieta” - o JE Ing-Wen Tsai, prezydentce Republiki Chin – mylnie nazwanej w tekście: „prezydentką Tajwanu”. Co ciekawe – w tekście czytamy:
„...Tsai, która niedawno objęła rządy po kilku latach dominacji zwolenników połączenia Tajwanu z Chinami, jest zdecydowaną zwolenniczką pełnej niepodległości jej kraju” . Natomiast pod ilustracją jest: „...zwolenniczką pełnej niepodległości swego państwa”.
To nonsens. Jej państwo to Republika Chin, której ogromną większość terytorium zajmują buntownicy z tzw. Chińskiej Republiki Ludowej, a trochę jeszcze Rosjanie, Indusi i inni; jedynym wolnym skrawkiem RCh jest właśnie Tajwan. RCh, choć zajmuje tylko kawałek Chin, wysoko dzierży sztandar – i jest ambitna. Np. ChRL podpisała z Rosją i Indiami traktaty graniczne uznające władanie FR i RI nad pewnymi obszarami – ale RCh tego nie uznaje!! I gdyby jakimś cudem RCh opanowała cale Chiny, to by dążyła do odwojowania tych obszarów.

Z Chinami i przeciw Chinom

Gotowość Indii do przyjmowania amerykańskich okrętów w swoich portach wyraźnie wskazuje na strategiczne preferencje rządu indyjskiego. Nie oznacza to jednak rezygnacji z rozwijania gospodarczych stosunków z Chinami.

Wizyta sekretarza ds. Obrony USA Ashtona Cartera w Indiach zaowocowała deklaracją rządu w Nowym Delhi, iż „zasadniczo zgadza się’’ (agreed in principle) podpisać z Waszyngtonem umowę o nazwie Logistics Exchange Memorandum of Agreement (LEMOA).

Nieprzyczajony tygrys, nieukryty smok

Na obecnym etapie ciężko wyrokować, czy ChRL zdecyduje się na toczenie wojen zastępczych. Na razie skuteczniejsze i tańsze okazują się zachęty gospodarcze i działania niejawne, z cyberatakami na czele.
Flota USA na Morzu Południowochińskim
      Z pozoru lokalny spór, o rozsiane po Morzu Południowochińskim archipelagi, stał się w ostatnim czasie głównym problemem w stosunkach międzynarodowych w Azji, angażującym także coraz mocniej państwa spoza regionu. Tym samym Azja Południowo-Wschodnia odzyskała opinię regionu targanego konfliktami, oraz zdobyła większą uwagę mediów.

Głównymi uczestnikami sporu były początkowo głównie Chińska Republika Ludowa oraz Republika Chińska (Tajwan), Wietnam, Filipiny, Malezja i Brunei, z biegiem czasu włączyły się do niego jednak także Indonezja, Japonia, Australia i Stany Zjednoczone, a pośrednio także Indie, Wielka Brytania, Rosja i Nowa Zelandia.

Chiny prą do przodu!

Gdy zabierałem się do pisania tego tekstu usłyszałem w domu {Białego Chińczyka} słowa: „Moja znajoma była w Chinach i po powrocie powiedziała: »Jeśli to jest Trzeci Świat – to my jesteśmy Trzydziesty Czwarty świat«”
I to jest kwintesencja tego artykułu.

Piszę o Chinach od ponad 30 lat. Od czasu reform śp.Xiǎo-Píng Dènga z rosnącym podziwem. Najpierw o tym, jak kilka południowych okręgów zaczęło ścigać się z Hong-Kongiem (tak nawiasem – to po kantońsku; po pekińsku H-K to Xiāng-Gǎng – czyt, Śã Gã – i też o nim wypisuje się teraz bzdury), jak potem biedota z całych Chin zaczęła ściągać na Południe i Wybrzeże, jak potem ci ludzie się bogacili, wreszcie o tym, jak Chiny zaczęły doganiać Europę – a potem Stany Zjednoczone. I po przyjeździe do Chin oświadczam: nawet moje ostatnie artykuły były o jakieś dwa lata spóźnione. Dziś Chiny zdecydowanie przegoniły Europę – i najprawdopodobniej przegoniły już Stany Zjednoczone.

Wielki mur dezinformacji

Sposób, w jaki kilkudniowa wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w Chinach została przedstawiona w największych stacjach telewizyjnych w Polsce, stanowi dowód na to, że mainstreamowe media nadal nie mogą pogodzić się ze zmianą lokatora w Pałacu Prezydenckim. Mainstream toczy z prezydentem swoją cichą wojnę albo pomniejszając rangę jego wizyt, albo po prostu przemilczając ważne aspekty działalności głowy państwa.

O tym, że prezydent będzie miał z mediami głównego nurtu pod górkę, świadczyły liczne przekazy relacjonujące jego dotychczasową działalność. A najdobitniej ukazał to sposób relacjonowania udziału Andrzeja Dudy w 70. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ.
Wiadomości TVP zdecydowały się wówczas na pokazanie zaledwie 14-sekundowego fragmentu (i to nie najważniejszego) wypowiedzi polskiej głowy państwa na forum ONZ-etu.

Postanowiłem zatem przeanalizować szczegóły relacji głównych stacji telewizyjnych: TVP, TVN oraz Polsatu, które wysłały do Państwa Środka swoje ekipy. Reprezentowali je odpowiednio następujący korespondenci: Jacek Tacik, Agata Adamek oraz Paweł Gadomski.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2