Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

A więc wojna

Konflikt dwóch największych mocarstw i dwóch największych gospodarek, USA i Chin, spowodowałby szok dla światowej gospodarki, a istniejący porządek międzynarodowy rozsypałby się.

Ten tytuł to nie pomyłka. Doczekaliśmy się sytuacji, w której jeden z najbardziej renomowanych amerykańskich think tanków – RAND Corporation – opublikował publicznie dostępny raport, któremu nadany został właśnie tak dosłownie i bez ogródek brzmiący tytuł: „Wojna z Chinami” („War with China”). Od razu, aby dodać sprawie właściwej perspektywy, należy wspomnieć, iż raport został sfinansowany przez Urząd Podsekretarza Obrony USA ds. Armii, co jest wprost wskazane we wstępie.

Niepewne zwycięstwo USA

Jego autorzy na początku podkreślają, że wojna pomiędzy USA a Chinami wydaje się szerokiej publiczności trudna do wyobrażenia, a tymczasem jest bardzo realna.
Oba mocarstwa mają bowiem sprzeczne interesy, potężne siły zbrojne, rozlokowane w rejonie potencjalnego konfliktu, a w takich warunkach łatwo jest o incydent, który niczym Sarajewo w 1914 r. może uruchomić kaskadę następstw. Mało tego, geografia i rozwój technologii wojskowej stwarza pokusę do wykonania uderzenia wyprzedzającego przez każdą ze stron. Do tego, w razie wybuchu wojny, zarówno Stany Zjednoczone, jak i Chiny dysponują stosownym potencjałem, technologiami oraz potęgą przemysłową, by prowadzić intensywną wojnę na pełną skalę. W samych Stanach Zjednoczonych wojna z Chinami jest analizowana od dobrych kilku lat przez planistów wojskowych. W Chinach zapewne również. W kontekście rosnącego napięcia nie jest to wystarczające, jako że wojskowi planiści opracowują tylko to, jak uzyskać i wykorzystać wojskową przewagę, a nie jak uniknąć gospodarczej i politycznej ruiny, związanej z wojną i jej następstwami.

Jak podnosi się w raporcie RAND Corporation, ewentualna wojna miałaby konsekwencje daleko przekraczające wymiar sukcesu lub klęski wojskowej. Konflikt dwóch największych mocarstw i dwóch największych gospodarek spowodowałby szok dla światowej gospodarki, a istniejący porządek międzynarodowy rozsypałby się. Stąd, jak piszą autorzy, podjęto się przygotowania raportu. Drugim powodem jest to, że rosnące chińskie zdolności wojskowe oznaczają, że wojna nie musiałaby wcale pójść zgodnie z planem amerykańskim. Siły bowiem coraz bardziej się wyrównują, zwłaszcza w warunkach geografii Zachodniego Pacyfiku, cechującej się ogromnymi odległościami i środowiskiem morskim. Coraz więcej symulacji i gier wskazuje, że konflikt mógłby przerodzić się w długotrwałą wojnę z ogromnymi stratami i szkodami dla obu stron. Do przeszłości odeszła sytuacja, gdy Amerykanie mogli oczekiwać własnej dominacji wojskowej. Tym razem nie mogliby być pewni uzyskania kontroli operacyjnej oraz zniszczenia systemu obronnego Chin, a tym samym osiągnięcia przekonującego zwycięstwa.

Symetryczne zdolności

W części szczegółowej raportu przeanalizowane są różne scenariusze wojenne oraz skutki konfliktu dla obu krajów, zarówno w wymiarze wojskowym, jaki i ekonomicznym. Scenariusze zostały przygotowane według szacunkowych zdolności wojskowych stron na rok 2015 i w przyszłości na rok 2025. Na marginesie należy wspomnieć, iż źródła w Chinach zdążyły już oskarżyć RAND Corporation oraz Stany Zjednoczone o celową publikację raportu zaraz po niekorzystnym dla Chin wyroku Trybunału w Hadze w sprawie sporu na Morzu Południowochińskim. Tym samym o celowo skalibrowaną i wymierzoną w Chiny komunikację strategiczną, co miało mieć na celu zastraszenie Pekinu.

Analitycy RAND Corporation uważają, że wojna byłaby regionalna i konwencjonalna, prowadzona głównie na morzu (i pod jego powierzchnią) oraz w powietrzu, w przestrzeni kosmicznej oraz cyberprzestrzeni. Miejscem byłaby Azja Wschodnia i Zachodni Pacyfik, gdzie znajduje się kilka punktów zapalnych i gdzie dyslokowana jest większość chińskich sił zbrojnych. Konieczność sprowadzania zapasów i uzupełnień wojennych z daleka oraz rosnące zdolności systemu świadomości sytuacyjnej obu stron zmieniłyby cały Zachodni Pacyfik w strefę wojny, z bardzo poważnymi skutkami ekonomicznymi dla świata.

Mało prawdopodobne byłoby użycie broni nuklearnej. Analitycy RAND twierdzą, że ze względu na specyfikę konfrontacyjną nie ma szans na to, by konflikt przekształcił się w wojnę atomową. Zakładają także, że Chiny nie zaatakują kontynentalnych Stanów Zjednoczonych za wyjątkiem cyberataków, jako że nie mają istotnych zdolności wojskowych, by to zrobić. Za to USA mogą zadać naprawdę sporo strat atakami konwencjonalnymi na Chiny. Rozwój broni antydostępowych (A2AD) i systemów technologicznych doprowadziły do sytuacji, w której oba mocarstwa mogą strzelać i trafiać do swoich wojsk, baz i jednostek na naprawdę bardzo duże odległości. Wzajemne symetryczne zdolności stwarzają pokusę do wykonania potężnego uderzenia wyprzedzającego, mającego rozstrzygnąć konflikt zaraz na początku. Wojna lądowa z powodu uwarunkowań geografii teatru wojny raczej nie grozi. Potężne i rosnące zdolności obu stron do uderzania na duże odległości szybko zniszczyłyby zasoby wojskowe obu stron, a potem trzeba by było je odtwarzać. Wówczas liczyłyby się potęga przemysłowa, mobilizacja rezerw, a to jest trudne do przewidzenia, co zauważają analitycy RAND.

Scenariusze wojny

Raport kreśli cztery scenariusze: intensywna acz krótka wojna; intensywna i długa; krótka i mało intensywna; długa i mało intensywna wojna. Wszystkie są rozpisane bądź na rok 2015, bądź na 2025 (gdy potęga wojskowa i ekonomiczna Chin będzie znacząco większa względem USA). W zakresie przebiegu wojny sporo zależałoby także od tego, jak dużo wolnej ręki mieliby wojskowi na polu walki ze strony władzy politycznej. Nie ulega bowiem kwestii, że obie strony mają potencjał na długą, intensywną i wyniszczającą wojnę. Efekty starcia zostały ujęte w raporcie w następujące kategorie: wojskową, gospodarczą, krajową i międzynarodową. Analitycy RAND przewidują, że od dziś do roku 2025 dokona się poważna zmiana technologiczna w prowadzeniu wojny, w szczególności w zakresie rozwoju chińskich zdolności antydostępowych (A2AD), zdolności do zwalczania obiektów w kosmosie (ASAT) oraz w cyberwojnie. W roku 2025 Chiny mogą mieć też gospodarkę, która będzie potężniejsza od amerykańskiej.

Ich zdaniem w razie wojny krótkiej acz intensywnej na rok 2015 amerykańskie straty floty oraz sił powietrznych, w tym lotniskowców floty oraz baz powietrznych w regionie Zachodniego Pacyfiku, byłyby poważne. Straty chińskie jednakże, w tym zdolności antydostępowe (A2AD) oraz bazowania lądowego, jeszcze większe. W ciągu kilku dni stałoby się jasne dla obu stron, że przewaga Amerykanów w razie kontynowania wojny rośnie. W 2025 roku jednak Amerykanie ponieśliby dużo większe straty, choć strona chińska także bardzo poważne. Nie wiadomo też, czy wówczas wojna tym bardziej nie miałaby tendencji do przekształcenia się w długotrwałą. Gospodarczo nawet krótka, acz intensywna wojna byłaby szokiem dla globalnego handlu Chin, jako że przechodziłby on przez strefę wojny Zachodniego Pacyfiku, podczas gdy straty gospodarcze Stanów Zjednoczonych byłyby tylko ograniczone do handlu dwustronnego z Chinami. W razie krótkiego konfliktu krajowe i międzynarodowe skutki nie byłyby poważne.

W przypadku wojny długiej i intensywnej, w 2015 roku, im dłużej by ona trwała, tym gorzej wojskowo wypadałaby dla Chin. Jednak już w 2025 roku brak szybkich rozstrzygnięć mógłby motywować obie strony do dalszej walki, pomimo ciężkich strat. Wówczas cały Zachodni Pacyfik, od Morza Żółtego do Morza Południowochińskiego, byłby zamknięty dla handlu morskiego i powietrznego. To zaszkodziłoby bardzo poważnie chińskiej gospodarce. Ponadto, czym dłuższy konflikt, tym większe ryzyko włączenia się do niego innych krajów, w pierwszym rzędzie Japonii. W razie wojny krótkiej i ograniczonej, konflikt mógłby się szybko skończyć bez poważnych skutków, w tym dla gospodarki światowej.

Strategiczna próżnia

W razie wojny długiej i ograniczonej, brak definitywnych rozstrzygnięć wojskowych spowodowałby z czasem bardzo negatywne skutki gospodarcze, przede wszystkim dla Chin. Analitycy RAND twierdzą jednak, że dwie łagodne wersje wojny o charakterze ograniczonym są mało prawdopodobne, gdyż ciężko jest politycznie redukować działania wojskowe przy symetrycznej wojnie pomiędzy zaawanasowanymi przeciwnikami, na tak geograficznie ogromnym teatrze operacyjnym, jak Zachodni Pacyfik. Co warte podkreślenia, zwłaszcza długa wojna w 2025 osłabiłaby oba mocarstwa kosztem innych potęg. Amerykanie mieliby problem z utrzymaniem swoich zobowiązań globalnych, w tym w Europie i na Bliskim Wschodzie, gdyż inni gracze od razu wykorzystaliby powstałą próżnię.

W ogóle dłuższa wojna zostałaby rozstrzygnięta głównie przez czynniki pozawojskowe. A te faworyzują według RAND Corporation Amerykanów – zarówno obecnie, jak i w roku 2025. Po jednym roku długiej i intensywnej wojny utrata PKB Chin oszacowana jest w raporcie na 20–35 procent, czyli na poziomie podobnym do strat gospodarczych Niemiec w trakcie I wojny światowej, podczas gdy w USA na 5–10 procent PKB. Ponadto to Chiny i ich bezpośrednie otoczenie byłyby też miejscem fizycznych zniszczeń. To następnie mogłoby znosić legitymację władzy, rozniecić konflikty wewnątrz Chin, podzielić ten kraj – jak podczas budzącego najgorsze wspomnienia w Chinach Wieku Upokorzenia itp.

Autorzy raportu oceniają, że reakcja międzynarodowa również będzie faworyzować USA, za którymi stanie cały ASEAN, państwa regionu i NATO. Rosja i Indie będą miały mniejsze znaczenie, przy czym wskazuje się, że państwa NATO mogłyby w Europie zneutralizować ruchy rosyjskie oraz z czasem wprowadzić embargo na handel z Chinami. Wejście do wojny Japonii, zwłaszcza w 2025 roku, istotnie pomogłoby Stanom Zjednoczonym. RAND Corporation ocenia, że pomoc rosyjska dla Chin, zarówno wojskowa, jak i ekonomiczna, będzie ograniczona i mało znacząca, ze względu przede wszystkim na ograniczenia potencjału Rosji.

Epilog

Analitycy RAND rekomendują, by Stany Zjednoczone zaczęły się przygotowywać na odcięcie od sprowadzania niektórych ważnych produktów z Chin, aby uaktualniały plany wojenne wspólnie z Japonią i innymi sojusznikami na Pacyfiku, gromadziły zasoby wojenne. Dla najważniejszych komponentów materiałów i urządzeń krytycznych zaczęły poszukiwać własnych krajowych dostawców, również trenowały wojnę nowoczesną, symetryczną i intensywne operacje wojskowe oraz rozważyły opcje na sposób odcięcia Chin od dostaw wojennych surowców, np. paliwa.


© Jacek Bartosiak
6 września 2016
źródło publikacji:
„Nowa Konfederacja” nr 9 (75)/2016



Zobacz także:
Decyzja zapadła. Chiny z Rosją przeciw USA




Ilustracja © brak informacji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2