UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Zdążyć przed III wojną światową: „Pacyfik i Eurazja. O wojnie”

„Pacyfik i Eurazja. O wojnie”, poza trafnym opisem wiszącego nad światem nowego konfliktu światowego, niesie też ukryte, acz wyraźne przesłanie dla polskich elit: nie wolno (już) liczyć na Stany Zjednoczone

Od pierwszego zdania „Pacyfik i Eurazja. O wojnie” Jacka Bartosiaka – kapitalnego cytatu o pokoju i interesach mocarstw – widać, że to świetna książka. Być może najważniejsza praca o polityce międzynarodowej napisana w języku polskim w ostatnich latach. Traktująca o najistotniejszym procesie politycznym współczesnego świata: rywalizacji amerykańsko-chińskiej. „O wojnie” jest wnikliwa, głęboka, mądra… i trochę zbyt obszerna. Gdyby była krótsza, byłaby doskonała.

Głowa globalnej wioski

Bartosiak spieszył się z jej pisaniem, do czego przyznaje się wprost w jej zakończeniu. Chciał zdążyć przed nową, wielką wojną, która niczym miecz Damoklesa wisi nad światem,
z czego zdają sobie sprawę w Waszyngtonie, Pekinie, Moskwie i Berlinie, lecz niekoniecznie w Warszawie. Napisał tę książkę, by polskim elitom uświadomić, że „geopolityczna pauza”, tak korzystna dla RP, właśnie się kończy. I że w razie czego Wujek Sam nie przybędzie nam z pomocą, bo nie zdoła, gdyż właśnie niepostrzeżenie przestał być głową globalnej wioski.

„O wojnie” najpierw pokazuje, jak się nią stał. Nie dzięki demokracji czy prawom człowieka, lecz dzięki unikatowemu położeniu, zasobom i umiejętnie prowadzonej polityce mocarstwowej. To te cechy uczyniły Stany Zjednoczone światowym hegemonem; „kolosem”, jak chciałby powiedzieć często przywoływany w pracy Niall Ferguson. To silne, mocne strony książki, gdyż Bartosiak świetnie zna i czuje Amerykę. By się o tym przekonać, wystarczy zajrzeć do bibliografii lub poczytać odnośniki do imponujących spotkań, w najważniejszych amerykańskich ośrodkach analitycznych i wojskowych. Dogłębna znajomość nie oznacza tu jednak wiernopoddaństwa, w czym Bartosiak odróżnia się pozytywnie od wielu przedstawicieli polskich elit.

Tak więc mamy opis świata, jaki znamy, napisany jednak w sposób, jaki niekoniecznie znamy, a świat ten się kończy. Na horyzoncie pojawiły się Chiny, które niebywale urosły: „obudziły się ze snu”, jak powiedziałby Napoleon. Wyzyskały amerykański system do cna i teraz pragną go zastąpić bądź co najmniej poprawić. „O wojnie” doskonale pokazuje, jak Chiny „ukradły” Amerykanom globalizację, co przywodzi na myśl żart obrazkowy Mleczki (Bóg wskazuje na uśmiechniętego diabła, siedzącego na kuli ziemskiej i mówi: „to ja stworzyłem ten interes, ale z czasem okazało się, że on ma większość udziałów”).

Chiny są w książce opisane sprawnie i ciekawie, bez ideologicznego spaczenia. Chociaż wiedza Bartosiaka na ich temat nie jest tak dogłębna, jak na temat Stanów Zjednoczonych (być może stąd bierze się jego sympatia do nich), jednak do napisania porządnej i rzetelnej pracy w zupełności wystarcza. Bartosiak sinologiem nie jest, ale o Chinach potrafi się wypowiadać w sposób kompetentny, rzeczowy i ciekawy, co pokazują także jego bardzo popularne w sieci wykłady. Dowodzi tego także ta książka.

Strategiczna nieufność

Tak więc mamy USA, Chiny i nowy, rodzący się układ sił. Bartosiak pokazuje „strategiczną nieufność”, ambiwalencję i obszary rywalizacji, a przede wszystkim dogłębnie omawia amerykańskie plany wojny powietrzno-morskiej. Mające w swej istocie mitygować Chiny i działać odstraszająco w myśl zasady si vis pacem, para bellum, jednak dalece niewystarczające do spełnienia tego celu. Ogromnym plusem rozważań Bartosiaka jest ukazanie mechanizmu działania siły w stosunkach międzynarodowych, na przykładzie regionalnych państw orientujących się na jedno bądź drugie mocarstwo, w zależności od jego możliwości (i/bądź percepcji tych możliwości). Te kalkulacje z kolei prowadzą same w sobie do ważkich następstw politycznych. Bartosiak pokazuje działanie tego mechanizmu w sposób wręcz podręcznikowy.

Jednakże rozdziały o koncepcji wojny powietrzno-morskiej to najsłabsze fragmenty książki, lub też – by być ścisłym – najbardziej wymagające. Zdaję sobie sprawę, że znajdą one swoich fanów wśród miłośników wojskowości, sprzętu itp. (sam autor wyraźnie ma zamiłowanie do tych tematów), jednak moim zdaniem jest ich zbyt wiele, a ich opis jest nadto szczegółowy. Podobnie ma się sprawa z koncepcjami geopolitycznymi podejmowana na początku pracy. Rozumiem, skąd brała się ta potrzeba – książka jest oparta na doktoracie, a w nim Bartosiak musiał udowodnić, raczej sceptycznemu wobec geopolityki środowisku akademickiemu, że jego praca spełnia wymogi naukowe – jednak nie wszystko, co było potrzebne w doktoracie, musi się znaleźć w książce. Nie chciałbym w tym miejscu zostać posądzony o hipokryzję – moja książka oparta o doktorat ma ponad 600 stron – po prostu z czasem sam przekonałem się, że skrócenie pracy bynajmniej jej nie szkodzi, a wręcz pomaga. Wspomniane opisy planów operacyjnych czy koncepcji geopolitycznych u Bartosiaka można było streścić na kilkunastu czy kilkudziesięciu stronach, przez co książka byłaby krótsza i bardziej przystępna. W ten sposób niektórzy mniej wytrwali czytelnicy mogą nie przebrnąć przez tę próbę. A byłoby szkoda, bo końcówka książki jest wręcz rewelacyjna.

Chiński imperializm

Skoro jesteśmy przy uchybieniach (podstawowym – acz niewdzięcznym – zadaniem recenzenta jest je wskazać), to zdarzają się też w książce błędy faktograficzne, jak na stronie 162, gdzie pada stwierdzenie, że starcia radziecko-chińskie o wyspę Damanską/Zhenbao przebiegały remisowo (w rzeczywistości ZSRR wygrał to krótkotrwałe starcie militarnie, choć 22 lata później i tak oddał wyspę Chinom). Gdzie indziej z kolei, na stronie 77, pojawia się rażący błąd w opisie szacunków ilości Chińczyków na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Nie jest ich, jak podaje Bartosiak, 6–7 mln (gdyż to cała populacja tegoż regionu!), a jedynie ok. 500–700 tysięcy. Błąd ten jest tym bardziej przykry, że niechcący wpisuje się w niedorzeczny, a popularny dyskurs na temat „chińskiej migracji” na Syberii. Zakładam, że Bartosiak popełnił go przez nieuwagę (kontekst całości wskazuje na to, iż jest świadomy, że zdania o milionach Chińczyków na Syberii to bzdura), ale niestety – błąd pozostaje błędem.

W książce dużo też pomyłek – nie wiedzieć czemu – w mapach. I tak w mapie na str. 50 Chang’an zamienił się w „Chirgin”. W mapie na str.104 jest mnóstwo błędów przy datach przyłączenia kolejnych obszarów do USA (np. Alaska została przyłączona w 1869, a nie 1859, zaś Hawaje w 1898, a nie 1859; co ciekawe błędów tych nie ma w tekście głównym). Najgorsza jest jednak kuriozalna mapka „geopolitycznych wpływów Chin” ze strony 309, do tego w tekście do niej jest cały szereg rażących pomyłek, m.in. zdanie, że Chiny „utraciły” m.in. Birmę w 1885 r. (Birma nie była nigdy kolonią/posiadłością chińską, a pod koniec XVIII w. odparła nawet cztery inwazje chińskie). Mowa też o „oderwaniu” Syjamu w 1904 (Syjam również nie był kolonią chińską, nikt go od niczego nie oderwał, bo był jedynym państwem regionu nigdy nieskolonizowanym) czy o „opanowaniu Malajów przez Wielką Brytanię w 1895” (Malaje również nigdy nie należały do Chin; wpływ polityczny to nie kontrola) – ten sam zarzut dotyczy archipelagu Sulu czy „obszaru północno-zachodniego”. Przy okazji tej fatalnej mapki nasuwa się myśl, że autor przy korzystaniu z chińskich opracowań powinien uważniej podchodzić do nazw i pojęć, gdyż mapka ta i wyłaniający się z niej obraz jest dowodem na czystej wody chiński imperializm, a nie na rzeczywistą historycznie sytuację.

Wyżej wspomniane zarzuty to jednak szczegóły, by nie powiedzieć detale. Nie wpływają one na i tak bardzo wysoką ocenę tej książki.

Jej najmocniejszym punktem są ostatnie rozdziały, od opisu potencjalnych obszarów konfliktu amerykańsko-chińskiego począwszy. To prawdziwie pasjonująca lektura, w której nie sposób nie docenić szerokich horyzontów, rzetelności, trafności i przenikliwości analizy autora, podobnie jak jego dobrego, pisarskiego stylu. A potem jest już tylko… lepiej. Ostatnie dwa rozdziały o „lekcjach historii” są po prostu znakomite, a przy fragmencie o pułapce Tukidydesa czytelnika mogą przejść dreszcze: człowieka ogarnia fatalistyczne przekonanie, że USA i Chiny zaraz w nią wpadną. Tam właśnie Bartosiak pokazuje swój bodajże największy atut: osadzenie w historii. To ona przydaje mu głębi, której nie posiadają zwykłe, spekulatywne opisy geopolityczne. Dlatego zakończenie książki należy uznać za najwyższej próby.

Osamotniona Polska

„O wojnie”, poza trafnym opisem wiszącego nad światem nowego konfliktu światowego, niesie też ukryte, acz wyraźne przesłanie dla polskich elit: nie wolno (już) liczyć na Stany Zjednoczone. To nie jest w książce Bartosiaka powiedziane wprost, jednak jej wydźwięk nie pozostawia złudzeń: Waszyngton ma ważniejszy problem na głowie niż powstrzymywanie rewizjonistycznej Rosji w peryferyjnej Europie Wschodniej. W centrum świata, jakim jest Azja-Pacyfik, właśnie wyrósł mu najsilniejszy przeciwnik w historii (potężniejszy od hitlerowskich Niemiec i ZSRR). Jeśli Waszyngton wybierze kurs na konfrontacje z Pekinem, a nie na podzielenie się z Chinami Azją, bądź też do konfliktu amerykańsko-chińskiego dojdzie w wyniku błędnej kalkulacji, to nikt się nie będzie troszczył o Polskę czy innych sojuszników na kresach świata (tym bardziej, że – jak też pokazuje Bartosiak – militarnie USA nie są już w stanie przyjść nam z odsieczą).

Dlatego też po lekturze „O wojnie” Bartosiaka wniosek pozostaje jeden. Módlmy się o pokój na świecie, a szczególnie w regionie Azja-Pacyfik. I to nie tylko z przyczyn moralnych.


© Michał Lubina
6 września 2016
źródło publikacji: „Zdążyć przed III wojną światową”
„Nowa Konfederacja” nr 9 (75)/2016






Jacek Bartosiak
„Pacyfik i Eurazja. O wojnie”

Premiera: Wrzesień 2016
Wydawca: CSPA (Centrum Studiów Polska-Azja)
ISBN: 9788394574901

KONTAKT Z WYDAWCĄ (email do składania zamówień)
KUP OD WYDAWCY (książka)
KUP OD WYDAWCY (e-book)
KUP W AMAZON


Opis wydawcy:
Twarda okładka, ponad 600 stron, 30 kolorowych map i wykresów, bardzo obszerna bibliografia!
Ukazująca się pod patronatem CSPA książka Dr Jacka Bartosiaka „Pacyfik i Eurazja. O wojnie” to wnikliwa refleksja o geopolityce i geostrategii w XXI wieku. To książka o globalnej zmianie układu sił, książka o Pacyfiku, Nowym Jedwabnym Szlaku, Rosji, nowoczesnej sztuce wojennej i wreszcie to książka także o Polsce w nadchodzącym nieubłaganie nowym geopolitycznym rozdaniu. „Pacyfik i Eurazja. O wojnie” to książka, na którą od wielu miesięcy czeka cała Polska. Geopolityczny traktat, który stał się bestsellerem, zanim ukazał się na rynku.
To także debiut naszej nowej serii BIBLIOTEKI JEDWABNEGO SZLAKU. Jesteśmy pewni, że właśnie prezentujemy Wam książkę, która na trwale zmieni oblicze polskiej debaty publicznej.







Ilustracje © brak informacji / www.jacekbartosiak.pl
UAKTUALNIENIE: 2016-09-15-02:31

4 komentarze:

  1. Zamieszczony link do kupienia od wydawcy pokazuje "strona jest offline", szukanie nie znajduje tej książki do kupienia w żadnym sklepie.
    Książka-fantom?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam! Link do wydawcy nie działa

      Usuń
    2. Niestety, jest to niezależne od nas, strona została usunięta już po naszej publikacji.

      W sprawie zakupu książki proszęo kontaktować się bezpośrednio z wydawcą. Do publikacji dodaliśmy adres kontaktowy (email) wydawcy i tam należy przesyłać wszelkie zapytania dotyczące książki.

      Serdecznie pozdrawiamy.

      Usuń
  2. Książka była tylko w przedpłatach i tylko w wersji papierowej. Nie ma żadnej wersji elektronicznej. Po prostu wstyd. Wydawca chyba nadal nie zauważył że XX wiek skończył się już 16 lat temu!

    OdpowiedzUsuń

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2