Samograje publicystyczne to jest coś czego szczerzę nienawidzę i używam słowa nienawiść z pełną premedytacją. Nienawidzę „debat” o aborcji, prawach „gejów”, parytetach i kibicach. Ci ostatni mają najgorszy PR i monotonną argumentację przypisaną do ich zachowań. Sam czuję się kibicem i gdy słyszę takie stereo, że kibic to bandzior albo patriota zbierający pieniądze na dom dziecka, to nienawiść do debaty publicznej we mnie promieniuje. Dylemat mycia rąk kosztem nóg jest bardzo prosty do rozwiązania znaną od lat metodą obdzielającą ziarno od plewy, ale przy takim przesiewie nie byłoby „zabawy”. Dlatego też zawsze kibic będzie bandytą lub patriotą, w zależności od wyznania wiary oceniającego. Podobnie jest z aborcją, „gejami” i tak dalej, gdzie nie występują inne kolory niż czarny i biały.
Zdarzają się jednak rzeczy, których nie znajdziemy w snach filozofów i tak się właśnie stało ze wszech miar genialną oprawą meczu Legii Warszawa, którą przygotowali bandyci dla jednych i patrioci dla drugich.
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powstanie Warszawskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powstanie Warszawskie. Pokaż wszystkie posty
Powstańcze wspomnienia


Prof. Witold Kieżun mimo sędziwego wieku zaskakuje determinacją i siłą ducha.
Wspomnienia powstańcze profesora przeplatane są fragmentami monodramów (recytują: Jerzy Zelnik i Robert Grudzień)
Stuletni generał do młodych: całe szczęście, że nie wiecie, co to przelewać krew o wolność
– Całe szczęście, że nie wiecie, co to przelewać krew o wolność – zwrócił się do młodzieży prezes Zarządu Głównego Związku Powstańców Warszawskich gen. Zbigniew Ścibor-Rylski podczas przemowy 31 lipca 2017 roku, w 73. rocznicę Powstania Warszawskiego. Życzył młodym satysfakcji w życiu, bo „to młodzi teraz przejmują odpowiedzialność za państwo”.Zwracając się na początku swego przemówienia do uczestników powstania biorących udział w poniedziałkowej uroczystości gen. Ścibor-Rylski powiedział: „Już taka niewielka garstka nas tutaj przyszła”. Dziękował harcerzom i wolontariuszom. Jak mówił, poświęcają oni swój czas, by informować o prawdzie o wydarzeniach sprzed 73 lat.
– Nie wiecie, co to jest przelewać krew o wolność. Całe szczęście. Może nigdy nie doczekacie się tych strasznych, okrutnych dni, jakie nasze pokolenie miało możność przeżyć – podkreślił generał.
Przemówienie Prezydenta RP Andrzeja Dudy i Uroczysty Apel Poległych przy Pomniku Powstania Warszawskiego

Po czym uśmiechnął się do mnie i mówi: „Ale to jest moja prawnuczka”.
Całość przemówienia Prezydenta RP Andrzeja Dudy (tekst i wideo):
Bułhak, Janina – Ina Benita
Szanowni Państwo.
Ina Benita przeżyła Powstanie Warszawskie i ostatecznie trafiła do Stanów Zjednoczonych. [klik TUTAJ po dalszy ciąg tego artykułu] Pan Ingo Pasch potwierdził już, że pan Tadeusz Scudder (Thaddeus Michael Scudder) rzeczywiście jest jego przyrodnim bratem i synem Iny Scudder, czyli Iny Benity.
Oto fragment wiadomości od Pana Ingo Pasch jaką przekazał nam p. DeS:
Drogi Panie Des,
Jestem bardzo wdzięczny za umożliwienie skontaktowania się z moim przyrodnim bratem Tadeuszem. Wszyscy mamy ponad 70 lat i dopiero teraz poznajemy się po raz pierwszy dzięki Waszej publikacji w ITP. Bardzo za to dziękuję. [...]
Jestem głęboko wdzięczny za waszą bezinteresowną pomoc.
Z poważaniem
Ingo Falk Pasch Wallersberg
Ina Benita przeżyła Powstanie Warszawskie i ostatecznie trafiła do Stanów Zjednoczonych. [klik TUTAJ po dalszy ciąg tego artykułu] Pan Ingo Pasch potwierdził już, że pan Tadeusz Scudder (Thaddeus Michael Scudder) rzeczywiście jest jego przyrodnim bratem i synem Iny Scudder, czyli Iny Benity.
Oto fragment wiadomości od Pana Ingo Pasch jaką przekazał nam p. DeS:
Drogi Panie Des,
Jestem bardzo wdzięczny za umożliwienie skontaktowania się z moim przyrodnim bratem Tadeuszem. Wszyscy mamy ponad 70 lat i dopiero teraz poznajemy się po raz pierwszy dzięki Waszej publikacji w ITP. Bardzo za to dziękuję. [...]
Jestem głęboko wdzięczny za waszą bezinteresowną pomoc.
Z poważaniem
Ingo Falk Pasch Wallersberg
Podchorąży „Zdzich”: (4) Pierwsze rany

POPRZEDNIA CZĘŚĆ WSPOMNIEŃ ☞ TUTAJ
Dworzec Gdański
W drugim ataku na Dworzec Gdański (od strony Żoliborza w nocy z 20 na 21 sierpnia) kompania nasza nie brała udziału. Wprawdzie we wspomnianej książce „Żubry na Żoliborzu” jest wzmianka o plutonie prowadzonym przez por. „Gedroycia” (nowego dowódcę plut. 237), wzmocnionym granatnikiem ppanc Piat, ale moim zdaniem jest to informacja nieścisła. Ten nieudany i nieskoordynowany, z powodu braku dobrej łączności z oddziałami ze Starówki, atak przyniósł, podobnie jak i pierwszy, kilka dni wcześniej, bardzo duże straty w zabitych i rannych.We wspomnianej książce wymieniony jest tylko jeden zabity („Bończa” z obsługi mojego Piata). Przy ogromnym natężeniu ognia od strony dworca, Instytutu Chemicznego oraz spod wiaduktu nad torami i konieczności podejścia przez puste pole do stanowisk niemieckich, rozmieszczonych pod wagonami na torach dworca, wykluczone jest, aby nikt więcej z plutonu 237 nie został nawet draśnięty.
Gwiazdy kina utracone w Powstaniu Warszawskim
Gwiazdy przedwojennego kina polskiego dzieliły los mieszkańców swojego miasta. Tak jak wszyscy cierpieli głód, brak wody i brud, tak samo obłaziły ich wszechobecne wszy i nie omijała tragiczna śmierć.
Ina Benita, Franciszek Brodniewicz, Mariusz Maszyński, Józef Orwid, Maria Przybyłko-Potocka, Zbigniew Rakowiecki. Wielcy, a przynajmniej bardzo znani przedwojenni aktorzy. Seksbomby, amanci, aktorzy poważni i mniej poważni komedianci - wszyscy ze wspólnym wpisem w biografii:
zginęli podczas Powstania Warszawskiego.
zginęli podczas Powstania Warszawskiego.
Atakowani byliśmy bez przerwy...

Jestem aktorką od "wesołych rzeczy". Zdążyłam się przyzwyczaić do tej opinii.
Rozmowa na temat wojny i Powstania Warszawskiego jakoś rzadko wchodziła w grę. Żyłam w takich czasach, że udział w patriotycznym zrywie, jakim było Powstanie Warszawskie, uważałam za normalny obowiązek i starałam się spełniać go najlepiej, jak mogłam. To wyniosłam z domu.
V Marsz Powstania Warszawskiego

Reportaż TV Trwam.
Powstanie oczami „Miłej” (II)

Miła padnij
Nie miałam nigdy inklinacji na bohatera i nim nie byłam. Pokonywałam trudy w jakich znajdowałam się w powstaniu warszawskim, ale uporczywie prześladowała mnie myśl, że miałam kiedyś własne ciepłe łóżko i wtedy istniała szansa przespania spokojnej nocy. Trzeba było walczyć nie tylko z wrogiem, ale stale zwalczać swoje własne słabości, a z tym było coraz trudniej. Godzina "W" była już niejednokrotnie opisywana. W drugiej połowie września 1944 roku entuzjazm, radość i triumfy były już za nami. Towarzyszyło nam coraz mniej przyjaznych spojrzeń. Ale przeważali ludzie wspaniali - ci którzy nosili biało-czerwone opaski i ci którzy ich nie nosili, 28-30 września, ostatnie dni obrony ostatniej pozycji Zgrupowania "Żubr" Dywizji "Żywiciel" - budynku Gdańska 2 i Straży Ogniowej na rogu Potockiej i Słowackiego na Żoliborzu. Jedynym środkiem żywnościowym jest alkohol z rozbitych piwnic Gdańska 2 i opuszczonego przez nas domu Gdańska 4. Chłopcy na pozycjach są bez zmiany, bo nie mamy już kim zmieniać. Błagają o wodę - nosimy im spirytus. Poległych już się nie chowa, bo nie ma gdzie i pozostają w miejscach gdzie zginęli. Piwnice na Słowackiego i Krechowieckiej przepełnione rannymi - na jednakowych prawach traktowani są żołnierz Powstania i ranni Niemcy.Powstanie oczami „Miłej” (I)

Zamiast wstępu
Jest miejsce na Żoliborzu, które było zbiorową mogiłą powstańczą.. Dzisiaj jest tam Ośrodek Zdrowia. W miejscu zbiorowej mogiły wyrosły trzy topole. Powstańcy, którzy tak desperacko ginęli ostatniego dnia Powstania mieli otrzymać pomoc, aby dojść do Wisły. Pomocy od sojuszników nie otrzymali. Dzisiaj nie mają nawet swoich grobów. Mój ulubiony autor pan Melchior Wańkowicz w książce "Wojna i pokój" cytuje za Peterem Churchillem "Straty ruchu oporu w Polsce przewyższają dwukrotnie straty poniesione przez wszystkie armie amerykańskie na wszystkich frontach w czasie całej wojny". I dalej od siebie: "To, że mimo wszystkich wysiłków nie mogliśmy z powodu Powstania Warszawskiego zdobyć należnego echa w opinii świata, nie można tłumaczyć tylko sobkostwem tego świata i jego wyrzutami sumienia. Samym męstwem nie zaimponuje się światu. Męstwo musi być narzędziem realnych wyliczeń". Nie mam podstaw wątpić, że wypowiedź P. Churchilla nie zawiera prawdy. Opinie, w świecie uzyskaliśmy raczej za odbudowę Warszawy. Też prawda. Natomiast męstwo w naszej sytuacji, kiedy byliśmy poddawani akcji wyniszczania, nie mogło być narzędziem realnych wyliczeń. Gdybyśmy pod okupacją niemiecką stosowali rachunek matematyczny męstwa, śmiem przypuszczać, że straty nasze byłyby większe i niepowetowane.Podchorąży „Zdzich”: (3) Z Wawrzyszewa do Kampinosu

POPRZEDNIA CZĘŚĆ WSPOMNIEŃ ☞ TUTAJ
Bielany
Gdy wychodziłem z Wawrzyszewa, słońce stało już wysoko. Chyba było koło południa. Na Bielany dotarłem wczesnym popołudniem, klucząc po drodze z powodu nieznajomości terenu, a także starając się uniknąć spotkania z Niemcami. Jak mi się to udało - nie wiem. Miałem naprawdę dużo szczęścia.Ulice na Bielanach były zupełnie wyludnione, nie było widać także nikogo w oknach domów. Wiedziałem, że przy ulicy Barcickiej mieszka ojciec Hanki. Nie znałem go i na podstawie opowiadań Hanki miałem o nim nienajlepszą opinię. Uznałem jednak, że skoro już jestem na Bielanach i nie wiadomo, co dalej ze mną będzie się działo, to trzeba spróbować powiadomić go, że Hanka prawdopodobnie zginęła dziś rano...
Podchorąży „Zdzich”: (2) Masakra pod Boernerowem

Co wydarzyło się pod Boernerowem w czasie przemarszu do Kampinosu? Kolejna część wspomnień profesora Macieja Bernhardta z Powstania Warszawskiego.
POPRZEDNIA CZĘŚĆ WSPOMNIEŃ ☞ TUTAJ
Boernerów - wymarsz
Wieczorem ulokowano naszą kompanię w piwnicach domu, którego położenia nie jestem w stanie określić nawet w przybliżeniu. Byliśmy wszyscy bardzo zmęczeni, głodni i kompletnie zaskoczeni rozwojem sytuacji. Nie próbowaliśmy wykonywać zadania, do którego przygotowywaliśmy się; byliśmy tragicznie źle uzbrojeni, a przebieg naszej wędrówki i miny bezpośrednich przełożonych wyraźnie wskazywały, że nasi dowódcy nie bardzo wiedzą, co robić.Nastroje były podłe, ale przeważała raczej złość na nieudolność organizacyjną, niż zwątpienie w powodzenie powstania.
Ktoś przyniósł wiadomość, że mamy iść do Kampinosu po zrzuty broni. Za chwilę wiadomość tę zdementowano. Po pewnym czasie znów zaczęto na ten temat mówić po kątach naszej piwnicy. Na dworze tymczasem zaczął padać rzęsisty deszcz. Lało jak z cebra. Jeżeli naprawdę mieliśmy przebijać się do Kampinosu, to wtedy była idealna okazja: deszcz dobrze tłumi kroki, widzialność w nocy i podczas ulewy jest praktycznie żadna i o celnym ogniu nie może być mowy. Nic się jednak nie działo. Wzrastało tylko nasze zmęczenie i zdenerwowanie sytuacją.
Podchorąży „Zdzich”: (1) Pierwszy dzień Powstania

Dwa alarmy
Na pierwszą zbiórkę alarmową w dniu 28 lipca 1944 roku (piątek) stawiła się cała nasza sekcja, prócz Andrzeja Krupińskiego. Chyba były jakieś kłopoty z jego zawiadomieniem. Nie pamiętam jednak szczegółów. Nie pamiętam też kto mnie zawiadomił, ani pożegnania z Rodzicami.Miejscem zbiórki była mała czynszowa kamienica, chyba dwupiętrowa, przy ulicy Podleśnej, na dolnym Marymoncie, w pobliżu ogrodzonego lasku CIWF (obecnie AWF). Spotkało się nas tam kilkudziesięciu stłoczonych w niewielkich piwnicach.
Powstanie Warszawskie
Wyzwalanie Warszawy rozpoczęte przez Armię Krajową, do którego przyłączyły się wszystkie pozostałe organizacje podziemne, a które znane jest dzisiaj jako Powstanie Warszawskie, od 70 lat do dzisiaj wzbudza wiele emocji i wywołuje zażarte dyskusje, a każdy Polak prawdopodobnie ma jakąś własną, unikalną opinię na jego temat. Obojętnie jednak, czy pozytywnie, czy też negatywnie oceniasz to wydarzenie, jest to jedna z naszych największych strat w całej 1000-letniej historii Polski, oraz jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Polski ostatniego wieku. Była to zarazem ostatnia na terenie Polski zorganizowana (przynajmniej początkowo) walka polskiego wojska przedwojennej II RP, przeprowadzona za zgodą, akceptacją i pod nadzorem legalnego i nadal wówczas jedynego, oficjalnie akceptowanego i uznawanego przez wszystkich aliantów Rządu RP na uchodźstwie w Londynie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2



