UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Krymski gambit Putina

Samym straszeniem wojną Putin jest w stanie osiągnąć swoje polityczne cele. Najważniejszym z nich jest bez wątpienia wzmocnienie obecności Rosji w basenie Morza Czarnego.

Najpierw Kreml oskarżył Ukrainę o szykowanie akcji terrorystycznej i sabotażowej na Krymie, zaanektowanym w 2014 roku przez Rosję, a następnie ogłosił rozpoczęcie szeroko zakrojonych manewrów na Morzu Czarnym. Jednocześnie pojawiły się doniesienia o przerzuceniu przez Moskwę ciężkiego sprzętu i wojsk na granicę z Ukrainą, gdzie walki ostatnio przybierają na sile.
Moskwa zadeklarowała także wycofanie z rozmów w formacie normandzkim planowanych na wrzesień br. i rozlokowała na Krymie systemy rakietowe S400. Wszystko to jest podparte agresywną wojenną retoryką, która wywołuje poważny niepokój na Zachodzie. Już pojawiły się głosy mówiące o szykującej się inwazji na Ukrainę, a co najmniej o nowej ofensywie rosyjskiej w Donbasie. Putin miałby wykorzystać fakt, że świat jest zajęty igrzyskami olimpijskimi, podobnie jak w 2008 r., gdy zdecydował się zaatakować Gruzję, oraz niepewną sytuację panującą przed wyborami prezydenckimi w USA.

Efekty rosyjskiej taktyki już widać. W Paryżu, Berlinie i Brukseli zapanował strach przed wojną, różnej maści eksperci polecają więc władzom w Kijowie, by „psychologicznie i faktycznie” pożegnały się nie tylko z Krymem ale także z Donbasem. „Przecież i tak są stracone” – głoszą. Potwierdza to panujące na Kremlu od dawna przekonanie, że Zachód jest tchórzliwy i przekupny, a więc gotowy dla świętego spokoju poświecić wiele, z Ukrainą włącznie. Czyli nie będzie spierał się z Moskwą o strefy wpływów.

Dymisja szefa administracji rosyjskiego prezydenta Siergieja Iwanowa wzmocniła wrażenie na Zachodzie, że kremlowska władza jest nie tylko nieprzewidywalna ale także nieracjonalna. I o to chodziło Putinowi. Brak przejrzystości procesów politycznych w Rosji daje mu wyraźną strategiczną przewagę nad Zachodem, i on to skwapliwie wykorzystuje. Tymczasem inwazja na Ukrainę nie przyniosłaby Rosji żadnych korzyści, byłaby zbyt kosztowna zarówno militarnie jak i finansowo i oddaliłaby na długo perspektywę zdjęcia zachodnich sankcji.

Mówienie o wznowieniu walk w Donbasie jest równie bezsensowne, bowiem one tak naprawdę nigdy nie ustały, a miński proces pokojowy to farsa, którą Zachód uporczywie podtrzymuje, by móc – szczególnie w przypadku Berlina – zachować perspektywy ponownego zbliżenia z Kremlem. Donbas jest obecnie ogromnym obciążeniem dla Rosji, która musi go utrzymywać, a przecież miński proces pokojowy miał sprawić, by był permanentnym ciężarem finansowym dla Ukrainy, która jednocześnie utraciłaby nad nim de facto polityczną kontrolę. Tak się jednak nie stało, bo cały proces utknął w miejscu. Grożąc zerwaniem rozmów Rosja ma nadzieję popchnąć go we właściwym kierunku.

Samym straszeniem wojną Putin jest więc w stanie osiągnąć swoje polityczne cele. Najważniejszym z nich jest bez wątpienia wzmocnienie obecności Rosji w basenie Morza Czarnego, do czego potrzebne jest stworzenie połączenia lądowego z Krymem. Po odepchnięciu Ukrainy od Morza Czarnego Rosja zaczęła intensywnie rozbudowywać swoje siły w tym akwenie. Zwrot w polityce zagranicznej Turcji oraz pasywność takich krajów jak Bułgaria sprawiają, że pozycja NATO na Morzu Czarnym stale słabnie. Rosja zaczęła traktować akwen jak swoją własność. Krym ma kluczowe znaczenie dla panowania Rosji nad większością Morza Czarnego. Putin dokonał już pełnej militaryzacji półwyspu, nie wywołując większej reakcji Zachodu. Przemiana Morza Czarnego w niemal wewnętrzne morze Rosji oznacza wzmocnienie Moskwy we wschodniej części Morza Śródziemnego, w pobliżu Syrii. O to w tym wszystkim chodzi, a retoryka wojenna płynąca z Kremla to tylko zasłona dymna. Putin to zręczny oportunista, który potrafi wykorzystać słabość, niezdecydowanie lub nieuwagę przeciwnika.

Podobną taktykę gospodarz Kremla z sukcesem zastosował w Syrii. Wchodząc w konflikt na Bliskim Wschodzie stworzył fakty dokonane i dziś Rosja jest jednym z głównych rozgrywających w regionie. USA w sprawie Syrii podążają dziś za Rosją, a nie na odwrót, a przywódcy krajów Bliskiego Wschodu zwracają się do Moskwy, a nie do Waszyngtonu w celu ochrony swoich interesów.

Znacznie gorsze byłoby nowe europejskie rozdanie, w którym Rosja stałaby się gwarantem pokoju. A na to Putin najwyraźniej liczy. Ma nadzieję, że skłoni Zachód do tego, by przymknął oczy na pełną finlandyzację Ukrainy i uznał aneksji Krymu, ba, aneksję całego Morza Czarnego przez Rosję, jeśli tylko zgodzi się ona dalej nie rozniecać wojny.


© Aleksandra Rybińska
Sierpień 2016
źródło publikacji:
„Nowa Konfederacja” nr 8 (74)/2016





Ilustracja © brak informacji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2