WIADOMOŚCI NIE OBESRANE = żadnych GW, TVN i im podobnej sraczki medialnej

OSTRZEŻENIE: NINIEJSZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, A TAKŻE KOMUNISTOM, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACTWU I INNYM DEWIANTOM I ZBOCZEŃCOM SEKSUALNYM.

Czas na ucieczkę do przodu

Ostrzał Konsulatu RP w Łucku na nowo rozbudził debatę o relacjach polsko-ukraińskich. Nie można ich poważnie analizować bez uwzględnienia strategicznego kontekstu i roli czynnika rosyjskiego.

Obecnie to Rosja wydaje się w kontekście relacji polsko-ukraińskim czynnikiem najbardziej sprawczym, zarówno w wymiarze strategicznym, jak i również w przypadku ataku w Łucku. Od początku śledztwa Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) informowała, że według wstępnych ustaleń ostrzał polskiego konsulatu jest prowokacją rosyjskich służb specjalnych.
Również protest „Polaków” blokujących trasę ze Lwowa do Rawy Ruskiej tego samego dnia był inspirowany przez Rosjan – rolę Polaków odgrywali wynajęci za 100-200 hrywien Ukraińcy.
Podobne głosy pojawiły się po stronie polskiej. SBU udało się już ustalić zleceniodawcę protestu – ma nim być oskarżany o współpracę z rosyjskim wywiadem, poszukiwany przez ukraińskie władze i przebywający obecnie na terenie Rosji Mykoła Dulski, lider marginalnej, rosyjskojęzycznej radykalnej organizacji „Nażdak”. W przypadku ataku na konsulat postępy w śledztwie są mniejsze – co prawda szef SBU Wasyl Hrycak przekazał, że jest w stałym kontakcie z polskim ambasadorem Janem Piekło, a kierownik Delegatury SBU w obwodzie wołyńskim Jurij Feloniuk poinformował, że w postępowaniu w sprawie ataku terrorystycznego na konsulat podjęto już szereg tropów, jednak sprawców jeszcze nie wykryto. Co warte odnotowania, podobnie jak we wcześniejszych incydentach, ukraińskie organizacje nacjonalistyczne potępiły atak i wezwały do ukarania sprawców.

Rosja ma długą historię używania propagandy i prowokacji jako narzędzia osiągania celów politycznych – przykładami mogą być zorganizowane przez FSB w 1999 roku zamachy terrorystyczne służące jako pretekst do rozpoczęcia Drugiej Wojny Czeczeńskiej, czy tak zwane hybrydowe działania wiosną 2014 roku na Ukrainie. Dziś jednym z celów rosyjskiej machiny propagandy i prowokacji stały się relacje polsko-ukraińskie, które są paraliżowane jawnymi rosyjskimi atakami, spychającymi obydwa państwa do defensywy. Rosyjskie prowokacje są przeprowadzane w taki sposób, by nikt nie miał wątpliwości, że mamy do czynienia z prowokacją. Sprawcy dewastujący polski cmentarz robią błędy w napisach po ukraińsku, „radykalni nacjonaliści” nie umieją narysować swastyki, „Polacy” wynajęci za równowartość 30 złotych nie znają polskiego itd. Jednak pomimo swojej toporności, działania te przynoszą pożądany przez Moskwę skutek.

Cele rosyjskie wydają się dwutorowe. W wymiarze propagandowym, Rosja próbuje stworzyć antypolski sentyment na Ukrainie (Polska cały czas jest liderem sondaży sympatii do obcych państw), a w Polsce wzmocnić antyukraińskie nastroje poprzez zbudowanie analogii pomiędzy tym co dzieje się dziś na Ukrainie, a latami 30-40 XX wieku. W wymiarze politycznym, natomiast, Moskwa próbuje zablokować budowę stabilnych relacji pomiędzy Polską a Ukrainą poprzez zwiększanie nieufności pomiędzy stronami. Tutaj toporność prowokacji jest przydatna – obie strony zdają sobie sprawę z rosyjskiej inspiracji, jednak w związku z ich silnym wydźwiękiem symbolicznym, dużą intensywnością, oraz stosunkowo niską wykrywalnością takich przestępstw, zmuszone są do biernej obserwacji i podejmowania reaktywnych działań, prowadzących częściej do frustracji i zniechęcenia niż efektywnej współpracy w ich zwalczaniu.

Ostrzał polskiego konsulatu poniekąd zadziałał otrzeźwiająco na obie strony, otwartym pytaniem jest czy w wystarczającym stopniu by odwrócić błędne koło pogarszających się relacji i powstrzymać dalszą eskalację prowokacji. Nie wszystko da się bowiem zrzucić na Rosję. Sprawców poprzednich prowokacji (np. w Bykowni i Hucie Pieniackiej) nie może znaleźć SBU, a nie FSB. W Polsce natomiast symbolicznie i moralnie niezwykle ważne, lecz wymiernie pozbawione większego znaczenia kwestie historyczne, zamiast być dopełnieniem do bieżących interesów politycznych państwa, są często postrzegane jako nadrzędna wartość sama w sobie. Polska pochłonięta sporami historycznymi z Ukrainą nie będzie w dłuższej perspektywie w stanie skutecznie kształtować swojego środowiska bezpieczeństwa.

Dlatego niezbędne jest w przypadku samych prowokacji wypracowanie mechanizmów ich wczesnego wykrywania, przez współpracę odpowiednich służb Polski i Ukrainy oraz wymianę informacji. Równie istotne znaczenie miałaby współpraca w zakresie wykrywanie i przeciwdziałania rosyjskiej propagandzie. Na szczeblu strategicznym niezbędne będzie określenie naszych interesów i gradacja ich priorytetów, a następnie nowe otwarcie z Kijowem, będące swego rodzaju ucieczką do przodu. Nie tylko pozwoli to na lepsze, mniej reaktywne radzenie sobie z przyszłymi rosyjskimi prowokacjami (co zniweczy ich efekty), ale też zwiększy sprawczość Polski i Ukrainy w zarządzaniu własnymi relacjami. Dodatkowo, w przypadku nie przemilczania tematu i równomiernej presji na Kijów, ułatwi to rozwiązanie spornych kwestii historycznych.


© Paulina Lang
3 kwietnia 2017
źródło publikacji: „Now Konfederacja” nr.3/2017 (81)
www.nowakonfederacja.pl





Ilustracja © brak informacji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz