WIADOMOŚCI NIE OBESRANE = żadnych GW, TVN i im podobnej sraczki medialnej

OSTRZEŻENIE: NINIEJSZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, A TAKŻE KOMUNISTOM, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACTWU I INNYM DEWIANTOM I ZBOCZEŃCOM SEKSUALNYM.

Ukraina uderzyła Polskę w twarz

Ukraina uderzyła właśnie Polskę w twarz. Zakaz wjazdu na Ukrainę dla Prezydenta jednego z polskich miast, tak szczególnego dla naszych dobrosąsiedzkich relacji jak Przemyśl, to coś więcej niż prowokacja. To po prostu uderzenie po twarzy, taki „plaszczak z otwartej”, wymierzony wprost, bezczelnie, po chamsku. Z domysłem – i tak, nam nic nie zrobicie.

Wiele można powiedzieć o naszych relacjach, jednak stygmatyzowanie samorządowców nie ma żadnego sensu. Ponieważ to właśnie od samorządów należy oczekiwać, że będą budować relacje i współprace. Zakaz wjazdu tak ważnego polityka na Ukrainę, to policzek dla polskiego społeczeństwa. Pokazanie, że nasi sąsiedzi, nie życzą sobie relacji z demokratycznie wybieranymi w Polsce politykami, w konsekwencji, że nie chcą współpracy z Polską. Co więcej, samo uzasadnienie tego faktu jest w istocie ksenofobiczne, z tego co podano w niektórych ukraiński9ch mediach jest mowa o jakiejś formie antyukraińskiej aktywności, raczej w rozumieniu decyzyjności.
Sama decyzja była wynikiem aktywności Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. To samo w sobie już dyskwalifikuję Ukrainę z możliwości do współpracy państwowej, albowiem nie mają żadnego prawa w taki sposób traktować polskiego polityka, gdyż na tym właśnie polega polityka, że podejmuje się określone decyzje. Jeżeli decyzje samorządowca z Polski nie odpowiadają ukraińskiemu państwu, to trzeba się na poważnie zapytać jakie to państwo ma intencje? W ten sposób się nie postępuje, przynajmniej bez wcześniejszego jednoznacznego ostrzeżenia kanałami dyplomatycznymi. Jedną decyzją pogrzebali swój wizerunek w Polsce.

Nie jest tajemnicą, że pewne ukraińskie czynniki, działające przez niektóre środowiska ukraińskie w Polsce, jak również nazwijmy to ukraińskie think tanki z Ukrainy i Kanady – bacznie obserwują działania polskich czynników publicznych w kontekście ukraińskim. Mają to doskonale zorganizowane, działają systematycznie – można podejrzewać, że mamy do czynienia z połączeniem białego wywiadu, technik wywiadowczych, prowokacji, szpiegostwa i agenturą. To czasami widać, zwłaszcza jak obserwuje się sposób pokazywania informacji z Polski – zwłaszcza tych „rocznicowych” w tamtejszych mediach. Są to stałe powtarzalne schematy, wielopoziomowego oddziaływania na własną opinię publiczną, przez prace naukowe, wiadomości na poziomie popularnym, plotki i innego rodzaju, nadające kontekst wzajemnym trudnym wspomnieniom. Jest to ilustrowane schematycznymi wiadomościami z Polski, które widać że – oczywiście nie wszystkie, ale duża część, są formatowane logicznie pod względem składni i podporządkowania określonym tezom. To można zaobserwować od lat. Szczególnym zainteresowaniem tych czynników cieszą się sprawy pogranicza, w tym działań samorządowców, siłą rzeczy Przemyśl jest jednym z fundamentalnych punktów zainteresowań.

Złożoność naszego pogranicza, niszczenie cmentarzy, dewastowanie pomników, nieporozumienia związane z różnego rodzaju rocznicami i upamiętnianiem wydarzeń historycznych – to i inne składowe, niepotrzebnie są eskalowane. Decyzja o takim potraktowaniu tak ważnego samorządowca, na pewno nie pomoże w wyprostowaniu tych wszystkich spraw. Ukraińcy w ten sposób eskalują spór, przenosząc go na wyższy poziom.

Oczywiście to musi spowodować reakcję rządu w Warszawie, którego zła polityka wspierania zamachu stanu na Ukrainie, doprowadziła nas do stanu jakiejś poronionej asymetrii z Ukrainą, gdzie emocje zastąpiły z naszej strony pragmatykę. Dotychczasowa polityka nie może być kontynuowana. Nasi partnerzy wtedy mogą dostawać wsparcie, pomoc i być traktowani po partnersku, jeżeli sami będą się tak zachowywać. Do tego jest potrzebny cały szereg działań – poczynając od zaprzestania niszczenia dziedzictwa historycznego polskiej kultury na obecnym terytorium Ukrainy, sytuacja polskiej mniejszości narodowej na Ukrainie, kwestie zwrotu majątków, kwestie przekazania dóbr kultury i inne – cały szereg różnych spraw, z generalną kwestią historyczną włącznie. Nie ma bowiem żadnego pojednania, jest ono niemożliwe bez wyjaśnienia kwestii ludobójstwa na Wołyniu, jakiego dokonały ukraińskie organizacje podziemne współpracujące z hitlerowskimi Niemcami i podburzeni przez nich ludzie.

Sama ocena konkretnego samorządowca, nie ma tutaj żadnego znaczenia, albowiem polityk na takim stanowisku musi podejmować decyzje z punktu widzenia lokalnej wspólnoty. Ta w Przemyślu jest specyficzna i bardzo złożona. Jeżeli ukraińskie państwo ma uwagi do pracy polskich samorządowców, to powinno to załatwiać z rządem w Warszawie. Taka stygmatyzacja niczemu nie służy, zwłaszcza że ten wybitny polityk, powszechnie lubiany i szanowany samorządowiec, nie zrobił niczego takiego, co powodowałoby że powinien być w tak nieelegancki sposób potraktowany. Pan Robert Choma Prezydent Przemyśla – jak podał w wydanym oświadczeniu udział się do Lwowa, żeby wziąć udział w tradycyjnym spotkaniu opłatkowo – noworocznym w Konsulacie RP we Lwowie. Jeżeli to jest problemem dla ukraińskiego państwa – to w ogóle trzeba się zapytać o sens relacji z tym krajem, rządzonym przez tą władzę. Pan Prezydent sam określił to wydarzenie jako bezprecedensowe. Zawrócenie Jego osoby to wielki skandal. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy ma oceniać polskich samorządowców? Trzeba zauważyć, że pan Prezydent wyjątkowo dyplomatycznie odniósł się do tego godnego pożałowania incydentu, podkreślmy bez oficjalnych powodów. Połozy się to długim cieniem na polsko-ukraińskiej współpracy. Być może to było jakimś błędem? Wiadomo już z wypowiedzi pana Prezydenta, że sprawa spotkała się z zaskoczeniem poważnych polityków lokalnych na Ukrainie. Jest możliwe, że jakieś czynniki w ukraińskich służbach celowo chcą zamącić w naszych relacjach, wytwarzając problem tam, gdzie go nie ma.

Ukraińcy rządzeni przez ludzi którzy inspirowali zamach stanu, sami działają na rzecz zaognienia stosunków z Polską. Swoimi działaniami, swoją postawą – drażnią Polaków, albowiem ich stosunek do dramatycznej historii – sankcjonowany państwowo – odmawia Polakom prawa do wspominania ofiar wielkiej tragedii. W praktyce mamy więc do czynienia z pogardą, budowaną na podbudowie nacjonalistycznej, motywowanej nienawiścią. To jest wszystko to, czego trzeba uniknąć. Nic nie zrobiliśmy tym ludziom takiego, żeby tak nas traktowali. Polityka Polski wobec Ukrainy musi zostać zweryfikowana i przeorientowana, przynajmniej do czasu kiedy skończy się stan naruszenia prawa na Ukrainie. Z obecnymi władzami raczej trudno będzie się porozumieć, albowiem one bazują na nacjonalizmie, który do tej pory był kierowany przeciwko Rosji i Rosjanom oraz rosyjskojęzycznym mieszkańcom Ukrainy. Dzisiaj prawdopodobnie reżim oligarchów potrzebuje nowego wroga, więc zaczyna się odgrzewanie starej nienawiści, podsycanej w tradycji latami.

Niejednoznaczną rolę w tym wszystkim odgrywają niektóre organizacje Ukraińców w Polsce. Ich postawa nie sprzyja sprawie ukraińskiej w naszym kraju, tak nie zachowują się ludzie dążący do pojednania i porozumienia. Niestety te wszystkie działania i ze strony państwa ukraińskiego i ze strony niektórych organizacji Ukraińców w Polsce – są po prostu wrogie i negatywnie nastawione do Polaków i Polski. Wiadomo, że Ci ludzie chcą osiągnąć w Polsce zderzenie z polską reakcją, żeby móc na Ukrainie budować kolejną falę nienawiści do „wroga” z zewnątrz.

Rząd w Warszawie ma teraz poważny problem, istotną zadrę wizerunkową. Jeżeli nie zareaguje, to straci twarz w kraju, ponieważ nie wzięcie w obronę tak ważnego polityka, jest równoznaczne z przyznaniem, że obcy rząd ma rację, a nawet przyznaniem prawa obcemu rządowi do ingerowania w sytuację polityczną w Polsce. Bardzo ciekawe, jak to zostanie podjęte, o ile będzie w ogóle. Warto obserwować reakcje strony ukraińskiej, jest tam wielu rozsądnych ludzi, którzy rozumieją znaczenie tak nieprzyjaznego gestu. To znacząco utrudni relacje na pograniczu. Sprawa jest śmierdząca na dużą odległość. W ogóle sam fakt, że ukraińskie służby specjalne interesują się polskimi politykami, nakazuje nam bardzo poważnie zweryfikować relacje z Ukrainą. Już samo to jest skandalem! Ukraińcy celowo doprowadzili do prowokacji – wprowadzając szczebel państwowy w sposób zupełnie niepotrzebny. Jednak to już się stało i to ich wybór, teraz trzeba żeby ponieśli konsekwencje. jednak nie na zasadzie wymiany ciosów, albowiem jest bardzo prawdopodobne, że to ktoś u nich wewnątrz, tak kreuje sytuację żeby stworzyć sztuczny problem. Trzeba pamiętać, że mówimy o kraju w stanie wojny domowej, rządzonym przez wąską grupę ludzi, z których cześć jest totalnie bezwzględna i myśli o własnym interesie, a nie państwowym. Jest to ryzyko kontaktu z krajem niedemokratycznym, a błędy naszej dotychczasowej polityki ograniczają działania naszych władz. Straszną głupotą było zastępowanie pragmatyzmu przez emocje!


© Krakauer
19 stycznia 2017
źródło publikacji:
www.obserwatorpolityczny.pl





Ilustracja © brak informacji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz