Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szKODniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szKODniki. Pokaż wszystkie posty

Harem i eunuchy sułtana Petru

Kompromitacja Ryszarda Petru w związku z jego eskapadą do Portugalii zdominowała na początku nowego roku przekaz medialny i nie ma w tym niczego dziwnego. Już rok temu Ryszard Petru publicznie zapowiedział: „Za cztery lata będę premierem”. Nie mówił, że będzie się starał nim zostać, ale ogłosił urbi et orbi, że nim będzie. Myślę, że zapewniali go o tym jego wpływowi skryci za węgłem mocodawcy reprezentowani w Polsce przez Balcerowicza, Komorowskiego i Frasyniuka, a on w tym swoim mało skomplikowanym móżdżku zakochanego w sobie buchaltera z GS-u wykoncypował, że wszystko już postanowione. Zapomniano jednak poinformować Ryśka, że polityk aspirujący do najwyższych urzędów w państwie „powinien być jak żona Cezara”. Właśnie tego niefortunnego określenia najczęściej używali zapraszani do zabrania głosu w sprawie afery lizbońskiej najwięksi spece od kreowania wizerunku.

Kaczyński, potem długo…długo nic

Koniec starego i początek nowego roku to okres podsumowań. Jeżeli chodzi o politykę, najczęściej publikowane są rankingi największych przegranych i wygranych minionych dwunastu miesięcy. Chciałbym nieco odbiec od tej tradycji i zamiast w gronie zwycięzców umieszczać pana prezydenta, panią premier i poszczególnych ministrów ocenianych według wielkości zasług i sukcesów skupić się na jednym polityku i jednocześnie według mnie ewidentnym niekwestionowanym politycznym gigancie. W ubiegłym roku na tle antyrządowych ataków i prób obalenia władzy przeprowadzanych przez totalną opozycję ujrzeliśmy olbrzymi dystans jaki ten polityk ma nad ścigająca go antypolską zdziczałą psiarnią. Oczywiście tym politykiem-gigantem jest Jarosław Kaczyński.

Można nie lubić Jarosława Kaczyńskiego i się z nim w jakichś sprawach nie zgadzać, ale nawet jego zaciekli wrogowie, choć publicznie nigdy tego nie przyznają,

Chwilowe zawieszenie męczeństwa za demokrację

Męczeństwa dla demokracji


        Gdyby nie nirwana, w której za sprawą Bożego Narodzenia pogrąża się nasz nieszczęśliwy kraj, to już dawno doszłoby do przesilenia politycznego. Tymczasem za sprawą wspomnianej nirwany demokracja ani nie zwyciężyła, ani nie przegrała, tylko się męczy, podobnie jak ten świat z żydowskiej anegdoty. Do rabina przychodzi przedsiębiorca i powiada: rabbi, jeśli świat żyje, to dlaczego mój sklep spożywczy bankrutuje? A jeśli świat umarł, to dlaczego bankrutuje mój zakład pogrzebowy? -Uj, ty nic nie rozumiesz – powiada rabin. - Świat ani nie żyje, ani nie umarł. Świat się męczy. Tak samo z demokracją (w Studium Wojskowym UMCS w Lublinie za moich czasów była major Czeżowski, który każdą kwestię kończył uwagą: tak samo i w wojsku); wszyscy się z jej powodu męczą, a ona nic. W sali plenarnej Sejmu męczą się parlamentarzyści z opozycyjnych klubów, a parlamentarzystki powstrzymują napór faszyzmu swoimi wypielęgnowanymi ciałami.

Grudniowa hańba

Grudzień to miesiąc szczególny w najnowszej historii Polski, ponieważ w tym czasie przypada wiele tragicznych dat związanych z martyrologią Narodu Polskiego. Wspominamy wtedy ofiary stanu wojennego wprowadzonego przez juntę Jaruzelskiego, masakrę robotników na Wybrzeżu w 1970 r. i górników z kopalni „Wujek” w 1981 r. Jednak nie wszyscy potrafią zachować się jak trzeba w obliczu tej ludzkiej i narodowej tragedii.

Podczas obchodów rocznicy wprowadzenia stanu wojennego szKODnicy i histeryczna opozycja osiągnęli prawdziwe wyżyny hipokryzji, organizując w wielu miastach marsze w obronie rzekomo zagrożonej demokracji i nawołując społeczeństwo do udziału w „strajku obywatelskim” przeciwko rządowi, który przedstawiany jest przez tych warchołów, jako nowe wcielenie totalitaryzmu. Już samo porównywanie obecnych władz do brutalnego reżimu komunistycznego jest nie na miejscu, a robienie tego przez osobników, którzy w mrocznych latach czerwonej dyktatury stali po stronie ZOMO, jest przejawem chamstwa lub choroby psychicznej.

Jarmułka z rekwizytorni

Oponenci obecnej władzy (i popierającej ją większości, prezentowanej jako zakompleksiony i mściwy ochlos) sięgają po najbardziej ryzykowny z historycznych kostiumów: Żyda, ofiary Shoah.

Rządy mediów uczą podejrzliwości i wielu obserwatorów życia publicznego kolejne wydarzenia od ręki traktuje wyłącznie jako „przykrywkę” bądź „przestawienie wajchy”. Takie podejście wydaje mi się dość nużące: bezustanne wypatrywanie kolejnych, nawarstwiających się przykrywek sprawić może, że po pewnym czasie rzeczywistość zacznie nam przypominać ciasto francuskie. Idea wajchy też jest pewnym uproszczeniem: jeśli pozostawać w kręgu metaforyki transportowej, rzeczywiste zmiany narracji przypominają raczej funkcjonowanie zwrotnicy obrotowej, cenionej przez widzów serialu animowanego o wesołych lokomotywkach „Tomek i Przyjaciele”: dokonują się stopniowo, mogą zmierzać w różnych kierunkach.

My nie wiemy – rzecz o granicach

"Służba Bezpieczeństwa może i powinna kreować rożne stowarzyszenia, kluby czy nawet partie polityczne. Ma za zadanie głęboko infiltrować istniejące gremia kierownicze tych organizacji na szczeblu centralnym i wojewódzkim, a także na szczeblach podstawowych, musza być one przez nas operacyjnie opanowane. Musimy zapewnić operacyjne możliwości oddziaływania na te organizacje, kreowania ich działalności i kierowania ich polityką" – instruował Czesław Kiszczak, podczas posiedzenia kierownictwa MSW, w lutym 1989 roku.

Dziś wiemy, że cały proces „transformacji ustrojowej” był kierowany i nadzorowany przez bezpiekę. Nim rozpoczęły się rozmowy okrągłego stołu, instrukcje SB wskazywały na potrzebę „wspierania zwolenników konstruktywnego nurtu opozycji w naszym kraju, kosztem wyhamowania najbardziej agresywnych inicjatyw podejmowanych przez ekstremistów". W ramach dyspozycji wydanych przez szefa bezpieki, inspirowano więc powstawanie nowych partii i środowisk politycznych.

O KOD i ulepszonej demokracji ludowej

        Trochę to zabawnie wyglądało, gdy publicyści, dziennikarze, politycy dziwowali się, że KOD, PO, Nowoczesna, „autorytety Solidarności” i tak dalej, stanęli w jednym szereg z pułkownikiem Adamem Mazgułą z ludowego Wojska Polskiego, który uważa, że w 1981 roku, w sposób kulturalny generał Wojciech Jaruzelski wprowadził stan wojenny i podjęli energiczną walką z polskim rządem, ramię w ramię z ubekami, którzy zapowiedzieli, że nie utrzymają się za 2 tysiące złotych miesięcznie.

        Otóż nie ma co się dziwić, oni wszyscy są po tamtej stronie. Cytując Jarosława Kaczyńskiego, są tam, gdzie w sierpniu 1980 roku, stało ZOMO. Nie ma znaczenia, czy partia nazywa się PZPR, SLD, PO, Nowoczesna i czy jakaś organizacja nazywa się ORMO czy KOD.

Sylwestrowe wizje

Wielka gala sylwestrowa wyprawiana na koniec 2020 roku przez stowarzyszenie zjednoczonych gejów Europy wraz z obrońcami praw nekrofilów ma uhonorować zwycięskiego przywódcę KOD-u różową wstęgą zasługi.

Na galę wybiera się przedstawiciel parlamentarnej większości z PO razem z reprezentantem całej sejmowej mniejszości z Nowoczesnej. Tygodnie przed imprezą lider KOD ćwiczył zasady protokołu u doradcy parlamentarnego ds. nauki kultury – pułkownika Mazguły. Za spontaniczne przywitanie gości z zagranicy przez lud stolicy odpowiada weteran KOD i WSI pułkownik Korablin. Żeby uniknąć niepotrzebnych prowokacji, Urząd ds. Prawdziwej Wolności Słowa kierowany przez Tomasza Lisa zakazał klerykalnych uroczystości, których nasilenie pod koniec roku, szczególnie tydzień przed sylwestrem, psuje opinię o Polsce jako kraju otwartym na inne poglądy niż zaściankowe.

Chamy i Żydy – stare dobre małżeństwo

Wiele osób nie bardzo orientujących się w meandrach polskiej polityki oraz historii walki o władzę w Polsce po zakończeniu drugiej wojny światowej nie bardzo pojmuje skąd ten egzotyczny sojusz, jaki tworzy dzisiejsza opozycja? Myślą sobie: Jak to się dzieje, że wraz z PO, Nowoczesną, KOD-em, środowiskiem „Gazety Wyborczej” oraz przedstawicielstwem Sorosa na Polskę, czyli „Fundacją Batorego” z Aleksandrem Smolarem na czele, ramię w ramię idą środowiska spod szyldu MO, SB, ZOMO, LWP i WSI? Od dawna wszyscy zwracają uwagę na dość zaawansowaną średnią wieku uczestników antyrządowych demonstracji i ich ewidentne dążenie do obalenia obecnej władzy poprzez wywołanie zamieszek ulicznych oraz szukanie wsparcia u lewackiej międzynarodówki.
Trudno ten z pozoru dziwny sojusz zrozumieć zwykłemu zjadaczowi chleba, a jeszcze trudniej wytłumaczyć dość posunięty wiek „obrońców demokracji”.

Opozycja nie walczy już o nic, opozycja najgłupiej jak potrafi nie godzi się z porażką

Polityka bezlitośnie demaskuje gówniarzy i palcem wskazuje błaznów, którzy w polityce znaleźli się przypadkiem albo zostali wynajęci do prostych zadań. Dopóki PO miało władzę i pełną osłonę medialną nie musiała się niczym przejmować. Dowolny bzdet był przerabiany na debatę publiczną i publika żyła takimi tematami jak: kastrowanie pedofilów, wojna z dopalaczami, wojna z kibolami, czy też inne liczenie kilometrów autostrad. W takich warunkach nie potrzeba żadnej tęgiej głowy, wystarczający był ten poziom, który PO sobą reprezentowała. PiS wbrew patologicznym realiom musiał wykonać gigantyczną pracę, bo wygrana w wyborach wiązała się z pokonaniem nie tylko politycznych przeciwników, ale ściany medialnej propagandy. Od początku do końca była to walka nieuczciwa, ale paradoksalnie to właśnie brak uczciwości i ustawiony pojedynek sprawił, że PiS nauczył się politycznej strategii.

Żakowski, lewacki mistrz obłudy

Żeby opisać obłudę i zakłamanie lewactwa zabrakłoby miejsca na łamach „Polski Niepodległej”. To raczej materiał na opasłą księgę. Dlatego temat potraktuję wybiórczo i zajmę się dzisiaj jednym bardzo reprezentatywnym lewackim egzemplarzem, czyli redaktorem Jackiem Żakowskim, który idealnie nadaje się by ukazać szubrawstwo tego środowiska. Trudno opisując to towarzystwo mówić o obowiązującej tam podwójnej moralności i wypadałoby raczej posługiwać się terminem, moralności alfonsa.

Przyjrzyjmy się bardzo aktywnemu ostatnio frontowi obrony Józefa Piniora, który próbuje przekonać Polaków, że bycie „legendą opozycji” wymusza na wymiarze sprawiedliwości inne traktowanie delikwenta z zarzutami prokuratorskimi niż ma to miejsce przypadku zwykłego Kowalskiego, Nowaka czy Wiśniewskiego. Przejdźmy do naszego „bohatera” Żakowskiego, który w wywiadzie dla Wirtualnej Polski na stwierdzenie dziennikarki, że: Wobec prawa wszyscy jesteśmy równi – odparł:

Legendy się zaśmierdziały - Złota Pani dała prikaz - Anioł Stróż w stanie wyższej konieczności

Legendy się zaśmierdziały


        Najwyraźniej w centrali BND już ochłonęli z wrażenia po zwycięstwie w Ameryce Donalda Trumpa, tym bardziej, że gdzie jak gdzie – ale w Europie żadnej rewolucji ten wybór nie zapowiada, zatem nie ma co czekać, tylko kontynuować operacje wcześniej zaplanowane. Zatem uruchomione zostały stare kiejkuty w służbie niemieckiej i zmobilizowały konfidentów tworzących Komitet Obrony Demokracji do zorganizowania 13 grudnia antyrządowych demonstracji „we wszystkich miastach”. Nawet poseł Stefan Niesiołowski, chociaż bodajże jedyny, o którym niezawisły sąd zaopiniował, że nie ma ubeckich protektorów uznał, że z dwojga złego lepsze są ogólnokrajowe rozruchy, niż rządy Prawa i Sprawiedliwości.

Byliśmy świadkami ostatniego pierdnięcia esbecji, a nie strzałów z Aurory!

Wracam z lubińskiej giełdy, kto nie wie o co chodzi, temu wyjaśniam, że to kopalnia socjologicznej wiedzy, miejsce gdzie dzieją się cuda. Czapki męskie oferowano za 10 złotych, a obok tej niepowtarzalnej oferty stał stolik miejscowego Franka Dolasa. Charakterystyczna zmęczona najpodlejszym alkoholem twarz. Równie charakterystyczny „uprzejmy” sposób prezentacji i zachęty do sięgnięcia po pewną wygraną. Wokół wodzireja tasującego trzy karty kręci się grupka naganiaczy, w tym dwie panie o purpurowych nosach i podkrążonych oczach. Właśnie one wykładają na stolik osiem stów i grają o wszystko. Lubiński Dolas wspaniałomyślnie proponuje, żeby się wycofały, bo przecież to cała renta. Purpurowe noski nie odpuszczają i… ogrywają mistrza ceremonii prawie do gołego.

Po chwili wracam tą samą alejką, zaopatrzony w kapcie z futerkiem i słyszę:

Komunistycznej rewolucji nie będzie – nie ma kim robić!

Ktoś znów wrzucił w przestrzeń publiczną słynne słowa towarzysza Winnickiego „nie ma kim robić” i tym jednym zdaniem da się podsumować kolejną próbą wzniecenia rewolucyjnego ognia. Przyznam się, że z lenistwa nie sprawdziłem jak się nazywa najnowszy Lenin namaszczony przez Żakowskiego i sprawdzać nie zamierzam, bo zaraz go nie będzie, a właściwie już go nie ma. Z okazji 80 miesięcznicy miał być majdan, a wyszło „chodź się bić na długiej przerwie”. Rewolucja puściła cichego za to mokrego bąka. Najmocniej przepraszam za obrazowość porównań, ale nic mądrzejszego z tej biedy wydobyć się nie da. Ile by tych nowych zapowiedzi „mamy dość, zrobimy porządek” nie było, tyle będzie kompromitacji i każda z nich coraz bardziej kompromitująca.

Nie ma kim robić, a rewolucja bez wodza i komitetu zdolnego zarządzać tłumem, zamienia się w farsę, burdę pod tanim lokalem.

Antypolski ścierw z KOD–u nazwał naszych Patriotów z AK „bandytami”! Dzisiaj rozprawa

Na piątek 18 listopada suwalski sąd rejonowy wyznaczył termin rozpoczęcia procesu pięciu sympatyków Komitetu Obrony Demokracji, którzy swoim zachowaniem popsuli atmosferę uroczystości otwarcia wystawy poświęconej Armii gen. Władysława Andersa. Jest to pierwszy proces, w którym na ławie oskarżonych zasiądą aktywiści antyrządowego stowarzyszenia.

Do zakłócenia porządku publicznego, o co zostało oskarżonych 5 sympatyków KOD, dojść miało 4 marca roku 2016. Działo się to tuż przed nastaniem ciszy wyborczej, poprzedzającej wybory uzupełniające do Senatu w okręgu suwalsko-łomżyńskim. Wówczas to w Archiwum Państwowym w Suwałkach odbyło się otwarcie wystawy pt. „Armia skazańców”, poświęconej Armii gen. Władysława Andersa. Wystawę przygotowano z okazji przypadającej w tym roku 75. rocznicy utworzenia Armii Polskiej w ZSRR, zwanej Armią gen. Andersa.

Pochód zdrajców, czyli niech się święci 16 grudnia

Ale się narobiło. Chęć świętowania i maszerowania ulicami Warszawy w dniu 11 listopada zapowiedzieli ci, którym Marsz Niepodległości kojarzył się dotąd tylko z faszyzmem i antysemityzmem. Nowoczesna Ryśka Petru, KOD alimenciarza Kijowskiego, a więc organizacja wspierana przez Sorosa i Michnika oraz cała ta banda podążająca za hasłem Agnieszki Holland, „żeby było tak jak było” skrzykuje się na marsz.
Jak widać zrezygnowano tym razem z ptaszyska z białej czekolady nazywanego orłem. Pewnie tym razem nikt nie zaintonuje pieśni „Dymać orła białego” zaś Sewek Blumsztajn nie sprowadzi jak kiedyś tysięcy gwizdków do wygwizdywania polskich patriotów i nie poprzebiera w oświęcimskie pasiaki młodzieży z Wielokulturowego Liceum Humanistycznego im. Jacka Kuronia, która siedząc na ulicy i dmuchając w te gwizdki miała za zadanie zatrzymać maszerujących polskich patriotów.

Dewiacja demokracji

Dawno temu, w zamierzchłych przed-komputerowych czasach, dzieci bawiły się „w pomidora”. Komuś zadawano różne pytania, a on musiał na wszystko odpowiadać z kamiennym wyrazem twarzy: „pomidor”. Teraz najwyraźniej „opozycja totalna” gra w tę dziecinną grę z władzą wybraną w demokratycznych wyborach. Niech nas nie myli zmiana nazwy, która w tym wypadku brzmi poważniej, bo rzekomo chodzi o Trybunał Konstytucyjny.

Komitet Obrony De z przyległościami na każdą propozycję porozumienia odpowiada „pomidor”, czyli: „najpierw złamcie prawo uznając bezprawie, a później się zobaczy”.

Kolejna niegodziwość platfusiatego prezydencika miasta

Oświadczenie w sprawie zakłócenia uroczystości 60-lecia Poznańskiego Czerwca 1956 opublikowane przez Akademicki Klub Obywatelski im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu:

W tym roku przypadła 60. rocznica wielkiego wolnościowego zrywu poznańskich robotników, którzy w czasie bardzo represyjnego i opresyjnego okresu stalinowskiej dyktatury w Polsce zaprotestowali przeciw nieludzkim warunkom bytowania i pracy, poniżania ludzkiej godności, kłamstwa i fałszu w polskim życiu publicznym i politycznym. Ten bunt robotniczy wymagał wielkiej determinacji i odwagi. Został brutalnie i krwawo stłumiony: zginęło prawie 60 osób, blisko tysiąc zostało rannych, setki zostało skazanych, a prześladowania uczestników trwały do 1989 roku. Dla mieszkańców Poznania i Wielkopolski pamięć o tych ofiarach jest trwała i głęboka, a kolejne rocznice są obchodzone z wielką godnością i powagą. Tamten Czerwiec dla nas Poznaniaków to wielki powód do dumy i chwały.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2