Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ścierwa antypolskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ścierwa antypolskie. Pokaż wszystkie posty

„Kultura Niepodległa”: marny tekst i błędy obsadowe

Z kilkutygodniowym, wakacyjnym opóźnieniem zapoznałem się z manifestem ruchu "Kultura Niepodległa".
Co kryje się w symbolu
Kultura Niepodległej?
Pierwsze, co mi się rzuca w oczy, to że reżyser, ktokolwiek nim jest, mówiąc językiem teatralnym - źle obsadził. Jeśli twarzami ruchu głoszącego "uwolnienie polskiej kultury spod wpływów polityki" mają być Krystyna Janda, Maciej Stuhr, Maja Ostaszewska czy Magdalena Cielecka oraz wiele innych osób znanych z histerycznego wręcz zaangażowania politycznego, to chyba tylko ostatni frajer może uwierzyć w zapewnienia, że inicjatywa "nie jest programowo antypisowska".

"Od wielu już lat rządy próbują podporządkować sobie kulturę..." - deklarują inicjatorzy nowego ruchu i już jest śmiesznie. No bo dwa lata to chyba nie jest "wiele lat", a zaangażowanie przytłaczającej większości kulturowych "niepodległościowców" nie sięga w przeszłość głębiej.

Postępactwo w poznawczym dysonansie. Bezsilne złorzeczenia

Postępactwo w poznawczym dysonansie

        Ach, ileż uciechy może dostarczyć oglądanie programów stacji telewizyjnej TVN, którą podejrzewam o niebezpieczne związki ze starymi kiejkutami – a konkretnie o to, że została utworzona za pieniądze ukradzione przez starych kiejkutów z Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Na tym etapie rozwoju dziejowego stare kiejkuty, a za nimi – ich poprzebierani za dziennikarzy funkcjonariusze w rodzaju resortowej „Stokrotki” – niezachwianie stoją na gruncie nieubłaganego postępu, chociaż oczywiście rodzaj postępu zmienia się wraz z mądrością etapu.

Gównoburza jako terapia

Z perspektywy wakacyjnej przerwy jeszcze lepiej widać, do jakiego stopnia upadające elity III RP żyją w kulturze nieustającej – excusez le mot – „gównoburzy”. Władza, nieważne, czy daje ku temu powody, czy nie, codziennie musi być okładana wyrazami potępienia i oburzenia. Jeśli akurat nie ma za co, to za cokolwiek. Premier założyła żółtą garsonkę. Prezydent pokazał kciuk. Prezes założył biało-czerwoną pelerynkę przeciwdeszczową. Minister nie dopuścił do mikrofonu harcerza. I tak dalej.

Oczywiście, powody do gównoburz można produkować seryjnie absolutnie z niczego. Akurat w wypadku harcerzgate na Wetsterplatte mam podejrzenie, że był to news zupełnie świadomie wygenerowany przez pana Adamowicza, bo, jak się zdaje, to on w przeddzień uroczystości doprowadził do złożenia obietnicy ZHP, iż to ich przedstawiciel odczyta „apel pamięci” – obietnicy sprzecznej z obowiązującym ceremoniałem wojskowym,

Harcownicy wyszli w pole. Głupsi, niż przewiduje ustawa

Głupsi, niż przewiduje ustawa

        Zawsze podejrzewałem, że nasi Umiłowani Przywódcy są głupsi, niż przewiduje to konstytucja i ustawy, którym podobno (he, he!) podlegają niezawiśli sędziowie. Po czym można się o tym przekonać? Ano cóż – jednym z dowodów głupoty jest niemożliwość przewidzenia skutków własnych działań, zwłaszcza jeśli nie przekracza to możliwości umysłu ludzkiego. Zauważyli to rzymscy prawnicy, jeszcze w głębokiej starożytności definiując tzw. „rażące niedbalstwo”: nimia negligentia id est non intellegere quod omnes intellegunt – co się wykłada, że rażące niedbalstwo jest to nierozumienie tego, co wszyscy rozumieją. Nierozumienie tego, co wszyscy rozumieją – czyż nie jest to właśnie głupota?

Kara śmierci i Chrześcijanie. „Dialog otwarty”, czy może zamknięty? Manifest złodziei zuchwałych

Manifest złodziei zuchwałych

        Gdzie mądry człowiek ukryje liść? - pytał ksiądz Brown w opowiadaniu Chestertona „Złamana Szabla” - i odpowiadał - W lesie. - A jeżeli nie ma lasu? To mądry człowiek zasadzi las, żeby ukryć w nim liść. Powiedzmy sobie szczerze i otwarcie, że niekoniecznie zaraz „mądry”, a jeśli nawet – to takim rodzajem mądrości, który nazywamy sprytem – bo żeby zostać pracownikiem przemysłu rozrywkowego niekoniecznie trzeba być mądrym – ale sprytnym – ooo, to już koniecznie. Niekiedy oprócz sprytu niezbędna jest również pewna doza poświęcenia – o czym wspomina Janusz Szpotański w nieśmiertelnym poemacie „Bania w Paryżu”, w którym główna heroina, niejaka Bonja, „przez łóżek sto przechodzi szparko, stając się damą i pisarką”. Nie zawsze towarzyszy temu przyjemność, co to, to nie – ale cóż począć – nie ma rzeczy doskonałych, nawet w przemyśle rozrywkowym.

Posłuchajcie, wy Grety i Helmuty

Nie jest już dla nikogo tajemnicą, że Polska coraz mocniej ściskana jest przez wrogie niemiecko-rosyjskie agenturalne i propagandowe kleszcze. Odzyskiwanie przez nasze państwo sił nie jest naszym odwiecznym wrogom na rękę. Jeszcze nigdy rocznica wybuchu powstania warszawskiego nie nasuwała nam tylu skojarzeń z teraźniejszością. Dwa zbrodnicze reżimy, które napadły na nasz kraj we wrześniu 1939 roku, pomimo, że same zwarły się później w śmiertelnym boju to jednak podczas powstania warszawskiego były zgodne. Trzeba było wykorzystać kolejną doskonałą okazję do unicestwienia polskości mordując patriotyczną elitę i równając z ziemią stolicę Polski. Domyślam się, co miał na myśli powstaniec Wacław Sikorski, ps. „Bocian”, który goszcząc w studio TVN Info powiedział: „Dla mnie są Niemcy. Dla mnie nazistów nie ma. Oni mówią teraz, że naziści to nie Niemcy. Że Niemcy to byli porządni ludzie, a naziści tylko byli źli. Nie ma nazistów”.

Farbowane lisy

„Obyś żył w ciekawych czasach” – głosi stare porzekadło, i nie ma co zaprzeczać, żyjemy zaiste w intrygującym momencie naszych dziejów. Dla tych ludzi, którzy przyzwyczaili się do życiowej stagnacji i gnuśnieją w fotelach przed telewizyjnym ogłupiaczem, powiedzenie to jest jak klątwa, zapowiadająca koniec ich błogiego spokoju. Dla innych zaś, którzy są ciekawi życia, choćby miało im ono przynieść masę rozczarowań, jest bodźcem pobudzającym do refleksji.

„Myślę, więc jestem” – stwierdził onegdaj Kartezjusz, dowodząc, że skoro fakt myślenia jest niepodważalny, to w konsekwencji pewne jest także istnienie podmiotu myślącego. Z myśleniem u homo sapiens różnie bywa, zwłaszcza w epoce wszechobecnej propagandy, która na masową skalę ogłupia nasz gatunek, czyniąc z nas idiotes. Jako niepoprawny optymista, wciąż jednak wierzę, że nawet najgłupszemu człowiekowi może się przydarzyć moment iluminacji, gdy nagle między uszami rozbłyśnie mu iskierka myśli. Daj Boże samodzielnej.

Eunuchy chcą płacić haracz. Zostały całe 3 lata

Eunuchy chcą płacić haracz

        W związku z kolejną falą kryzysu spowodowanego napływem do Europy tak zwanych „uchodźców”, którzy – kiedy już uregulują swój pobyt w którymś z krajów europejskich i uzyskają zasiłek – zaraz wyjeżdżają na wakacje do... krajów ojczystych, z których niedawno uciekli w obawie o własne życie – włoski premier Paweł Gentiloni wyraził nadzieję, że jeszcze w tym roku państwa członkowskie Unii Europejskiej podpiszą porozumienie w sprawie „znaczącego finansowania projektów pomocowych w Libii”. Należy w związku z tym spodziewać się wzmożonych nacisków również na Polskę, by partycypowała w tym finansowaniu.

Między ruskim sierpem i niemieckim młotem. Czerwone ścierwa wrzeszczą „precz z komuną!” obok Frasyniuka

W Polsce bardzo szeroko komentowany był artykuł opublikowany w niemieckim „Die Welt”, z którego jasno wynikało, że Niemcy stawiają na Tuska jako polskiego premiera po wyborach w 2019 r. Alexander Wöll – rektor Europejskiego Uniwersytetu Viadrina w swojej krótkiej analizie mówił także rzeczy o wiele ciekawsze.

Stwierdził, że krytyka polskich władz płynąca z ust Angeli Merkel i znaczących niemieckich polityków bardziej szkodzi niż pomaga, bo jak powiedział: Zdecydowany komentarz płynący z Niemiec pomoże w Polsce tym, którym akurat nie chce się pomóc. To na pewno wzmocniłoby pozycję Jarosława Kaczyńskiego. Jak widzimy, w Niemczech nikt nie zadaje sobie pytania, czy ingerować w wewnętrzne sprawy Polski? Tam toczy się dyskusja, jak robić to skutecznie. Stąd też Berlin nie chce podejmować żadnych działań, które później mogłyby źle wpłynąć na Tuska i liberalne siły – dodaje Wöll.

Koniec świata Michników

Naczelny „Gazety Wyborczej” Adam Michnik dożył chwili, w której realizuje się jego koszmarny sen. III RP, którą budował, wali się na jego oczach. A nadziei na zmianę trendu nie ma. Oto bowiem okazuje się, że w sondażu Instytutu Ariadna dla „Dziennika Gazety Prawnej” poparcie dla obecnej władzy w przedziale wiekowym 18–24 lata wynosi… 63,4 proc.

A dla PO i Nowoczesnej (startujących razem!) – 3,5 proc. Kolejną pozycję zajmuje Kukiz ’15 z poparciem 10 proc., a ponad 16 proc. nie wie, na kogo głosować.

Michnik to głupi i podły pismak

Dwa lata po śmierci Jaruzelskiego, w czerwcu 2016 roku IPN udostępnił dokumenty zabezpieczone cztery miesiące wcześniej w domu wdowy po sowieckim generale przebieranym za życia w polski mundur. Wśród nich znajdował się też „zeszyt ewidencyjny”, w którym odnotowywana była cała kariera żołnierza Ludowego Wojska Polskiego, Wojciecha Jaruzelskiego począwszy od szeregowca, a nawet szczegóły życiorysu jeszcze sprzed wstąpienia w szeregi „odrodzonego wojska”. Historyków bardzo zdziwił fakt, że kilkadziesiąt lat służby z chronologicznie następującymi awansami, odznaczeniami, przydziałami służbowymi oraz całym szlakiem bojowym napisano tym samym długopisem. Okazało się, że w latach 1989/90 przy udziale samego zdrajcy, który osobiście nanosił poprawki, zmieniono mu życiorys wydłużając szlak bojowy i zupełnie wymazując walkę z polskim podziemiem antykomunistycznym już po wojnie.

Wolność i inne wyższe cwele

        Któż w Polsce najbardziej narzeka na brak wolności? A któż by, jeśli nie pani redaktor Justyna Pochanke, jedna z gwiazd stacji telewizyjnej TVN, ale nie z tych, które mają ściągać przed kamerami majtki, tylko tych – jak np. resortowa „Stokrotka”, czyli p-ani red. Monika Olejnik – które stworzone są do wyższych celów, a ściślej – do wyższych cwelów. W ogóle stację telewizyjną TVN podejrzewam o niebezpieczne związki ze starymi kiejkutami, a zwłaszcza – z Najstarszym Kiejkutem III Rzeczypospolitej, czyli panem generałem Markiem Dukaczewskim. Pan generał Dukaczewski, potomek porządnej ubeckiej dynastii, jak tylko coś się w naszym nieszczęśliwym kraju dzieje, zaraz zapraszany jest do TVN, gdzie resortowa „Stokrotka” wypytuje go a to o to, a to o tamto – a pan generał, niekiedy wspomagany przez pana generała Gromosława Czempińskiego, któremu jakiś Turek miał ukręcić z bankowego konta w szwajcarskich Skarbach Labiryntu, których strażnikiem był, a może nawet jest nadal pan Peter Vogel – a pan generał Dukaczewski nie tylko mówi, jak jest, ale również – jak będzie.

Pijąc „Tiger” szczasz na groby AK

W środę wybuchł skandal związany z grafiką zamieszczoną 1 sierpnia na profilu Tigera na Instagramie. Reklama pokazywała wyciągnięty środkowy palec oraz napisy: „1 sierpnia dzień pamięci” i „Chrzanić to, co było. Ważne to, co będzie!”. Po fali oburzenia w mediach Firma Maspex usunęła grafikę, przeprosiła za nią i wpłaciła 500 tys. zł na rzecz inicjatywy „Pomoc dla Powstańców”. Odpowiedzialna za komunikację Tigera agencja J. Walter Thompson Group Poland zwolniła osoby odpowiedzialne za ten wpis.

Bez przebaczenia

Według Wojciecha Cejrowskiego, skandal z Tigerem „to nie mógł być błąd”.
To bardzo czytelny gest. Jeśli ktoś wystawia środkowy paluch na Powstanie Warszawskie i to 1 sierpnia,

Austriackie gadanie

Termin „austriackie gadanie”to spuścizna po czasach C. K. Austrii, gdy część polskich ziem była pod zaborem austriackim. Polacy radzili sobie w nim znacznie lepiej niż w bardziej opresyjnych zaborach rosyjskim i pruskim. Do tego stopnia, że dochodzili nawet do funkcji premiera Austro-Węgier (Kazimierz Badeni), nie mówiąc o stanowiskach ministerialnych. A „austriackie gadanie” oznaczało – tłumacząc to polskim porzekadłem – „przelewanie z pustego w próżne” .

O „austriackim gadaniu” pomyślałem dopiero co, gdy przeczytałem bełkotliwy wywiad kanclerza Austrii Christiana Kerna dla niemieckiej „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Wciąż jeszcze urzędujący szef socjalistycznego rządu w Wiedniu zagroził Polsce (i Węgrom) zabraniem unijnych funduszy, jak będą niegrzeczne. Upały? Nie. Wybory. Jesienią tego roku nad Dunajem będą przyspieszone wybory parlamentarne i lewica walczy o życie.

Z jakiego klucza śpiewa Dutkiewicz?

Rafał Dutkiewicz najwyraźniej nie chce, a więc też w najmniejszym stopniu nie zasługuje, by mienić się prezydentem polskiego Wrocławia. Jeśli niepodległa i niepodzielona Rzeczpospolita Polska ma przetrwać i prosperować – czas dać przykład konsekwencji w ściganiu i karaniu tych, którzy jawnie kontestują i sabotują suwerenność polityczną i integralność terytorialną naszego państwa.

W ostatnich dniach podczas inauguracji międzynarodowej imprezy sportowej „World Games” publicznie wyrażano tęsknotę za tym, BY WROCŁAW NIE BYŁ MIASTEM POLSKIM – inicjatorem, organizatorem i fundatorem tej akcji były władze gminy, z prezydentem Rafałem Dutkiewiczem na czele. W związku z tym skierowałem do prokuratury zawiadomienie, które tu, na gościnnych łamach „Polski Niepodległej”, in extenso podaję do wiadomości publicznej.

To już nie jest „Nasz Sąd Najwyższy” – totalna konsternacja w szeregach totalnej opozycji

Maski opadły? Nic głupszego w kontekście najnowszej komedii w wykonaniu spadkobierców PRL-u napisać się nie da. Oni nie mają żadnych masek, na ich twarzach wszystko jest odmalowane realistycznie, bez żadnych udziwnień kubistycznych, czy innych kolaży. Reżyserowane protesty w obronie konstytucji i sądownictwa miały tak jasno wyłożone intencje i motywacje, że nie trzeba było tworzyć „teorii spiskowych”. Napis rzucony na budynek Sądu Najwyższego „To jest nasz sąd” też nie był, ani wpadką, ani metaforą, był stanem umysłu i przekonań protestujących. Bronili „swojego” Trybunału Konstytucyjnego i bronią „swojego” Sądu Najwyższego!

Wojna polsko-bolszewicka trwa

Dobro i zło to dwie główne i przeciwstawne sobie kategorie moralne. Dla nas katolików zło zawsze ma wymiar osobowy, czyli za jego czynienie odpowiadają konkretni ludzie. Obcowanie ze złem jest na zawsze wpisane w nasze życie doczesne, a jego istnienie jest niestety stanem naturalnym. Jednak nam Polakom, trudno jest pojąć niektóre towarzyszące złu i obce naszej kulturze oraz tradycji azjatyckie barbarzyństwo i bestialstwo.

O prawdziwych powodach unijnej presji

Naiwny był ten, kto sądził, że zawetowanie przez prezydenta Andrzeja Dudę dwóch z trzech ustaw regulujących polskie sądy może spowodować, że Bruksela doceni to i się od nas odczepi. Wręcz przeciwnie. Niczym w podręcznikach politologii, gdy jedna strona okazała słabość (według jednych) czy skłonność do kompromisu (według drugich), to druga strona uznała to za objaw słabości, „poczuła krew” i jeszcze bardziej przykręciła śrubę. Ostatnio w niemieckim „Der Tagesspiel” napisałem, że holenderski komisarz Frans Timmermans zapewne za dwa lata – czyli po wyborach europejskich AD 2019 i ukonstytuowaniu się nowego składu Komisji Europejskiej ‒ zapewne straci swoją posadę, ale z pewnością znajdzie miejsce w jakimś kabarecie. Przytaczam moje słowa w RFN-owskiej gazecie, choćby dlatego, iż wypowiedź wiceprzewodniczącego KE rodem z lewicowej Partii Pracy w Królestwie Niderlandów o tym, że Komisja Europejska „wyciąga” rękę do Polski wraz z zapowiedzią uruchomienia artykułu 7. Traktatu o UE jest doprawdy przezabawna.

Sprawdzone metody

Sprawa FOZZ zwana matką wszelkich afer III RP nie została dotąd do końca wyjaśniona. Skazano dwie osoby, czyli Janinę Chim oraz Grzegorza Rzemka, które dawno są na wolności. Nieznana jest pełna lista beneficjentów tej afery. Gdy tylko rozpoczął się proces sędzia Piwnik dostała jak to się mówi „kopniaka w górę” i została ministrem sprawiedliwości. Następny sędzia musiał zaczynać procedurę od początku. W związku z tym większość zarzutów przedawniła się. W skład Rady Nadzorczej FOZZ wchodzili: Janusz Sawicki, Jan Boniuk, Grzegorz Wójtowicz, Dariusz Rosati, Zdzisław Sadowski, Jan Wołoszyn, Sławomir Marczuk, Wojciech Misiąg. Kilka osób z tej listy było TW natomiast ani jednej z nich odpowiedzialność za aferę FOZZ nie przeszkodziła w dalszej karierze. Zainteresowanych odsyłam do książki Mirosława Dakowskiego i Jerzego Przystawy pod tytułem: „ Via bank i FOZZ” oraz do publikacji : „Violation of interest rate parity: Polish example” Jerzego Przystawy i Marka Wolfa.

„Pucz – Reaktywacja” znowu im nie wyszedł…

"Polacy" bez biało-czerwonej...
Platformiarze spazmów dostają, że im "Pucz - Reaktywacja" nie wyszedł :-)
Mają pretensje, że mimo ich wielokrotnych namów nie wyszedłem z nimi na ulicę podburzać ludzi przeciw dzisiejszej władzy.
Spoko. Obiecuję Wam, POwcy, że wyjdę. Kiedy? Wtedy, gdy ludzie upomną się o przyspieszenie rozliczenia Waszych "rządów".
Modlić się codziennie za Kaczyńskiego powinniście, bo gdybym to ja miał władzę, to Nowakowi w życiu nie udałoby się uciec na Ukrainę a wielu z Was byłoby już w Sztumie.
Wyszliście na ulice by bronić układu, zostawić wszystko "po staremu", zostawić SWOJE sądy, które zagwarantują Wam "niezawisłość" :-)
Trudno jest dziś wytłumaczyć ludziom biorącym udział w protestach, że choć MAJĄ RACJĘ sprzeciwiając się ustawie dającej Ziobrze pozycję niewyobrażalną w państwie demokratycznym, to jednocześnie swoimi protestami budują Wam drogę do powrotu do władzy i opowiadają się za pozostawieniem starych "porządków".
A nie byłoby większej dla Polski tragedii niż Wasz powrót i stare "porządki".
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2