Czas nieubłaganie biegnie i wkrótce rozpocznie się nowy rok szkolny. Lewacki przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego, Sławomir Broniarz zapowiedział już na 4 września protest nauczycieli w związku z reformą szkolnictwa, która przecież nie jest niczym innym jak realizowaną i popieraną przez większość rodziców obietnicą PiS złożoną w kampanii wyborczej. Wiem, że wśród Czytelników „Polski Niepodległej” jest dużo młodych osób, które wraz ze swoimi rodzicami pamiętają jeszcze propagandowe kłamstwa dotyczące edukacji, jakie padały z ust premiera Donalda Tuska. Do dziś z tych kłamstw nie rozliczył Tuska nie tylko Broniarz z jego nauczycielską lewacką trzódką, ale także obecna władza. W czasach rządów koalicji PO-PSL także tak zwane salonowe media okazywały się bardzo pobłażliwe i wyrozumiałe w zetknięciu z wyjątkowo podłymi propagandowymi kłamstwami ówczesnego premiera.
Bez ich pomocy zawodowy kłamca Tusk nie mógłby przez lata z taką łatwością łgać w żywe oczy.
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PełO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PełO. Pokaż wszystkie posty
Gefreiter Tusk
To, że w Polsce jest całkiem spora grupa osób zachwyconych i zapatrzonych w Donalda Tuska jest dla mnie dowodem na kompletne zdemoralizowanie i odmóżdżenie sporej części naszego społeczeństwa, dla której honor i przyzwoitość to cechy kompletnie nieznane i zupełnie egzotyczne. W ubiegły czwartek odbył się kolejny happening z mini orszakiem odprowadzającym Tuska do prokuratury na przesłuchanie. Czy ludziom ślepo zakochanym w Tusku nie przeszkadza, że ten wierny żołnierz Berlina na rozkaz Angeli Merkel porzucił w trakcie kadencji urząd premiera Polski i wyjechał do Brukseli na lepiej płatne stanowisko? A przecież tuż przed dezercją z własnego rządu łgał:
„Od wczesnej zimy odpowiadam już po raz 153. na to pytanie. Powiedziałem, że nie wybieram się do Brukseli i to podtrzymuję”.
Miasteczko B, czyli prywatny folwark prezydencika B

Ponieważ wydaje nam się, że opisane w artykule osoby, sytuacja i "miasteczko B" pasują do miasta Bydgoszcz, dlatego - jak zwykle w tym cyklu - towarzyszy mu obrazek z zaznaczeniem tego miasta na mapie Polski. Jeżeli jednak jesteśmy w błędzie zostanie to poprawione w uaktualnieniu.
Napiszę wprost: w mieście B już dawno temu rozpanoszyła się klika cwaniaczków z Platformy Oszustów podwieszonych pod obecnie urzędującego prezydenta miasta - oby jak najprędzej znanego wszystkim jako „Rafał B.” - platfusiarza ogromnie zasłużonego dla jego ukochanej i jedynej partyji PełO. Za co zresztą towarzysze partyjni - tuż przed tym, jak w 2015 r. społeczeństwo wykopało ich z Rządu - przyznali mu nawet w ostatniej chwili Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Sam naczelny platfusiaty pajacyk od pilnowania żyrandoli, niejaki Bul-Komorowski, czyli ówczesny pożal-się-Boże Prezydent RP, oficjalnie przypinał mu order do klapy.
Ucieczka w kilka stron / Sieroty PO centrum
Ucieczka w kilka stron
Na razie bój o reformę sądownictwa pozostaje nierozstrzygnięty. Ponieważ nieoczekiwanie zamiast do umocnienia notowań, doprowadził on do „wojny na górze”, PiS próbuje klasycznego manewru „ucieczki do przodu”. Ucieczki nie przed społecznym niezadowoleniem, bo całe zamieszanie, jak to jest już regułą, nie odbiło się w znaczący sposób na sondażach, ale przed rozdźwiękiem, który po raz pierwszy pojawił się w samym PiS.
Obóz władzy szuka więc takiego tematu, który mu przywróci jedność i zatrze fatalne wrażenie wzajemnej agresji pomiędzy „żelaźniakami”, oskarżającymi z właściwym sobie histerycznym patosem prezydenta o zdradę i obronę postkomuny, a bardziej umiarkowanymi prawicowcami, w ostrych słowach wytykającymi tym pierwszym, że ich radykalizm wiedzie do ponownej utraty przez PiS społecznego zaufania i władzy.
Dranie tanie niesłychanie
Było to kilka lat temu. Mój kolega ze studiów, obecnie profesor politechniki zadzwonił do mnie żeby w trybie pilnym wezwać mnie do siebie do katedry. Powiedział, że sprawa jest bardzo dyskretna, jak to się mówi „nie na telefon”. Zachodziłam w głowę dlaczego nagle sobie o mnie przypomniał. Ponieważ mówił dość przejętym głosem doszłam do wniosku, że ma jakieś poważne problemy i szuka dobrego adwokata. Mógł wiedzieć, że zdarzyło mi się polecić komuś godnego zaufania i odważnego obrońcę. Okazało się jednak, że mój były kolega chciał tylko namówić mnie na ubezpieczenie na życie. Jego córka była akwizytorem pewnej firmy amerykańskiej działającej w Polsce w dziedzinie ubezpieczeń. Firma działająca prawidłowo na rynku amerykańskim w Polsce wsławiła się tym, że w przypadku śmierci ubezpieczonego nie wypłacała należnych odszkodowań. Cała armia agentów tej firmy przetrzepywała akta zmarłego w celu znalezienia pretekstu do odmowy wypłaty świadczeń. Takim pretekstem mogło być na przykład zatajenie przed agentem firmy faktu, że w wieku trzech lat klient spadł w przedszkolu z huśtawki albo, że ugryzł go pies.
Pod znakiem Psiej Gwiazdy. Okrucieństwa faszystowskiego reżymu
Pod znakiem Psiej Gwiazdy
Wreszcie nadeszły tak zwane „letnie kanikuły”. Tak zwane – bo jak wyjaśnił mi już dawno pewien Czytelnik – kanikuły muszą być „letnie”, bo zimowych kanikuł nie ma i być nie może. Chodzi o to, że właśnie latem Słońce ukazuje się na tle gwiazdozbioru Psa, podczas gdy w innych porach roku na tel całkiem innych znaków Zodiaku. Z tej okazji w starożytnym Rzymie odbywały się igrzyska, podobnie zresztą, jak i u nas, to znaczy – w naszym nieszczęśliwym kraju. Na przykład przed sejmową komisję śledczą został wezwany Michał Tusk, któremu towarzyszył pan mecenas Roman Giertych.
Bolek i inni
"Panie premierze, więcej zdecydowania! Dość takiej zabawy! Władzę trzeba szanować, to są przedstawiciele narodu, nie można pozwolić na opluwanie i bijatykę" - tak wołał swego czasu Lech Wałęsa do premiera Tuska o spacyfikowanie siłą związkowców z "Solidarności", gdy ci zapowiadali, że usiądą politykom na drodze i zablokują im dostęp do Sejmu. I żeby dodać premierowi odwagi i stanowczości wobec wichrzycieli, zapewniał, że sam gotów wziąć pałę i dać dobry przykład. "Ja bym wyszedł i spałował, na miejscu premiera albo komendanta sam bym wyszedł, żeby jakiś policjant się nie bał spałować przewodniczącego, to ja bym sam go spałował!"
Ale to było oczywiście w czasach, gdy górą była sitwa Wałęsy. Teraz punkt siedzenia się Wałęsie zasadniczo zmienił, a wraz z nim także punkt widzenia. Skończyło się okadzanie "mędrca Europy", donosy kapusia "Bolka" pokazano całemu światu wraz z niezbitymi dowodami ich autentyczności, nowe zarządy spółek skarbu państwa,
Ale to było oczywiście w czasach, gdy górą była sitwa Wałęsy. Teraz punkt siedzenia się Wałęsie zasadniczo zmienił, a wraz z nim także punkt widzenia. Skończyło się okadzanie "mędrca Europy", donosy kapusia "Bolka" pokazano całemu światu wraz z niezbitymi dowodami ich autentyczności, nowe zarządy spółek skarbu państwa,
Z frontu walki o praworządność

Szanowni Państwo!
W związku z przygotowywaną w Polsce kolejną kombinacją operacyjną, która wreszcie doprowadziłaby do przesilenia politycznego i ponownego osadzenia na pozycji lidera sceny politycznej ekspozytury Stronnictwa Pruskiego, która w podskokach wykonałaby każde polecenie Naszej Złotej Pani, rośnie liczba płomiennych szermierzy praworządności. Bo o odróżnieniu od poprzedniej kombinacji operacyjnej, która rozpoczęła się 16 grudnia ubiegłego roku i odbywała się pod hasłem obrony demokracji, kombinacja planowana odbywać się będzie pod sztandarem praworządności. W związku z tym rosną szeregi płomiennych szermierzy praworządności.
Męczeństwo Donalda Tuska
Czy to dlatego, że zrobiło się cieplej, czy też z innych, zagadkowych przyczyn, wydarzenia nabierają niespotykanej wcześniej dynamiki. Oto Nasza Złota Pani wzięła i „wsparła” francuskiego prezydenta Emanuela Macrona, co to – podobnie jak Frans Timmermans - najwyraźniej też upodobał sobie w roli owczarka niemieckiego i tarmosi już nie tylko Umiłowanych Przywódców naszego nieszczęśliwego kraju, ale również innych krajów Europy Środkowej za „cyniczne podejście” i „zdradę” Unii Europejskiej. To „podejście” i ta „zdrada” polega na tym, że państwa Środkowej Europy nie chcą ani powtarzać, ani partycypować w głupstwach popełnionych przez Naszą Złotą Panią, która zaprosiła do Europy tak zwanych „uchodźców”, a teraz – podobnie jak Murzyni na pustyni, co to złapali grubasa („Raz Murzyni na pustyni złapali grubasa; nie wiedzieli, co mu zrobić, ucięli...” no, mniejsza z tym), a teraz nie wie, co z nimi zrobić, więc chciałaby wtrynić wszystkim nieszczęśliwym krajom tak zwane „kontyngenty”, a przy okazji wytresować je w pruskiej dyscyplinie – żeby słuchały rozkazów Berlina bez żadnych zastrzeżeń.
Balcerowicza pożegnanie z rozumem i przyzwoitością

Tusk: „wiedzieliśmy, że to lipa”
Brałem udział w kilkudziesięciu posiedzeniach sądu, obserwowałem kilku pełnomocników w akcji i jedno mogę powiedzieć, bez złośliwości. Nie mam pojęcia kto wmówił Romanowi Giertychowi, że jest wybitnym mecenasem. Podczas posiedzenia komisji sejmowej przecierałem oczy i uszy ze zdziwienia, tak słabego, pogubionego i nieskutecznego adwokata nie widziałem nigdy. Podobne zaskoczenie wywołały we mnie tylko zeznania Owsiaka przed sądem w Złotoryi, który w 1% nie przypominał tego Owsiaka z ekranów telewizorów i pogubił się tak mocno, że zapomniał czy jest prezesem „Złotego Melona”.
U Giertycha i Owsiaka zadziałał ten sam mechanizm, czym innym jest odstawianie tandetnego show w zaprzyjaźnionych mediach, a czym innym rygor rozprawy sądowej, gdzie dla błaznowania po prostu nie ma miejsca. Każde posiedzenie sądu to bardzo ściśle określony schemat postępowania obejmujący wszystko, co się dzieje na sali sadowej.
U Giertycha i Owsiaka zadziałał ten sam mechanizm, czym innym jest odstawianie tandetnego show w zaprzyjaźnionych mediach, a czym innym rygor rozprawy sądowej, gdzie dla błaznowania po prostu nie ma miejsca. Każde posiedzenie sądu to bardzo ściśle określony schemat postępowania obejmujący wszystko, co się dzieje na sali sadowej.
Macie jeszcze pół roku, a potem budujemy nową Partię...
Trudno oprzeć się wrażeniu, że od wielu miesięcy trwa wojna propagandowa, w której użyto już wszystkich środków poza rozlewem krwi. Akcja jest rozkręcana w Polsce, ale na szeroką skalę biorą w niej udział Niemcy i niespecjalnie to ukrywają. Po wyciekach instrukcji od Ringier Axel Springer dla polskojęzycznych funkcjonariuszy medialnych, nie można mówić o domysłach, trzeba mówić o faktach. Przeżyliśmy kilka wielkich ofensyw, które z Polski przeniosły się na arenę europejską. Najpierw była walka o Trybunał Konstytucyjny z wygłupami Komisji Europejskiej i Komisji Weneckiej. Potem „Ciamajdan” zakończony komedią i falstartem Tuska. Na trzecim miejscu 27:1 i masowe kupowanie sondaży, co miało udowodnić „przełom”. W końcu mamy „uchodźców” połączonych z Auschwitz i procedurą wszczętą przez UE.Jaki rezultat? Żaden!
Pomimo gigantycznych wysiłków nie udało się sprzymierzonym peerelowsko-niemieckim siłom wysadzić rządu.
„Bliżej świata” – autorytet z artystą tłumaczą ciemnogrodowi o co chodzi
Jeden z TVN-owskich programów po prostu uwielbiam, zakochałem się od pierwszego wejrzenia i jestem wierny do dziś. Na „Drugie śniadanie mistrzów”, prowadzone przez kelnera Marcina, czekam jak 30 lat temu czekałem na kolejny odcinek „Stawki większej niż życie”, a 25 lat temu na Benny Hilla w „Bliżej świata”. Zdaję sobie sprawę, że tylko niewielka część Czytelników ogląda TVN, ale od razu powiem, że nie podejmę się opisu i tym bardziej wykładni fenomenu „Drugiego śniadania mistrzów”. Niestety trzeba to zobaczyć, żeby wiedzieć o czym mowa. Postaram się za to zilustrować moją ulubioną część rytuału, która się przy telewizyjnym stoliku odbywa i chodzi o tytułowe tłumaczenie ciemnogrodowi świata.
Meller zaprasza do studia rozmaitych dziwaków, kiedyś byli to emerytowani gwiazdorzy PRL, tacy jak Pszoniak, czy Mleczko, teraz raczej wybiera młodszych i mniej znanych.
Meller zaprasza do studia rozmaitych dziwaków, kiedyś byli to emerytowani gwiazdorzy PRL, tacy jak Pszoniak, czy Mleczko, teraz raczej wybiera młodszych i mniej znanych.
Afera marszałkowa, Aneks – nierówna gra

„Gdyby afera marszałkowa została rzetelnie wyjaśniona, a jej mechanizmy ujawnione społeczeństwu, zablokowałoby to karierę Bronisława Komorowskiego, udaremniało jego udział w wyborach prezydenckich i oszczędziło Polakom wielu bolesnych doświadczeń i upokorzeń.Cytowany fragment pochodzi z jednego z moich tekstów z roku 2013. Przyznaję, że w tamtym czasie do głowy mi nie przyszło, że po wygranych wyborach parlamentarnych partia pana Kaczyńskiego nie powróci do wyjaśnienia okoliczności afery marszałkowej i nie pokaże Polakom, kim był człowiek sprawujący najwyższy urząd w III RP.
Odsłonięcie patologicznych relacji już w roku 2008 uchroniłoby nas od niebezpieczeństw wywołanych wpływem Rosji na polskie życie polityczne, zapobiegło obcym knowaniom w ramach konfliktu rząd-prezydent, a w rezultacie – o czym jestem przeświadczony, udaremniło pułapkę smoleńską i zamach z 10 kwietnia.
Nie trzeba tworzyć alternatywnej historii, by zrozumieć, że do dziś płacimy cenę za zignorowanie tego największego zagrożenia.”
Prawda wychodzi z trumien. Anatomia polityczna
Prawda wychodzi z trumien
Ujawnienie obecności szczątków siedmiu, czy może nawet ośmiu różnych osób w trumnie poległego w katastrofie smoleńskiej generała Bronisława Kwiatkowskiego, podobnie jak w niektórych trumnach ofiar wcześniej ekshumowanych obciąża nie tylko Rosjan, którzy zwłoki ofiar do tych trumien zapakowali, ale przede wszystkim utytułowanych Zasrancen w rodzaju Wielce Czcigodnej Ewy Kopacz, pana Tomasza Arabskiego, czy Jego Ekscelencję, byłego prezydenta naszego nieszczęśliwego kraju Bronisława Komorowskiego. Jak pamiętamy, Wielce Czcigodna pani Ewa Kopacz nie tylko z miedzianym czołem zapewniała, że teren katastrofy został przekopany co najmniej na metr w głąb ziemi, nie tylko koloryzowała o rzekomym swoim udziale, podobnie jak o rzekomym udziale jakichś innych polskich lekarzy w sekcjach zwłok ofiar, ale w dodatku zarówno ona, jak i pełniący obowiązki szefa Kancelarii Premiera Tomasz Arabski, informowali rodziny ofiar, że otwieranie trumien jest „absolutnie zabronione”.Gen. Roman Polko: To jest hańba!
1 czerwca 2017 r. zastępca prokuratora generalnego Marek Pasionek przedstawił nowe informacje dotyczące ekshumacji ciał ofiar katastrofy smoleńskiej. Okazało się, że w trumnie ś.p. prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego znajdowały się fragmenty ciał dwóch innych osób. O komentarz w sprawie obecnych wydarzeń poprosiliśmy generała Romana Polko.
Fronda.pl: Wyniki ekshumacji przynoszą dzień po dniu nowe fakty. W kolejnych trumnach odnajdywane są fragmenty innych ciał. Jak Pan odbiera to, co się dzieje?
Gen. Roman Polko: Ostatnie wydarzenia to prawdziwa tragedia dla rodzin ofiar katastrofy. Widzimy, że po katastrofie smoleńskiej wszystko wyglądało nie tak, jak powinno, ale poprowadzono działania w sposób absolutnie skandaliczny.
Fronda.pl: Wyniki ekshumacji przynoszą dzień po dniu nowe fakty. W kolejnych trumnach odnajdywane są fragmenty innych ciał. Jak Pan odbiera to, co się dzieje?
Gen. Roman Polko: Ostatnie wydarzenia to prawdziwa tragedia dla rodzin ofiar katastrofy. Widzimy, że po katastrofie smoleńskiej wszystko wyglądało nie tak, jak powinno, ale poprowadzono działania w sposób absolutnie skandaliczny.
Ewa Kopacz to najłatwiejszy cel dla prokuratora i największe zagrożenie dla Tuska
Dzisiejsze doniesienie PAP dotyczące wezwania Ewy Kopacz do prokuratury, przez większość odbiorców zostało odczytane skrótowo i przez to nie do końca właściwie. Prokuratura prowadzi kilka postępowań w związku z niedopełnieniem obowiązków w sprawie katastrofy smoleńskiej. W ostatnich dniach byliśmy świadkami wstrząsających ustaleń dotyczących profanacji ciał dwóch polskich generałów i w tym samym czasie Ewa Kopacz otrzymała wezwanie do prokuratury. Nie znaczy to jednak, że prokurator nagle dostrzegł taką potrzebę, i że ma to bezpośredni związek z tymi dwoma ekshumacjami. Przesłuchania odbywają się cyklicznie i tak się złożyło, że same ofiary wskazały na Ewę Kopacz, ale to jest tylko i aż dodatkowa metafizyczna okoliczność.
Piosenki z Generalnej Guberni
Co to będzie, co to będzie...! Nie dlatego, żeby było „ciemno wszędzie, głucho wszędzie”. Jest przecież akurat odwrotnie. Ciemno to jest pod latarnią, tą konkretnie, która świeci przed Kancelaria Premiera. Dopóki oświecała kancelarię Premiera Tuska, to wszystko było w jak najlepszym porządku, chyba, że demonstrację protestacyjną urządzali tam policjanci. Widziałem kiedyś taką demonstrację; z całej Polski zjechali się policjanci umundurowani i po cywilnemu („mruga tajniak na tajniaka...”) i stali na Alejach Ujazdowskich, skandując: „zło-dzie-je! zło-dzie-je!” Widok był dziwnie osobliwy, bo na całym świecie, jak policjant widzi złodzieja, to go łapie – a tu żaden nawet nie drgnął. Widocznie skądś mieli informację, że tych złodziei nie wolno im łapać, więc tylko głosem sygnalizowali ich obecność. Ale poza takimi incydentami Wszystko było w jak najlepszym porządku i nawet taki pan minister Sławomir Nowak, który zaciągnął się, czy może został zaciągnięty w charakterze szabesgoja na służbę u ukraińskiego premiera Włodzimierza Hrojsmana, dworuje sobie z sejmowej komisji markującej wyjaśnianie afery Amber Gold – a płomienni szermierze ludowej praworządności, zebrani na katowickim Kongresie Prawników Polskich ani słowem nie zająknęli się na temat zagadkowych przyczyn, dla których sędziowie nagle doznają amnezji i nawet na pytanie, jak się który nazywa, odpowiadają : „nie wiem, nie pamiętam”.
Odpowiedź PO na pytania PiS (ZP) - najpierw śmiech, później mdłości!
Bardzo rzadko, ale nieraz bywają sytuacje, kiedy moje emocje zdają się "spuszczone z łańcucha". Dzieje się to naprawdę w wyjątkowych wypadkach i wtedy, gdy coś lub ktoś naprawdę mnie poruszy, negatywnie bądź pozytywnie. A najciekawsze są pojawiające się odczucia skrajnie przeciwstawne, np.: od aprobaty do negacji czy od śmiechu do płaczu.
Dzisiaj właśnie takie skrajne emocje opanowały mnie po wypowiedziach G. Schetyny, który odpowiedział na niedawno zadane przez PiS (ZP) pytania : o program 500+, o przyjmowanie tzw.: "uchodźców", o przyszłość CBA i IPN oraz obniżonego wieku emerytalnego. Po usłyszeniu szefa PO najpierw ogarnął mnie niepohamowany śmiech, później pojawiły się uczucia politowania i zażenowania, by na końcu opanowały mnie furia i złość, które doprowadziły mnie do mdłości, co o mało nie zakończyło się wielkim rzygiem...
Dzisiaj właśnie takie skrajne emocje opanowały mnie po wypowiedziach G. Schetyny, który odpowiedział na niedawno zadane przez PiS (ZP) pytania : o program 500+, o przyjmowanie tzw.: "uchodźców", o przyszłość CBA i IPN oraz obniżonego wieku emerytalnego. Po usłyszeniu szefa PO najpierw ogarnął mnie niepohamowany śmiech, później pojawiły się uczucia politowania i zażenowania, by na końcu opanowały mnie furia i złość, które doprowadziły mnie do mdłości, co o mało nie zakończyło się wielkim rzygiem...
OFICJALNY PROGRAM PO: „uchodźcy” w każdym mieście, emerytury 67+ i żadnego 500+
Często wykorzystywane słowo „Matrix” stało się frazesem, ale przysłuchując się dialogowi PiS i PO z udziałem mediów, nie znajduję lepszego podsumowania. Absolutny Matrix!
PiS zadaje proste pytanie o program PO, pytanie to podchwytują media i zaczyna się kluczenie z domyślną tezą, że PO programu po prostu nie ma. Nic podobnego, program PO jest, co więcej ogólnodostępny i zupełnie świeży, bo z 2015 roku. O ile w interesie PiS jest budowanie wrażenia, że PO programu nie posiada, o tyle zachowanie PO i mediów podtrzymujące Polaków w przekonaniu, że to prawda, należy uznać za więcej niż dziwne albo do bólu racjonalne. Wszystko zależy od tego z jakiej strony patrzymy na deklaracje programowe PO.
Cała tajemnica polega na tym, że program PO jest taki, że lepiej go ludziom nie pokazywać. Dlatego też PO woli urządzać cyrki i mówić o debatach dotyczących debaty, dokładnie z tego samego powodu nie odpowiada na proste pytania, które zadało PiS.
PiS zadaje proste pytanie o program PO, pytanie to podchwytują media i zaczyna się kluczenie z domyślną tezą, że PO programu po prostu nie ma. Nic podobnego, program PO jest, co więcej ogólnodostępny i zupełnie świeży, bo z 2015 roku. O ile w interesie PiS jest budowanie wrażenia, że PO programu nie posiada, o tyle zachowanie PO i mediów podtrzymujące Polaków w przekonaniu, że to prawda, należy uznać za więcej niż dziwne albo do bólu racjonalne. Wszystko zależy od tego z jakiej strony patrzymy na deklaracje programowe PO.
Cała tajemnica polega na tym, że program PO jest taki, że lepiej go ludziom nie pokazywać. Dlatego też PO woli urządzać cyrki i mówić o debatach dotyczących debaty, dokładnie z tego samego powodu nie odpowiada na proste pytania, które zadało PiS.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2














