Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą społeczeństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą społeczeństwo. Pokaż wszystkie posty

Cenzor Świata: „1984” w wersji Google

        Google podjęło bezprecedensowy krok w kierunku cenzurowania materiałów prawicowych witryn internetowych, które Google uznało za nieodpowiednie. Główny problem jest w tym, że największa na świecie wyszukiwarka należy do firmy, która sama jest wybitnie lewicowa i wcale się z tym nie kryje.
Spójrzmy prawdzie w oczy. W głębi serca wiedzieliśmy przecież, że miesiąc miodowy naszego małżeństwa z Google nie będzie trwać wiecznie. Nasza gotowość do pokładania wiecznego zaufania w firmę, która w międzyczasie opanowała cały świat i jest teraz dysponentem największego zbioru wiedzy, jaką ludzkość kiedykolwiek zebrała, była przecież z góry skazana na gorzki rozwód. Wiadomo przecież, że każda korporacja, podobnie jak ludzie, musi dokonać politycznego wyboru i Google nie jest wyjątkiem. Rzecz jednak w tym, że nie mówimy tutaj o jakieś-tam średniej firmie produkującej samochody.

Dlaczego Krystyna Pawłowicz rozjedzie Owsiaka w sądzie?

Postać kontrowersyjna, to taka standardowa metka przyklejana ludziom, którzy po prostu mają swoje zdanie, swój styl, swój charakter. Drugim stygmatem jest rozbudowane „ale”. Niby prawdę mówi, niby mądrze prawi, ale: „ten styl”, „nie taka forma”, „szkodzi sprawie”. Pasuje do tej obróbki człowieka wielu „oszołomów”, nieskromnie sam się zaliczę do grona i z całą pewnością w taki sposób opisuje się działalność publiczną prof. Krystyny Pawłowicz. Dzieli mnie kilometr od światopoglądu wyznawanego przez Panią poseł, ale moje „ale” brzmi wyłącznie tak: „wielki szacunek za charakter i odwagę”. Słyszałem już ze 150 zapowiedzi, jak to się PiS rozliczy z tym, czy tamtym złodziejem, z tym czy tamtym oszczercą i na zapowiedziach się kończyło. Szczególnie szybko przechodziły w niepamięć deklaracje, które dotyczyły świętych krów.

Dorzynanie przedwojennej watahy

W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, gdy konstytuował się salon warszawski złożony w dużej części z obsadzających kulturę żon, kochanek i dzieci partyjnych prominentów nie zwracano zupełnie uwagi na sprzeczności tej konstrukcji społecznej. Nikogo nie dziwiło, że w tej samej grupie ludzi pojawiają się, spędzają razem czas, a nawet przyjaźnią się osoby z tak diametralnie różnych środowisk jak córki Ochaba i niedobitki kresowego ziemiaństwa. To tylko przykład. Akurat Zosię Ochab zapamiętałam jako uczciwą i skromną nauczycielkę matematyki i fizyki, a Marynę jako przebojową dziewczynę, świetną tłumaczkę i matkę grzecznego niemowlęcia, które targała w torbie na różne towarzyskie spotkania.

Wszyscy z nas mówili mniej więcej to samo i tak samo- tworzył się wówczas opozycyjny,

Antykomunizm odtwórczy. Sztandar wyprowadzić

Współczesny antykomunizm nie ma już nic wspólnego z odpowiedzią na rzeczywiste problemy, jakie nas dotykają.

Pod koniec lipca skończył się w Polsce antykomunizm. Przynajmniej w dotychczasowej formie. I to nie dlatego, że teraz nagle w Polsce nie będzie antykomunistów czy ludzi za takich się uważających – wręcz przeciwnie. On nadal będzie funkcjonował, często jako uzasadnienie czy to własnej wyższości nad przeciwnikami politycznymi, czy to kolejnych zmian w prawie. Jednak ta forma została zdelegitymizowana w momencie, w którym ustawa o Sądzie Najwyższym (a także o Krajowej Radzie Sądownictwa) forsowana jako rzekoma próba oczyszczenia SN z postkomunistycznych złogów została zawetowana przez Andrzeja Dudę powołującego się na autorytet Zofii Romaszewskiej, która to stwierdziła że „żyła już w kraju, w którym prokurator generalny miał pełną władzę nad sądami i nie ma ochoty żyć w nim ponownie”. Ustawę dobił osikowym kołkiem Jan Olszewski, który już po jej zawetowaniu określił ją mianem „bubla”.

Minęło parę tygodni (I)

Brawa dla Beaty Szydło!

Wielkie brawa dla Beaty Szydło, zasłużenie wybranej Człowiekiem Roku Forum Ekonomicznego w Krynicy za rok 2017 !. Brawa dla uczestników Forum, którzy zagłosowali na właściwą kandydatkę, tak wiele robiąca dla Polski. I za to, że nie zdecydowali się na wybór kierującego gospodarką wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Wicepremiera M. Morawieckiego, który ma wielkie umiejętności pijaru i pięknie mówi o przedsiębiorczości i innowacyjności. Jak dotąd jednak - w przeciwieństwie do Węgier, gdzie od razu obniżono podatki średnich i małych przedsiębiorców do 10 proc.

Patriotyzm konsumencki – tak, ale świadomie

Kontrowersyjna reklama napoju energetycznego „Tiger”, brutalnie wyśmiewająca pamięć o Powstaniu Warszawskim, wzbudziła nie tylko słuszny niesmak, ale także obudziła wielu przeciwników i sceptyków tzw. patriotyzmu gospodarczego. W sieci można było znaleźć wiele zjadliwych komentarzy wyśmiewających konsumentów, którzy preferując polskie produkty nad zagraniczne, stanęli przed pozornym dylematem, czy lepiej kupić napój produkowany w Polsce, którego producenci jednak otwarcie drwią z tradycji i historii narodu polskiego czy wyrób zagraniczny. Dylemat ten był jednak – tak jak wspomniałam – pozorny, bowiem patriotyzm gospodarczy w żadnym wypadku nie zakłada bezwzględnego i bezmyślnego wkładania do koszyka produktu tylko dlatego, że są one produkowane w Polsce, a właściciel marki legitymuje się polskim dowodem osobistym.

O sztuce alternatywnej, feministkach i cenzurze

Po zamieszczeniu na fejsbukowej stronie Sztuki Alternatywnej, zdjęcia obrazu pt. Oddam córkę feministkę za dopłatą. Transport gratis, oburzyły się bardzo samice uważające się za feministki, a nawet jeden osobnik twierdzący, że jest feministą. Nawet nie wiedziałem, że coś takiego istnieje. Prędzej spodziewałbym się zobaczyć kurczaka o pięciu nogach, albo cielaka o trzech głowach niż feministę!

„Ma swastykę w galerii, można zgłaszać” – napisała jedna, mniejsza o nazwisko, bo nie jest ono tutaj istotne. I najwyraźniej, zgodnie ze starą gestapowską tradycją, postanowiły donieść, tym razem nie na Gestapo, tylko do innych władz, które obecnie wymierzają kary za nieprzestrzegania cenzury, na dziełko Europejska swastyka, przedstawiające żółtą swastykę w białym kole umieszczonym na niebieskim tle, bo cenzorzy zdjęcie tej właśnie pracy usunęli z Facebooka. Gdyby to było podczas II wojny światowej, to pewnie ta dzielna donosicielka byłaby szmalcownikiem i informowałaby Niemców, którzy Polacy ukrywają Żydów.

Festiwal niesmaku

Nie wszystko, co zgodne z prawem, jest też prawowite. Nie wszystkie działania władzy wynikające z litery prawa należy uznać za godziwe, słuszne i pożyteczne dla państwa i jego znękanych obywateli. Żaden automatyzm bynajmniej tu nie zachodzi, a wręcz przeciwnie – akcja celników, skarbówki i policji w Grucznie jest klinicznym przykładem patologii postsowieckiego i neoeurosowieckiego aparatu.

Zmasowany nalot służb państwowych na Festiwal Smaku w Grucznie wygrywa w moim prywatnym rankingu najdurniejszych, najbardziej antypaństwowych działań podjętych przez same władze państwowe w ostatnich tygodniach. Godzi bowiem w same podstawy suwerennej państwowości, kto angażuje aparat państwowy do gnębienia własnych obywateli, których największym błędem okazało się przejawienie gospodarnej zapobiegliwości i przedsiębiorczej inicjatywy.

Nowy rok szkolny: Wielkia Brytania i Polska

        Wszystkim, którym może zrobić się „żal” Wielkiej Brytanii i Europy zachodniej przypominamy, że Brytyjczycy, Niemcy czy Francuzi nigdy nie chcieli naszych, polskich emigrantów.
Szczególnie Wielka Brytania i Niemcy długo opierały się przeciw przyjmowaniu imigrantów z Polski, ceniąc sobie wyznawców allaha z Turcji czy Pakistanu wyżej od „zacofanych papistów”, czyli katolickich Polaków. I nie jest to nic nowego w takim traktowaniu Polaków przez ludzi Albionu: już po II wojnie światowej nasi żołnierze - nawet generałowie! - którzy tak dzielnie walczyli także za ich brytyjską wolność, zostali przez naszych „przyjaciół” pozostawieni bez środków do życia i zmuszeni pracować nawet „na zmywakach” aby przeżyć. Brytyjczycy i Francuzi (gdyż dokładnie tak samo jest już od dawna we Francji) mają teraz dokładnie to, czego sami chcieli na własne życzenie, a Niemcy będą mieli już wkrótce.
        Pamiętaj, że cała tzw. obecna „opozycja” - Platforma Obywatelska, .N i inni - CHCĄ TEGO SAMEGO U NAS!

Wałęsa? To bełkot kretyna

W dzisiejszym „Politycznym Podsumowaniu Tygodnia”, jednym z gości był Stanisław Michalkiewicz, prawnik i publicysta. Część rozmowy dotyczyła sprawy gwałtu na Polce w Rimini.
Wydaje mi się, że mamy kryzys przywództwa w Europie. Polega on na tym, że ci którzy pretendują do przewodzenia narodom są żałosnymi ofiarami własnej propagandy – ocenia redaktor Michalkiewicz.
To szczyt głupoty, bo w propagandę mają wierzyć inni, a a nie ci którzy ją produkują. Dopóki nie zmienimy przywództwa, to będziemy mieli problem. Polski rząd, w sprawie kontyngentu imigrantów powinien postawić sprawę na poziomie traktatów. Do czego Polska się zobowiązała? Jeżeli tam tego nie ma, to należy pokazać te traktaty, a nie przekomarzać się z tymi idiotami, skoro prawo jest po naszej stronie – dodaje Stanisław Michalkiewicz.

Gównoburza jako terapia

Z perspektywy wakacyjnej przerwy jeszcze lepiej widać, do jakiego stopnia upadające elity III RP żyją w kulturze nieustającej – excusez le mot – „gównoburzy”. Władza, nieważne, czy daje ku temu powody, czy nie, codziennie musi być okładana wyrazami potępienia i oburzenia. Jeśli akurat nie ma za co, to za cokolwiek. Premier założyła żółtą garsonkę. Prezydent pokazał kciuk. Prezes założył biało-czerwoną pelerynkę przeciwdeszczową. Minister nie dopuścił do mikrofonu harcerza. I tak dalej.

Oczywiście, powody do gównoburz można produkować seryjnie absolutnie z niczego. Akurat w wypadku harcerzgate na Wetsterplatte mam podejrzenie, że był to news zupełnie świadomie wygenerowany przez pana Adamowicza, bo, jak się zdaje, to on w przeddzień uroczystości doprowadził do złożenia obietnicy ZHP, iż to ich przedstawiciel odczyta „apel pamięci” – obietnicy sprzecznej z obowiązującym ceremoniałem wojskowym,

Materiał ludzki

Na płocie budynku dawnego Instytutu Fizyki przy ulicy Hożej 69 w Warszawie, oddanego obecnie wydziałowi anglistyki, do tej pory wisi baner informujący jaką sumę przeznaczyła Unia Europejska na „materiał ludzki”. Można się domyślić, że chodziło o możliwie najlepszy dobór pracowników i studentów wydziału fizyki. Dla mnie jednak ten baner to signum temporis, znak naszych czasów.
Kiedyś w naszym chrześcijańskim kręgu kulturowym, człowiek mógł być biedny lub bogaty, dobrze lub kiepsko urodzony, posiadający władzę lub jej pozbawiony lecz zawsze był osobą ludzką, a nie ludzkim materiałem, bo wierzono, że ma duszę nieśmiertelną. Lord Jim porzuciwszy pielgrzymów na pastwę losu nie mógł sobie poradzić z wyrzutami sumienia, bo zdradził ludzi. Niezależnie od górnolotnych deklaracji różnych polityków, imigranci dążący do Europy przez Morze Śródziemne traktowani są wyłącznie jako materiał ludzki. Przez pewien czas żeglarze penetrujący okolice włoskiego wybrzeża Morza Śródziemnego byli karani za podanie wody czy pożywienia dzieciom w przeciekających pontonach.

Harcownicy wyszli w pole. Głupsi, niż przewiduje ustawa

Głupsi, niż przewiduje ustawa

        Zawsze podejrzewałem, że nasi Umiłowani Przywódcy są głupsi, niż przewiduje to konstytucja i ustawy, którym podobno (he, he!) podlegają niezawiśli sędziowie. Po czym można się o tym przekonać? Ano cóż – jednym z dowodów głupoty jest niemożliwość przewidzenia skutków własnych działań, zwłaszcza jeśli nie przekracza to możliwości umysłu ludzkiego. Zauważyli to rzymscy prawnicy, jeszcze w głębokiej starożytności definiując tzw. „rażące niedbalstwo”: nimia negligentia id est non intellegere quod omnes intellegunt – co się wykłada, że rażące niedbalstwo jest to nierozumienie tego, co wszyscy rozumieją. Nierozumienie tego, co wszyscy rozumieją – czyż nie jest to właśnie głupota?

Gawędy przed referendum konstytucyjnym (I)

        Wprawdzie walka o praworządność w naszym nieszczęśliwym kraju chwilowo została zawieszona nie tylko ze względu na tak zwane „letnie kanikuły”, ale również ze względu na dogowor, jaki po zawetowaniu przez pana prezydenta Dudę dwóch ustaw „sądowych”, przeprowadziła w Belwederze pani I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf. Ponieważ wetując ustawę o Sądzie Najwyższym pan prezydent uchronił sędziów Sądu Najwyższego przez błyskawiczną kuracją przeczyszczającą, przypuszczam, że uradowana pani prezes obiecała, że w takim razie niezawisły Sąd Najwyższy taktownie pójdzie panu prezydentowi na rękę i „zawiesi” postępowanie w sprawie pana Mariusza Kamińskiego, którego – jak to pryncypialnie ten sam Sąd Najwyższy zadekretował przed kilkoma miesiącami – pan prezydent ułaskawił z naruszeniem konstytucji i kodeksu postępowania karnego.

Z kim musi pracować pani Premier Szydło. Nasze ZDROWIE

„Państwo, a dokładniej mówiąc partia, frakcja partyjna, stronnictwo, sekta, człowiek, który zawiaduje nim w danej chwili – może nadać nauczaniu publicznemu kierunek, jaki mu się podoba i kształtować wedle swojej woli umysłowość poprzez sam mechanizm nadawania stopni naukowych.
Nadajcie jakiemuś człowiekowi prawo przyznawania stopni naukowych a okaże się, ze nawet pozostawiwszy wolność nauczania – szkolnictwo popadnie w istocie w uzależnienie.”

Frederic Bastiat, 1950 r.
Już wróciłem!

Przepraszam wszystkich Czytelników za dłuższą przerwę w pisaniu. Wyjaśniam jednocześnie, że nic mi nie dolega i czuję się całkiem dobrze. Po raz pierwszy po 7 latach, w tym przez 2 lata unieruchomiony po wypadku, wyjechałem na urlop. Byłem odcięty od internetu i całkiem dobrze się czułem, co nie przeszkodziło mi zebrać sporo materiałów do kolejnych artykułów.

Kara śmierci i Chrześcijanie. „Dialog otwarty”, czy może zamknięty? Manifest złodziei zuchwałych

Manifest złodziei zuchwałych

        Gdzie mądry człowiek ukryje liść? - pytał ksiądz Brown w opowiadaniu Chestertona „Złamana Szabla” - i odpowiadał - W lesie. - A jeżeli nie ma lasu? To mądry człowiek zasadzi las, żeby ukryć w nim liść. Powiedzmy sobie szczerze i otwarcie, że niekoniecznie zaraz „mądry”, a jeśli nawet – to takim rodzajem mądrości, który nazywamy sprytem – bo żeby zostać pracownikiem przemysłu rozrywkowego niekoniecznie trzeba być mądrym – ale sprytnym – ooo, to już koniecznie. Niekiedy oprócz sprytu niezbędna jest również pewna doza poświęcenia – o czym wspomina Janusz Szpotański w nieśmiertelnym poemacie „Bania w Paryżu”, w którym główna heroina, niejaka Bonja, „przez łóżek sto przechodzi szparko, stając się damą i pisarką”. Nie zawsze towarzyszy temu przyjemność, co to, to nie – ale cóż począć – nie ma rzeczy doskonałych, nawet w przemyśle rozrywkowym.

„Dorosnąć do lidera”

W ostatnim swoim poście wspomniałem, iż pracuję jednocześnie nad dwiema książkami i wskazałem na jedną z nich zatytułowaną: „Ojczyzna utracona. Dzieje gospodarcze Polski w latach 1976-2015”.

Drugą jest natomiast książka o roboczym tytule: „Dorosnąć do lidera”. Zawierać ona będzie przede wszystkim moje refleksje z dotychczasowych moich doświadczeń w życiu zawodowym, w tym doświadczeń z bycia liderem i zarządzającym działem, pionem czy w końcu całą firmą.

Chciałbym w niej zawrzeć swoje przemyślenia i porady dla młodych i wybitnych ludzi, którzy aspirują do lub już są liderami w swoim środowisku zawodowym. I do takiej grupy chcę ją zaadresować.

Indie kontra McDonald's: ⅕ ludzkości bez Big Mac'a?

Ciekawa sytuacja prawna (i ekonomiczna) wydarzyła się w Indiach. Już w czerwcu 43 restauracje McDonald'a w stolicy Indii, Nowym Delhi, zostało zamkniętych z powodu wygaśnięcia (i celowego nie przedłużenia) licencji franczyzowych. Zaś tydzień temu korporacja McDonald's India oficjalnie zerwała umowę franczyzową z pozostałymi 169 punktami gastronomicznymi ulokowanymi w północnych i wschodnich Indiach i zarządzanymi przez Connaught Plaza Restaurant Ltd. (CPRL) w związku z naruszeniem warunków umowy i zaleganiem z płatnościami, w tym za niepłacanie opłat licencyjnych przez ostatnie dwa lata.

Sytuacja ta jest w bezpośrednim związku z postanowieniem Krajowego Trybunału Pracy (NCLT) w sprawie przywrócenia partnera spółki Vikrama Bakshi jako dyrektora zarządzającego spółką joint venture Connaught Plaza Restaurants Ltd. (CPRL), będącej równorzędnym partnerem McDonald'a w tym joint venture.

Żydowski słoń, a sprawa polska

        Wśród narodów świata Żydzi chyba najbardziej opanowali sztukę prezentowania się światu w charakterze ofiar, no i oczywiście – sztukę odcinania od tego wizerunku kuponów. Rzeczywiście, nie da się ukryć, doznali rozmaitych tragedii, ale sami też nieźle dokazywali, kiedy tylko mogli. Weźmy choćby taki kultowy obraz, jak słynny exodus z egipskiego „domu niewoli”. Zanim ten exodus nastąpił, najpierw Żydzi musieli się w Egipcie znaleźć. A w jaki sposób? Ano, w Starym Testamencie czytamy o wyrodnych braciach, którzy sprzedali swego brata Józefa wędrownym handlarzom niewolników. W ten sposób Józef znalazł się w Egipcie, gdzie po rozmaitych perypetiach, został pierwszym ministrem faraona. Na tym stanowisku zapoczątkował serię przedsięwzięć, które dzisiaj nazwano by „politykami interwencyjnymi”. Na początek nałożył nowy podatek w postaci 20 procent zbiorów od każdego chłopa. Zakładając, że podatek ten pobierany był rzetelnie, wymagało to ogromnego aparatu biurokratycznego, który oszacowałby zbiory u każdego chłopa, a następnie wymierzył podatek.

Czarna dzicz gwałciła Polkę całą noc

Jednego słowa przesady i pełna premedytacja w doborze słów, tym się kierowałem nadając felietonowi taki, ani inny tytuł*. Widziałem tysiące nagłówków, które szokowały znacznie bardziej, ale w nich występowały dozwolone słowa i zwroty. „Śmierdzący Polacy” – tytuł nawiązujący do sierpniowych podróży tramwajem, w upale 34 C w cieniu. „Prawdziwi Polacy pobili Żyda” – news z cyklu cały naród odpowiada za kilku debili, a Żyd najczęściej nie został pobity i przeważnie nie był Żydem, tylko „anarcho-pacyfistą”. Co by tu jeszcze? „Seksizm i przemoc w rodzinie” – alarm po kłótni małżeńskiej, w której facet odesłał facetkę do garów, bo facetka przesoliła zupę, a później rzuciła w faceta widelcem. Koloryzowanie felietonu jest rzeczą wpisującą się w formę, ale tu nie ma kolorów, to jest codzienne czarne na białym w lewackim wykonaniu.

Informacja o tym, że na włoskiej plaży Rimini, czterech czarnych bydlaków całą noc gwałciło Polkę, na oczach skatowanego męża, przeszła bez wielkiego wzburzenia.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2