Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brexit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brexit. Pokaż wszystkie posty

Aj-waj – biedny kraj!

Mowa, oczywiście, o tekście o Wielkiej Brytanii napisanym, oczywiście, w „Gazecie Wyborczej”. „GW” jest nieodmiennie pro-unijna – więc przedstawia Brexit, jako niemal katastrofę. Wprawdzie mniejszą, niż zapowiadała przed referendum – ale jednak!
A ja chcę zastanowić się nad tym obiektywnie.
Najpierw zróbmy pewien eksperyment myślowy. Powiedzmy, że było dokładnie odwrotnie. Zjednoczone Królestwo było pro-unijne – a pozostałe kraje UE: nie. I pół roku temu 27 krajów utworzyło Federację Anty-Unijną i z UE wystąpiły – a zrozpaczone władze Unii przeniosły się do Londynu i twierdzą, że Unia nadal trwa. Był taki precedens: gdy Irak i Syria wystąpiły ze Zjednoczonej Republiki Arabskiej – Egipt nadal nazywał się ZRA i śp.Gamal Abd el-Nasser twierdził, że ZRA istnieje, a On jest jej prezydentem.
I teraz patrzę, co by o tym napisała „GW”: katastrofalna sytuacja 27 krajów po wystąpieniu z UE?

Brexit a emigracja do Kanady

Kanada staje się ośrodkiem zainteresowania polskich imigrantów w Anglii, którzy chcą poszukać innego, stabilnego kraju do życia.

Kanada jest jednym z wyborów; otrzymuję e-maile i telefony od Polaków na Wyspach szukających możliwości emigrowania i pracy. Ktoś poinformował mnie także, że do polskich imigrantów w Brytanii docierają informacje o tym, iż minister imigracji w Kanadzie zachęca Polaków do przyjazdu do Kanady, są oni bowiem atrakcyjnymi kandydatami, ponieważ znają angielski i posiadają doświadczenie zawodowe w kraju anglojęzycznym.

Dewiacja demokracji

Dawno temu, w zamierzchłych przed-komputerowych czasach, dzieci bawiły się „w pomidora”. Komuś zadawano różne pytania, a on musiał na wszystko odpowiadać z kamiennym wyrazem twarzy: „pomidor”. Teraz najwyraźniej „opozycja totalna” gra w tę dziecinną grę z władzą wybraną w demokratycznych wyborach. Niech nas nie myli zmiana nazwy, która w tym wypadku brzmi poważniej, bo rzekomo chodzi o Trybunał Konstytucyjny.

Komitet Obrony De z przyległościami na każdą propozycję porozumienia odpowiada „pomidor”, czyli: „najpierw złamcie prawo uznając bezprawie, a później się zobaczy”.

Niebezpieczne rojenia

Choć kryzys Unii Europejskiej pogłębia się już od kilku lat, to jednak Brexit zaskoczył zarówno zwolenników, jak i przeciwników Unii Europejskiej.

Ci ostatni wyobrażają sobie nasz kontynent po wyjściu z Unii, jako świat sprzed jej powstania. To dość naiwne rozumowanie. Z pewnością, Europa nie będzie już taka, jaka była. Ale unijne elity, które nie były w stanie odpowiedzieć na najważniejsze wyzwania, przed którymi Europa stanęła w ciągu ostatniego dziesięciolecia, także teraz, po brytyjskim referendum nie mają sensownego programu, jak uratować Unię. Jedyny program, który jest formułowany, to…. więcej integracji, więcej centralizacji brukselskiej i mniej państwa narodowego.

Goliat i Tereska. Rubikon czy „rubikoń”?

„Gadał dziad do obrazu, a obraz doń ani razu” ‒ to staropolskie określenie pasuje do bytowania w czasach „Brexitu”. „Dziad” to obywatele wielu krajów UE, którzy w różny sposób okazywali swoje zniecierpliwienie wobec instytucji unijnych. „Obraz” zaś to właśnie owe nadęte unijne organy, za przeproszeniem, które wyniośle milczą w odpowiedzi na pytania stawiane przez „dziada” czy obywateli. Choć prawdę mówiąc bardziej niż słowo „obraz” pasuje tu inne: „karykatura”.

Po „Brexicie” ‒ i tu znów polskie powiedzenie ‒ unijna „góra urodziła mysz”. Ale żeby jednak było choć trochę „internacjonalnie” ‒ jesteśmy w UE to wypada – to przypomnę słynną frazę prezydenta Francji Jacquesa Chiraca. Zirytowany Polską, która cały czas czegoś się domagała powiedział, że nie skorzystaliśmy z okazji, aby siedzieć cicho… Dziś z tej okazji nie skorzystała Jej Wysokość Unia Europejska, która po brytyjskim referendum zamiast wziąć, co oczywiste, całą winę na siebie, posypać głowę popiołem, uderzyć się w brukselskie piersi i chociaż poudawać, że udaje się do Kanossy (Unio, czy wiemy o czym mówimy?) poszła, jak to się mówi w języku, sorry, złodziei: „na rympał” albo też „po bandzie” i starym zwyczajem reagując na unijne problemy ryczy, niczym wciąż głodna krowa: „więcej Unii w Unii!”.

Czekam na Polexit

Wiele lat temu, gdy dzięki Kuroniowi wprowadzono zasiłki dla bezrobotnych pewien mój znajomy, doktor ichtiologii zresztą, otrzymał propozycję zarządzania wielkim gospodarstwem rybnym. Pobierał wówczas zasiłek w wysokości tysiąca złotych a proponowano mu pensję powiedzmy 2500 złotych. Nie będę pracował za 1500 oświadczył, odejmując zasiłek od pensji. „Czy nie widzisz, że rozumujesz jak klasyczny menel?” powiedziałam mu rozwścieczona. „Poważny człowiek nie wlicza zasiłku do dochodów. To tak jakbyś planował oprzeć swój byt na żebraniu pod kościołem.” Chyba podziałało, bo znajomy ostatecznie zdecydował się zostać dyrektorem Gospodarstwa Rybackiego.
Zwolennicy członkostwa w UE rozumują na ogół podobnie do mego znajomego. Obliczają ile unia daje na inwestycje, rolnikom, szpitalom. Wydają się nie rozumieć, że jak mówią Brytyjczycy: „There's no such thing as a free lunch” Wielka Brytania była zawsze dla UE płatnikiem netto .To znaczy, że wpłacała więcej niż otrzymywała. To ułatwiło obywatelom GB ich rozsądną decyzję.

Brexit i Nowa Europa Ojczyzn

Czas pełzającego eurofederalizmu się skończył, a twarde jądro Europy nie jest zdolne do utrzymania hegemonii na kontynencie. Potrzebny jest, ni mniej, ni więcej tylko nowy traktat unijny.

Historia, inaczej niż chcą postępowcy, nie płynie w z góry ustalonym kierunku, a przynajmniej my nie umiemy go z naszej ludzkiej perspektywy dostrzec. Jeśli porównać ją do rzeki, to czasami wychylając się niebezpiecznie z łodzi potrafimy dostrzec krótki odcinek przyszłości, ot do najbliższego zakola, najbliższej katarakty. Jakby tego było mało, nurt na niektórych odcinkach niebezpiecznie przyspiesza, fale wzbierają. Brexit to właśnie moment takiego przyspieszenia. Nie wolno w takich chwilach popadać w panikę, historii trzeba wyjść naprzeciw. Starzy unijni liberałowie sami jednak tego już nie umieją, choćby nawet i chcieli.

Oswajanie aligatora

Szwaby i kacapy nigdy dobrze nam nie życzyły. Szwab zawsze nas oszwabiał, a kacap mordował, albo rusyfikował.

Od wieków nic się w nastawieniu tych nacjach nie zmieniło i żadne zaklinanie rzeczywistości tu nie pomoże, przeciwnie rozzuchwala naszych odwiecznych wrogów. Zarówno „przyjaźń niemiecko-polska” jak i „rosyjsko-polska”, to czysta fikcja. Istnieją tylko różne układy interesów Moskwa – Berlin nad naszymi głowami i naszym kosztem. Można w nieskończoność próbować oswajać aligatory, ale jeszcze nikomu się to nie udało.

Powinniśmy się cieszyć z osłabienia Unii Europejskiej po wyjściu z niej Wielkiej Brytanii. To nasza wielka szansa wybicia się na prawdziwą niepodległość. Chcę wierzyć, że nasz rząd to rozumie, a retoryka o „umacnianiu więzi z UE” jest tylko inteligentnym kamuflażem.

Dodatnie i ujemne plusy Brexitu

Ajajajajajajaj! Co to będzie? Panie Cyngielman, pan ruszaj na ratunek Europie, a jak pan nie możesz, to przyślij mi pan te dwanaście tuzinów gaci! Ajajajajajajaj! Jak tak dalej pójdzie, to europejsy ogłoszą paneuropejską żałobę („A my wszyscy w żałobie!”) jako nieutuleni w żalu po brytyjskim referendum. Premier Cameron najwyraźniej tego się nie spodziewał, skoro natychmiast złożył dymisję. Chodziło mu raczej o podlizanie się angielskim narodowcom, no i wytargowanie dla Wielkiej Brytanii Korzystniejszych warunków w Eurokołchozie, co nawiasem mówiąc, mu się udało, bo Nasza Złota Pani opowiedziała się za mniejszym złem – ale niczym uczeń czarnoksiężnika uruchomił proces, który nabrał własnej dynamiki, zwłaszcza w kontekście muzułmańskiej inwazji, której zorganizowanie węgierski premier Orban przypisuje żydowskiemu grandziarzowi finansowemu Jerzemu Sorosowi. Jaki Soros ma w tym interes? Jakiś musi mieć; warto przypomnieć, że Żydzi są mściwi, jak mało kto, a w tej sytuacji nie można wykluczyć, że wpadli na pomysł, by zemścić się na mniej wartościowych europejskich narodach rękami bisurmanów.

„Newsweek” jęczy w strachu przed J. Kaczyńskim

Zajadły wróg PiS-u, renegat z prawicy Cezary Michalski gorzko opłakuje sukces Brexitu. Jak pisze na łamach „Newsweek”-a z 27 czerwca br. w tekście „Prezes szykuje ofensywę”:
„Katastrofa Brexitu rozwiązuje ręce prezesowi PiS. Europejskie instytucje i ośrodki polityczne maja teraz większe zmartwienie niż grożący Polsce autorytaryzm (…) Po Brexicie zarówno Bruksela jak i Berlin – zamiast pytać Waszczykowskiego o Trybunał Konstytucyjny, ustawę inwigilacyjną i inne grzeszki – zajmą się ratowaniem z brexitowego pogorzeliska resztek kosztowności i mebli, które pozwoliłyby przetrwać i integrować się nie tyle nawet całej Unii, ile przynajmniej rdzeniowi UE, czyli strefie euro. Znienawidzony przez Kaczyńskiego gorset unijnej i zewnętrznej kontroli po Brexicie znów się rozluźnił (…) Brexit rozwiązał Jarosławowi Kaczyńskiemu ręce. Teraz każdy swój błąd, każde zaniechanie czy polityczne nadużycie może propagandowo zakryć widmem nadciągającej ogólnoeuropejskiej katastrofy. Zostajemy z nim w Polsce coraz bardziej sami, coraz bardziej przyciśnięci do muru. Nawet bez liberalnej opozycji – wystarczająco aktywnej, dogadanej, a rozumiejącej powagę sytuacji”.

Brexit Bonanza

Felieton wideo Maxa Kolonko

Rozpoczęła się bitwa o Wielką Brytanię, a ściślej - o umowy handlowe z Wielką Brytanią.
Kanclerz Niemiec Merkel dwa dni siedziała na telefonie z Barackiem Obamą (piątek i sobotę). Barack Obama pchnął swego Sekretarza Stanu Johna Kerry, który przebywał z wizytą w Rzymie. Teraz pojechał do Londynu, gdzie ma rozmawiać o Brexicie, o terminie i warunkach Brexitu.

Bliższe i dalsze skutki Brexitu

        Chociaż referendum, w którym nieznaczna większość Brytyjczyków zdecydowała o wyprowadzeniu tego kraju z Unii Europejskiej, zaledwie zapoczątkowuje proces „wychoda”, to Niemcy, najwyraźniej rozwścieczone rozwojem sytuacji, natychmiast podjęły kroki zmierzające nie tylko do rozpoczęcia przywracania pruskiej dyscypliny w Unii, ale również zmierzające do intensyfikacji „regionalizowania” poszczególnych krajów. Brytyjskie referendum bowiem zobowiązuje tamtejszy rząd do złożenia w UE stosownego wniosku, który następnie staje się przedmiotem negocjacji na temat warunków wyjścia zainteresowanego kraju z UE. Jeśli negocjacje doprowadzą do porozumienia, to zostaje ono przedstawione do zatwierdzenia Radzie Europejskiej i Parlamentowi Europejskiemu. Jeśli obydwie te instytucje porozumienie zatwierdzą, to kraj opuszcza Unię na uzgodnionych warunkach.
Jeśli natomiast negocjacje nie doprowadzą do porozumienia, albo jeśli nie zostanie ono zatwierdzone, to zainteresowany kraj tez może opuścić Unię, ale dopiero po 2 latach od złożenia wniosku.

Wielka Brytania zerwała z Unią

Unia Europejska zapłaciła bardzo wysoką cenę za arogancką politykę M.Schulza, A.Merkel, J-C.Junkersa i G.Verhofstadta, tracąc Anglię w swym składzie. Można się tylko dziwić jak czołowi idioci unijni nie rozumieli, że prowadzą do katastrofy UE swą antynarodową polityką, zwłaszcza próbami dyktatu w sprawie imigrantów,. próbami ograniczanie suwerenności państw europejskich i wrzaskiem „Więcej Europy”!. Jakże głupie i chamskie były kolejne pouczania Polski w w ostatnich miesiącach, wspierane u nas przez równie głupią dywersyjną opozycję. Czy eurokraci wyciągną z tego jakieś mądrzejsze wnioski? Przypuszczam, że wątpię, jak pisywał kiedyś nieodżałowany Stefan Kisielewski (Kisiel) .

Naczelny redaktor „SuperExpressu” o samobójczej polityce eurourzędasów.

W dzisiejszym „SuperExpressie” (nr z 25 czerwca ) szczególnie polecam świetny tekst naczelnego tego dziennika Sławomira Jastrzębowskiego : „Merkel, ale narobiłaś,. A to przecież nie koniec”.

Brexit a sprawa polska

Gdybyśmy mieli klasę polityczną wolną od dogmatyki „georealizmu”, obecna sytuacja zostałaby wykorzystana w polskim interesie i stała się impulsem do odbudowy zdrowych relacji z państwami Europy. Ponieważ od ćwierćwiecza rządzą nami politycy owładnięci mitologią „integracji europejskiej” i utrzymywania „dobrosąsiedzkich relacji” z Niemcami i Rosją, zewsząd dobiega lament nad rzekomo fatalnymi skutkami Brexitu i „osłabienia spoistości” Unii Europejskiej.
        Takie sytuacje przypominają, że jednym z polskich nieszczęść jest dominacja niewolniczej klasy politycznej, która od początku ułomnej państwowości III RP próbuje narzucić przeświadczenie, jakoby suwerenność Polski była oparta na „integracji” z państwami europejskimi i zależna od wypracowania „georealitycznego konsensusu” między Rosją i Niemcami. To rozumowanie doprowadziło Polaków do zguby w wieku XVIII, zdecydowało o narzuceniu okupacji sowieckiej w roku 1945 i do dziś niweczy wszelkie próby wybicia na Niepodległość.

Brexit, czyli nowe porządki

Niewykluczone, że Brytyjczycy wywołali lawinę, która zakończy się zniknięciem Unii z mapy Europy. Jedno jest pewne: Polska straciła przeciwwagę dla Francji i Niemiec.

Spokojnie:
nie doszło jeszcze do Brexitu.
Na razie miejsce miało jedynie referendum, które wcale nie jest wiążące.

Brytyjczycy zadeklarowali przy urnach, że chcą wyjścia Zjednoczonego Królestwa z UE. Teraz Wielka Brytania musi, zgodnie z Art. 50 p. 2 Traktatu o Unii Europejskiej „zgłosić swój zamiar wyjścia Radzie Europejskiej”.
Kiedy, i czy w ogóle to zrobi, to jeszcze sprawa otwarta, ale zanim do tego dojdzie, może minąć kilka lat – jeśli „Rada Europejska w porozumieniu z danym państwem członkowskim podejmie jednomyślnie decyzję”, nawet w nieskończoność. I choć oczywiście UK może wyjść z UE, nie potrzeba powtarzania referendów czy ich fałszowania, by Brexit stał się fikcją.

Brexit - komentarz Grzegorza Brauna

Takt TV:
– Panie Grzegorzu, jakiś komentarz do Brexitu Anglii, jakie to może mieć skutki dla Polski? Czy coś możemy...

Grzegorz Braun:
– Skutki może mieć tylko ozdrowieńcze. Każda chwila prawdy służy człowiekowi i oto właśnie taki moment prawdy w tej chwili mamy.  Ci, którzy wszystko stawiali na ten projekt jakim jest eurokołchoz, ci wszyscy, którzy... tylko w podpięciu do eurokołchozowego koryta widzieli przyszłość dla siebie i swoich bliskich, krewnych i znajomych królika, oni właśnie dzisiaj stoją w obliczu bankructwa.

Brexit – co dalej?

To „Czarny Czwartek” dla Europy i Polski. Nie wiem czy dla Wielkiej Brytanii, bo nie będę naśladował tych unijnych polityków-mądrali, którzy od lat mówili Brytyjczykom, co dla nich jest dobre, a co złe – budząc wściekłość wielu obywateli Zjednoczonego Królestwa. Europa po wyjściu GB – jasne, ze to proces i że potrwa około dwóch lat – będzie słabsza nie tylko o 16 % PKB UE – bo tyle dawał Londyn – i 13% innej populacji. Ale przede wszystkim wyraźnie zmniejszy znaczenie w wymiarze międzynarodowym: osłabnie znaczenie UE w relacjach z USA, Chinami, etc, ale zwłaszcza z Rosją, co nas, jako Polaków, powinno szczególnie niepokoić. Poza wymiarem geopolitycznym, jest też wymiar wewnętrzny – w samej Unii.

Unia bez prawie 60-milionowej Wielkiej Brytanii będzie, siłą rzeczy, bardziej zdominowana przez duet Berlin-Paryż, a sytuacji pewnej słabości Hollande’a, w praktyce, przez Niemcy.

BREXIT!

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2