Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pseudokultura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pseudokultura. Pokaż wszystkie posty

Dorzynanie przedwojennej watahy

W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, gdy konstytuował się salon warszawski złożony w dużej części z obsadzających kulturę żon, kochanek i dzieci partyjnych prominentów nie zwracano zupełnie uwagi na sprzeczności tej konstrukcji społecznej. Nikogo nie dziwiło, że w tej samej grupie ludzi pojawiają się, spędzają razem czas, a nawet przyjaźnią się osoby z tak diametralnie różnych środowisk jak córki Ochaba i niedobitki kresowego ziemiaństwa. To tylko przykład. Akurat Zosię Ochab zapamiętałam jako uczciwą i skromną nauczycielkę matematyki i fizyki, a Marynę jako przebojową dziewczynę, świetną tłumaczkę i matkę grzecznego niemowlęcia, które targała w torbie na różne towarzyskie spotkania.

Wszyscy z nas mówili mniej więcej to samo i tak samo- tworzył się wówczas opozycyjny,

„Kultura Niepodległa”: marny tekst i błędy obsadowe

Z kilkutygodniowym, wakacyjnym opóźnieniem zapoznałem się z manifestem ruchu "Kultura Niepodległa".
Co kryje się w symbolu
Kultura Niepodległej?
Pierwsze, co mi się rzuca w oczy, to że reżyser, ktokolwiek nim jest, mówiąc językiem teatralnym - źle obsadził. Jeśli twarzami ruchu głoszącego "uwolnienie polskiej kultury spod wpływów polityki" mają być Krystyna Janda, Maciej Stuhr, Maja Ostaszewska czy Magdalena Cielecka oraz wiele innych osób znanych z histerycznego wręcz zaangażowania politycznego, to chyba tylko ostatni frajer może uwierzyć w zapewnienia, że inicjatywa "nie jest programowo antypisowska".

"Od wielu już lat rządy próbują podporządkować sobie kulturę..." - deklarują inicjatorzy nowego ruchu i już jest śmiesznie. No bo dwa lata to chyba nie jest "wiele lat", a zaangażowanie przytłaczającej większości kulturowych "niepodległościowców" nie sięga w przeszłość głębiej.

Byłby ulubionym aktorem Hitlera, a Stalin obsadziłby go w serialu

Człowiek całe życie się uczy i głupi umiera. Połóżcie rękę na sercu i przysięgnijcie, że słyszeliście o magazynie „Esquire”! Ano właśnie, wielu chętnych nie widzę, ale Maciej Stuhr jakoś dotarł do tego pisemka dla mężczyzn i pisemko dotarło od Stuhra. Dobre połączenie, mam na myśli magazyn dla mężczyzn i mężczyznę Macieja. Gdzieś mi to czasem wpada w ręce w czasie wizyt u stomatologa, a wieki temu u fryzjera. Charakterystyczna rzecz, w tych biuletynach męskości można znaleźć wszystko, co się kojarzy z kobietami, na przykład depilowanie owłosienia.

Para z szampana o rajskim zapachu

        Ajajajajajajaj! Kiedy się przyjrzymy, ile odcinków frontu politycznej wojny zostanie otworzonych w naszym nieszczęśliwym kraju już na początku września, to możemy dostać nie tylko oczopląsu, ale i serca palpitacji. Bo popatrzmy tylko: 4 września do walki o sprawiedliwość społeczną ruszają nauczyciele pod wodzą żelaznego prezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego, pana Sławomira Broniarza, który temu związkowi prezesuje już prawie 20 lat! Warto tedy perzypomnieć, że ZNP podburzał opinię publiczną również za pierwszej sanacji – wtedy w obronie pisemka dla dzieci „Płomyk”, który w marcu 1936 roku poświęcony został Związkowi Radzieckiemu, z okładką przedstawiającą dwie radośnie uśmiechnięte dziewczynki. Po zawieszeniu w związku z tym Zarządu Głównego ZNP, który był wydawcą „Płomyka”, pracownice biur związkowych: Janina Broniewska, za komuny „Wdowa Narodowa” po Władysławie Broniewskim, upiorna stalinówa,

Pijąc „Tiger” szczasz na groby AK

W środę wybuchł skandal związany z grafiką zamieszczoną 1 sierpnia na profilu Tigera na Instagramie. Reklama pokazywała wyciągnięty środkowy palec oraz napisy: „1 sierpnia dzień pamięci” i „Chrzanić to, co było. Ważne to, co będzie!”. Po fali oburzenia w mediach Firma Maspex usunęła grafikę, przeprosiła za nią i wpłaciła 500 tys. zł na rzecz inicjatywy „Pomoc dla Powstańców”. Odpowiedzialna za komunikację Tigera agencja J. Walter Thompson Group Poland zwolniła osoby odpowiedzialne za ten wpis.

Bez przebaczenia

Według Wojciecha Cejrowskiego, skandal z Tigerem „to nie mógł być błąd”.
To bardzo czytelny gest. Jeśli ktoś wystawia środkowy paluch na Powstanie Warszawskie i to 1 sierpnia,

„Przystanek Woodstock” profanacją „Jarocina” organizowaną na chacie ZSMP-owca

Motto:
Porównywanie buntu pokolenia „Jarocina”, do imprezowania pokolenia „Przystanku Woodstock”, to socjologiczna brednia.
Proszę nie wyłączać i nie regulować monitorów, to naprawdę będzie inny felieton, niż się można domyślać i obawiać. Jestem pokoleniem „Jarocina”, 28 lat temu miałem długie włosy, ważyłem 60 kg i buntowałem się dosłownie przeciwko wszystkiemu i wszystkim. Okres dojrzewania w moim wykonaniu przypominał mieszankę „Lotu nad kukułczym gniazdem” i „Zbrodni i kary”. Z takim wrednym charakterem i w tamtym czasie musiałem trafić na legendarny „Jarocin”. Załapałem się na jedną z ostatnich edycji i prawdę mówiąc to już nie było to, co znałem z opowieści starszych kolegów.

Nie pozwolimy!

,,Ani nie dawajcie miejsca diabłu!” – nawoływał św. Paweł w Liście do Efezjan. Te słowa dobrze odnoszą się do ostatnich protestów przeciwko Klątwie”. Poziom bluźnierstwa, na jaki pozwalają sobie tzw. artyści jest bowiem w dużej mierze efektem biernej postawy ze strony ludzi wierzących.

Przypomnijmy, spektakl ten po raz pierwszy wystawiony został na deskach Teatru Powszechnego w lutym tego roku. Od początku spotykał się on ze sprzeciwem środowisk katolickich i narodowych, gdyż jego treść jest bluźnierstwem przeciwko chrześcijańskim wartościom. Do największego protestu doszło w ostatnią sobotę, kiedy to przed teatrem zgromadziło się kilkuset uczestników demonstracji zorganizowanej przez m.in. Krucjatę Różańcową i Obóz Narodowo-Radykalny.

Wydarzenia te unaoczniły pewne zjawisko. Mianowicie, opór przeciwko tego typu profanacjom ma przede wszystkim charakter oddolny.

ORMO może czuć się pocieszone, bo to manify robią za margines marginesu

Obym się nie mylił i czegoś nie wykrakał, ale wydaje się, że przynajmniej w Polsce złoty wiek dla tęczowych zboczeńców i postępowych ideologów minął. Nie twierdzę, że wszystko jest normalne i nastał błogi spokój, ale najgorsze chyba już za nami. Jeszcze kilka lat temu istniało realne zagrożenie w postaci „dżenderyzmu”, który miał trafić do przedszkoli i szkół. Podstarzałe aktywistki, aż piszczały na samą myśl, że Polska może się zbliżyć do modelu skandynawskiego. Szczęściem do postępu nie doszło i z całą pewnością powodem jest religijność Polaków, jednak nie przeceniałbym jednego elementu, tu raczej zadziałał szerszy kontekst kulturowy. Bez względu na wyznanie i preferencje polityczne Polacy po prostu takiego ideologicznego łajna, jak wybieranie przez dzieci płci nie są w stanie zaakceptować.

Swoje zrobiły też obrazki z zachodu, gdzie w rolach głównych występowali bezkarni „uchodźcy” na tle bezbronnych i indolentnych państw hołdujących „wartościom europejskim”.

„Artyści” rynsztokowi

Właściwie nie ma już nad czym ubolewać. Najpierw sztuki plastyczne, a za nimi teatr przestały istnieć jakiś czas temu. Agonia zaczęła się z chwilą kiedy zapotrzebowanie na podziw zastąpiono chęcią wywołania szoku. Tak długo szokowano, że taka „sztuka” może już tylko zadziałać jako środek wymiotny. Pozostaje jednak rozstrzygnięcie kwestii, kto ma płacić za to opluwanie – plujący czy opluwany. Postkomunistyczne „elity” III RP są zdania, że opluwany.

Dekompozycja. Ani grosza więcej!

Dekompozycja


        „Po co nam to było, po co nam to było, jeszcze nic się nie zaczęło, a już się skończyło” - śpiewała za komuny Joanna Rawik. Najwyraźniej autora tej piosenki musiały wspierać jakieś proroctwa, bo chociaż opowiada ona o jakiejś romansowej historii, to przecież wiadomo, że proroctwa nie muszą być precyzyjne i zdolny interpretator może z nich wyprowadzić wszystko, jako tak zwaną „prefigurację”, w dawnej Polsce zwaną „figurą”. Słowo o tym znaczeniu przetrwało w najstarszej polskiej kolędzie: „Anioł pasterzom mówił”, gdzie się w pewnym momencie śpiewa: „już się ono spełniło, co pod figurą było” - więc i piosenkę Joanny Rawik, chociaż traktującą o jakiejś romansowej historii, można odnieść do sytuacji politycznej i to w dodatku – aktualnej.

„Klątwa” nie zadziałała, bo poszła ostra reakcja

Wracam do tematu, którym nie warto było się zajmować od samego początku, przynajmniej takie słyszałem opinie i kompletnie się z nimi nie zgadzałem. Wszystkie chamskie prowokacje opakowane w nowoczesną kulturę mają jeden znany cel. Chodzi o zdetonowanie fundamentów wspólnoty i nie należy tego rozumieć, jako codzienne odmawianie paciorka. Fakt, że główne ostrze chamstwa zwanego współczesną kulturą jest skierowane przeciw chrześcijaństwu, a precyzyjniej przeciw katolicyzmowi, ma znaczenie, ale chodzi o coś znacznie szerszego. Katolicyzm dostaje najbardziej, ponieważ najmocniej pielęgnuje wartości uznawane za śmiertelnego wroga nowoczesności. Ład moralny, rodzina, katalog praw i obowiązków zawarty w dekalogu, to wszystko nie pozwala dewiantom i wyznawcom nihilizmu „czuć się wolnym w tym kraju”.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2