Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lech Wałęsa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lech Wałęsa. Pokaż wszystkie posty

Wałęsa? To bełkot kretyna

W dzisiejszym „Politycznym Podsumowaniu Tygodnia”, jednym z gości był Stanisław Michalkiewicz, prawnik i publicysta. Część rozmowy dotyczyła sprawy gwałtu na Polce w Rimini.
Wydaje mi się, że mamy kryzys przywództwa w Europie. Polega on na tym, że ci którzy pretendują do przewodzenia narodom są żałosnymi ofiarami własnej propagandy – ocenia redaktor Michalkiewicz.
To szczyt głupoty, bo w propagandę mają wierzyć inni, a a nie ci którzy ją produkują. Dopóki nie zmienimy przywództwa, to będziemy mieli problem. Polski rząd, w sprawie kontyngentu imigrantów powinien postawić sprawę na poziomie traktatów. Do czego Polska się zobowiązała? Jeżeli tam tego nie ma, to należy pokazać te traktaty, a nie przekomarzać się z tymi idiotami, skoro prawo jest po naszej stronie – dodaje Stanisław Michalkiewicz.

Anonimowe śledztwo w sprawie fałszywych zeznań Lecha „Bolesława” Wałęsy

31 stycznia wysyłałem do Prokuratora Generalnego zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Lecha „Bolesława” Wałęsę i swoim zwyczajem opublikowałem na portalu Zawiadomienie! Panie Prokuratorze Generalny Lech Wałęsa vel „Bolek” składał fałszywe zeznania! Moje pismo zostało przesłane do Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. 29 czerwca 2017 IPN sporządził dokument, w którym informuje mnie, że z mojego zawiadomienia wszczęto śledztwo sygn. akt GK S 1.2017, o tym również pisałem i podawałem do publicznej wiadomości IPN, z mojego zawiadomienia, wszczął śledztwo w sprawie fałszywych zeznań „Bolka” Wałęsy.

Jakieś dwa tygodnie temu otrzymałem od IPN wezwanie na przesłuchanie w charakterze świadka, w dniu 16 sierpnia 2017 roku, w związku z toczącym się postępowaniem w sprawie składania fałszywych zeznań przez Lecha „Bolesława” Wałęsę.

IPN, z mojego zawiadomienia, wszczął śledztwo w sprawie fałszywych zeznań „Bolka” Wałęsy

Życie płata różne figle, miałem dziś pisać felieton z tezą, która się właśnie potwierdziła dowodem, ale to za chwilę, na początek pytanie? Kto zauważył taką prawidłowość, że najbardziej aktywni „obrońcy demokracji” albo usłyszeli wyroki albo zainteresowała się nimi prokuratura? Tak się stało z Konradem M., który dostał wyrok za stręczenie i handlowanie kobietami. Odrobinę lepszy los spotkał Mateusza K. obecnie oskarżonego o defraudację mienia KOD. W podobnej sytuacji jest nieco zapomniany Józef Pinior, podejrzewany o korupcję. Bliski znajmy Piniora, Władek Frasyniuk, w opinii policji dopuścił się wykroczenia i przestępstwa związanego z naruszeniem nietykalności cielesnej policjanta. W końcu do „obrońców demokracji ma dołączyć” Lech „Bolesław” Wałęsa i tym sposobem dochodzimy do sedna sprawy oraz informacji dnia.

W sprawie Wałęsy–Bolka chodzi o PRZYSZŁOŚĆ Polski

Jak zawsze gdy wraca sprawa agenturalności Lecha Wałęsy, pojawia się argument: nie niszcie najbardziej znanej polskiej „marki eksportowej”. Bo przecież pierwszy przewodniczący „Solidarności” to najbardziej znany Polak obok św. Jana Pawła II i ludzie na całym świecie będą się dziwili, nie zrozumieją, uznają, że z nami coś nie tak, skoro „niszczymy” tak wielką legendę.

Ogólnie szkoda, i bardzo wstyd, że będą się dziwili i dopytywali.

Co charakterystyczne, te pohukiwania są niemal wyłącznie krajowego chowu, bo Zachód - ten realny, a nie wyobrażony - tak naprawdę niespecjalnie się dziwi. Nie takie rzeczy widział, nie takich upadków był świadkiem.

Archiwa nie płoną, ale zabijają

Pamiętam doskonale, że wybuchem gazu w gdańskim wieżowcu żyła cała Polska. Stało się to w wielkanocny poniedziałek 17 kwietnia 1995 roku. Wtedy nawet pojęcia nie miałem, że w tym budynku mieszkał współpracujący od 1978 roku z opozycją były oficer SB, dziś emerytowany ppłk. Adam Hodysz, uważany przez wielu za współczesnego Konrada Wallenroda, który z samej jaskini esbeckiego lwa pomagał rodakom obalić komunę, za co czerwoni wsadzili go później za kratki. Według mnie z tym Konradem Wallenrodem to jednak przesada, bo Hodysz nie wstępował do SB z zamiarem obalania komuny, a dopiero w trakcie służby doszło do jego nawrócenia. Gdyby w 1995 roku działał Internet być może wiedziałbym o lokatorze feralnego wieżowca, Hodyszu, ale wtedy w Polsce wszystko jeszcze było w powijakach, a bardzo kosztowny dostęp do Internetu przez modemy anonimowym użytkownikom umożliwiono dopiero w 1996 roku.

Wysadzili blok aby zatrzeć ślady TW „Bolka” ?

Czy pamiętają Państwo gdańską tragedię z 17 kwietnia 1995 r. - wybuch gazu w Gdańsku?
W święta Wielkiej Nocy w wysokim bloku przy ulicy Wojska Polskiego 39 w Gdańsku-Wrzeszczu wybuchł gaz, w efekcie czego budynek się częściowo zawalił, a później – ze względu na dalsze osunięcia – został wyburzony za pomocą ładunków wybuchowych. W tej tragedii zginęło 22 osoby, a prokuratura uznała, że sprawcą tej katastrofy był mieszkaniec z parteru, który również zginął w wybuchu gazu.

Minęło ponad 10 lat, kiedy pracując kilka lat nad sprawą Wałęsy i przygotowując książkę „SB a Lech Wałęsa” spotkałem się z kilkoma osobami – urzędnikami miejskimi, pracownikami tajnych służb, strażakami, a nawet byłym wiceministrem spraw wewnętrznych, którzy niezależnie od siebie mówili tak: „wybuch gazu w Gdańsku był operacją UOP, zaś ofiary niezamierzonym wypadkiem przy pracy”.

„BOLEK” i „Czarna Teczka”

W 90 roku jako kandydat na urząd prezydenta RP dostałem tysiące listów od moich sympatyków. Niektóre z nich opisywały mego kontrkandydata jako złodzieja, bandziora, mordercę, dręczyciela rodziny i odpłatnego donosiciela SB. Dla dobra Polski nie miałem zamiaru podjęcia publicznej dyskusji na tak wulgarne i kontrowersyjne zarzuty. Kampania wyborcza to nie sąd, gdzie można przeprowadzić konkretny proces dowodowy i dać mozliwość obrony oskarżonemu o tyle nikczemności. A kandydat na prezydenta RP nie może sam osądzać bo musi pokazać, że będzie godnym strózem prawa.

Jednak 9 dni przed końcem drugiej tury byłem przez mego rywala sprowokowany do dyskusji na temat jego przeszlości, co go niezmiernie rozjuszyło. Stało się to w czasie wspólnej konferencji prasowej w TVP przy ogladalnośći okolo 20 milionów Polaków. Otóż Lech Wałęsa bez powodu bardzo mnie obraził nazywając mnie agentem KGB.

Historia naturalna seksota

O tym, że p.Lech Wałęsa był kapusiem SB wiem od 1981 roku – więc znaleziska w szafie p.Marii Kiszczakowej zupełnie mnie nie poruszyły. I głęboko wierzę tej zacnej kobiecie, że wyciągnęła je z szafy akurat teraz – bo, jak to ujęła: „coś mi odbiło”.
Kiedykolwiek by Jej odbiło zawsze padłoby pytanie: „Dlaczego akurat teraz?”... Więc nie ma sensu się nad tym zastanawiać.

Wiemy więc, że p.Wałęsa był seksotem – takie ładne, rosyjskie – (oficjalne!) określenie: „секретный сотрудник” („sekretnyj sotrudnik” = „tajny współpracownik”), Jednak znacznie ważniejsza od tego jest informacja KIM On w ogóle był?
Gdzieś tam w 1988 chyba roku reżim postanowił pokazać p.Wałęsę w telewizji. Ustawiono Go w głupiej sytuacji: za stołem prezydialnym siedział śp.Mieczysław F. Rakowski, a p.Wałęsa mógł mówić stojąc w przejściu między robotniczą ciżbą. Ale mógł mówić. I co ja wtedy zobaczyłem i usłyszałem?

Wałęsa: „podpisałem te bzdetne papierki”

Wałęsa w ubiegłym tygodniu storpedował spotkanie-debatę na temat „Bolka”, które miało być zresztą zorganizowane na jego własne życzenie... A przecież już 20 lat temu uczestniczył w takiej samej debacie telewizyjnej w USA i już wtedy przyznał się, że „podpisał te bzdetne papierki”!

W maju 1996 roku, podczas swojej szeroko reklamowanej podróży po USA i spotkań z Polakami, wtedy już były prezydent Wałęsa (pół roku wcześniej przegrał w wyborach z Kwaśniewskim) spotkał się z bardzo - delikatnie mówiąc - nieprzychylnym przyjęciem ze strony Polonii amerykańskiej i kanadyjskiej.

Człowiek drobnych krętactw kombinuje

     Autorem najkrótszej i zarazem najbardziej trafnej charakterystyki Lecha Wałęsy jest nieżyjący już Adam Bień – w swoim czasie ostatni z żyjących uczestników moskiewskiego „procesu 16” w którym skazani zostali członkowie władz Polskiego Państwa Podziemnego. Nazwał go „człowiekiem drobnych krętactw”. Wśród nich dwa zajmują miejsce czołowe: „skok przez płot” Stoczni Gdańskiej, w następstwie którego pierwszorzędni fachowcy spreparowali legendę o „obaleniu komunizmu” oraz „Bolek”. Tak naprawdę bowiem to Lech Wałęsa przez żaden płot nie skakał, tylko – jak wielokrotnie przypominała Anna Walentynowicz i inni uczestnicy sierpniowego strajku w Gdańsku – został dostarczony do Stoczni motorówką Marynarki Wojennej, żeby przejąć kierownictwo całej akcji. Przyczyna była prosta: Lech Wałęsa był zarejestrowany przez SB jako TW „Bolek”, co czyniło go wrażliwym na sugestie płynące od generała Czesława Kiszczaka.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2