UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Uderz w stół

Była sobie w Lublinie rodzina uważana za wzorcową. Pan, pani i dziecko- miła inteligentna dziewczynka. Rodzice prowadzili dobrze prosperującą firmę, żyli na wysokim poziomie, dziewczynka z pasją oddawała się jeździectwu. Nic w oczach pani domu nie zapowiadało dramatu, można powiedzieć, że nie była wystarczająco czujna. Trudno jednak własnego męża traktować jak oszusta i wroga, kontrolować go i nie ufać mu w sprawach finansowych. Nie ma sensu snuć psychologicznych dywagacji dlaczego mąż zdecydował się opuścić rodzinę. Być może był to kryzys wieku średniego gdy mężczyzna chce udowodnić sobie i światu, że stać go na rozpoczęcie zupełnie nowego życia, być może nie potrafił się oprzeć taktyce romansowej wyjadaczki, która zagięła sobie na niego parol pozostając w formalnym związku małżeńskim z innym panem. Zdrady małżeńskie są stare jak świat i nie m się nad czym specjalnie rozwodzić.
Do podjęcia nowego życia pan przygotował się starannie. przede wszystkim nakłonił żonę do sprzedania mieszkania aby spłacić długi niezbyt fortunnie zarządzanej przez niego wspólnej firmy,. Żona w tym czasie zajmowała się domem i dzieckiem. Nie znaczy to oczywiście, że nigdy nie pracowała. Pracowała przed ślubem i po ślubie gdy mąż pozostając na jej utrzymaniu uzupełniał wykształcenie. Rodzice żony uczestniczyli finansowo w zakupie wspólnego mieszkania, a na spłatę długów spowodowanych niekorzystnymi posunięciami biznesowymi męża poszły nie tylko pieniądze ze sprzedaży mieszkania lecz nawet odszkodowanie, która uzyskała żona w wyniku wygranej sprawy sadowej ze swoim pracodawcą. Po sprzedaży mieszkania mąż wynajął na potrzeby rodziny inne mieszkanie i zameldował żonę i dziecko w domu, którego był wraz z matką i bratem współwłaścicielem.

Mąż opuścił rodzinę dla pani z którą współpracował pozostającą zresztą do dziś dnia w związku małżeńskim z innym mężczyzną. Sytuacja wyklarowała się podczas wspólnego z żoną ,dzieckiem tą panią i innymi znajomymi wyjazdu na narty gdzie kochankowie nie krępując się obecnością przerażonej dziewczynki wymieniali pieszczoty i czułości. Mąż wyprowadził się z domu, przestał płacić za wynajęte mieszkanie, wyszabrował je ze wszystkich cennych rzeczy nie wyłączając złotych monet należących do matki żony i wymeldował żonę oraz córkę z domu odziedziczonego po dziadkach. Właściciele wynajmowanego przez niego mieszkania wymówili umowę najmu i wystąpili o eksmisję matki i córki, która została orzeczona przez sąd. W ten sposób dziewczynka została osobą bezdomną. Gdy żona chciała zabrać rzeczy swoje i córki z domu z którego została podstępnie wymeldowana została ciężko pobita przez męża i jego brata, co potwierdza wykonana przez lekarza szczegółowa obdukcja. Wstrząśnięta sędzia prowadząca inną sprawę pomiędzy małżonkami stwierdziła podczas rozprawy, że obrażenia udokumentowane fotograficznie w obdukcji zagrażały życiu poszkodowanej.

Obecnie żona i dziecko mają ograniczone środki do życia, a w sądach obok sprawy rozwodowej toczy się wniesiona przez męża sprawa o zniesienie wspólnoty majątkowej z datą wsteczną. Ten wybieg ma zapewnić mężowi możliwość ukrycia dochodów, którymi powinien się podzielić z małżonką a także wielkości bezprawnie zawłaszczonego wspólnego majątku. Dziewczynka ze zrozumiałych przyczyn cierpi na ciężką depresję. Nie jest w stanie pojąć a tym bardziej zaakceptować faktu, że ojciec tak okrutnie odnosi się nie tylko do jej matki lecz do niej samej. Najbardziej szokujący w tej sprawie jest właśnie fakt, że ojciec dla wygody obrócił się przeciw własnemu dziecku. Doniósł do sądu rodzinnego, że dziewczynka jest skrajnie zdemoralizowana i uporczywie go nęka. Oskarżył ją o zniszczenie samochodu lecz to oskarżenie upadło. Oskarżył żonę o znęcanie się nad dzieckiem co spowodowało założenie rodzinie tak zwanej niebieskiej karty. Uzyskał w sądzie zakaz zbliżania się aby żona nie mogła mieć wglądu w sprawy wspólnej przecież firmy. Być może miał nadzieję, że córka zostanie umieszczona w zakładzie poprawczym co zwolni go z płacenia alimentów na jej rzecz. Pretekstem do tego donosu był niezbyt uprzejmy list, który rozżalona dziewczynka skierowała do konkubiny ojca.

Rodzina męża to rodzina z licznymi nierozwiązanymi problemami. Jego matka i jeden z braci popełnili samobójstwo. Nie usprawiedliwia to jednak agresji ojca wobec własnej córki.
Zaobserwowałam, że w niezwykle częstych obecnie sprawach rozwodowych mężczyźni prezentują wobec dzieci dwie znajdujące się na przeciwnych biegunach postawy. Gdyby szukać analogii w świecie zwierząt jedną można nazwać postawą ciernika a drugą delfina. Jak wiadomo samiec ciernika przegania samicę aby samemu wychowywać dzieci, którymi bardzo troskliwie się opiekuje. Natomiast samiec delfina potrafi zamordować własne potomstwo, które przeszkadza samicy w powrocie do pożądanej przez niego formy erotycznej. Jedni mężczyźni jak ciernik podejmują walkę o odebranie dzieci ich matce. Niezależnie od motywów ubocznych- niechęci do płacenia alimentów, bezpłodności kochanki, zwykłego wygodnictwa czy prawdziwych uczuć do dzieci rządzi nimi (nie zawsze uświadamiana) chęć porachowania się przy wykorzystaniu dzieci z byłą partnerką. Inni mężczyźni jak ten delfin obracają się przeciw własnemu potomstwu, nie troszczą się o jego byt, dążą do pozbawienia go mieszkania, środków do życia, czy wręcz do niesprawiedliwego umieszczenia w zakładzie poprawczym. W obydwu przypadkach dziecko traktowane jest przedmiotowo, jak rzecz, której użytkowanie może być ustalone w drodze umowy, jako środek do celu, którym jest zrobienie krzywdy matce.

Po moim felietonie dotyczącym sytuacji dzieci w rozpadającym się związku dorosłych osób, które deklarując troskę o ich dobro, wykorzystują je w celu wyrównania wzajemnych rachunków zwróciło się do mnie kilku panów z pretensją, że opisuję ich perypetie. Świadczy to nie tylko o powszechności opisywanych zjawisk lecz o wybujałym ego tych panów.
Najprostszy komentarz to:” uderz w stół a nożyce się odezwą”.


© Izabela Brodacka Falzmann
17 marca 2017
źródło publikacji: blog autorski
www.naszeblogi.pl





Ilustracja © brak informacji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2