Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NATO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NATO. Pokaż wszystkie posty

Pośmiertny tryumf Bismarcka

Bundeswehra jest już na Litwie! I stało się to bez jednego wystrzału – nie licząc pewnie korków od szampana lub innych trunków, którymi Prusacy oblewają swój sukces geostrategiczny. Oto bowiem udało im się wykonać kolejny krok na drodze do rewizji XX-wiecznych traktatów – już nie tylko Poczdamu (1945), ale i Wersalu (1919).

Po styczniowych manewrach NATO, które odbyły się na litewskich poligonach, nie wszyscy uczestnicy wrócili do siebie – w bazie w Rukli pozostaje „międzynarodowy batalion”, którego trzon stanowić ma liczący na razie kilkuset żołnierzy kontyngent niemiecki. Rukła, niegdyś wioska w dobrach Kossakowskich, nad Wilią, niespełna 40 km od Kowna, to dziś jedna z głównych baz poligonowych armii litewskiej, z doborowym batalionem „Żelazny Wilk” na czele.

Inwazja na własne życzenie!

„PRZYJEŻDŻACIE 70 LAT ZA PÓŹNO!” – takim hasłem przywitali Amerykanów dowcipni Czesi, kiedy w poprzednim sezonie zmotoryzowana kolumna naszych sojuszników urządzała w Europie Środkowej objazdową „pokazuchę”. Transparent tej samej treści wzniesiony ubiegłego lata w Polsce wywołał agresywne reakcje ze strony niewczesnych entuzjastów zbrojnej obecności obcych wojsk na naszym terytorium. Brak wyczucia ironii dziejowej połączony z kompletnym brakiem wyczucia racji stanu – wygląda na to, że tę fatalną charakterystykę przyjęła dziś większość skołowanych polskich patriotów.

Ich koszary niedaleko szkół, do których chodziłem, kolumny marszowe na szosach poprzedzane przez pojazd z tabliczką „PIŁOT” (sic! – rosyjskie słowo wypisane naszym alfabetem), oficerowie z żonami na zakupach w mieście, a na dworcach grupy świeżych rekrutów o azjatyckich rysach – to były stałe elementy pejzażu mojego dzieciństwa w PRL-u.

Trevuren

Z biegiem lat człowiekowi spłaszcza się skala czasu. Jeszcze niedawno walczył człowiek o uznanie polityki śp.Ronalda Reagana – a tu rosną ludzie, którzy w ogóle nie wiedzą, kim był Reagan! Cóż: rządził, kiedy jeszcze nie było ich na świecie.
Co dopiero ze sprawami mniej ważnymi?

W 2003 roku p.Jerzy Bush Jr. uznał, że jego ojciec – też prezydent Stanów Zjednoczonych – popełnił błąd nie dobijając reżymu śp.Saddama Husseina. 92-letni dziś polityk miał rację: likwidacja reżymu Husseina nie tylko przyniosła śmierć 200.000 ludzi – ale likwidacja Iraku jako lokalnego mocarstwa spowodowała wzmocnienie głównego wroga Stanów Zjednoczonych i Izraela: Iranu. Cóż: młodzi często nie słuchają starszych – i robią głupstwa...

Sojusznik Naszych Sojuszników. Co się dzieje?

Co się dzieje?

        Jeśli Unią Europejską nie kierują idioci – a taką możliwość trzeba zawsze brać pod uwagę, zwłaszcza ostatnio – to po tylu antypolskich krokach podjętych przez jej władze i organy, muszą nastąpić jakieś kroki rozstrzygające. Ponieważ po stronie polskiej nie widać żadnych posunięć, które zabezpieczałyby państwo przed realizowaniem zaprojektowanego scenariusza, to wygląda na to, iż – jak śpiewała Krystyna Prońko w piosence „Moja wielka chwila”: „będzie to, co ma być” („Ludzie sobie poradzą i beze mnie będą żyć, no więc po co się wtrącać; będzie to, co ma być”). Skoro tedy nie ma sposobu, by zatrzymać cios przykładanej właśnie do pnia siekiery, zawsze możemy zastanowić się, dlaczego sprawy przybrały taki właśnie obrót.

Kryzys NATO i Polska między wielkością a niebytem

Sojusz słabnie w oczach, rozsadzany przez sprzeczności interesów oraz kwestionowany w dotychczasowym kształcie zarówno przez seniora (USA), jak i kluczowego wasala (Turcję)

Do katastroficznych wizji przyszłości Unii Europejskiej zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Przyjmujemy je ze względnym spokojem, bo mamy NATO – gwaranta „twardego” bezpieczeństwa. Wobec przeświadczenia, że stoi za nami najpotężniejsza armia w historii świata, poczucie niepewności gospodarczo-politycznej jest problemem drugorzędnym.

Ludożerstwo coraz bliżej / Rozpoczęło się odliczanie

Rozpoczęło się odliczanie

        Zakończył się szczyt NATO w Warszawie, zakończyły się też Światowe Dni Młodzieży, no i zgodnie ze złożoną jeszcze w maju zapowiedzią byłego prezydenta naszego nieszczęśliwego kraju Bronisława Komorowskiego, rozpoczęły się przygotowania do otwarcia „nowych frontów”. Nawiasem mówiąc, ten Bronisław Komorowski albo ma zdolności profetyczne, albo jest wykorzystywany przez swoich protektorów, którzy w 2010 roku wystrugali go z banana na prezydenta do wysyłania tak zwanych balonów próbnych. Pamiętamy przecież, jak to ówczesny marszałek Sejmu Bronisław Komorowski jeszcze w kwietniu 2009 roku zapowiadał, że wszystko się zmieni jak będą wybory, albo prezydent Kaczyński „gdzieś poleci”. Czy wspierały go proroctwa, czy też może oficer prowadzący z WSI powiedział mu, jakie decyzje zapadły w tej sprawie? Na tę drugą możliwość wskazuje okoliczność, że na skutek sprytnie skonstruowanej inicjatywy ustawodawczej prezydenta Kaczyńskiego,„Aneks” do „Raportu o rozwiązaniu Wojskowych Służb Informacyjnych”, nie został opublikowany, tylko stał się rodzajem wyłącznej własności prezydenta.

Niebezpieczny sojusz Chiny-Rosja

W zeszłym tygodniu Stały Trybunał Arbitrażowy w Hadze uznał, że Pekin nie ma historycznych praw do wód Morza Południowochińskiego i swoimi działaniami naruszył suwerenne prawa Filipin, prowadząc w rejonie aktywną działalność gospodarczą. Pekin określa tę decyzję jako farsę. Wyrok trybunału jest niewątpliwie porażką komunistycznych władz Chin i jeszcze bardziej zbliża Pekin do Moskwy.

Spór o Morze Południowochińskie jest dziś uważany za jedno z większych zagrożeń dla bezpieczeństwa regionalnego. W tym rejonie przebiegają ważne szlaki zaopatrzeniowe i trasy flot morskich, a także znajdują się złoża ropy naftowej, gazu ziemnego, bogate łowiska ryb i obfite ilości guana – naturalnego ptasiego nawozu. Prawa do strategicznych terenów na Morzu Południowochińskim rości sobie wiele okolicznych państw.

Żebyśmy się wzajemnie pozabijali...

        No to doczekaliśmy się! Wreszcie Warszawa została „stolicą świata” - a w każdym razie taki komentarz usłyszałem z telebimu ustawionego na Skwerze Kościuszki w Gdyni, dokąd akurat pojechałem w interesach. Jakiś pan nie mógł się nacieszyć tym radosnym faktem; Warszawa jest stolicą świata! A dlaczego? To chyba jasne! Dlatego, że naszą stolicę odwiedził prezydent Obama, Nasz Najważniejszy Sojusznik, w otoczeniu 300-osobowej świty.
Tak samo musiał czuć się horodniczy z komedii Gogola, kiedy do jego miasteczka przybył rewizor iz Pietierburga.

Putin liczony, Michnik na deskach

No i jesteśmy już po warszawskim szczycie NATO. Wszystkim pożytecznym idiotom, a także tym bardziej lub mniej zakamuflowanym pomagierom Putina, którzy robili wszystko by szczyt się nie odbył lub został przeniesiony do innej stolicy nie udało się storpedować dyplomatycznych zabiegów zmierzających do zwiększenie naszego bezpieczeństwa. Są i po prawej stronie sceny politycznej ludzie, którzy sprzeciwiają się obecności na naszym terytorium żołnierzy amerykańskich i tworzeniu stałych baz NATO w Polsce. Powiem szczerze, że i dla mnie nie jest to komfortowa sytuacja, ale z jednego powodu. Żałuje, że mój kraj, a w szczególności polska armia nie jest na tyle silna, aby samodzielnie zagwarantować nam bezpieczeństwo, ani nie ma takiej siły odstraszania, żeby chociaż zmusić potencjalnego agresora to rozważenia na poważnie zysków i strat ewentualnej agresji na Polskę.

Stalinowi dzięki!

Nie da się ukryć, że w ramach nowej polityki historycznej (polityka historyczna, to elegancka nazwa zakłamywania historii), w kołach rządowych formułowane są coraz śmielsze tezy. Oto Jarosław Sellin wymyślił sobie, co zrobić, by i wilk był syty i owca cała. Chodzi o to, że Nasz Najważniejszy Sojusznik, którego muskuły prężymy złowrogiemu Putinowi pod nosem, przykazał surowo, by Polska poświęciła wszystko dla Ukrainy, która na tym etapie stanowi jego najukochańszą duszeńkę. Świadczy o tym nie tylko zielone światło, jakie dla przewrotu politycznego w tym kraju zapalił w roku 2013 prezydent Obama, ale również – liczba amerykańskich agentów w tamtejszych władzach. Na przykład Natalia Jaresko, piastująca w rządzie premiera Arszenika Jaceniuka stanowisko ministra finansów, była pracownicą Departamentu Stanu w Waszyngtonie, a ukraińskie obywatelstwo dostała dopiero w roku 2014, jednocześnie z objęciem stanowiska ministra. Cóż dopiero taki Michał Saakaszwili, co to w swoim czasie przeprowadził w Gruzji „rewolucje róż”

Obama się pożalił, bo nie zrobiono mu „łaski” w Polsce

Każdy prezydent USA w polityce zagranicznej realizuje dwa cele, jednym jest interes USA, drugim interes partii reprezentowanej przez prezydenta. Tym dwóm celom podporządkowane jest wszystko, a cała reszta stanowi tanią podnietę dla mentalnych niewolników z prowincji. Na pytanie dlaczego Obama mówił o Trybunale Konstytucyjnym odpowiedź została udzielona w pierwszym zdaniu felietonu. Doprecyzuję tylko, że w tym konkretnym przypadku chodziło przede wszystkim o interes partyjny, któremu został podporządkowany interes USA. Mamy szczyt kampanii prezydenckiej i walkę pomiędzy poprawną politycznie lewaczką Clinton, a prawicowym ekscentrykiem Trumpem. Ostatnią rzeczą, której Obama i Demokraci potrzebują, to pokazanie na szczycie NATO prawicowej władzy w Polsce, jako realnej reformatorskiej siły. Wytyczne dla Baracka były proste – masz zrobić kampanię Hillary i utrzymać interesy naszych sponsorów. Obamę i Demokratów tyle obchodzi polski TK, co Słoweński Sąd Administracyjny, tutaj chodzi o interesy! Jakie?

Przegrana wojna – (1) Diagnoza


“Jesteśmy w stanie wojny,
a przegrywamy ją dlatego,
bo nie chcemy zdać sobie sprawy,
że ją toczymy”

– Ronald Reagan
Żadne gwarancje NATO nie zapewnią nam bezpieczeństwa, jeśli sami nie usuniemy zagrożeń wewnętrznych i nie uwolnimy się od obcych wpływów. Obecność około tysiąca żołnierzy „batalionowej grupy bojowej”, będzie z pewnością ważnym uzupełnieniem architektury naszego bezpieczeństwa, ale w żaden sposób nie chroni nas przed niebezpieczeństwem związanym z wojną informacyjną i hybrydową. Nie oczekujmy również, że pobyt amerykańskich żołnierzy wpłynie na zmniejszenie aktywności obcej agentury lub oddali groźbę antypolskich działań politycznej agentury wpływu.

„Piłsudski Europy” groźnie kiwa palcem w bucie

Ach, tyle się ostatnio wydarzyło wydarzeń, że nie wiadomo, od czego zacząć. Bo to i piłkarze strzelają gole – w czym judeochrześcijański portal „Fronda” dopatruje się interwencji św. Huberta, do którego skierował kolejny „szturm modlitewny” - i „Angielczyków rzesza blada” nieznaczną większością głosów opowiedziała się za wyjściem Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej, na co natychmiast zareagował niemiecki minister spraw zagranicznych Walter Steinmeier, zwołując na spotkanie do Berlina „wielką szóstkę” ojców-założycieli Unii Europejskiej. Zacznijmy tedy od końca, to znaczy – od berlińskiego spotkania, zwołanego pod hasłem: „nie oddamy Europy!”. Najwyraźniej Niemcy uważają, że Europa już do nich należy i nie słychać było, by ktokolwiek z „wielkiej szóstki” im tego prawa zaprzeczał. Ojcowie-założyciele musieli chyba tylko nieco mitygować irytację ministra Steinmeiera, bo w komunikacie końcowym znalazły się sformułowania o „elastyczności” w traktowaniu krajów członkowskich, które nie wykazują dostatecznego entuzjazmu do „pogłębiania integracji”.

Dziękujemy za prawdę Generale Hodges!

Lt. Gen. Ben Hodges dowódca wojsk lądowych USA w Europie powiedział prawdę na temat niemożliwości przeprowadzenia skutecznej obrony państw bałtyckich przez NATO przed Rosją. Pan Generał w swojej wypowiedzi, podał nawet czas – ilość godzin, po których stolice tych państw byłyby zdobyte przez Wojska Federacji Rosyjskiej. Nie ma w tym niczego nadzwyczajnego, ponieważ takie wypowiedzi są słyszane od wielu analityków od dłuższego czasu, w zasadzie od zawsze, od samego początku tego wielkiego błędu, jakim było przyjęcie tych państw do NATO.

Pan Generał w ten sposób podsumował ćwiczenia „Anakonda”, zwracając uwagę na problemy logistyczne i komunikacyjne, w tym w kwestii szczególnie ważnej – tajnej łączności. Jeżeli tak wysoki rangą wojskowy stwierdza, że nie bylibyśmy w stanie, jako NATO w ogóle zdążyć przyjść z pomocą tym krajom, to znaczy, że gwarancje NATO były i są nie tylko papierowo-fikcyjne, ale prawdopodobnie nawet nie są warte papieru, na jakim zostały napisane.

Neutralność czy naiwność? (Polemika z Grzegorzem Braunem)

Przyznam szczerze, że zdumiał mnie artykuł Grzegorza Brauna opublikowany w tygodniku „Polska Niepodległa”, w którym zaapelował on do polskich władz o jak najszybsze zadeklarowanie na forum międzynarodowym neutralności naszego państwa. Przytoczę fragment tego testu zatytułowanego, „Potrzebna jest deklaracja neutralności. Co daje wzmacnianie wschodniej flanki NATO?”:
„W nadchodzącej wojnie, której skala i skutki będą z pewnością nie mniejsze od dwóch wojen światowych poprzedniego stulecia, Polska powinna za wszelką cenę zachować zbrojną neutralność. Winna ją zatem jak najspieszniej zadeklarować. Pilna jest potrzeba złożenia przez Warszawę deklaracji pokojowych intencji: o braku jakichkolwiek roszczeń, pretensji, zaszłości, które miałyby być rozwiązywane na drodze innej niż dyplomatyczna – z oczekiwaniem wzajemności ze strony naszych najbliższych sąsiadów i z wezwaniem całej wspólnoty międzynarodowej do respektowania suwerenności narodu polskiego na własnym terytorium. Obowiązek podjęcia takich stanowczych kroków oraz odpowiedzialność za ewentualne zaniechanie spada na najwyższe władze państwowe”.

Lider (nie)bezpieczeństwa

Bycie „liderem rankingu zaufania” to w III RP mocno wątpliwy zaszczyt. Doskonale pamiętamy, że poprzedni lokator Belwederu przez cztery lata wiódł prym wśród polityków obdarzonych największym zaufaniem publicznym, wygrywał we wszelkich rankingach, a nawet zdobywał sympatię rzeszy wyborców PiS. Wówczas ta „norma sondażowa” była trafnie odbierana jako projekcja ordynarnej propagandy i traktowana z należytą nieufnością. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wierzył w wytwory tzw. sondażowni i mogły one poruszać jedynie ludzi o mocno ograniczonych horyzontach.
Ponieważ nie uzyskamy odpowiedzi na tendencyjne pytanie – co w języku układu III RP oznacza postawienie prezydenta Dudy na czele tego samego rankingu, nie będę zamęczał czytelników dywagacjami na ten temat. Takiego „przywileju” nigdy nie dostąpił prezydent Lech Kaczyński, ale nie jestem zaskoczony, że udzielono go Andrzejowi Dudzie. Cieszyłbym się nawet, gdyby tylko ta cecha przypominała o pewnych podobieństwach obecnej prezydentury do kadencji B. Komorowskiego.

Szwecja przystępuje do wojny!

Dzień 25 maja 2016 roku był ostatnim dniem pokoju w Europie.
Był to bardzo smutny dzień dla Europy, kończący pewien okres w historii ostatnich 80 lat od II wojny Światowej. W dniu 25 maja 2016 roku szwedzki Parlament Riksdag podjął decyzję, że Szwecja nie będzie już dalej państwem neutralnym.
Riksdag zezwolił wojskom NATO na agresywne ćwiczenia w czasie pokoju na terenie Szwecji. Ponadto Rząd Szwedzki może pozwolić wojskom NATO na inwazję na Szwecję w razie wystąpienia konfliktu i prowokacji ze strony Rosji.

Szczyt NATO – pod dyktatem Rosji?

„NATO nie wybuduje w Polsce stałych baz” - oświadczyli podczas konferencji GLOBSEC niemiecka minister obrony Ursula von der Leyen i zastępca sekretarza obrony USA ds polityki europejskiej i NATO, James Townsend.

Była to odpowiedź na apel szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego, który podczas tej samej konferencji oznajmił, że oczekuje "obecności, obecności i jeszcze raz obecności" wojsk Sojuszu jako "symbolu gotowości do obrony wschodniej flanki NATO”.

W przededniu ofensywy „ruskiej siły”

Gdyby potencjał armii Putina oceniać na podstawie prognoz i analiz ukazujących się w tzw. wolnych mediach, świat winien stać na granicy atomowej zagłady, w Kijowie powiewałaby rosyjska flaga, a po naszych drogach jeździły ruskie czołgi.
Od dnia napaści Rosjan na Ukrainę, jesteśmy nieustannie straszeni potęgą wschodniego imperium lub epatowani rzekomą sprawnością wojsk Federacji Rosyjskiej. I choć teoretycznym symulacjom „wojen trzydniowych” nie towarzyszą konkrety, zaś potencjał armii Putina został zweryfikowany podczas napaści na Gruzję, Ukrainę i Syrię, panuje przeświadczenie o nadzwyczajnej mocy tej armii i jej zdolnościach bojowych.

Uważaj na siebie Europo!

III Wojna światowa zniszczy Europę po raz trzeci.
W okresie tylko stu lat.

Waszyngton zwariował na punkcie wojny z Rosją. To zasadnicza część planu PNAC (Plan for a New American Century - Plan Nowego Amerykańskiego Stulecia), przejęcia władzy nad światem.
Po Rosji i Chinach pójdzie reszta. Taki jest Plan. Chiny są już uzależnione, powiadają. Nieważne, że Rosja i Chiny zawarły niedawno pakt, ścisły sojusz wojskowo - finansowy , który sprawia, że będzie to prawie niemożliwe do wykonania.
Chyba - i tu jest sedno sprawy - że Waszyngton inicjując wojny nuklearne zniszczy planetę, w tym procesie samego siebie - ale przede wszystkim zniszczy Europę.
Spośród 28 państw członkowskich NATO, 26 znajduje się w Europie, z czego 12 w Europie Wschodniej stanowią kraje, które kiedyś były częścią, lub "w zależności" byłego Związku Sowieckiego. I teraz stały się krajami i częścią NATO , mimo obietnic Waszyngtonu w chwili upadku muru berlińskiego, że nie będzie rozszerzania NATO na wschód.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2