Teraz cały mainstream, bez względu na wewnętrzne różnice, będzie musiał się napinać, żeby pokonać jednego „populistę” czy antyestablishmentowe ugrupowanie, i to bez gwarancji sukcesu. Narody, społeczeństwa – dotąd pogardliwie spychane na margines – odzyskują głos i oby to właśnie one (nareszcie!) zadecydowały o przyszłości Europy.
Psychoza elit
Z rozbawieniem patrzyłem na euforię medialną po porażce Norberta Hofera (Austriacka Partia Wolności – FPÖ) w powtórzonej (i przełożonej) drugiej turze wyborów prezydenckich w Austrii.








