UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Ponad dwieście pytań (XVIII)

do p. prezydenta A. Dudy i p. premier B. Szydło oraz do władz PiS-u


POPRZEDNIA CZĘŚĆ ☞ TUTAJ

PiS szczeka, a nie gryzie (IV)


PiS zbyt miękki wobec awanturników


Mamy kolejny przykład niedopuszczalnej miękkości władz PiS-u. Prowodyr grupki zwącej się „Obywatelami RP”, niejaki Paweł Kacprzyk, zapowiedział, że 10 grudnia będą zakłócać kolejną miesięcznicę, doprowadzą do przepychanek, „zajmą Krzyż”, etc. Do zapowiedzianych przepychanek doszło, choć lewackim awanturnikom nie udało się zablokować patriotycznej manifestacji. Prezesa Jarosława Kaczyńskiego oskarża się o rzekome ciągotki dyktatorskie, podczas gdy w rzeczywistości obserwujemy niezrozumiałą miękkość wobec osób zapowiadających łamanie prawa. Dobrze, że 10 grudnia wieczorem prezes Kaczyński ostro potępił awanturników z kręgu „Obywateli RP”. Pytam jednak kiedy za słowami pójdą czyny?. (Pytanie 255)
Całą grupkę osób próbujących zablokować manifestację patriotyczną powinno było się zwinąć do aresztu i ukarać surowymi grzywnami na czele z ich prowodyrem Kasprzakiem. A także ujawnić ich nazwiska - być może jest wśród nich wiele dzieci ubeków lub innych „czerwonych dynastii”. A poza tym ciągle nie rozumiem, dlaczego władze RP nie naśladują Węgier i nie wprowadziły ustawy medialnej, karzącej milionowymi grzywnami za publiczne oszczerstwa (np .porównywanie obecnych władz RP do władz stanu wojennego). Uderzyć „alimenciarza” Kijowskiego et consortes po kieszeni, to może coś zrozumieją!


Spartaczona manifestacja


Od wielu miesięcy nawoływałem na tym blogu, by PiS nie oddawał ulicy KOD-owi i organizował jak najszersze manifestacje patriotyczne. Tym mocniej więc ucieszyłem się z zapowiedzi manifestacji PiS- u w dniu 13 grudnia. Było to tym ważniejsze, że różne siły lewackiej i lemingowej opozycji, od Platformy, Nowoczesnej, KOLD-u po SLD zapowiedziały wielką manifestację antyrządową na 13 grudnia. Siły antyrządowe podjęły gruntowne przygotowania i ich manifestacja objęła parę dziesiątków tysięcy osób i była bez porównania większa od kilku tysięcznej manifestacji PiS-u. Było w tym coś ze złego symbolu - akurat w dniu 13 grudnia znacznie mniej osób manifestowało po stronie Dobrej Zmiany niż po stronie lewackiej opozycji. Skąd takie fiasko? Otóż stało się tak dlatego, że PiS kolejny raz zachował się jak Zosia Samosia. Zamiast zwrócić się z apelem o udział w manifestacji wszystkich sił patriotycznych, od środowisk radiomaryjnych po Prawicę Rzeczypospolitej, kukizowców i narodowców, ograniczył się tylko do własnej partii. Przez to ograniczenie zmarnowano wysiłek niektórych członków PiS-u, którzy przejechali kilkaset kilometrów, by uczestniczyć w manifestacji. Jak komentował na bieżąco w rozmowie ze mną red. Wojciech Reszczyński - " to była manifestacja prorządowa , a nie propolska". Ogromnie zaangażowana w sprawy PiS-u pani Barbara Fedyszak- Radziejowska pisała kilka lat temu w "Arcanach", że w "najbliższym otoczeniu Kaczyńskiego jest "kret". Czy to ten "kret" jest odpowiedzialny za spartaczenie manifestacji PiS-u w dniu 13 grudnia. Wiceprezes PiS - Joachim .Brudziński szereg razy apelował już o szersze otwarcie PiS-u na inne środowiska patriotyczne. Bezskutecznie. Jakże to jest odmienne od polityki Fideszu na 10 - milionowych Węgrzech, gdzie w manifestacjach patriotycznych potrafią zgromadzić 400 tysięcy osób, nie ograniczając się sekciarsko tylko do własnej partii. I znów kolejny raz stawiane pytanie - Czy 11 listopada PiS będzie nadal uciekał do Krakowa, zamiast współtworzyć wielką manifestację patriotyczną w Warszawie?

A szkodnik Waszczykowski dalej hula


Ilość głupot popełnianych przez ministra W. Waszczykowskiego przekracza wszelką wyobraźnię. Pisałem już o bezmyślnej nominacji ambasadora w Kijowie Jana Piekło, wybielacza banderowców, oraz przeciwnika kresowiaków i filmu „Wołyń”. Kolejnym nonsensem okazało się mianowanie w dniu 30 września 2016 r. Amerykanina Roberta Greya wiceministrem spraw zagranicznych. Greyowi powierzono odpowiedzialność za dyplomację ekonomiczną oraz politykę amerykańską i azjatycką. Nominacja ta wywołała wiele krytyk, zwłaszcza dlatego, że w stosunkach gospodarczych Polski z USA są sprawy trudne i kontrowersyjne, takie jak umowa UE z USA -TTIP. Wiele osób uznało, że mianowanie Greya polskim wiceministrem spraw zagranicznych przypomina praktyki kolonialne czy sytuację na Ukrainie. Niektórzy widzieli w tym fakcie kolejny, szczególnie wymowny dowód proamerykańskiej służalczości Waszczykowskiego. Minęło zaledwie dwa miesiące, gdy niefortunnego nowego ministra Greya odwołano przy bardzo mętnych wyjaśnieniach polskiego MSZ. W komunikacie MSZ stwierdzono, że odwołanie Greya nastąpiło „w związku z nową koncepcją pracy w kierownictwie MSZ”. „Gazeta Wyborcza” podała, że odwołano Greya dlatego, iż zataił fakt współpracy ze służbami USA, mimo, że był o to pytany. Inni twierdzą, że chodzi o niedopuszczalne wydanie 24 mln zł dla spółki wiceministra Greya. (Por. np. DP,TON : Miliony od rządu dla firmy z bloku, "Fakt" 3 grudnia 2016 r,) A teraz kolejne pytanie (nr 256) - kto poza ministrem W. Waszczykowskim ponosi odpowiedzialność za tak ochocze zatrudnienie niedostatecznie sprawdzonego cudzoziemca na bardzo odpowiedzialnym stanowisku w resorcie spraw zagranicznych?

Inny nonsens Waszczykowskiego, to sprawa Matthew Tyrmanda. Ten przybyły z USA syn legendarnego nonkonformistycznego polskiego intelektualisty żydowskiego pochodzenia Leopolda Tyrmanda znany jest jako wielki obrońca Polski wobec ataków z zewnątrz i na wewnątrz. Nikogo nie zdziwiło więc powierzenie mu w MSZ doradztwa medialnego. Zaszokowało natomiast to, co nastąpiło później. Po bardzo ostrym zaatakowaniu przez Tyrmanda w prasie żony Radosława Sikorskiego Anny Applebaum „Gazeta Wyborcza” oskarżyła tego publicystę żydowskiego pochodzenia o rzekomy „antysemityzm”. Waszczykowski zachował się zaś w tej sprawie jak ciężki idiota - ugiął się wobec oskarżeń „Wyborczej” i pozbawił Tyrmanda doradztwa w MSZ. Sam M. Tyrmand komentował: „Poraża mnie, że MSZ błyskawicznie dało broń do ręki tym, którzy równocześnie uważają, iż Kaczyński to dyktator, Macierewicz ma pod poduszką „Protokoły mędrców Syjonu” (...)” (Por. wywiad Marcina Makowskiego z M. Tyrmandem: Złamałem tabu,” Do Rzeczy” 10 października 2016 r.).

Ukłony wobec Ukrainy


Szczególnie fatalna w skutkach jest Waszczykowskiego polityka ciągłych ustępstw wobec Ukrainy, wynikająca głównie z amerykańskich uzależnień naszego ministra spraw zagranicznych. Przypomnijmy, że służalczy wobec USA Waszczykowski jako pierwszy z polskich polityków wyraził swe poparcie dla tak niebezpiecznej dla nas inicjatywy gospodarczej - TTIP. Wyraźnie liczy się również z amerykańskimi wpływami lobby żydowskiego (nieprzypadkowe tak długie trzymanie na placówce w Waszyngtonie takiego szkodnika jak Ryszard Schnepf). Wpływowe amerykańskie środowiska polityczne, głównie związane z lobby żydowskim bardzo mocno popierają Ukrainę przede wszystkim z jednego powodu - bardzo dużego wpływu polityków i oligarchów pochodzenia żydowskiego na politykę ukraińską, Wśród znanych osób pochodzenia żydowskiego jest m.in. prezydent Petru Poroszenko {Walcman}, premier Wołodymyr Hrojsman i wielka część oligarchów na czele z Igorem Kołomyjskim. Ciekawą rzeczą jest fakt, że wielka część Żydów ukraińskich, w tym sam Poroszenko, skłonna jest przymykać oczy na sprawy udziału tysięcy Ukraińców z UPA w mordowaniu Żydów, tylko ze względu na swe obecne wielkie wpływy na Ukrainie. Sam Waszczykowski odgrywa niebywale dużą rolę, w nadawaniu polskiej polityce wobec Ukrainy bezkrytycznego kształtu, Niedawno bardzo mocno napiętnował tę politykę czołowy polityk Prawicy Rzeczpospolitej, jej wiceprezes Marian Piłka w tekście: Kicz pojednania („Warszawska Gazeta” z 18 listopada 2016 r.). Pisał tam m.in.: „Uchwalona ostatnio przez Sejm wspólnie z parlamentem ukraińskim deklaracja „pamięci i sprawiedliwości” prawdopodobnie miała „naprawić” relacje polsko-ukraińskie, uznane za nadwyrężone lipcową ustawą Sejmu w sprawie uczczenia ludobójstwa ludności polskiej na ziemiach wschodnich drugiej Rzeczpospolitej (...) i ukazaniem się filmu „Wołyń” (...) ta deklaracja wpisuje się w proces zapominania o ludobójstwie ludności polskiej na Wołyniu i w innych województwach wschodnich RP oraz stara się budować wzajemne relacje na zamazywaniu historii i odpowiedzialności za zbrodnie (...) Ostatnia deklaracja Sejmu jest tylko potwierdzeniem bezmyślności polityki wschodniej rządowej Warszawy i jej tchórzostwa”.

Waszczykowski „wyróżnia się” szczególną gadatliwością, bajdurzeniami o cyklistach, wegetarianach i feministkach. Odsłania w ten sposób najlepiej stan swojego umysłu. To jest to, do czego tak zachęcał car Piotr I (dla Rosjan Wielki),nakazując swym bojarom, by mówili „od siebie”, a nie czytali z kartki. Car tłumaczył to słowami: ”Cztob głupost widna była!”

„Mięczak”- wicepremier Piotr Gliński i jego skandaliczne przeprosiny Komorowskiej i Rzeplińskiej


Uważam wicepremiera oraz ministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego za jednego z najsłabszych ministrów obecnej ekipy rządzącej. Wykazał niebywałą wręcz pasywność wobec środowisk III RFP dominujących w sferze kultury i faktycznie ją niszczących. W dalszym wpisie do blogu spróbuję dać mój subiektywny bilans dokonań ministrów z rządu p. premier B.Szydło. Już pierwsze przymiarki dają mi przy Glińskim zasłużone 2 plus, niewiele lepiej od najgorszego ministra Waszczykowskiego - (cała pała -1). Groński był wyraźnym niewypałem już jako projektowany „premier techniczny” - w przeciwieństwie do późniejszego wyboru J. Kaczyńskiego- premier B.Szydło.Gliński zaczynał od związków z lewacką partią Zielonych. z W 1997 r. Gliński kandydował do Sejmu z osławionej Unii Wolności i publicznie akcentował poparcie dla głoszonych przez nią „wartości”. W latach 1998-2000 był członkiem tej tak niszczącej dla Polski partii Geremka i Balcerowicza. Jest powiązany z „Salonem” poprzez brata - reżysera filmowego Roberta Glińskiego i żonę, członkinię Rady Fundacji „Stocznia”. Na początku swego zarządzania resortem kultury Gliński dał się podpuścić i skrytykował skrytykował prowokacyjny rzekomy pomysł porno premiery w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Spotkała go za to straszna reprymenda ze strony swego brata - reżysera Roberta Glińskiego, który nawymyślał mu od idiotów, mówiąc 3 marca 2016 r. dosłownie „Mój brat to idiota i naiwniak”. Podziałało .O ile wiem, minister nie odpowiedział na obelgi brata. Jak dotąd Gliński dał się poznać głównie skandaliczną napaścią na publiczne "Wiadomości" na początku listopada 2016 r. Określił je jako "dom wariatów" i zażądał, by przeprosiły za atak na córkę Komorowskiego i Rzeplińskiego w związku z ich udziałem w radach bogatych fundacji. Powodem do wściekłego ataku ze strony Glińskiego był fakt, że jego żona zasiada w radzie jednej z fundacji razem z Rzeplińską i poczuła się dotkniętą zarzutami pod adresem fundacji. Nota bene Gliński "przyciśnięty do muru oświadczył, że prawdą jest, iż fundacji, w której zasiadała jego zona, przyznał dotację w wysokości 50 tys. złotych." (Cyt. za: Ewa Kurek: Minister Piotr Gliński, czyli nepotyzm, profesorska buta i zwykła nieznajomość rzeczy" ("Warszawska Gazeta" z 2 grudnia 2016 r.)

Wicepremier P. Gliński -pantoflarzem?


Być może jest on pantoflarzem wobec dużo o młodszej od niego żony, członkini Rady Fundacji która nakazała mu, aby potępić dziennikarzy, krytykujących fundacje. Niedawno Gliński zwierzył się : "Jak Wałęsa boję się tylko Boga żony". Zuzanna Dąbrowska komentowała atak Glińskiego na dziennikarzy "Wiadomości" na łamach "Rzeczpospolitej": "Koledzy w kuluarach sejmowych tłumaczyli, że wszystko wynika ze strachu przed żoną. - To jasne, że przez miesiąc wysłuchiwał w domu narzekań na TVP i w końcu musiał coś zrobić - przekonuje "Rzeczpospolitą" jeden z posłów. I ironicznie dodaje: Jak się ma o 20 lat młodszą małżonkę, to trzeba się jej słuchać".(Cyt. za : Z. Dąbrowska: Polityk, który stracił nerwy, "Rzeczpospolita" z 30 listopada 2016 r.) .- W "Newsweek"-u z 5 listopada 2016 r. pisano, powołując się na wieloletniego współpracownika Koźlickiej-Glińskiej: "Dla wszystkich osób z naszego kręgu było jasne. że Renata nie ma ,konserwatywnych poglądów. Zresztą sama deklarowała się jako osoba niewierząca".

Atak Glińskiego na telewizyjne „Wiadomości” był czymś niewyobrażalnie głupim i nieodpowiedzialnym. Wicepremier, gwałtownie atakujący publiczną telewizję dostarczył świetnej amunicji wrogom z opozycji. Natychmiast też Gliński zyskał gorące pochwały ze strony Niesiołowskiego, Frasyniuka, Kopacz, Środy, dziennikarzy „Wyborczej”, etc. Brutalna ”cenzorska” napaść Glińskiego na „Wiadomości telewizyjne powinna spotkać się z natychmiastową bardzo krytyczną ripostą ze strony czołowych patriotycznych dziennikarzy: P. Lisickiego, J i M. Karnowskich, M. Pawlickiego, R. M. Ziemkiewicza i in. Dlaczego tego nie zrobili?

Koszty rocznej, tak szkodliwej pasywności P. Glińskiego


Haniebną, histeryczną napaść Glińskiego na telewizyjne „Wiadomości” poprzedził okres jego rocznej skrajnej pasywności i indolencji na czele Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Przez ten rok Gliński nie zrobił prawie nic dla podważenia bezapelacyjnej dominacji lemingów i lewaków w różnych strukturach w sferze kultury. Przytoczmy fakty. Jedną z najszkodliwszych dla polskiej kultury spraw była obsada kierownictwa Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Przez lata kierowała nim wyraźnie wroga tradycyjnemu spojrzeniu na polskość i patriotyzm Agnieszka Odorowicz, niegdyś ogromnie faworyzowana przez SLD-owskiego ministra kultury Waldemara Dąbrowskiego. To ona popierała kręcenie filmu-paszkwilu na Westerplatte i osławionego antypolskiego „Pokłosia”, a zarazem blokowała przyznawanie pieniędzy na filmy o „żołnierzach wyklętych” (casus „Historii Roja” Jerzego Zalewskiego), Następczynią Odorowicz na czele Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej jest jej przyjaciółka, bardzo podobnych opcji, Magdalena Sroka, przez lata jako wiceprezydent Krakowa zastępca lewicowego prezydenta Jacka Majchrowskiego. .Zdaniem Witolda Gadowskiego: „Jedyne wyjście to rozwiązać PISF jako instytucję przyznającą fundusze tylko „swoim”, a powołać poważną instytucję realnie wspierającą sztukę filmową. PISF nie spełnia dziś tej roli, jest pompą pompującą pieniądze do środowisk salonu”. (Por. W.Gadowski : Nowy dyrektor PISF ma skrajne lewackie poglądy i zero kompetencji", "wPolityce.pl,8 sierpnia 2016).

Pytanie 267: Dlaczego minister Gliński nie zrobił nic dla zrealizowania prawdziwie sensownej propozycji Gadowskiego, tj. rozwiązania PISF i powołania instytucji z nowym kierownictwem? Pytanie 270:* Dlaczego minister Gliński nie zrobił nic dla zmiany składu jury festiwalu filmowego w Gdyni, sponsorowanego przez państwowe firmy, a jednak opanowanego przez lemingów. To ten skład zadecydował o nie przyznaniu żadnej liczącej się nagrody filmowi „Wołyń”, który nawet w „Wyborczej” uznano za „wielki film”. To ten skład jury nie dopuścił w ogóle do festiwalu w Gdyni filmu J. Zalewskiego „Historia Roja”. Gliński skrytykował za to jury. Było to jednak tylko jak spóźnione bezsilne pogrożenie szefowi jury festiwalu palcem w bucie.

Skrajną bierność i faktyczny brak Dobrej Zmiany w sferze kultury bezlitośnie podsumował znakomity patriotyczny pisarz, publicysta i krytyk literacki Bohdan Urbankowski w niedawnym wywiadzie dla czasopisma „WPiS” z 22 października 2016 r., mówiąc m.in.: „Nie ma gazety rządowej, nie ma choćby tygodnika kulturalnego, który prezentowałby polską rację stanu. Miesięcznik „Zeszyty Literackie” (ok.7 tys. nakładu, finansowany przez Fundację Agory - J,R.N.) dzierży pani Toruńczyk, od kilkudziesięciu lat związana z Michnikiem, zaś organ „Poezja dzisiaj” jest własnością wieloletniego konsultanta MSW Nawrockiego, etatowym jurorem konkursów jest inny tewuulec Żuliński. Rząd ma prawo i obowiązek przywrócić nagrody państwowe, Polską Akademię Literatury, teatry narodowe, które będą takimi nie tylko z nazwy. Rząd tymczasem martwi się, czy 100 tys. dla p. Jandy nie będzie za mało. Czy się ona aby nie obrazi. Jeśli ona stawia na prywatną działalność, rząd nie powinien jej dotować. Dobra prywatna scena utrzyma się, zła upadnie., No, chyba, że rząd ją podreperuje. Wtedy ta pani nabluzga na rząd, dzięki temu podreperuje ją opozycja, a w to miejsce upadnie dobry teatr (...) Władza chce się każdemu podobać”. (Cyt. za rozmową Iwony Galińskiej z pisarzem Bohdanem Urbankowskim: „Potępia się ideologię narodową w imię europejskości ,jak przedtem w imię internacjonalizmu”, „WPiS” z 22 października 2016 r.).

Gliński marzył o odsunięciu premier B. Szydło


Mam nadzieję, że premier B. Szydło w stosunkowo szybkim czasie uwolni się od Glińskiego w rządzie .Glińskiemu już teraz towarzyszy ogromna pycha przed upadkiem. "Mięczak" Gliński ma wielką żądzę władzy. Kamila Baranowska pisała na łamach „Do Rzeczy”: „Jeszcze rok temu, tuż po objęciu przez PiS władzy, nie ustawały komentarze, że Beata Szydło jest premierem tymczasowym i że na jej miejsce docelowo typowany jest właśnie prof. Gliński. On sam był też o tym przekonany, co - jak relacjonują nam członkowie rządu - okazywał premier Szydło przy każdej okazji”.(Por. K. Baranowska: Premier Gliński i fundacje, "Do Rzeczy" 5 grudnia 2016 r.) Gorzej było z konkretnymi działaniami pyszałkowatego Glińskiego w powierzonym mu resorcie kultury. Znów odwołam się tu do tekstu K. Baranowskiej: "Istotnym momentem było (...) lutowe podsumowanie 100 dni rządu. Wszyscy ministrowie prześcigali się w liczbach, ile kto przygotował projektów, co zrobił itd. Okazało się, że w resorcie kultury wydarzyło się niewiele", (Podkr.- J.R.N.), Spełzły na niczym nadzieje Glińskiego na zdobycie kierownictwa łódzkich struktur PiS-u. Miesiąc temu szefostwo tych struktur zdobyła Joanna Kopcińska. Red. Baranowska komentowała: "Gliński w wyborach otwierał listę łódzką, to był jego okręg i nawet zaangażował się w prace na rzecz miasta. Liczył, że to on będzie w Łodzi rozdawał karty. Tymczasem Kopcińska to osoba od Brudzińskiego. Symptomatyczne, że poseł, który jest wicepremierem rządu, w partyjnej strukturze nie zostaje nawet szefem okręgu - zauważa jeden z posłów PiS". (Por. tamże).
Ostatnio wicepremier Gliński popełnił kolejna bzdurę. Po ataku "Wyborczej" na znakomitą księgarnię patriotyczną WE. Podgórskiego za rzekome antysemickie spotkanie wycofał dotację swego biura dla tej księgarni i oskarżył red .Mariana Miszalskiego o rzekomy "antysemityzm" .Powinien go jak najszybciej przeprosić!

A już zdawało się, że ”Wyborcza” goni resztkami sił i funduszy.
Ależ skądże! Jej naciskom ulegają kolejni ministrowie rządu B.Szydło.
Najpierw Waszczykowski, a teraz Gliński.
Wstyd, panowie, wstyd...


© Jerzy Robert Nowak
14 grudnia 2016
źródło publikacji:
www.jerzyrnowak.blogspot.com




Sto kilkadziesiąt pytań (I)
Sto kilkadziesiąt pytań (II)
Sto kilkadziesiąt pytań (III)
Sto kilkadziesiąt pytań (IV)
Sto kilkadziesiąt pytań (V)
Folwark prezesa J. Kurskiego (P.S. / Nota)
Sto kilkadziesiąt pytań (VI)
Sto kilkadziesiąt pytań (VII)
Sto kilkadziesiąt pytań (VIII)
Sto kilkadziesiąt pytań (IX)
Ponad dwieście pytań (X)
Ponad dwieście pytań (XI)
Ponad dwieście pytań (XII)
Ponad dwieście pytań (XIII)
Ponad dwieście pytań (XIV)
Ponad dwieście pytań (XV)
Ponad dwieście pytań (XVI)
☞ Ponad dwieście pytań (XVII)
Ponad dwieście pytań (XVIII)**
Ponad dwieście pytań (XIX)**
Ponad dwieście pytań (XX)**
Ponad dwieście pytań (XXI)**
Ponad dwieście pytań (XXII)

** Oryginalnie artykuły te były mylnie ponumerowane przez Autora, co zostało naprawione od rzeczywistego nr.22 (XXII)




Ilustracja © brak informacji / MSZ.gov.pl

* pisownia i numeracja pytań Autora; tekst prawdopodobnie pisany i edytowany w różnym czasie, stąd niekonsekwencje w numeracji pytań
** prawdopodobnie pomyłka Autora; w rzeczywistości jest to część 18 (XVIII); w związku z tą pomyłką następne części także posiadają mylną numerację...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2