UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Wiśniewska–Niemirska, Małgorzata

16 czerwca 1947 roku urodziła się w Warszawie pani Małgorzata Wiśniewska, znana jako
Małgorzata Wiśniewska–Niemirska.

W 1969 roku ukończyła PWST w Warszawie i od tego czasu występowała na deskach Teatru Dramatycznego oraz Teatru Studio, z krótkimi przerwami, gdy grała w filmach lub telewizji.
Ogromną liczbę wielbicieli przyniosła jej rola radiofonistki Ludowego Wojska Polskiego – „Lidki” – w popularnym w wielu krajach serialu telewizyjnym „Czterej pancerni i pies” z końca lat 1960-tych. Młodsi widzowie mogli ją zapamiętać z ról w popularnych serialach telewizyjnych ostatnich lat – „Samo życie”, „Złotopolscy”, „Barwy szczęścia” i wielu innych.

        Urodziła się jako młodsza siostra równie znanej i popularnej aktorki, Ewy Wiśniewskiej. Od najmłodszych lat obie siostry rywalizowały ze sobą praktycznie we wszystkim. Jak to przeważnie bywa w wielodzietnych rodzinach, rodzice wymagali od starszej córki dużo więcej niż od młodszej i gdy starsza Ewa była karcona jako „ta krnąbrna”, psoty Małgosi przeważnie uchodziły jej płazem, a nierzadko była nawet stawiana pozostałym za wzór jako „ta grzeczna”. Nic więc dziwnego, że gdy o 5 lat starsza Ewa trafiła do filmu i w 1958 roku zagrała w epizodzie filmu „Kanał” Andrzeja Wajdy, jedenastoletnia wówczas Małgosia oświadczyła na urodziny, że zostanie aktorką.
Z pewnością rodzina nie wzięła wówczas tego oświadczenia poważnie i nie wiadomo, czy sama solenizantka o nim pamiętała, gdyż w jednym z późniejszych wywiadów twierdziła, że chciała zostać baletnicą, ale sprzeciwił się temu ojciec, który wówczas był skrzypkiem w orkiestrze Teatru Wielkiego (więc wiedział z pierwszej ręki, jak krótka jest kariera tancerek). Jednak sam los chciał, że jej życzenie spełniło się już wkrótce.

        Miała 16 lat gdy do jej Liceum żeńskiego im. Narcyzy Żmichowskiej (obecnie XV LO z Oddziałami Dwujęzycznymi) trafili filmowcy z ekipy „Czterech pancernych i psa” poszukujący odpowiedniej dziewczyny do roli Lidki, w założeniu mającej być przeciwieństwem dla Poli Raksy obsadzonej w roli milusiej Rosjanki Marusi – a więc zadziornej warszawianki „z charakterem”. Została jedną z kilku uczennic zaproszonych na casting i… jak wiemy, reszta jest już historią. Chociaż nastoletnia wtedy Małgosia podobno wcale nie planowała kariery aktorki. Nadal pociągała ją przede wszystkim muzyka, jej pierwsza pasja.
Mogłabym być dyrygentem, czuję, że byłabym w tym niezła. Ale wtedy nie było modne, żeby kobiety dyrygowały orkiestrą. Ja i moje siostry chodziłyśmy do szkoły muzycznej. W domu stał fortepian i ćwiczyłyśmy na nim na zmianę. Muzyka to pierwsze medium, które mnie pochłonęło, i to ją kocham najbardziej. – powiedziała w jednym z wywiadów.
Ponieważ Ewa Wiśniewska była wówczas znaną już aktorką, Małgorzata – dla odróżnienia od siostry i aby w ten sposób podkreślić, że „jej” aktorstwo nie ma nic wspólnego z aktorstwem starszej siostry – zdecydowała się wtedy przyjąć pseudonim artystyczny. Do nazwiska dodała sobie drugi człon utworzony z nazwiska panieńskiego matki i tak narodziła się Małgorzata Wiśniewska–Niemirska, z czego później „w skrócie” zrodziła się Małgorzata Niemirska.
Jak zapewniał ją wówczas reżyser Konrad Nałęcki, „przygoda” na planie filmowym miała jej zająć tylko czas szkolnych wakacji lat 1965-1966. Rzeczywistość jednak okazała się zupełnie inna. Serial stał się natychmiast ogromnie popularny i już podczas realizacji ośmiu pierwotnie zaplanowanych odcinków stało się oczywiste, że będzie druga seria (a po niej nastąpiła i trzecia). Gdy padł ostatni klaps na planie serialu, siedemnastoletnia w chwili rozpoczęcia zdjęć Małgosia zdążyła w międzyczasie skończyć szkołę, studia, wyjść za mąż, otrzymać angaż w Teatrze Dramatycznym, a nawet (nieformalnie) rozwieść się. Miała 24 lata i status gwiazdy filmowej. Oczywiście od dawna musiała wiedzieć, że była piękną dziewczyną, ale też z pewnością nie spodziewała się, że w bardzo krótkim czasie od chwili rozpoczęcia emisji serialu zostanie obiektem marzeń prawdopodobnie połowy młodych mężczyzn w Polsce (druga połowa zapewne wzdychała w tym czasie do Poli Raksy), a co dopiero poza granicami kraju.
Były momenty, że miałam dość. Moi rówieśnicy, gdy mieli wolne, jeździli na wakacje, a ja na poligon lub w okopy. Ciągle w tych samych walonkach, oficerkach, mundurze. […] Nie miałam życia. Potem przyszły długie lata zmagania się z wizerunkiem Lidki. Teraz czuję sentyment do tej postaci, ale wtedy bywało strasznie – powiedziała po latach. Trudno dziwić się więc, że pomimo iż serial zapewnił jej popularność i zapoczątkował przyszłą karierę aktorską, sama aktorka przez wiele lat wzbraniała się przed jego obejrzeniem i nastąpiło to dopiero ponad 30 lat po jego premierze.

        Chociaż przez 7 lat dzieliła czas głównie między szkołę a plan serialu, to jednak udawało się jej wygospodarować czas na drobne przyjemności, spotkania towarzyskie, a nawet potańcówki, na które często zapraszali ją chłopcy z męskich liceów.
Jestem kochliwa. Nie umiem żyć bez miłości. Czuję się wtedy, jakbym miała uciętą rękę albo nogę, niekompletna. Dlatego nigdy nie byłam sama. Kiedy kończyła się jedna miłość, zaraz przychodziła kolejna. – powiedziała. W jej życiu zawsze najważniejsi byli mężczyźni i praca. Jednak zawarte w tym czasie małżeństwo z o trzy lata starszym Andrzejem Makowieckim (także aktorem oraz reżyserem) tego nie wytrzymało i w krótkim czasie ich związek rozpadł się, chociaż złożyło się na to także wiele innych przyczyn, o czym nigdy nie lubiła wspominać. I wbrew plotkom, nie była to wcale niewierność ani z jej, ani z jego strony.
Nie kolekcjonuję facetów. Są kobiety, które zaprzyjaźniają się ze swoimi byłymi partnerami, całe życie mają z nimi kontakt. Ja nie. W trakcie trwania relacji tak wiele z siebie daję, że potem nie mam już tej osobie nic do zaoferowania. Nie myślę o takim człowieku ani dobrze, ani źle, jakby go nie było… – odpowiedziała, gdy została zapytana o pierwsze małżeństwo.
Po studiach na PWST (którą ukończyła będąc jedną z najmłodszych absolwentek w historii szkoły) i tuż przed zakończeniem produkcji „Czterech pancernych” wybrała warszawski Teatr Dramatyczny, w którym grała nieprzerwanie aż do 1982 roku.

        W tym czasie jej siostra Ewa także osiągała szczyty popularności i obie były już gwiazdami polskiego kina. Dla rywalizujących ze sobą od dzieciństwa sióstr taka sytuacja mogła oznaczać jedynie animozje. Ich drogi rozeszły się do tego stopnia, że rozmawiały ze sobą jedynie z musu podczas świąt u rodziców... W wywiadach nawet nie chciały o sobie wspominać. Tym bardziej, że po niezapomnianej roli Lidki dla Małgorzaty nastąpiły lata filmowej posuchy, podczas gdy Ewa pojawiała się w wielu nie tylko polskich produkcjach. Pomimo, że Małgorzata Niemirska spełniała się grając w ambitnym repertuarze teatralnym, mogła być zazdrosna o popularność siostry, co najpewniej było przyczyną tego, że przez kilkadziesiąt lat kariery obu pań pojawiły się razem na ekranie tylko jeden raz – w telewizyjnym programie rozrywkowym w latach 70. – do czego doszło (według niepotwierdzonych pogłosek) na osobistą prośbę Stanisławy Gierek, żony ówczesnej głowy państwa, I Sekretarza PZPR.
Należy w tym miejscu wspomnieć także o siostrzenicy Grażynie. Córka Ewy Wiśniewskiej urodziła się w 1963 roku w efekcie romansu aktorki z Robertem Polakiem. Zajęta karierą młoda matka nie poświęcała jej wiele uwagi i z czasem stało się to dodatkową przyczyną animozji między siostrami, gdyż pomimo wielu starań i zabiegów, Małgorzacie nie było dane macierzyństwo i stąd zajmowała się „matkowaniem” córce swojej siostry. I to do tego stopnia, że Grażynka uważała swą ciotkę, Małgorzatę Wiśniewską–Niemirską, za swą matkę.
Byłam matką taką jak ojcowie bywają, co to przyleci, poklepie po głowie, sprawdzi czy wszystko dobrze i wylatuje do pracy. Matką na przychodne. […] Ale czy 20-latka z głową pełną marzeń jest gotowa na poświęcenie? – pytała retorycznie Ewa Wiśniewska w jednym z wywiadów. Na tym tle pojawiały się kolejne, ogromne napięcia między rywalizującymi ze sobą „od zawsze” siostrami.
Ktoś tam rodzi szesnaste dziecko z kolei, nie chcąc ich mieć, a ktoś nie ma ani jednego. Przeżyłam szereg ciężkich zabiegów, ale na nic to się nie zdało – żaliła się w wywiadzie pani Małgorzata, jednak jest oczywiste, że to ona wygrała w wyścigu o względy dziewczynki i de facto jednak została czyjąś matką. Natomiast Grażynka, nawet gdy dorosła, nigdy nie wybaczyła Ewie Wiśniewskiej, że ta nie poświęcała jej czasu, uważając Małgorzatę za swą rzeczywistą matkę, a nawet oskarżając swą biologiczną matkę o przyczynę późniejszych niepowodzeń życiowych, ale to już osobna historia…
        Dopiero kilkadziesiąt lat później wspólna opieka nad umierającą mamą zbliżyła obie rywalizujące siostry do siebie, a symboliczny gest pojednania między nimi nastąpił w 2014 roku podczas jubileuszu 50-lecia pracy aktorskiej Ewy Wiśniewskiej, na który zaprosiła m.in. Małgorzatę. Młodsza siostra oklaskiwała starszą, a po spektaklu oficjalnie pomagała jej pełnić rolę gospodyni wieczoru.

Marek Walczewski,
1974
        W marcu 1974 roku, na planie trzyczęściowego spektaklu „Desperaci” realizowanego w cyklu „Kobra”, w studiu Teatru Telewizji poznała aktora Marka Walczewskiego. Od razu przypadli sobie do gustu.
Pamiętam dokładnie tamten moment, bardzo mi się podobała. Rozśmieszała mnie. Rysowałem dla niej jakieś głupstwa. A że była przeziębiona, dałem jej swój kożuch. […] Po moim pierwszym, też aktorskim, lecz niezbyt udanym małżeństwie […] nie spodziewałem się, że spotkam kogoś takiego jak Małgosia. – wspominał po latach Walczewski.
Ona była wtedy nadal żoną Andrzeja Makowieckiego (chociaż od dawna już nie żyli już ze sobą), a on mężem Anny Polony, krakowskiej aktorki. Jednak, jak wielokrotnie zapewniała pani Małgorzata w wywiadach, nie miała wtedy pojęcia, że Walczewski jest żonaty. Aktor mieszkał w Warszawie samotnie, a jego mieszkanie nie miało najmniejszych śladów obecności innej kobiety. Gdy wybuchł skandal i ktoś ją miłosiernie poinformował, że jej kochanek jest od 13 lat żonaty – było już za późno. Ich romans przerodził się już w miłość i pomimo, że część środowiska odwróciła się od nich w potępieniu, nie zerwali ze sobą.
Przez dwa odcinki nie było nic między nami, a przy trzecim doszło do eksplozji uczuć, oświadczyłem się błyskawicznie i zostałem przyjęty – powiedział Marek Walczewski. Równie błyskawicznie uzyskali rozwody i 19 grudnia tego samego roku, w przerwie między spektaklami pojechali do Urzędu Stanu Cywilnego i wzięli ślub.
Od tamtej pory byli nierozłączni, a ich szczęśliwe małżeństwo przetrwało do samego końca.

        W 1982 roku, po odwołaniu przez władze komunistyczne Gustawa Holoubka ze stanowiska dyrektora Teatru Dramatycznego, oboje aktorzy na znak protestu przenieśli się do Teatru Studio. Grali w nim przez 10 lat, do czasu, gdy Marek Walczewski przeszedł na emeryturę w 1992 r., natomiast pani Małgorzata występowała w nim jeszcze przez 2 lata. Jednak gdy w 1994 roku wykryto u męża chorobę Alzheimera, zdecydowała się nie odnawiać angażu i zajęła wspieraniem i opieką nad panem Walczewskim, który gwałtownie zapadał na zdrowiu.
Niektórzy mówią, że to okropne być z jednym człowiekiem i w domu, i w pracy, bo my przecież graliśmy w jednym teatrze, często w jednej sztuce. Ale nie czuliśmy przesytu – zapewniała aktorka i podkreślała, że przede wszystkim stali się dla siebie najlepszymi przyjaciółmi, zawsze wspierając się nawzajem w najtrudniejszych nawet chwilach. Od początku ich związku planowali założyć rodzinę i mieć kilkoro dzieci, jednak tego marzenia nie udało im się nigdy spełnić. Swe rodzicielskie uczucia przelali więc na Maksymiliana hrabiego Potworowskiego, niemieckiego wyżła krótkowłosego, zwanego też Maksiem, z którym nigdy nie rozstawali się. Nawet w teatrze ich pies miał własną kanapę i podróżował z nimi wszędzie, włącznie z zagranicznymi wojażami.
Pani Małgorzata, jak sama przyznała, nigdy nawet nie wyobrażała sobie, żeby mogła spędzić aż 35 lat z jednym i tym samym mężczyzną. A jednak tyle właśnie lat żyli razem z Markiem Walczewskim, gdy aktor odszedł w 2009 roku, po 15 latach walki z chorobą Alzheimera.
Śmierć męża zburzyła cały dotychczasowy świat pani Małgorzaty.

Na pogrzebie męża Małgorzata Wiśniewska–Niemirska przeżyła dodatkowy szok, gdy w ostatniej drodze Marka Walczewskiego nie pojawili się jego koledzy z Teatru Starego. Jak powiedziała jedna z aktorek:
Bo Kraków jest pamiętliwy i nie wybacza – chodziło jej oczywiście o zdradę małżeńską pana Walczewskiego sprzed 35 lat, której dopuścił się wobec swej ówczesnej żony Anny Polony, wówczas aktorki krakowskiego Teatru Starego. Pani ta myliła się jednak, gdyż to jedynie garstka ludzi zawistnych cudzego szczęścia i małych duchowo mogła tak uporczywie, przez tyle dekad, trzymać się swej wątpliwej „obrazy” moralnej.

Po śmierci Marka Walczewskiego aktorka rzuciła się w wir pracy zawodowej. Zaczęła więcej występować, przede wszystkim w serialach telewizyjnych, które gwarantowały jej długoterminowe zaangażowanie. W życiu prywatnym stała się samotnikiem, w wolnych chwilach najchętniej zamykając się w domu i czytając książki. Jak sama powiedziała, nie szukała trzeciego męża, gdyż „poprzeczka została ustawiona [przez p. Walczewskiego] zbyt wysoko”.
Chociaż przestrzegają: nigdy nie mów nigdy – powiedziała ze śmiechem w wywiadzie – Ostatnio kupiłam cudowną płytę „Atramentowa” Staszki Celińskiej, [która] śpiewa, że wszystko mamy poukładane i staramy się rozsądnie żyć aż do momentu, gdy się nie zakochamy. I to jest prawda.

W 1979 roku aktorka została odznaczona brązowym Krzyżem Zasługi oraz brązowym Odznaczeniem im. Janka Krasickiego.


© DeS
(Digitale Scriptor)
10 czerwiec 2012; uaktualnienie: 888, czerwiec 2014
specjalnie dla: Ilustrowany Tygodnik Polski ☞ tiny.cc/itp2



IMDb (angielski)
Wikipedia (polski)




Na planie pierwszego odcinka serialu „Czterej pancerni i pies”
(bez daty / prawdopodobnie 1966)


„Sami swoi” (1967)


26 lutego 1968


14 kwietnia 1968


„Czterej pancerni i pies” (1970)


„Szerokiej drogi, kochanie” (1971)


„Szerokiej drogi, kochanie” (1971)
od lewej: Leon Niemczyk, Wieńczysław Gliński, Małgorzata Niemirska


„Spotkanie na Atlantyku” (1980)


„Okolice spokojnego morza” (1981) z Romanem Wilhelmim


Małgorzata Niemirska i Marek Walczewski prywatnie






Miektóre źródła:
Sonia Miniewicz – „Małgorzata Niemirska: nie umiem żyć bez miłości”, film.onet.pl
Iga Nyc – „Małgorzata Niemirska: Nie umiem żyć bez miłości”, magazyn PANI – http://www.styl.pl/pani
autor nieznany (ps. 888) – „Małgorzata Niemirska”, FilmyPolskie888 – http://filmypolskie888.blogspot.com
autor nieznany (ps. EW) – „Ewa Wiśniewska: Przedkładałam karierę nad życie rodzinne”, magazyn Fakt – http://www.fakt.pl
autor nieznany (ps. MG) – „Koszmar polskiej aktorki. Zdrady i śmierć ukochanego w katastrofie”, magazyn Fakt – http://www.fakt.pl
autor nieznany – Film Polski – http://www.filmpolski.pl
autor nieznany – Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy – http://teatrdramatyczny.pl
autor nieznany – Wikipedia – http://pl.wikipedia.org
autor nieznany – XV Liceum Ogólnokształcące – http://www.zmichowska.pl

Ilustracje:
© Filmoteka Narodowa
© Film Polski
i inni



ARTYKUŁ PRZYWRÓCONY Z KOPII ZAPASOWYCH, Z TEGO POWODU ORYGINALNY FORMAT ARTYKUŁU MOŻE NIE PASOWAĆ DO FORMATU OBECNEGO BLOGU. NIEKTÓRE ILUSTRACJE MOGĄ BYĆ OBECNIE NIEDOSTĘPNE, A LINKI MOGĄ BYĆ NIEAKTUALNE.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2