UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Powstanie Styczniowe


Kolejne rocznice każdego nieudanego powstania niemal automatycznie wywołują krytyczne głosy, jakoby Polacy lubowali się w rozpamiętywaniu tragicznych i martyrologicznych dat ze swej historii.

Jeśli jednak potraktujemy cały okres okupacji niemieckiej, rosyjskiej i austriackiej (zwanym "rozbiorami") jako trwającą 121 lat wojnę z najeźdźcami Polski, każde z tych powstań pojawi nam się w innym świetle: są to potyczki, bitwy i kampanie, bez których nigdy nie nastąpiłoby ostateczne zwycięstwo w tej ponad stuletniej wojnie o odzyskanie niepodległości Polski.
Okres rozbiorów przyczynił się przecież do scementowania wspólnej świadomości narodowej, która aż do XVIII wieku praktycznie nie istniała. Owszem, wszyscy uważali się za poddanych miłościwie panującego króla i Rzeczypospolitej, jednak prawie nikt nie nazywał siebie Polakiem. Większość twierdziła, że jest „stąd”, cokolwiek by to znaczyło. Do czasu rozbiorów Rzeczpospolita była przecież ogromnym państwem, składającym się z kilkunastu narodów mówiących kilkudziesięcioma językami, a jej obywatele utożsamiali samych siebie raczej z miejscem urodzenia (np. "Gdańszczanie"), kręgiem kulturowym (np. "Żydzi") czy też kręgiem językowym (np. "Rusini"). Oprócz rzadkich wyjątków prawie nikt z ówczesnych poddanych Rzeczypospolitej nie określał wówczas siebie słowem "Polak". Dlatego też, paradoksalnie, to właśnie utrata własnego państwa i lata pod zaborami przyczyniły się do powstania w miarę jednolitej świadomości narodowej w obecnie rozumianym znaczeniu i dzisiaj - na przykład - Kazimierz Błaszczyński jest dla nas po prostu "Polakiem", a przecież mniej niż 100 lat przed Powstaniem Styczniowym on sam najpewniej nazywałby siebie "Rusinem". Należy więc podkreślić, że to właśnie praca organiczna [co to jest?] wielu Polaków podczas zaborów (szczególnie w okresie po Powstaniu Styczniowym) i pamięć o zupełnie nieistniejącej już wtedy Rzeczpospolitej w wielkiej mierze przyczyniły się do stworzenia i określenia polskiej narodowości taką, jaką znamy dzisiaj.


Jak więc mówić o kolejnej rocznicy tego tragicznego w wydarzenia?
Powstanie, jak pisze prof. Stanisław Wiech: Pozbawione odpowiedniego przygotowania, broni i regularnej armii, w wymiarze militarnym, politycznym, materialnym i moralnym zakończyło się klęską tym boleśniejszą, że skala zaangażowania społecznego była ogromna. Stoczono ponad 1200 bitew i potyczek, z czego 956 miało miejsce w Królestwie, 237 na Litwie i 35 na Rusi.
Przez szeregi powstańcze przewinęło się ok. 100 tys. osób. powstanie pochłonęło blisko 20 tys. ofiar, w tym prawie 1000 zawisło na szubienicach. Drugie tyle (ok. 35-40 tys.) zostało w ramach represji pognanych na katorgę i osiedlenie w głąb Rosji, skąd połowa nigdy już do kraju nie wróciła. Inna rzesza, ok. 10 tys. osób, musiała wybrać emigrację. (…) Wszczęte po powstaniu represje zapoczątkowały długofalową i wielowymiarową walkę z szeroko rozumianą polskością, którą najsilniej zwalczano na Litwie i w Królestwie. Jej celem było gospodarcze, polityczne, kulturalne, a także demograficzne osłabienie i być może zniszczenie polskiego żywiołu, poddanego brutalnej rusyfikacji. Z tej perspektywy w ocenie niektórych historyków rok 1863 był etapem niemal całkowitej narodowej degradacji. Sąd to jednostronny, bo przecież dynamika modernizacji społeczeństwa, które stawało się narodem, postępu gospodarczego, przemian kulturowych, wzrostu demograficznego, procesów urbanizacyjnych, świadomości narodowej po 1863 r. była największa.
Tak widział to m.in. Józef Piłsudski, który zaliczając siebie do pokolenia pogrobowców powstania („My wszyscy pogrobowcy powstania”) nie miał wątpliwości, że „na progu nowoczesnego życia społecznego stoją wydarzenia 1863 roku”. W tym rozumieniu całe powstanie, łącznie z jego klęską, było szczeblem, być może tym najtrudniejszym, po którym naród polski wspinał się ku lepszej przyszłości.

Musimy więc oddzielać negatywną ocenę bezpośrednich skutków przegranego powstania od jego istotnych następstw długofalowych. Należy o nich dyskutować, można się spierać – trzeba pamiętać. Dlaczego pamięć o powstaniu jest tak ważna? Paweł Jasienica pisał, że Księstwo Warszawskie i właśnie powstanie Styczniowe uważa za najbardziej udane i zyskowne polskie operacje polityczne XIX wieku. Obie mają niedobrą prasę. (…) Druga – z powodu ofiar na pewno znacznych, bez których jednak kraj nie mógł wyjść ze ślepego zaułka, a Warszawa nadrobić dystansu, jaki ją dzielił już nie tylko od Paryża czy Londynu, ale od Poznania i Krakowa. Dowodził dalej Jasienica, że gdyby nie społeczne skutki powstania i pojawienie się nowocześnie pojmowanego narodu, nie byłoby komu wykorzystać szansy, którą później przyniósł Polsce rok 1918...


Zredagowali: DeS, 888 i DoXa z wykorzystaniem fragmentów artykułów opublikowanych w
Narodowym Centrum Kultur Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Polski [link poniżej]
Styczeń 2013


Prowokacja Styczniowa
Wywiad z Weteranem Powstania Styczniowego

Wikipedia – Powstanie Styczniowe
Narodowe Centrum Kultury – Powstanie Styczniowe



Kucie kos
Powstańcy
Jedna z wielu bitew:
potyczka pod Ślesinem; obraz Kossaka








POWYŻSZY ARTYKUŁ ZOSTAŁ PRZYWRÓCONY Z KOPII ZAPASOWYCH, Z TEGO POWODU FORMATOWANIE ARTYKUŁU LUB ILUSTRACJI MOŻE NIE PASOWAĆ DO FORMATU TEGO BLOGU. NIEKTÓRE ILUSTRACJE MOGĄ BYĆ OBECNIE NIEDOSTĘPNE.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2