WIADOMOŚCI BEZ ZAPRZAŃSTWA: (żadnych antypolskich ścierw GW, TVN, ...)

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Wywiad z weteranem Powstania Styczniowego (dokończenie)

Dokończenie wywiadu z panem Telesforem Mickiewiczem, weteranem Powstania Styczniowego, przeprowadzonego tuż przed jego śmiercią i opublikowanego w 1935 roku.
POCZĄTEK TUTAJ

Po kilkuminutowej przerwie nawiązujemy dalszą nić rozmowy, staruszek ożywia się i, jak gdyby nowe w niego wstąpiły siły, głosem równym zaczyna...
– W roku 1871, gdy już tęsknota za Ojczyzną wzmagała się niewspółmiernie do coraz lepszych warunków bytu naszego na Sybirze, kiedy cudne wody rzeki Irtysz, tak silnie przypominały naszą ukochaną Wisłę i, rwały człowiekowi tęsknotą skołatane nerwy – zawiadomiony zostałem, że reszta kary została mi darowana i… że mogę wracać do Polski. Czarne godziny odrazy do ciemięzcy, musiały ustąpić miejsca radości, jaka zapanowała w mojej duszy na wieść, że już za kilka tygodni… miesięcy, ujrzą moje oczy polską ziemię… naszą ukochaną, zroszoną krwią bohaterskich przodków.
     Tę radość moją przesłaniał tylko zlekka smutek, że nie wszystkim zesłańcom pozwolono wrócić do kraju. Dużo moich towarzyszów, jeszcze długo tam pozostawało, a niektórym nawet sądzone było złożyć swe kości zdala od Ojczyzny… w śniegach i tajgach Syberji… Po kilkumiesięcznej podróży, znalazłem się wreszcie w Warszawie, gdzie otrzymałem stanowisko kierownika hotelu i restauracji „Europejskiej”.

W r. 1879, otrzymałem posadę na kolei, gdzie przepracowałem do roku 1918, w którym Opatrzność pozwoliła mi doczekać Wolnej i Niepodległej Ojczyzny. Jeszcze przez 4 lata pracowałem na polskich kolejach państwowych i, mając za sobą łącznie 43 lata służby, w 78 roku życia przeszedłem na emeryturę. – Przerywam weteranowi opowiadanie i proszę go o wypowiedzenie się w sprawach, żywo obchodzących cały Naród.
– Proszę pana… to co widziałem, a czego już nie widzę, lecz słyszę tylko z odczytywanej mi prasy codziennej – napawa mnie wiarą, że stanowisko dzisiejsze naszej Ojczyzny, jest raz na zawsze utrwalone i, że świat cały doskonale zrozumiał, iż jesteśmy Wielkim Narodem – bez którego równowaga świata jest nie do pomyślenia.

Na zakończenie rozmowy proszę staruszka o wypowiedzenie się co do osoby Marszałka Piłsudskiego. Starzec, usłyszawszy słowo „Piłsudski” drgnął.. wyblakłe źrenice ożywiły się, widać było, że w cały organizm staruszka wstąpiły jakby nowe siły… wyczułem podświadomie, że gdyby nie ta niemoc nóg, okrytych otwartemi ranami – pamiątką po noszonych w Syberji kajdanach – starzec, słysząc to nazwisko, wyprężyłby się w postawie na „Baczność”.
– Panie! Czy można inaczej myśleć o Marszałku Piłsudskim niż tak, jak sobie całem swem życiem zasłużył? Piłsudski to postać, kto wie, czy mająca sobie równą w całej historji Polski. Raczej, powiedziałbym, że jest to mąż opatrznościowy, którego sam Bóg zesłał gnębionemu Narodowi Polskiemu, by go z niewoli wyprowadził i na nowe drogi skierował. Stwierdzam w imieniu własnem i wiem, że wszyscy moi towarzysze , dziś już leżący w ziemi, gdyby powstać mogli, stwierdziliby to samo, że Piłsudski był jedynym, najgodniejszym spadkobiercą obu powstań narodowych. Tak, jak Piłsudski ukochał walkę o Niepodległość, tak może ukochać tylko… nadczłowiek. Jestem szczęśliwy, że oczy moje, zanim dotknęła ślepota – oglądały żywą postać tego Wielkiego Bojownika i Budowniczego Polski.
     Było to w roku 1920, gdym przechodził ulicą w Warszawie i na widok mojego munduru weterańskiego zatrzymał się samochód… Wysiadł z niego Marszałek Piłsudski i, przystąpiwszy do mnie, uścisnął rękę, zapytawszy czy czegoś nie potrzebuję…?
Proszę pana. O co miałem prosić, kiedy wszystko, co tylko Ojczyzna moja mogła mi dać – otrzymałem, a tym, którzy Ojczyzny losami kierują, mogę być tylko wdzięczny. Jestem dumny z tego, że Naród Polski w godne ręce losy Niepodległej złożył… wiem i czuję to, że chwila mego rozstania się z życiem nie jest już daleka… ale… nie lękam się jej… świadomy, że Polska jest i pozostanie na Wieki… Wolna, Wielka i Mocarna. – Chwila przerwy, widzę wzruszenie na twarzy staruszka… a potem padają gorzkie słowa… które wstrząsnęły mną i wywarły przygnębiające wrażenie.

– Kiedy już skończyłem opowiadanie moje, oparte na przeżyciach i, kiedy już przedstawiłem panu film mego życia… muszę go uzupełnić żalem… żalem, jaki czuję względem pewnych osób, które postępowaniem swojem ciężko mnie znieważyły, znieważyły nietylko mnie osobiście, ale i mundur powstańczy, z którego jestem dumny. Oto fakt, którego ocenę pozostawiam społeczeństwu.
Było to mniej więcej przed dwoma laty, gdy zwróciłem się do dyrektora gimnazjum im. Fabjaniego w Radomsku p. Jaworskiego. Muszę panu nadmienić, że z pensji jaką pobieram, utrzymuję niewidomego syna z 5–rgiem dzieci, oraz córkę wdowę z synem, który kształcił się wtem gimnazjum. Zawsze, za poprzednich dyrekcyj, wnuczek mój korzystał z ulgi w opłacie szkolnej i, dopiero, kiedy dyrektorem został p. Jaworski – ulgi te zostały mi cofnięte. Wówczas zwróciłem się do dyrektora Jaworskiego z prośbą, aby był łaskaw i ulgi stosował w dalszym ciągu, na co spotkała mnie odpowiedź: „Ojczyzna ojczyzną, a płacić trzeba.” Ale z tego powodu nie miałbym do p. Jaworskiego urazy, gdyby nie fakt, że gdy prośbę ponowiłem, kazał mnie przez wożnego wyprowadzić z gabinetu, nie podawszy nawet ręki. Było mi temwięcej przykro, że, jakże inaczej wyglądało w zestawieniu, spotkanie moje z Wodzem Narodu? Nie żądam szacunku dla siebie… ale przynajmniej dla munduru, udekorowanego Krzyżem Walecznych, Krzyże Niepodległości, Krzyżem Powstańczym i Krzyżem Harcerskim. Czy, wreszcie, przez moje 10 lat katorg i Sybiru nie zasłużyłem sobie na inne traktowanie ze strony tych, których zasługi w dziele Walki o Niepodległość siłą rzeczy stają się mocno problematyczne?
Czy dyr. Jaworski wykorzystał poprostu to, że dzisiejsza moja niemoc fizyczna, spowodu 90 lat życia i, niemoc zniszczonych przez kajdany – nie pozwalały mi na taką reakcję, na jaką sobie zasłużył? Jeżeli tak, to jest to tem smutniejsze, smutniejsze i z tego powodu, że sekretarz tejże szkoły, moskal i, były zastępca naczelnika Ziemskiej Straży, nie pozwolił na wyprowadzenie mnie przez woźnego, lecz sam, wziąwszy mnie pod ramię, wyprowadził do stojącej przed szkołą dorożki. –

Pożegnawszy się z sympatycznym staruszkiem, opuściliśmy wraz z prezesem Kurpiosem mieszkanie weterana, długo jeszcze nie mogąc do siebie przemówić, pełni wrażeń i oburzenia…


DeS
Transkrypcja specjalnie dla ITP / styczeń 2016
Ilustrowany Tygodnik Polski    tiny.cc/itp2
Creative Commons License
Wolne do kopiowania na tej samej licencji: CC-BY-NC-ND
(Creative Commons Licence - By Attribution, No Commercial Use, No Derivatives -
polskie tłumaczenie tutaj)





Notatki:
Nie podaliśmu imienia i nazwiska Autora wywiadu, gdyż w materiałach źródłowych nie ma tej informacji.
W transkrypcji wywiadu zachowano oryginalną pisownię z 1935 roku - tak ortografię, jak i interpunkcję.
Fotografie użyte w tym artykule pochodzą z archiwum rodziny Mickiewiczów: www.powstaniestyczniowe.pl

Fotografia pana Telesfora Mickiewicza została cyfrowo odrestaurowana przez Kai Imaging specjalnie dla nas i jest wolna do kopiowania na tej samej licencji:


TEKST PIERWOTNIE OPUBLIKOWANO W WERSJI SKRÓCONEJ W STYCZNIU 2013 NA www.FilmyPolskie888.blogspot.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz