UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Polski Kraj Narodowo-Terytorialny

Ćwierć wieku temu Polacy mieszkający na Litwie rozpoczęli niezależny proces autonomiczny, którego kulminacją było utworzenie krótko trwającego Polskiego Kraju Narodowo-Terytorialnego. 
Kraju, który mógł powrócić do "macierzy" i na powrót stać się częścią Rzeczypospolitej, gdyby tylko ówczesne skorumpowane rządy Polski miały choć kilku ludzi z poczuciem patriotyzmu i szerszym spojrzenie na otaczający ich świat (zamiast bandy prymitywów i chamów bezczelnie rozkradających majątek publiczny i błyskawicznie bogacących się kosztem państwa).
Jak do tego doszło?

Rozpadający się Związek Socjalistycznych Republik Sowieckich już od połowy 1989 roku cedował większość swych uprawnień rządom poszczególnych "republik".
Nie inaczej było z Litewską Socjalistyczną Republiką Sowiecką.
Rozpad Związku Sowieckiego postępował lawinowo i w wywołanym przez to rozluźnieniu administracyjnym oraz praktycznym chaosie na terenach wszystkich republik ZSRS wiele narodowości - dotychczas trzymanych żelazną ręką w ramach ZSRS - zaczęło mieć nadzieję na utworzenie własnych autonomii, jeśli nie krajów.
Podobne nadzieje mieli Polacy na Litwie, gdzie oficjalnie zamieszkiwało ponad ćwierć miliona Polaków, stanowiących do 60%-70% ludności w kilku rejonach wokół Wilna i w samym Wilnie (terenach należących do Polski aż do II wojny światowej).

Pochód Związku Polaków na Litwie
Przedstawiciele tejże Polonii rozpoczęli rozmowy z rządem Litewskiej SRS pod koniec 1989 roku, a w styczniu 1990 roku utworzyli Związek Polaków na Litwie (ZPL), który miał wywierać nacisk na litewski rząd. Jednak do autonomii prowadziły dwie drogi. Jedna we współpracy z Litwinami (autonomia od góry), którą właśnie poszedł ZPL i druga, realizowana oddolnie przez lokalnych działaczy wywodzących się z Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego (KPZR) takich jak Jan Ciechanowicz i Czesław Wysocki z Solecznik. Obydwie grupy miały nadzieję na autonomię terytorialną w granicach Litwy, lub nawet na przyłączenie się do Polski.

Liderzy ZPL wiązali duże nadzieje na zapewnienie praw mniejszości polskiej od góry przez nowe władze litewskie, w czym utwierdziła ich uchwała parlamentu w Wilnie ze stycznia 1990 roku, w której zobowiązano rząd Litewskiej SRS do przygotowania projektu autonomicznej polskiej jednostki terytorialnej do 31 maja 1990 roku. Jednak w tym czasie nastąpił rozpad ZSRS i w marcu 1990 dotychczasowa Litewska SRS ogłosiła niepodległość. Nowy rząd Republiki Litwy wybiórczo uznawał zobowiązania zaciągnięte przez poprzedni, komunistyczny rząd Litewskiej SRS (czytaj: tylko te, które były Litwie na rękę), a tzw. "problem polski" oficjalnie przestał mieć dla niego znaczenie i sprawę zaczęto przeciągać, aby wreszcie nigdy uchwały nie zrealizować.
Gdy 31 maja 1990 roku minął termin na przedstawienie przez rząd litewski projektu polskiej jednostki terytorialnej, powołana przez Polaków Rada Koordynacyjna zorganizowała w krótkim czasie trzy zjazdy delegatów polskiej mniejszości w sprawie utworzenia polskiej jednostki terytorialnej w granicach Litwy. Zjazdy, w których uczestniczyło blisko 240 delegatów, odbywały się w Ejszyszkach, Jaworowie i Mościszkach, a do udziału w nich zaproszono także litewskie władze i litewskie media. Ostatecznie polscy deputowani Wileńszczyzny na zjeździe w Ejszyszkach 6 września 1990 roku jednogłośnie podjęli uchwałę i proklamowali utworzenie Polskiego Kraju Narodowo-Terytorialnego. Od tego dnia istnieć miała jednostka autonomiczna PKNT w składzie Litwy, którą poparł zarząd ZPL.

Polskie terytorium autonomiczne obejmowało obszar nie całej litewskiej Wileńszczyzny, ale tylko tej części, na której ludność polska stanowiła zdecydowaną większość, z wykluczeniem samego Wilna. Polski region autonomiczny objął regiony: wileński, solecznicki, święciański, miasto i starostwo Podbrodzie, gminę Maguny, rejon trocki, gminy Landwarów, Pałuknia, Troki, Stare Troki, Jawniuny oraz rejon szyrwincki.
Siedzibą władz autonomicznych i stolicą została położona centralnie Nowa Wilejka (obecnie wschodnia dzielnica Wilna z największym udziałem ludności polskiej). Całe terytorium miało 4930 km² i ponad 215 tysięcy mieszkańców, z których 66% było oficjalnie narodowości polskiej (z wykluczeniem samego miasta Wilno, gdzie zamieszkiwało wówczas ponad 100 tysięcy Polaków, stanowiących jednak poniżej 20% mieszkańców miasta; dla przypomnienia: w chwili wybuchu II wojny światowej Polacy stanowili około 70% ludności Wilna...).
Przyjęto także hymn terytorium, na który wybrana została "Rota", oraz flagę (biało-czerwoną, taką samą jak flaga Polski). Oficjalnymi językami urzędowymi terytorium stały się polski i litewski.

Nowa Wilejka Naujoji Vilnia
Litwini wręcz natychmiast rozpoczęli antypolską propagandę, nazywając litewskich Polaków "zdrajcami", a litewskie niepodległościowe elity polityczne zjadliwie wskazywały na moskiewskie powiązania polskich komunistów z ZSRS.
Natomiast rząd i elity w Polsce, popierając całkowicie litewskie dążenia niepodległościowe, nie popierały dążeń Polaków na Litwie do uzyskania autonomii, zakładając, że (cytat za Wikipedią): "wdzięczni Litwini sami zechcą problemy polskiej mniejszości rozwiązać, a tymczasem polskie dążenia autonomiczne jedynie osłabiały litewski ruch niepodległościowy". Rząd Polski nie zrobił dosłownie nic, aby pomóc Polakom na Litwie (i pośrednio samej Polsce). Trudno jednak wymagać od ówczesnych władz Polski jakikolwiek patriotyzm, skoro Prezydentem nowo powstałej wtedy III Rzeczpospolitej był wtedy komunistyczny generał Jaruzelski, jeszcze rok wcześniej pełniący funkcję I Sekretarza PZPR i wiele innych, będąc jednocześnie agentem wywiadu Związku Sowieckiego już od czasów II wojny światowej, ale to osobna historia...

"NIE" dla polskiej autonomii
Polacy jednak nie zasypiali gruszek w popiele i 2 maja 1991 roku rady rejonów wileńskiego i sołecznickiego oficjalnie proklamowały Polski Rejon Narodowo-Terytorialny Krajem.
W oczekiwaniu na uznanie Polskiego Kraju Narodowo-Terytorialnego przez Radę Najwyższą Litwy, do której przesłano uchwałę i projekt ustawy o powołaniu jednostki autonomicznej, zarząd powierzono Radzie Koordynacyjnej. Litwini jednak tak jak poprzednio, poza zwiększeniem  antypolskiej propagandy i wiecami, ponownie zwlekali z podjęciem jakiejkolwiek uchwały, gdyż świeżo powstałe państwo litewskie było jeszcze w chaosie typowym dla po-sowieckiego rozpadu i po prostu za słabe, aby podjąć jakiekolwiek oficjalne szykany czy nawet akcję zbrojną przeciw polskiej autonomii. Dlatego gra na zwłokę i oczekiwanie, aż wszystko "samo się ułoży" było wszystkim, na co ówczesny Rząd litewski mógł się zdobyć
Jednak - niestety dla Polaków - z pomocą przyszedł Litwinom przypadek i wydarzenia rozgrywające się za dwiema granicami.

Gdy 19 sierpnia 1991 roku doszło w Moskwie "puczu Janajewa", został on poparty przez polskich komunistów na Litwie.
Niestety, upadek ostatnich oficjalnych komunistów ZSRS pod przewodnictwem Janajewa, wbrew ich intencjom, tylko przyspieszył proces rozpadu ZSRS i wywołał gwałtowny i oficjalny koniec Związku Sowieckiego jako państwa oraz przejęcie władzy w Rosji przez Jelcyna. Oznaczało to zarazem koniec polskiego regionu autonomicznego na Litwie.
Pomimo, że 3 września 1991 roku rejonowa rada sołecznicka odwołała przewodniczącego Czesława Wysockiego i jego zastępcę za poparcie puczu Janajewa, następnego dnia parlament Litwy wykorzystał okazję i rozwiązał samorządy terytorialne w polskojęzycznych rejonach i wprowadził zarząd komisaryczny w rejonie wileńskim i solecznickim. Polskim przywódcom wytoczono procesy karne i zwolniono z pracy. W tym czasie redakcje polskich czasopism włączono do litewskich, redakcję polską w telewizji litewskiej zastąpiono litewską, zlikwidowano polską sekcję radia Wilno, przywrócono tylko język litewski jako oficjalny, zamknięto polskie szkoły publiczne (tzn. zakazano w nich nauczania w języku polskim, który został zastąpiony litewskim) i wprowadzono wiele innych szykan Polonii litewskiej.
Korzystając z litewskiego zarządu komisarycznego w następnych latach w ramach reprywatyzacji przeprowadzono litwinizację i faktyczną kolonizację Wileńszczyzny. Rząd litewski uchwalił prawo pozwalające Litwinom otrzymać zwrot ziemi upaństwowionej w czasach ZSRS. Jeśli zabrana im ziemia znajdowała się obecnie poza granicami nowej Republiki Litewskiej, Litwini mogli otrzymać nową ziemię o tej samej powierzchni w dowolnej części Litwy.

Nie przypadkowo rząd litewski zaczął wtedy masowo sprowadzać Litwinów na terytorium byłego Polskiego Kraju Narodowo-Terytorialnego, przekazując im w ramach reprywatyzacji i odszkodowań znajdujące się tam ziemie uprzednio należące do państwa (a więc - m.in. - zabrane Polakom podczas sowieckiej okupacji).
Ziemie „zwracano” według kryterium klasy rolnej gruntu, a zatem za lepszej klasy ziemię pod np. Poniewieżem przekazywano dużo większy obszar gorszej, ale znacznie droższej ziemi (ponieważ położonej w pobliżu dużego miasta – Wilna).
Wśród Litwinów, którzy uzyskali ziemię na Wileńszczyźnie i w Wilnie kosztem przedwojennych polskich właścicieli i ich spadkobierców, jest wielu przedstawicieli litewskiego establishmentu, jak np. „ojciec litewskiej niepodległości” Vytautas Landsbergis (zobacz litwinizacja po 1991 roku w Wikipedii).
W ten sposób w bardzo krótkim czasie liczba Polaków na tych terenach spadła w niektórych rejonach do połowy i nawet poniżej 50%, natomiast kolonizacja wileńszczyzny przez Litwinów trwa do dzisiaj i jest popularyzowana przez
organizację litewskich nacjonalistów "Vilnija", a także finansowana z budżetu państwa litewskiego. Większość przedstawiciele "Vilniji" zajmuje natomiast wysokie stanowiska urzędnicze, doradcze lub naukowe w państwie litewskim.
Garšva
Sam prezes "Vilniji", jeden z najbardziej zagorzałych polakożerców na Litwie - dr. Kazimieras Garšva - był już wielokrotnie wyróżniany za swoją antypolską działalność odznaczeniami państwowymi i obecnie jest ważnym doradcą Ministerstwa Oświaty Republiki Litwy (z takim Ministrem Oświaty nie dziwne jest więc, że Litwa konsekwentnie odmawia tworzenia szkolnictwa polskiego dla mniejszości polskiej na Litwie, o czym wszystkie polskojęzyczne media w Polsce nadal boją się nawet wspomnieć).

Do dzisiaj żaden z kolejnych rządów III Rzeczpospolitej nie sprzeciwił się szykanom i postępującej litwinizacji Polaków na Litwie i nawet nie wystosował żadnej noty dyplomatycznej oficjalnie choćby potępiającej szykanowanie Polaków na Litwie.
Żaden z rządów III RP nie przeznaczył też żadnych oficjalnych funduszy na polskie szkolnictwo dla Polaków na Litwie (które przecież mogłoby tam prężnie istnieć w ramach szkół prywatnych, skoro Litwini zabronili tego w szkołach publicznych). Doszło nawet do tego, że prywatna pomoc od Polonii amerykańskiej i kanadyjskiej dla Polaków w krajach dawnego Związku Sowieckiego niejednokrotnie przewyższa pomoc od rządów III RP!
Równocześnie ostatnie władze III RP pod rządami Tuska i Komorowskiego (i ich złodziejskiej bandy zachłannych kolesiów z Partii Oszustw) co roku przyznają ogromne - jak na polskie warunki - fundusze na rozwój litewskiej mniejszości w Polsce, podczas gdy Litwini od 25 lat skutecznie zwalczają polską mniejszość i szykanami zmuszają mieszkających tam Polaków do asymilacji. W ostatnich latach Litwini posunęli się już nawet do tego, że usunęli z oficjalnych map i planów miast wszelkie polskie nazwy miast, wsi i ulic, zastępując je "czysto litewskimi", o czym oczywiście "cicho-sza" w polskojęzycznych mediach i gdyby nie blogi Polaków w sieci, nikt pewnie nawet nie zauważyłby, że (na przykład) Nowe Święciany to już "Švenčionėliai", a staropolskie Pohulanka i Bezdany to jakieś "Žeimena" czy "Bezdonys"!
Nawet niedawna stolica Polskiego Kraju Narodowo-Terytorialnego, na polskich mapach jeszcze opisywana jako Nowa Wilejka, to obecnie zlitewszczona już "Naujoji Vilnia"...

Jak widać na tym kolejnym, haniebnym przykładzie z najnowszej historii, "przyjaźń polsko-litewska" niczym nie różni się od "przyjaźni polsko-ukraińskiej": oni na nas otwarcie plują, a większość z nas udaje, że to deszcz pada - i wszystko jest w porządku, "przyjaźń" między naszymi narodami oficjalnie kwitnie sobie w najlepsze, aż skończy się "nagle" kolejną Rzezią Wołyńską lub podobną, w których nasi "przyjaciele" nie raz już pokazali setkom tysięcy naszych Rodaków jak bardzo nas "kochają" - ale to już osobna historia...


© DeS
(Digitale Scriptor)
2 maja 2015
specjalnie dla ☞ FilmyPolskie888








skrót i opracowanie: 888
Artykuł w powyższej skróconej wersji miał się ukazać na stronie www.FilmyPolskie888.blogspot.com w dniu 6 września 2015 roku. Oryginalna, dłuższa wersja z 2014 r. niestety nie została zachowana i utracona wraz z blogiem FilmyPolskie888 i jak dotąd nie została odnaleziona w żadnej z kopii zapasowych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2