Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1944. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1944. Pokaż wszystkie posty

Bitwa pod Rząbcem

Ukrywane lub zniekształcane przez komunistyczną propagandę. Cały czas jednak prawda o wielu z nich nie przebiła się do publicznej świadomości. Jednym z nich jest bitwa pod Rząbcem.

Wydarzenia te miały miejsce 8 września 1944 roku. W tym czasie w rejonie wsi Rząbiec (dziś województwo świętokrzyskie, powiat włoszczowski) znaleźli się partyzanci Armii Ludowej dowodzeni przez Tadeusza Grochala ps. „Tadek Biały”. Ich celem było nawiązanie łączności z sowieckimi spadochroniarzami będącymi pod dowództwem oficera NKWD Iwana Karawajewa.

Powstańcze wspomnienia

z cyklu „Tak było…”

Prof. Witold Kieżun mimo sędziwego wieku zaskakuje determinacją i siłą ducha. 

Wspomnienia powstańcze profesora przeplatane są fragmentami monodramów (recytują: Jerzy Zelnik i Robert Grudzień)

Przemówienie Prezydenta RP Andrzeja Dudy i Uroczysty Apel Poległych przy Pomniku Powstania Warszawskiego

I dzisiaj, gdy siedziałem w Muzeum Powstania Warszawskiego, wspominając Powstanie i twórcę Muzeum – pana prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego – rozmawiałem z powstańcami, usłyszałem nagle z ust jednego z nich ciche: „Panie Prezydencie, myśmy naprawdę przeżyli piekło”. 
Po czym uśmiechnął się do mnie i mówi: „Ale to jest moja prawnuczka”.

Całość przemówienia Prezydenta RP Andrzeja Dudy (tekst i wideo):

Zwycięstwo w bitwie o Monte Cassino


Rzadko spotykany zapis relacji na żywo bezpośrednio z pola walki wokół Monte Cassino, transmitowanych na żywo w dniach 13-18 maja 1944 r. w rozgłośniach radiowych Ameryki i Anglii (z polskim tłumaczeniem).

Podchorąży „Zdzich”: (5) Kolejne rany

Ostatnia część wspomnień profesora Macieja Bernhardta z Powstania Warszawskiego.
POPRZEDNIA CZĘŚĆ WSPOMNIEŃ ☞ TUTAJ

Kontuzja

Podczas wycofywania 14-ego września naszych oddziałów z Olejarni (najdalej wysuniętej placówki w dzielnicy) na Marymoncie zostałem kontuzjowany. W rowie łącznikowym, blisko już Straży Ogniowej, pocisk, chyba moździerzowy, wybuchł w odległości kilku metrów ode mnie, na szczęście, za załomem rowu łącznikowego. Uchroniło mnie to od odłamków, ale zostałem ogłuszony i straciłem przytomność.
Wyciągnęli mnie koledzy i przenieśli do budynku Straży. Tam ocucono mnie dość szybko. Okazało się jednak, że jestem całkowicie głuchy, nie mogę mówić i mam kłopoty z utrzymywaniem się w pozycji pionowej. Nie przekazali mnie do szpitala, bo brakowało już miejsc nawet dla ciężko rannych, a ja byłem tylko kontuzjowany. Kompanijny lekarz pozwolił na pozostawienie mnie w oddziale i zalecił zwolnienie na dwa, trzy dni od służby. Głuchota przeszła mi po kilku godzinach, pozostał tylko silny szum w uszach. Ciągle miałem też kłopoty z utrzymywaniem równowagi, a wraz z powrotem głosu zacząłem się potwornie jąkać.

Bułhak, Janina – Ina Benita

Szanowni Państwo.
Ina Benita przeżyła Powstanie Warszawskie i ostatecznie trafiła do Stanów Zjednoczonych. [klik TUTAJ po dalszy ciąg tego artykułu] Pan Ingo Pasch potwierdził już, że pan Tadeusz Scudder (Thaddeus Michael Scudder) rzeczywiście jest jego przyrodnim bratem i synem Iny Scudder, czyli Iny Benity.
Oto fragment wiadomości od Pana Ingo Pasch jaką przekazał nam p. DeS:

Drogi Panie Des,
Jestem bardzo wdzięczny za umożliwienie skontaktowania się z moim przyrodnim bratem Tadeuszem. Wszyscy mamy ponad 70 lat i dopiero teraz poznajemy się po raz pierwszy dzięki Waszej publikacji w ITP. Bardzo za to dziękuję. [...]
Jestem głęboko wdzięczny za waszą bezinteresowną pomoc.
Z poważaniem
Ingo Falk Pasch Wallersberg

Podchorąży „Zdzich”: (4) Pierwsze rany

Dalszy ciąg wspomnień profesora Macieja Bernhardta z Powstania Warszawskiego.
POPRZEDNIA CZĘŚĆ WSPOMNIEŃ ☞ TUTAJ

Dworzec Gdański

W drugim ataku na Dworzec Gdański (od strony Żoliborza w nocy z 20 na 21 sierpnia) kompania nasza nie brała udziału. Wprawdzie we wspomnianej książce „Żubry na Żoliborzu” jest wzmianka o plutonie prowadzonym przez por. „Gedroycia” (nowego dowódcę plut. 237), wzmocnionym granatnikiem ppanc Piat, ale moim zdaniem jest to informacja nieścisła. Ten nieudany i nieskoordynowany, z po­wo­du braku dobrej łączności z od­dzia­łami ze Starówki, atak przy­niósł, podobnie jak i pierwszy, kilka dni wcześniej, bardzo duże straty w zabitych i rannych.
We wspomnianej książce wymieniony jest tylko jeden zabity („Bończa” z obsługi mojego Piata). Przy ogromnym natężeniu ognia od strony dworca, Instytutu Chemicznego oraz spod wiaduktu nad torami i konieczności podejścia przez puste pole do stanowisk niemieckich, rozmieszczonych pod wagonami na torach dworca, wyklu­czone jest, aby nikt więcej z plutonu 237 nie został nawet draśnięty.

Gwiazdy kina utracone w Powstaniu Warszawskim

Gwiazdy przedwojennego kina polskiego dzieliły los mieszkańców swojego miasta. Tak jak wszyscy cierpieli głód, brak wody i brud, tak samo obłaziły ich wszechobecne wszy i nie omijała tragiczna śmierć.
Ina Benita, Franciszek Brodniewicz, Mariusz Maszyński, Józef Orwid, Maria Przybyłko-Potocka, Zbigniew Rakowiecki. Wielcy, a przynajmniej bardzo znani przedwojenni aktorzy. Seksbomby, amanci, aktorzy poważni i mniej poważni komedianci - wszyscy ze wspólnym wpisem w biografii:
zginęli podczas Powstania Warszawskiego.

Powstanie oczami „Miłej” (II)

Powstanie oczami „Miłej” część I

Miła padnij

Nie miałam nigdy inklinacji na bohatera i nim nie byłam. Pokonywałam trudy w jakich znajdowałam się w powstaniu warszawskim, ale uporczywie prześladowała mnie myśl, że miałam kiedyś własne ciepłe łóżko i wtedy istniała szansa przespania spokojnej nocy. Trzeba było walczyć nie tylko z wrogiem, ale stale zwalczać swoje własne słabości, a z tym było coraz trudniej. Godzina "W" była już niejednokrotnie opisywana. W drugiej połowie września 1944 roku entuzjazm, radość i triumfy były już za nami. Towarzyszyło nam coraz mniej przyjaznych spojrzeń. Ale przeważali ludzie wspaniali - ci którzy nosili biało-czerwone opaski i ci którzy ich nie nosili, 28-30 września, ostatnie dni obrony ostatniej pozycji Zgrupowania "Żubr" Dywizji "Żywiciel" - budynku Gdańska 2 i Straży Ogniowej na rogu Potockiej i Słowackiego na Żoliborzu. Jedynym środkiem żywnościowym jest alkohol z rozbitych piwnic Gdańska 2 i opuszczonego przez nas domu Gdańska 4. Chłopcy na pozycjach są bez zmiany, bo nie mamy już kim zmieniać. Błagają o wodę - nosimy im spirytus. Poległych już się nie chowa, bo nie ma gdzie i pozostają w miejscach gdzie zginęli. Piwnice na Słowackiego i Krechowieckiej przepełnione rannymi - na jednakowych prawach traktowani są żołnierz Powstania i ranni Niemcy.

Powstanie oczami „Miłej” (I)

Zamiast wstępu

Jest miejsce na Żoliborzu, które było zbiorową mogiłą powstańczą.. Dzisiaj jest tam Ośrodek Zdrowia. W miejscu zbiorowej mogiły wyrosły trzy topole. Powstańcy, którzy tak desperacko ginęli ostatniego dnia Powstania mieli otrzymać pomoc, aby dojść do Wisły. Pomocy od sojuszników nie otrzymali. Dzisiaj nie mają nawet swoich grobów. Mój ulubiony autor pan Melchior Wańkowicz w książce "Wojna i pokój" cytuje za Peterem Churchillem "Straty ruchu oporu w Polsce przewyższają dwukrotnie straty poniesione przez wszystkie armie amerykańskie na wszystkich frontach w czasie całej wojny". I dalej od siebie: "To, że mimo wszystkich wysiłków nie mogliśmy z powodu Powstania Warszawskiego zdobyć należnego echa w opinii świata, nie można tłumaczyć tylko sobkostwem tego świata i jego wyrzutami sumienia. Samym męstwem nie zaimponuje się światu. Męstwo musi być narzędziem realnych wyliczeń". Nie mam podstaw wątpić, że wypowiedź P. Churchilla nie zawiera prawdy. Opinie, w świecie uzyskaliśmy raczej za odbudowę Warszawy. Też prawda. Natomiast męstwo w naszej sytuacji, kiedy byliśmy poddawani akcji wyniszczania, nie mogło być narzędziem realnych wyliczeń. Gdybyśmy pod okupacją niemiecką stosowali rachunek matematyczny męstwa, śmiem przypuszczać, że straty nasze byłyby większe i niepowetowane.

Podchorąży „Zdzich”: (3) Z Wawrzyszewa do Kampinosu

Dalszy ciąg część wspomnień profesora Macieja Bernhardta z Powstania Warszawskiego.
POPRZEDNIA CZĘŚĆ WSPOMNIEŃ ☞ TUTAJ

Bielany

Gdy wychodziłem z Wawrzyszewa, słońce stało już wysoko. Chyba było koło południa. Na Bielany dotarłem wczesnym popołudniem, klucząc po drodze z powodu nieznajomości terenu, a także starając się uniknąć spotkania z Niemcami. Jak mi się to udało - nie wiem. Miałem naprawdę dużo szczęścia.
Ulice na Bielanach były zupełnie wyludnione, nie było widać także nikogo w oknach domów. Wiedziałem, że przy ulicy Barcickiej mieszka ojciec Hanki. Nie znałem go i na podstawie opowiadań Hanki miałem o nim nienajlepszą opinię. Uznałem jednak, że skoro już jestem na Bielanach i nie wiadomo, co dalej ze mną będzie się działo, to trzeba spróbować powiadomić go, że Hanka prawdopodobnie zginęła dziś rano...

Podchorąży „Zdzich”: (2) Masakra pod Boernerowem

Drugi dzień powstania warszawskiego dla II kompanii batalionu „Żubr” okazał się tragiczny. 
Co wydarzyło się pod Boernerowem w czasie przemarszu do Kampinosu? Kolejna część wspomnień profesora Macieja Bernhardta z Powstania Warszawskiego.
POPRZEDNIA CZĘŚĆ WSPOMNIEŃ ☞ TUTAJ

Boernerów - wymarsz

Wieczorem ulokowano naszą kompanię w piwnicach domu, którego położenia nie jestem w stanie określić nawet w przybliżeniu. Byliśmy wszyscy bardzo zmęczeni, głodni i kompletnie zaskoczeni rozwojem sytuacji. Nie próbowaliśmy wykonywać zadania, do którego przygotowywaliśmy się; byliśmy tragicznie źle uzbrojeni, a przebieg naszej wędrówki i miny bezpośrednich przełożonych wyraźnie wskazywały, że nasi dowódcy nie bardzo wiedzą, co robić.
Nastroje były podłe, ale przeważała raczej złość na nieudolność organizacyjną, niż zwątpienie w powodzenie powstania.
Ktoś przyniósł wiadomość, że mamy iść do Kampinosu po zrzuty broni. Za chwilę wiadomość tę zdementowano. Po pewnym czasie znów zaczęto na ten temat mówić po kątach naszej piwnicy. Na dworze tymczasem zaczął padać rzęsisty deszcz. Lało jak z cebra. Jeżeli naprawdę mieliśmy przebijać się do Kampinosu, to wtedy była idealna okazja: deszcz dobrze tłumi kroki, widzialność w nocy i podczas ulewy jest praktycznie żadna i o celnym ogniu nie może być mowy. Nic się jednak nie działo. Wzrastało tylko nasze zmęczenie i zdenerwowanie sytuacją.

Podchorąży „Zdzich”: (1) Pierwszy dzień Powstania

Wspomnienia pana Macieja Bernahrdta, emerytowanego profesora Politechniki Warszawskiej i Instytutu Transportu Samochodowego. Pan Bernhardt (urodzony w 1923 roku) był uczestnikiem Powstania Warszawskiego jako podchorąży „Zdzich” w 237 plutonie 2-giej kompanii Batalionu „Żubr” Obwodu Żoliborz.

Dwa alarmy

Na pierwszą zbiórkę alarmową w dniu 28 lipca 1944 roku (piątek) stawiła się cała nasza sekcja, prócz Andrzeja Krupińskiego. Chyba były jakieś kłopoty z jego zawiadomieniem. Nie pamiętam jednak szczegółów. Nie pamiętam też kto mnie zawiadomił, ani pożegnania z Rodzicami.
Miejscem zbiórki była mała czynszowa kamienica, chyba dwupiętrowa, przy ulicy Podleśnej, na dolnym Marymoncie, w pobliżu ogrodzonego lasku CIWF (obecnie AWF). Spotkało się nas tam kilkudziesięciu stłoczonych w niewielkich piwnicach.

Warsaw Uprising

» WERSJA POLSKA TUTAJ «
Seventy one years ago to day, the Polish Home Army (Armia Krajowa) began liberation of Warsaw, known today as "Warsaw Uprising" (Powstanie Warszawskie), and after so many years it is still discussed and debated and probably each Pole has his unique own opinion of this controversial event... However, regardless of positive or negative opinion, it was unequivocally the worst bloodbath in the 1000 years long history of Poland, and one of the most important events of the last century. It also was the very last battle staged on the territory of Poland by the Polish Forces under the leadership of Polish Government in Exile - the legal continuator of the pre-war Republic of Poland, widely accepted as the the only Polish government by each and every of the Allied countries.

In and due to 2 months of the Uprising about QUARTER MILLION OF POLES have died (actual losses are unknown and probably won't be known ever). It is as if someone have erased from the maps one large city, including all the people, all the streets and all of their estates and belongings!

Polska Kronika Filmowa 1944-1994

W pierwszym tygodniu grudnia przypadają dwie rocznice związane z Polską Kroniką Filmową: ukazania się pierwszego wydania, oraz smutna rocznica realizacji ostatniego wydania kroniki i jej likwidacji...
Ostatnie wydanie PKF, 1994 r.
Polska Kronika Filmowa była najdłużej trwającym "dokumentalnym serialem" polskim i w ogóle najdłuższą serią filmową w historii polskiej kinematografii, która była nieprzerwanie kontynuowana przez równo 50 lat i 1 tydzień, od 1 grudnia 1944 roku do 9 grudnia 1994 roku. Trudno jest ustalić dzisiaj ilość widzów w okresie jej istnienia, jednak pewne jest, że żaden inny "serial" nigdy nie przebił (ani też nie przebije w najbliższym stuleciu) ciągłości lub oglądalności "Kronik", gdyż jej kolejne części prezentowane były co tydzień w każdym kinie w Polsce bez wyjątku, jako dodatek wyświetlany przed każdym filmem czy główną atrakcją.

Powstanie Warszawskie

Wyzwalanie Warszawy rozpoczęte przez Armię Krajową, do którego przyłączyły się wszystkie pozostałe organizacje podziemne, a które znane jest dzisiaj jako Powstanie Warszawskie, od 70 lat do dzisiaj wzbudza wiele emocji i wywołuje zażarte dyskusje, a każdy Polak prawdopodobnie ma jakąś własną, unikalną opinię na jego temat. Obojętnie jednak, czy pozytywnie, czy też negatywnie oceniasz to wydarzenie, jest to jedna z naszych największych strat w całej 1000-letniej historii Polski, oraz jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Polski ostatniego wieku. Była to zarazem ostatnia na terenie Polski zorganizowana (przynajmniej początkowo) walka polskiego wojska przedwojennej II RP, przeprowadzona za zgodą, akceptacją i pod nadzorem legalnego i nadal wówczas jedynego, oficjalnie akceptowanego i uznawanego przez wszystkich aliantów Rządu RP na uchodźstwie w Londynie.

Monte Cassino

Wzgórza i góry wokół miasteczka Cassino były częścią „Linii Gustawa”, sieci ufortyfikowanych niemieckich pozycji obronnych przegradzających wszerz półwysep Apeniński, blokujących Aliantom dostęp do Rzymu, północnych Włoch i dalej - do III Rzeszy.
Niemcy mieli wieli miesięcy na zbudowanie i odpowiednie wyposażenie umocnień, dlatego też gdy siły alianckie w końcu dotarły do Cassino, zostały tam zatrzymane na długi czas.

Punkty obronne dookoła Cassino, obsadzone m.in. przez doborowe jednostki niemieckich strzelców górskich Fallschirmjäger, przez prawie pół roku w trzech wcześniejszych bitwach (atakach) próbowały zdobyć dywizje brytyjskie, kanadyjskie, amerykańskie, różne elitarne siły alianckie jak np. nieustraszeni nowozelandzcy Maorysi, indyjscy Gurkhowie, kolonialne jednostki wojsk francuskich, i inni. Najdalej z nich wszystkich dotarli sławni Gurkhowie, zajmując jedno ze wzgórz na okres prawie dwóch dni, zanim zostali stamtąd wyparci – a właściwie unicestwieni.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2