Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Donald Tusk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Donald Tusk. Pokaż wszystkie posty

Gefreiter Tusk

To, że w Polsce jest całkiem spora grupa osób zachwyconych i zapatrzonych w Donalda Tuska jest dla mnie dowodem na kompletne zdemoralizowanie i odmóżdżenie sporej części naszego społeczeństwa, dla której honor i przyzwoitość to cechy kompletnie nieznane i zupełnie egzotyczne. W ubiegły czwartek odbył się kolejny happening z mini orszakiem odprowadzającym Tuska do prokuratury na przesłuchanie. Czy ludziom ślepo zakochanym w Tusku nie przeszkadza, że ten wierny żołnierz Berlina na rozkaz Angeli Merkel porzucił w trakcie kadencji urząd premiera Polski i wyjechał do Brukseli na lepiej płatne stanowisko? A przecież tuż przed dezercją z własnego rządu łgał:
„Od wczesnej zimy odpowiadam już po raz 153. na to pytanie. Powiedziałem, że nie wybieram się do Brukseli i to podtrzymuję”.

Dranie tanie niesłychanie

Było to kilka lat temu. Mój kolega ze studiów, obecnie profesor politechniki zadzwonił do mnie żeby w trybie pilnym wezwać mnie do siebie do katedry. Powiedział, że sprawa jest bardzo dyskretna, jak to się mówi „nie na telefon”. Zachodziłam w głowę dlaczego nagle sobie o mnie przypomniał. Ponieważ mówił dość przejętym głosem doszłam do wniosku, że ma jakieś poważne problemy i szuka dobrego adwokata. Mógł wiedzieć, że zdarzyło mi się polecić komuś godnego zaufania i odważnego obrońcę. Okazało się jednak, że mój były kolega chciał tylko namówić mnie na ubezpieczenie na życie. Jego córka była akwizytorem pewnej firmy amerykańskiej działającej w Polsce w dziedzinie ubezpieczeń. Firma działająca prawidłowo na rynku amerykańskim w Polsce wsławiła się tym, że w przypadku śmierci ubezpieczonego nie wypłacała należnych odszkodowań. Cała armia agentów tej firmy przetrzepywała akta zmarłego w celu znalezienia pretekstu do odmowy wypłaty świadczeń. Takim pretekstem mogło być na przykład zatajenie przed agentem firmy faktu, że w wieku trzech lat klient spadł w przedszkolu z huśtawki albo, że ugryzł go pies.

Tusk: „wiedzieliśmy, że to lipa”

Brałem udział w kilkudziesięciu posiedzeniach sądu, obserwowałem kilku pełnomocników w akcji i jedno mogę powiedzieć, bez złośliwości. Nie mam pojęcia kto wmówił Romanowi Giertychowi, że jest wybitnym mecenasem. Podczas posiedzenia komisji sejmowej przecierałem oczy i uszy ze zdziwienia, tak słabego, pogubionego i nieskutecznego adwokata nie widziałem nigdy. Podobne zaskoczenie wywołały we mnie tylko zeznania Owsiaka przed sądem w Złotoryi, który w 1% nie przypominał tego Owsiaka z ekranów telewizorów i pogubił się tak mocno, że zapomniał czy jest prezesem „Złotego Melona”.

U Giertycha i Owsiaka zadziałał ten sam mechanizm, czym innym jest odstawianie tandetnego show w zaprzyjaźnionych mediach, a czym innym rygor rozprawy sądowej, gdzie dla błaznowania po prostu nie ma miejsca. Każde posiedzenie sądu to bardzo ściśle określony schemat postępowania obejmujący wszystko, co się dzieje na sali sadowej.

Tuskowi na Dworcu Centralnym zrobił się „Paprykarz”

Zaledwie wczoraj napisałem tekst, w którym postawiłem tezę, że Tusk bez wsparcia medialnego byłby pośmiewiskiem nie mniejszym niż Komorowski w czasie kampanii prezydenckiej. Dziś na własne oczy można było zobaczyć dosadne argumenty potwierdzające tezę. Tuskowi wszystko szło nieźle, gdy nie musiał występować pod presją. Media trzymały Kaczyńskiego za ręce i nogi, a Donald go okładał, wiedząc, że w tym pojedynku nic mu nie grozi i wszystko dawno jest wydrukowane. Przedstawiony obraz nie jest końcem przewagi w ustawionym pojedynku, ale dopiero połową. Po drugiej stronie i Kaczyński i całe PiS siłą rzeczy protestowało przeciw tak chamsko reżyserowanej nawalance. Trudno się powstrzymać od emocji i nawet przekleństw, gdy się uczestniczy w czymś skrajnie nieuczciwym i nie ma się żadnego wpływu na końcowy wynik, bez względu na zaangażowanie i włożoną pracę. Propagandowo zaaranżowana fikcja przez ponad 8 lat pozwoliła pokazać wyluzowanego Tuska i miotające się PiS.

Zabawy z ogniem na beczce prochu – ciąg dalszy

        Oglądając zachowanie „polskich” parlamentarzystów tzw. „opozycji” skandujących monotonnie „Donald Tusk!” podczas gdy prezes Jarosław Kaczyński woła „Polska! Polska!” natychmiast przypomniały mi się obrazki z filmów o Edwardzie Gierku, za którym także skandowano „Gierek! Gierek!” - nawet wówczas, gdy towarzysz Edward próbował zmienić to na „Partia! Polska!”... Wszyscy chyba nadal pamiętamy, jak ta „bezgraniczna miłość” dla towarzysza Gierka dla niego się skończyła.
        Oczywiście nie przyrównuję niniejszym Donka Tuska do Edwarda Gierka, nie śmiałbym aż tak ubliżać pamięci tego ostatniego, który był co prawda socjalistą, ale przede wszystkim Polakiem, a dla Tuska przecież „polskość to nienormalność”, więc Polakiem jest on jedynie formalnie i z musu (gdyż tutaj się niestety urodził). O przymiotach osobistych i kulturalnych, a zwłaszcza politycznych - nawet nie będę wspominać, bo to byłoby jakby przyrównywać neandertalczyka do wykształconego człowieka współczesnego (nie ubliżając homo neanderthalensis).

„To policzek nie dla Polski, tylko dla Kaczyńskiego”

- tak skomentowały wybór Donalda Tuska na Prezydenta Unii Europejskiej niemieckie przekaziory prasowe. Poniżej pierwsze polskojęzyczne opracowanie wiadomości z Deutsche Welle, oficjalnej propagandowni medialnej Niemiec (także najbardziej zbliżonej do niemieckich środowisk politycznych i rządowych):

Muenchner Merkur” pisze: „27 do 1 to jednoznaczny wynik głosowania Rady Unii Europejskiej popierający Tuska. To historyczny policzek. Tyle, że nie dla Polski, tylko dla człowieka, który sądził, że będzie mógł złamać opór Europy. Bardzo to przykre, że sprawy musiały zajść tak daleko. Ale taki sygnał z grona uczestników szczytu był potrzebny, żeby odstraszyć potencjalnych szantażystów pokroju Kaczyńskiego”.

Straubinger Tagblat / Landshuter Zeitung”:

Slalom gówniarza na imprezie dla dorosłych, czyli Tusk na szczycie NATO

Zgodnie z przewidywaniami polityczna zagrywka Obamy na potrzeby kampanii Hillary Clinton umarła po jednym dniu. Polacy żyją swoimi wakacyjnymi sprawami i ekspertyzy politologów, co też Barack miał namyśli, przepadają w skwierczącej na grillu kaszance. Z kolei w Internecie, który rządzi się swoimi prawami od wczoraj tematem numer jeden jest rajd Donalda Tuska pomiędzy przedstawicielami państw NATO. Donald wszedł na salę jako jeden z ostatnich, zobaczył jak wygląda ustawienie gości, które z całą pewnością i tak było mu znane i zaczął swój komiczny taniec.

Co mi zrobią, jak mnie złapią

© Reuters
Kaszub Tusk, były premier Polski, nagle odżył przed świętami i nawet udzielił wywiadu „Polityce”...

Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej, były premier, o grzechach i zaletach PO, dzisiejszych awanturach w kraju i o tym, że z czarnego konia Unii Polska szybko może stać się czarną owcą.

POLITYKA: - Ta rozmowa, przynajmniej naszym zdaniem, odbywa się trochę za późno. Oczekiwaliśmy pana głosu przed wyborami, kiedy to cały ciężar obrony rządów Platformy Obywatelskiej musiała wziąć na siebie premier Ewa Kopacz. A to przecież pan był głównym architektem polityki ostatnich ośmiu lat.
Ta polityka została jakby osierocona, nikt nie czuł się jej wia­rygodnym obrońcą. To było puste miejsce, po którym hulały wszystkie możliwe wiatry. Za bardzo pan zniknął. Dlaczego?

Szczur numer jeden

Na wstępie chciałbym przypomnieć etymologię fałszywego określenia stanowiska Prezydenta UE, ukutego jeszcze w czasach, gdy usilnie i nachalnie starano się sprzedać Polakom dobrowolne oddanie części niepodległości Rzeczpospolitej poprzez członkostwo w Unii Europejskiej. Wszystkie dokumenty były wówczas tak opisywane i tłumaczone, aby w żaden sposób nie wzbudzały niepokoju Polaków przed wchłonięciem ich kraju do kolejnego „obozu”, o czym zresztą już pisałem. W każdym razie cała ta pro-unijna propaganda była tak skonstruowana przez ich specjalistów językowych, aby żadne słowo nie posiadało najmniejszego nawet skojarzenia z oczywistym przecież faktem utraty niepodległości i wcielenia Polski do nowego „obozu”.
Oczywiście nie były to kłamstwa, gdyż takie zostałyby natychmiast rozpoznane i ujawnione przez przeciwników wstępowania Polski do Unii Europejskiej. Były to „tylko” drobne przeinaczenia, „niedotłumaczenia”, przejęzyczenia, i tak dalej, a we wszystkich chodziło o rozmywanie i zmniejszanie rzeczywistego znaczenia aktu stowarzyszeniowego z UE.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2