WIADOMOŚCI BEZ ZAPRZAŃSTWA: (żadnych antypolskich ścierw GW, TVN, ...)

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Granica absurdu na którą pozwalać nie można

Jest gdzieś granica absurdu, na którą pozwalać nie można. Z tych piłkarzy, których dziś widziałem na boisku, jest taka Legia Warszawa, jak z jej kiboli na "żylecie" Żołnierze Wyklęci. Jedni i drudzy to tylko jakieś żałosne grupy rekonstrukcyjne.
Langil, Aleksandrow czy Odjidja udają Deynę, Brychczego i Pisza, a kibole kibiców, a tak naprawdę są rozbudowanym do rozmiarów absurdu chórem im. Aleksandrowa (tego innego - kto nie wie, o kim mówię, niech poczyta), którego głównym zadaniem jest odśpiewanie repertuaru do końca, bez względu na to, co dzieje się na boisku.

To naprawdę jakaś powalona schizofrenia. Najlepsi kibice w Polsce? Wolne żarty! "Nie poddamy sięęęę... ukochana maaaa...",
niesie się przez dziewięćdziesiąt minut, a tu jeb!, jeb!, jeb!, jeb!, jeb!, jeb!, i to w tempie powolnego sparingu paralityków po wylewie z ich okrutnie rozbrykanymi rehabilitantami. Dzieje się rzeź, a kibole jak gdyby nigdy nic dalej śpiewają! Jakby, k***a, nie chodziło o piłkę nożną, tylko o laury w polsatowskim "Jak oni śpiewają".
A nad wszystkim unosi się duch infantylnej kibolskiej lojalności do klubu "aż po grób". Niestety, nikt nie ma odwagi powiedzieć, że ten rozbuchany śpiew unosi się nad grobem "ukochanego klubu".

Poza tym wobec kogo ta lojalność, pytam?
Wobec trenera, który jutro powinien zostać kopnięty w dupę tak mocno, by znalazł się od razu za linią Maginota albo w jakimś albańskim klubie drugoligowym, gdzie jego miejsce? Czy może wobec jego pseudopiłkarskich lolitek, które ściągnął do Legii, żeby przytuliły nieco grosza, bazując na snach o wielkości prezesa z błyszczącym łańcuchem na szyi?

A największy absurd, że piłkarze obecnej Legii znają się gorzej niż znają piłkarzy Borussii Dortmund. Tych mogli chociaż parę razy obejrzeć w telewizorze lub pograć nimi na FIFA 2016. A paru swoich klubowych kolegów, z którymi dzisiaj musieli grać, widzieli po raz pierwszy na oczy. To jest profesjonalny klub, do ch**a?

Dzisiejsza Legia to nowa wersja Andersenowskiej baśni o nowych szatach cesarza. Mało, że prezesi klubu i kibole nie zauważają, że cesarz jest nagi. W swoim niepojętym szaleństwie starają się nie widzieć, że ów cesarz nie tylko nie ma szat, ale i jaj.
Kurtyna!
Gdzie jest, k***a, kurtyna?


© Andrzej Saramonowicz
14 września 2016
źródło publikacji:
www.facebook.com










Ilustracja © brak informacji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz