WIADOMOŚCI BEZ ZAPRZAŃSTWA: (żadnych antypolskich ścierw GW, TVN, ...)

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Monte Cassino

Wzgórza i góry wokół miasteczka Cassino były częścią „Linii Gustawa”, sieci ufortyfikowanych niemieckich pozycji obronnych przegradzających wszerz półwysep Apeniński, blokujących Aliantom dostęp do Rzymu, północnych Włoch i dalej - do III Rzeszy.
Niemcy mieli wieli miesięcy na zbudowanie i odpowiednie wyposażenie umocnień, dlatego też gdy siły alianckie w końcu dotarły do Cassino, zostały tam zatrzymane na długi czas.

Punkty obronne dookoła Cassino, obsadzone m.in. przez doborowe jednostki niemieckich strzelców górskich Fallschirmjäger, przez prawie pół roku w trzech wcześniejszych bitwach (atakach) próbowały zdobyć dywizje brytyjskie, kanadyjskie, amerykańskie, różne elitarne siły alianckie jak np. nieustraszeni nowozelandzcy Maorysi, indyjscy Gurkhowie, kolonialne jednostki wojsk francuskich, i inni. Najdalej z nich wszystkich dotarli sławni Gurkhowie, zajmując jedno ze wzgórz na okres prawie dwóch dni, zanim zostali stamtąd wyparci – a właściwie unicestwieni.
Dopiero Polacy, w czwartej bitwie o Monte Cassino, która zaczęła się 11 maja przed północą, po wybitnie krwawych walkach i ogromnych stratach, dokładnie 70 lat temu, w dniu 18 maja 1944 roku ostatecznie zdobyli wszystkie wzgórza wokół Cassino przełamując niemiecką „Linię Gustawa” i otwierając drogę na Rzym.

Niestety, nie pierwszy raz poświęcenie Polaków pozostaje dzisiaj niedocenione, pomimo uznania i chwalebnej opinii ówczesnych alianckich generałów o polskich żołnierzach.
Zdobycie Monte Cassino stało się jedną z czarnych plam w historii alianckich bojów - oczywiście nie z winy Polaków - i jest dzisiaj pamiętane (poza Polską) przede wszystkim z barbarzyńskiego zbombardowania i celowego zniszczenia zabytkowego, ponad 1500-letniego klasztoru, o którym od początku wiedziano, że nie ma w nim Niemców.
Monte Cassino znane też jest dzisiaj - a właściwie przede wszystkim, niestety - za niechlubne
„dokonania” tysięcy marokańskich i innych żołnierzy z francuskich wojsk kolonialnych, którzy dzień po zdobyciu Monte Cassino radośnie „świętowali” zwycięstwo Polaków gwałtem co najmniej 60 tysięcy włoskich kobiet i towarzyszącą temu rzezią miejscowej ludności...

Historycy zachodni zgodnie źle oceniają dzisiaj całą aliancką kampanię włoską, a do bitwy o Monte Cassino odnoszą się szczególnie nieprzychylnie, nazywając ją kampanią, która ze względu na brak sensu strategicznego i wyobraźni taktycznej jest czymś wyjątkowym w historii wojskowości. Sposób jej przeprowadzenia i wykonania najlepiej opisuje następujący cytat: *
„Amerykański strażnik zapytał butnego, niemieckiego jeńca:
– Jeśli jesteś taki twardy, to dlaczego ty jesteś w niewoli, a ja cię pilnuję?
Niemiec w odpowiedzi opisał mu, jak dowodził sześcioma 88-milimetrowymi działami, strzelającymi do nadciągających amerykańskich czołgów i jak Amerykanie ciągle wysyłali drogą kolejne czołgi, a Niemcy nadal je unieszkodliwiali.
W końcu – stwierdził Niemiec – nam zabrakło amunicji, a Amerykanom nie zabrakło czołgów.

Generał Władysław Anders
Pomimo nieprzychylnych ocen bitwy oraz barbarzyństwa, jakiego dopuścili się po niej Arabowie i Murzyni z kolonialnych wojsk francuskich podczas oczyszczania zajętych terenów, nie zmienia to faktu, że to właśnie Polacy przełamali „Linię Gustawa” i otworzyli drogę na Rzym. Tym bardziej, że pomimo wielu wcześniejszych prób, nie udało się tego dokonać Brytyjczykom, Francuzom i Amerykanom (którzy po paru próbach i ciężkich stratach próbowali nawet „obejść” Monte Cassino poprzez desant pod Anzio). A dla Polaków jest to – i pozostanie – bardzo ważne wydarzenie w historii II wojny światowej z jeszcze innego, dużo ważniejszego dla nas powodu:
Bitwa pod Monte Cassino była jedyną bitwą na tak dużą skalę od czasu niemiecko-sowieckiego IV Rozbioru Polski we wrześniu 1939 r., w której Wojsko Polskie podczas II wojny światowej odniosło zwycięstwo samodzielnie, pod polskim dowództwem, walcząc jako niezależna i samodzielna armia z własnym sprzętem i uzbrojeniem (opłaconym przecież polskim złotem w Londynie).
Było to w zupełnym przeciwieństwie do naszych żołnierzy na wschodzie, którzy pomimo szczerych chęci wielu polskich patriotów także i tam znajdujących się, nigdy nie byli samodzielni i zawsze byli pod dowództwem sowieckim i wykonywali tylko i wyłącznie sowieckie rozkazy.
Polscy żołnierze podczas ataku na wzgórze 593

Właśnie dlatego komunistyczni okupanci Polski przez 50 lat starali się jak najbardziej strywializować, pomniejszyć, a nawet wręcz wymazać z pamięci społeczeństwa wspomnienia o i rocznice tej bitwy. Monte Cassino było bezpośrednim zaprzeczeniem i najlepszym dowodem kłamstwa ówczesnej komunistycznej propagandy twierdzącej, że „Polska jest niezdolna do samodzielnego istnienia bez pomocy Związku Sowieckiego” i „tylko Związek Sowiecki może zagwarantować istnienie Polski” – kłamstwa, którymi karmiono młode pokolenia i sankcjonowano prawie 50 lat komunistycznej okupacji Polski po II wojnie światowej.

Dlatego pamięć o naszych bohaterach spod Monte Cassino musi być żywa i Polacy muszą o tej bitwie pamiętać.
Od września 1939, przez całą II wojnę światową i wszystkie lata powojenne po prostu nie ma drugiego takiego wydarzenia ani takiej bitwy; jeszcze raz podkreślam: jest to jedyny i ostatni raz od 1939 roku aż po dzień dzisiejszy, gdy Polacy odnieśli zwycięstwo. Tam właśnie, pod Monte Cassino, po raz ostatni polski generał dowodząc samodzielnie polskimi wojskami, podczas strategicznie ważnej operacji militarnej - w całości przygotowanej i w całości przeprowadzonej przez Wojsko Polskie - odniósł zwycięstwo!

Właśnie dlatego tak ważne w naszej historii jest zwycięstwo na Monte Cassino i stąd też komuniści tak usilnie starali się je zawsze minimalizować, nigdy nie nazywając go „zwycięstwem”, lecz co najwyżej „bitwą” (co zresztą trwa do dzisiaj, dzięki opanowaniu większości mediów przez dzieci i potomków komunistycznych okupantów oraz ludzi wychowanych w komunie i nadal używających ich sowieckiej terminologii) – zakładając, że komunistyczna cenzura w ogóle dopuszczała do wspomnienia o Monte Cassino, co zdarzało się niezmiernie rzadko i jeśli już, to prawie zawsze w publikacjach szkalujących Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie, II RP lub Rząd Polski na Uchodźstwie.
Komuniści nie mogli przecież w żaden logiczny sposób wytłumaczyć przełamania „Linii Gustawa” na froncie włoskim przez regularne wojska kraju, który – według nich – podobno nie istniał już od kilku lat i został „oficjalnie” przez nich zastąpiony komunistycznymi pachołkami przywiezionymi na sowieckich tankach prosto Moskwy, ale to już inna historia...

Cześć pamięci naszych bohaterów!


© DeS
16 maja 2014
wersja skrócona z kopii zapasowej
artykuł oryginalnie pojawił się na blogu FilmyPolskie888


Creative Commons License
Artykuł wolny do kopiowania na tej samej licencji: CC-BY-ND 4.0
(Creative Commons Licence v.4.0 By Attribution, No Derivatives - 
polskie tłumaczenie tutaj)







Bombardowanie klasztoru przez amerykańskie lotnictwo.

Ruiny 1500-letniego klasztoru po bombardowaniu, które Niemcy
skwapliwie fortyfikowali przez 2 miesiące przed polskim atakiem.

"Zielone diabły" - Fallschirmjäger - czyli
wyśmienite jednostki niemieckich spadochroniarzy
którymi obsadzone były stanowiska obronne na wzgórzach

Ostateczny szturm ruin klasztoru

Polscy chłopcy po walce.

Cmentarz polskich żołnierzy poległych pod Monte Casino.

„Monte Cassino - Maj 1944”

„Czerwone maki na Monte Cassino”
(for English lyrics turn on subtitles)





* źródło:
John Ellis - "Cassino: The Hollow Victory - The Battle for Rome, January-June, 1944", Andre Deutsch Ltd, Londyn 1984, ISBN: 0233975691



POWYŻSZY ARTYKUŁ ZOSTAŁ PRZYWRÓCONY Z KOPII ZAPASOWYCH, Z TEGO POWODU FORMATOWANIE ARTYKUŁU LUB ILUSTRACJI MOŻE NIE PASOWAĆ DO FORMATU TEGO BLOGU. NIEKTÓRE ILUSTRACJE MOGĄ BYĆ OBECNIE NIEDOSTĘPNE.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz