UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Słabości polityki zagranicznej (VII)

Żałosna nieporadność W. Waszczykowskiego w polityce wobec Niemiec

19 kwietnia 2016 r. minister Witold Waszczykowski z okazji kolejnego spotkania z niemieckim ministrem spraw zagranicznych Frankiem-Walterem Steinmeierem wszem i wobec oznajmił, że „stosunki polsko-niemieckie są bardzo dobre”. Było to niebywale bzdurne i kłamliwe oświadczenie, bo przez ponad pięć miesięcy od października 2015 r. nie rozwiązano ani jednego z trudnych problemów, jakie ciążyły na wzajemnych stosunkach obu krajów. A przecież sam W. Waszczykowski donośnie mówił o nich publicznie w 2015 r., zanim został ministrem spraw zagranicznych. Np. w sierpniu 2015 r. jakże słusznie uskarżał się na występowanie na naszą niekorzyść asymetrii w sytuacji mniejszości polskiej w Niemczech i niemieckiej w Polsce, pogłębiającej się dysproporcji w tej sprawie.
Postulował przywrócenie w tej dziedzinie sytuacji sprzed wojny, gdy Polacy mieli status mniejszości narodowej w Niemczech,. opowiadając się za formalnym uznaniem Polaków jako mniejszości narodowej w Niemczech. Waszczykowski przypominał wówczas, że nasza mniejszość ma do tego podstawy prawne, bo miała już te prawa przed wojną. Apelował: „Na tym polega dyplomacja, żeby rzeczy nie zamiatać pod dywan”. A teraz sam je zamiata, przez ponad pięć miesięcy nigdzie publicznie nie wspominając o postulacie przyznania praw mniejszości Polakom w Niemczech.

28 sierpnia 2015 r. Waszczykowski powiedział w salonie politycznym Trójki, że Niemcy lekceważyły interesy Polski. 9 listopada 2015 w rozmowie z red. Małgorzatą Raczyńską minister Waszczykowski powiedział, że jak dotąd stosunki Polski z Niemcami „nie były partnerskie, lecz wasalne”. (Waszczykowski powtórzył tę ocenę 14 listopada 2015 r. w rozmowie z Robertem Mazurkiem z "Rzeczypospolitej”:, mówiąc :„Zamiast być ważnym partnerem, staliśmy się wasalem Niemiec –. Nie decydujemy o bezpieczeństwie, o energetyce, o niczym”. I zapytał wprost, jakie korzyści – poza gospodarką – ma Polska z „tego podłożenia się Niemcom"? Mocno krytykując koncepcję bycia „jak najbliżej Niemiec".. Waszczykowski stwierdził: „Taka sytuacja nas zarżnie i staniemy się naprawdę zapleczem rynku niemieckiego, co oznacza brak możliwości rozwoju kraju”. (Por. W. Waszczykowski w "Rzeczpospolitej": staliśmy się wasalem Niemiec wiadomosci.onet.pl › Kraj 14.11.2015). Na tle tych wcześniejszych wypowiedzi Waszczykowskiego nasuwa się pytanie- jak można było teraz w kwietniu 2016 r. panegirycznie wychwalać stosunki polsko- niemieckie, gdy nie udało się postąpić ani na jeden krok w rozwiązywaniu trudnych spraw obciążających stosunki polsko -niemieckie na naszą niekorzyść od jesieni 2015 r. ? To już tajemnica ministra- samochwała!

Taktyka Waszczykowskiego: bardzo dużo gadania i nie robienie nic

W polityce wobec Niemiec szczególnie wyraźnie objawiła się główna metoda działań ministra W. Waszczykowskiego: robienie wiele hałasu na zasadzie „cała para w gwizdek!”, pozorowanie działań i ostateczny efekt - zero pozytywnych konkretów. Przypomnijmy, że od listopada 2015 r. doszło do dwóch spotkań ministra Waszczykowskiego z jego niemieckim ministerialnym odpowiednikiem (w styczniu i w kwietniu 2016 r.). Nie przyniosły one żadnych postępów, poza tym, że obaj panowie milutko porozmawiali sobie przy kawie. Nie dało żadnego efektu też tak nagłośnione wezwanie ambasadora niemieckiego w Warszawie Rolfa Nikela na dywanik przez ministra Waszczykowskiego w sprawie ostrych ataków na Polskę ze strony szeregu niemieckich polityków. Ambasador wyraził swą wielką życzliwość wobec Polski i na tym się skończyło. A ataki nadal trwały. Obserwując tematykę spotkań obu ministrów zauważa się, że dziwnym trafem maksymalnie pomijają one najtrudniejsze sprawy w stosunkach obu krajów, choćby wręcz przestępczą działalność Jugendamtu wobec tysięcy polskich dzieci usilnie germanizowanych w Niemczech. Skupiają się zaś głównie w tych rozmowach na problemie przyjęcia imigrantów w Polsce, którego, powiedzmy szczerze, Niemcom nie uda się już nam teraz narzucić, przy oporze wobec ich przyjęcia ze strony tak licznych krajów Europy.

Minister Waszczykowski potrafi w ciągu niedługiego czasu wypowiadać wzajemnie ze sobą sprzeczne opinie o stosunkach polsko- niemieckich. Np. 21 stycznia 2016 r. zapewniał „Stosunki polsko-niemieckie są dobre, oparte na solidnych fundamentach i szczere” (podkr.- J.R.N.) Już osiem dni później – 29 stycznia 2016 r. stwierdził jednak w sejmowym expose: „Kontakty polsko-niemieckie będą się miały jeszcze lepiej, jeśli będzie im towarzyszyła szczerość i otwartość, a nie udawana czasem powierzchowność i koncyliacyjność”.

Skromniutki „mały remanent”, czy potrzeba Wielkiego Remanentu

W jednym z poprzednim moich tekście na tym blogu krytykowałem już szalonego piewcę doskonałości stosunków polsko- niemieckich W. Waszczykowskiego o nie zauważenie dyskryminacji gospodarczej ze strony Niemiec jako czołowego państwa UE. Niestety minister Waszczykowski nie stara się publicznie reagować także na inne dobitne przejawy wyraźnej złej woli wobec Polski ze strony naszego zachodniego sąsiada. Pod tym względem zabrakło jakichkolwiek konkretów w sejmowym expose ministra Waszczykowskiego z 29 stycznia 2016 r. Skrajnie minimalizując sprawy sporne w stosunkach z Niemcami, minister Waszczykowski .powiedział wówczas, że trzeba zrobić tylko „mały remanent spraw sąsiedzkich”. W rzeczywistości zaś, jak pisałem już parę miesięcy wcześniej na tym blogu, chodzi nie o żaden „mały remanent’, lecz o naprawdę duży remanent spraw spornych, za których winę ponoszą wyłącznie Niemcy. Dość wymienić takie sprawy jak:

- „Zawstydzające tricki” Bonn w sprawie odszkodowań dla Polaków. Wypłacenie Polakom minimalnej cząstki tego, co wypłacono Żydom. Nie zwrócenie wielkiej części zrabowanych w Polsce dóbr kultury. (Por. szerzej: J. R. Nowak : „Zagrożenia dla Polski i polskości”, Warszawa 1998, t. II, ss. 252-253).

- Otwarcie w 2011 r. gazociągu północnego , łączącego Niemcy i Rosje i uderzającego w interesy Polski, m.in. w port w Świnoujściu.

- Plany rozbudowy gazociągu Nord Stream III, godzącego w bezpośrednie interesy Polski i w europejską solidarność energetyczną.

- Poparcie Niemieć dla narzucania innym krajom Europy pakietu klimatycznego, będącego wielkim zagrożeniem dla interesów energetycznych Polski.

-Próby obciążenia Polski przez Niemcy częścią fali imigrantów, którzy napłynęli do Niemiec po nieodpowiedzialnym apelu Angeli . Merkel.

- Dwuznaczna polityka Niemiec wobec Polski w sprawie Ukrainy, która przyczyniła się do usunięcia nas z gremium państw dyskutujących z Rosja o Ukrainie. Pytanie w kontekście porozumień z Mińska- Jaką mamy pewność, że Merkel potajemnie nie dogadała się z Putinem w sprawie Ukrainy ? A może także w sprawie Polski ?

- Ciągłe ataki czołowych polityków niemieckich i wpływowych niemieckich mediów na rządy PiS za rzekome ograniczanie demokracji.

- Zła wola niektórych niemieckich korespondentów Polsce (zwłaszcza Gabriele Lesser i Klausa Bachmanna, wciąż oskarżających Polaków o rzekomą ksenofobie i „antysemityzm”. Przypomnijmy tu, że Klaus Bachmann odegrał wielką inicjatywną rolę w usunięciu z kierownictwa Zakładu na Uniwersytecie Wrocławskim prof. Tadeusza Marczaka, jednego z najlepszych merytorycznie obrońców prawdy w sferze stosunków polsko-niemieckich (Por. szerzej : J.R.Nowak : „Pełzająca germanizacja Wrocławia” , Warszawa 2010 ss. 42-44, 49-51).

- Maksymalne wspieranie na różne sposoby skrajnie stronniczych germanofilów typu antypolskiego oszczercy, pisarza Andrzeja Szczypiorskiego, b. agenta SB o wdzięcznej ksywie „Miglanc”, antypolskiego oszczercy prof. Marka Zybury, prof. Anny Wolff- Powęskiej, dyrektora Muzeum Miejskiego we Wrocławiu Marka Łagiewskiego, red. „Polityki” Adama Krzemińskiego. (Por. szerzej m. in.: J .R. Nowak : „Pełzająca (…),op.cit.,ss.128-130,216-223,226-228, 232-235,

- Wykorzystywanie niemieckiej dominacji medialnej ((opanowania 75 proc .polskich mediów) dla sączenia uproszczonych jednostronnych proniemieckich opinii o stosunkach polsko-niemieckich (vide cytowane w poprzednim odcinku uwagi red. A. Howzana ),.

- Wspieranie rewizjonistycznego tzw. Związku Wypędzonych przez kanclerz A. Merekel i inne niemieckie władze. Jak pisał Tomasz Mysłek w najnowszym numerze „Najwyższego Czasu”: Ostatnio szefowa rządu Niemiec (…) skierowała do środowiska Związku, skupiającego jeszcze milion i kilkaset tysięcy Niemców (…) apel o wsparcie jej polityki wobec imigrantów. Kanclerz zwróciła też uwagę na (rzekome) „podobieństwa losów” powojennych niemieckich wysiedleńców i dzisiejszych uchodźców (arabskich i afrykańskich ).” (Por. T. Mysłek: Integracja über alles?, „Najwyższy Czas” 23 kwietnia 2016 ).

- Ciągłe pomniejszanie niemieckiej winy za agresję i zbrodnie drugiej wojny światowej, a częstokroć przerzucanie tej winy na Polaków (nader częste umieszczanie w niemieckich gazetach i tygodnikach zwrotów o „polskich obozach zagłady”, i tym podobne świństwa.). To nie jest mała sprawa, lecz wielki bezwstyd, a minister Waszczykowski mógł wręcz zaapelować do niemieckich władz o raz na zawsze ukrócenie nikczemnych praktyk tego typu. Wyprodukowanie antypolskiego serialu :”Nasze matki i nasi synowie”.

- Utrzymywanie w Konstytucji Niemiec 116 artykułu, zapewniającego obywatelstwo mieszkańcom Niemiec w granicach z 31 stycznia 1937 roku.

- Blokowanie uznania 2 milionów Polaków za mniejszość narodową w Niemczech, choć Polacy byli uznawani za mniejszość narodową nawet w Niemczech hitlerowskich do września 1939 r., gdy wymordowano działaczy polonijnych i zrabowano liczne nieruchomości Związku Polaków w Niemczech.

- Nie oddanie dotąd Polonii w Niemczech nieruchomości zrabowanych Polonii niemieckiej we wrześniu 1939 r. i w 1940 r. Czy tak wygląda niemieckie :”Państwo Prawa”?

- O wiele większe wydatki na kulturę i oświatę małej mniejszości niemieckiej w Polsce niż niemieckie wydatki na potrzeby kulturalne i oświatowe dużo liczebniejszej mniejszości polskiej w Niemczech. Różne formy dyskryminacji mniejszości polskiej w Niemczech. (Por. : J. R. Nowak :: „Zagrożenia…t.2,ss. 257- 261).

- Różne przejawy dyskryminowania polskich przedsiębiorców w Niemczech.

- Germanizowanie polskich dzieci w Niemczech dzięki przestępczym praktykom Jugendamtu.

Uważniejsze przyjrzenie się wszystkim wymienionym wyżej sprawom wskazywałoby, że w naszych stosunkach z Niemcami potrzebny jest nie „mały remanent” jak masochistycznie głosi minister W. Waszczykowski, lecz „wielki remanent’ z uznaniem winy naszego wielkiego niemieckiego sąsiada.

Niespodziewanie 4 marca 2916 r. minister W. Waszczykowski zdobył się na słowa krytyki wobec Niemiec, przynajmniej w jednej sprawie. W artykule publikowanym tego dnia na łamach :Frankfurter Allgemeine Zeitung” zaapelował o pokonanie „egoistycznego dążenia niektórych krajów do samodzielności” w polityce energetycznej.. Wymienił w tym kontekście projekt Gazociągu Północnego-2, który popierają Niemcy. Według tekstu Waszczykowskiego, „podważa on wiarygodność Europy” i „szkodzi nie tylko jej bezpieczeństwu gazowemu, ale i stabilizacji Ukrainy”. Minister zaznaczył, że gazociąg jest przedmiotem sporu między Warszawą a Berlinem.

18 kwietnia 2016 r. minister W. Waszczykowski stwierdza, że relacje polsko -niemieckie są bardzo dobre.

19 kwietnia 2016 r. dochodzi do najbardziej zaskakującego wystąpienia ministra W. Waszczykowskiego. W związku ze spotkaniem ze swym niemieckim odpowiednikiem- ministrem. Frankiem-Walterem Steinmeierem minister Waszczykowski ocenia, że „stosunki polsko- niemieckie są bardzo dobre”. To tak optymistyczne uogólnienie było wyłącznie przejawem dyplomatycznej „mowy-trawy”, bo faktycznie przez ponad pięć miesięcy urzędowania ministra Waszczykowskiego nie udało się rozwiązać ani jednego z tak wielu problemów, o których wspominałem wyżej, pisząc o potrzebie „wielkiego remanentu w stosunkach polsko-niemieckich”. Oświadczenie Waszczykowskiego miało więc nieprawdziwie wyeksponować rzekome wielkie sukcesy ministra.. Na dowód fałszu tego oświadczenia skupię się tu na omówieniu przynajmniej paru szczególnie wymownych przykładów złej woli Niemiec wobec Polski i Polaków.

Jak niemiecki Jugendamt krzywdzi polskie dzieci!

W odpowiedzi na pełną samozadowolenia deklarację ministra Waszczykowskiego o „bardzo dobrych stosunkach polsko-niemieckich” zapytam tylko, czy pan Waszczykowski kpi, czy o drogę pyta? Akurat dzień później, tj.20 kwietnia w dzienniku „Fakt” ukazała się wstrząsająca relacja Niemca Uwe Kirchoffa o nieludzkich germanizacyjnych praktykach niemieckiego Jugendamtu w stosunku do niektórych polskich rodzin w Niemczech i bezwzględnego zabierania im dzieci pod różnymi błahymi pretekstami. Niemiec Kirchoff sam przez 12 lat pracował w osławionym Jugendamcie i uczestniczył w tym brutalnym procederze, aż ruszyło go sumienie,. Dziś skruszony wyznaje na ten temat. Według relacji dziennikarza ‘Faktu” Marcina Kokolusa : „Każdego dnia prześladowała mnie myśl, że krzywdzę polskie dzieci i rozbijam szczęśliwe rodziny. Wreszcie powiedziałem „dość! wyznaje Uwe Kirchoff (…) Dobrze pamięta pierwsze dziecko, jakie odebrał polskiej rodzinie. To był 14-letni chłopiec. Ukradł batonik ze sklepu. To wystarczyło, by uznać, że jego rodzice nie są go w stanie wychować – Nie mogę zapomnieć jego płaczu, gdy go odbierałem – zamyśla się Uwe i zdradza, że o polskie dzieci zabiega wiele niemieckich rodzin zastępczych (..) Wystarczy napisać, że dziecko jest w domu smutne. To może być podstawą do odebrania go rodzicom (…) Wiele razy powodem odebrania dzieci Polakom było to, że niedostatecznie zintegrowały się ze społeczeństwem niemieckim - podkreśla (…) To, że pracowałem w tej zakłamanej instytucji, uważam za swój życiowy błąd”- wyznaje nam’. Akurat 20 kwietnia 2016 r. program I telewizji publicznej wyświetlił wstrząsający dokumentalny film Ernesta Saja „Ucieczka z piekła”, pokazujący jak urzędnicy Jugendamtu krzywdzą polskie dzieci. Także tam cytowano wypowiedzi Uwe Kirchoffa na powyższy temat.
Zabieranie polskich dzieci przez Jugendamt nie jest drobnym problemem. Według publikowanych danych Jugendamt bezkarnie germanizuje tysiące polskich dzieci rocznie. (Por. antypedofilskie-bractwohimawanti.blogspot.com/.../jugendamtgermani...22.04.2015) Przypomnę tu, że Federalny Urząd Statystyczny w Wiesbaden poinformował, ze niemieckie Jugendamty w 2012 r. odebrały rodzicom ponad 40 tysięcy dzieci. Przypuszczalnie większość z tych dzieci stanowiły dzieci zabrane polskim rodzinom.

Jakie są główne przyczyny nadgorliwego zabierania dzieci rodzicom przez niemieckich urzędników? Na pewno ważne są tu odpowiednie bodźce materialne. Wojciech Pomorski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Rodzice przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech wyjaśniał: „Placówka, która zajmuje się takim i dziećmi, dostaje od państwa niemieckiego i z dotacji Unii Europejskiej niebagatelną sumę od 4 do 7 tysięcy euro miesięcznie na dziecko”.
To na tym mają polegać „bardzo dobre polsko-niemieckie stosunki? Na tolerowaniu odbierania i germanizacji polskich dzieci w Niemczech?. Cholera mnie bierze! Piewco rzekomych „bardzo dobrych stosunków polsko-niemieckich” panie ministrze Waszczykowski niech Pan powie, czy zrobił Pan cokolwiek do zakończenia tak brudnego procederu Jugendamtu wobec tysięcy polskich dzieci .Pod hasłem „Jugendamt zabiera polskie dzieci” można znaleźć w Internecie dziesiątki wstrząsających relacji na ten temat.

Skandaliczne zaniechania W. Waszczykowskiego, który dotąd publicznie nie podjął postulatu oficjalnego uznania ,mniejszości polskiej w Niemczech

Jak wiadomo 17 czerwca 2016 r. mają się odbyć obchody 26 –lecia zwarcia traktatu między Polska a Niemcami. Traktat ten na pewno nie był idealnym i w pełni sprawiedliwym. Z winy ówczesnego szefa resortu spraw zagranicznych Krzysztofa Skubiszewskiego, starego agenta MSW, przypuszczalnie szantażowanego z tego powodu przez Niemców, w traktacie znalazło się parę fragmentów wręcz szkodliwych z polskiego punktu widzenia. Szczególnie szkodliwa była asymetria w stosunku między pozycją mniejszości niemieckiej w Polsce, a sytuacja mniejszości polskiej w Niemczech, której nie uznano w traktacie za mniejszość narodową. Przypomnę tu nader ważne oświadczenie prezesa PiS-u J. Kaczyńskiego w tej sprawie z 17 czerwca 2011 r.
Oświadczenie Prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego:Sytuacja mniejszości polskiej w Niemczech i mniejszości niemieckiej w Polsce jest asymetryczna
17 czerwca 2011 roku mija 20. rocznica podpisania traktatu między Polską i Niemcami „O dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy”. Jego podpisanie było ważnym wydarzeniem, o ponadregionalnym znaczeniu. Umowa otwierała drogę do zjednoczenia Niemiec. Polacy liczyli, że relacje staną się prawdziwie partnerskimi, z czasem uda się zniwelować asymetrię, którą niektórzy eksperci dostrzegali w zapisach traktatu. Środowisko polityczne tworzące PiS od wielu lat wskazywało na potrzebę zrównoważenia pozycji stron w traktacie. Asymetrię dostrzegaliśmy przede wszystkim w statusie prawnym i wsparciu, jakie uzyskiwały mniejszość niemiecka na terenie Polski i mniejszość polska na terenie Republiki Federalnej Niemiec. Okazją do nadrobienia wieloletnich, nawarstwiających się dysproporcji mogło stać się podpisane ostatnio międzypaństwowe porozumienie, kończące rozmowy polsko-niemieckiego „okrągłego stołu”.

Prawo i Sprawiedliwość negatywnie ocenia treść zawartego przez umawiające się strony porozumienia. Uważamy za zasadne zajmowanie się przez Rzeczpospolitą Polską i Republikę Federalną Niemiec losem i dobrem swoich Rodaków zamieszkujących na terytorium sąsiada i wprowadzenie tej tematyki do agendy stosunków dwustronnych. Niezbędne jest przy tym zastosowanie zasady symetrii w tych działaniach. Z informacji zawartej w mediach elektronicznych dowiedzieliśmy się, że przedstawiciele Polski już na początku negocjacji zrezygnowali z zabiegania o status mniejszości narodowej dla zamieszkujących na terenie Niemiec-Polaków.(…)(Por.”kppis.plindex.php?...polskiejwniemczech...niemieckiej...17.06.2011 ).

Także w 2012 r. przywódca PiS J. Kaczyński i inni czołowi politycy tej partii stanowczo występowali na rzecz likwidacji asymetrii miedzy statusem mniejszości niemieckiej w Polsce, a polskiej w Niemczech. Podczas pobytu w Opolu 9 grudnia 2012 r.. Jarosław Kaczyński stwierdził, że jego zdaniem po 1989 r. polskie władze z powodów "idealistycznych" nadały mniejszościom narodowym "daleko idące uprawnienia", nie dbając o to, by Polacy za granicą mieli podobne.

- Wielu ludzi wierzyło, że te sprawy się wyrównają - powiedział Jarosław Kaczyński. Jego zdaniem na poziomie "wysokich urzędników" w Niemczech stanowisko jest takie, by nie przyznawać Polakom żadnych przywilejów, bo się szybko asymilują. Jednym słowem: germanizujemy Polaków - stwierdził Kaczyński mówiąc jak odbiera działania strony niemieckiej na rzecz Polaków w Niemczech. - Zgadzać się na to nie możemy, bo jeśli się będziemy zgadzali na tę obecną sytuację, to będziemy budowali poczucie wyższości i arogancję ze strony mniejszości niemieckiej". Kaczyński stwierdził też, że należy znieść w Polsce przywilej wyborczy dla mniejszości. I zapewnił: „Jeżeli Prawo i Sprawiedliwość dojdzie do władzy, to będzie stosowana zasada następująca: tyle praw Niemców w Polsce co Polaków w Niemczech. Asymetria będzie zniesiona”. (Podkr.- JRN) .(Cyt. Kaczyński: "Niemcy w Polsce powinni mieć tyle praw, ile Polacy w Niemczech" www.tvn24.pl/.../kaczyński-o-niemcach-w-polsce-powinni-miec-tyle-pra...09.12.2012)

Z kolei jeden z czołowych polityków PiS Joachim Brudziński w programie „JEDEN NA JEDEN” w TVN 24 odpowiednio skomentował słowa Jarosława Kaczyńskiego o mniejszości niemieckiej w Polsce. iż: „„Niemcy w Polsce powinni mieć tyle praw, ile Polacy w Niemczech”. .Zdaniem Brudzińskiego Kaczyński powiedział na ten temat to, co "myślą setki tysięcy Polaków".
(Por. J. Brudziński o słowach Jarosława Kaczyńskiego na temat Niemców.: Mówi to, co myślą setki tysięcy Polaków”.10.12.2012, www.se.pl › wiadomości › polska10.12.2012 ).

Przypomnijmy tu również wypowiedź posłanki PiS, wiceprzewodniczącej polsko-niemieckiej grupy bilateralnej. Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk, która stwierdziła:: „Należy zrewidować niektóre przywileje Niemców w Polsce. Nie rozumiem czemu mamy być tą stroną, która jest bardziej obciążona, choćby finansowo, wsparciem mniejszości niemieckiej. Powinniśmy też doprowadzić, by mniejszość w wyborach obowiązywał próg wyborczy. Czemu mają mieć ułatwienia, których nie mają Polacy w Niemczech?

(Por. A. Pustułka: ”Dziennik Zachodmni” z 11 grudnia 2012:Kaczyński wywołał burzę. Polonia w Niemczech jestmniejszością?
http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/717387,kaczynski-wywolal-burze-polonia-w-niemczech-jest-mniejszoscia-opinie,id,t.html

Parę lat później posłanka Dorota Arciszewska- Mielewczyk przypomniała iż : „Polacy mieli status mniejszości, który zniesiono w III Rzeszy. Rządy polski i niemiecki sankcjonują bezprawie. Arciszewska-Mielewczyk zarzuca stronie niemieckiej, że zdecydowanie za mało pieniędzy przeznacza na pielęgnowanie polskości za Odrą. - To zaledwie 3 mln euro rocznie - mówi. - A my dajemy aż 30 mln euro. (Por. A. Wiejak: Posłowie PiS wnioskują o przesunięcie milionów euro z finansowania mniejszości niemieckiej w Polsce na Polaków w Niemczech – MSZ mówi NIE!, 19 marca 2915.)

W marcu 2015 r. zabierał głos w tej sprawie również poseł z PiS, a obecnie wiceminister spraw zagranicznych, Jan Dziedziczak, mówiąc m.in.: „Jeśli chodzi o mniejszość niemiecką w Polsce, ma ona ogromne przywileje, natomiast status mniejszości polskiej w Niemczech jest w zasadzie żaden. Jest tu przepaść jeśli chodzi o wzajemność (Podkr. – J.R.N) (…) aby zmotywować stronę niemiecką, warto odebrać im część przywilejów. Skoro nasi rodacy w Niemczech tych przywilejów nie mają, dlaczego mają je mieć Niemcy mieszkający w Polsce? – pytał retorycznie Dziedziczak.

Przypomnijmy tu, że z okazji spotkania z niemieckim ministrem spraw zagranicznych 19 kwietnia 2016 r. minister Waszczykowski, wysławiając „bardzo dobre stosunki polsko-niemieckie”, w ogóle nie podjął publicznie tak ważnej sprawy blokowania przez Niemcy uznania Polaków za mniejszość narodową na Niemczech. Mówił o tym tylko półgębkiem, bez nagłośnienia, jak relacjonowano w „Gazecie Wyborczej” z 20 kwietnia 2016 r. pisząc : „Polski minister zarzucił Niemcom, że nie wypełniają traktatu, bo nie inwestują dostatecznie w nauczanie języka polskiego w Niemczech i w polskie szkoły. To faktycznie problem, którego nie udało się załatwić. Berlin nie chce zwiększyć liczby szkół z nauką polskiego, tłumacząc, że brakuje chętnych. Poza tym edukacja w Niemczech leży w gestii landów, a nie rządu federalnego. Polska wywiązuje się z zapisów traktatu wobec mniejszości niemieckiej, zwiększamy środki. Niestety, nie dostrzegamy symetrii”. W świetle przytaczanych prze mnie wcześniej (w poprzednim tekście na blogu ) danych o ogromnej dysproporcji na niekorzyść nauczania języka polskiego w Niemczech, trudno nie było uznać wyjaśnień niemieckich za wykrętne. Minister Waszczykowski nie odważył się jednak na publiczne powiedzenie prawdy o tych danych.

W świetle cytowanych powyżej jakże jednoznacznych wystąpień prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego i innych polityków PiS trudno zrozumieć, dlaczego minister Witold Waszczykowski wciąż unika publicznego podjęcia postulatu uznania polskiej mniejszości narodowej w Niemczech, a co najwyżej mówi o jej sprawach tylko w cztery oczy. Swym publicznym milczeniem w sprawach mniejszości polskiej w Niemczech minister W. Waszczykowski łamie wcześniejsze ustalenia prezesa J.Kaczyńskiego i PiS w tej sprawie! Jest to kolejne potworne zaniechanie ze strony tego ministra- nieudacznika!. Moim zdaniem minister Waszczykowski po prostu okłamuje prezesa PiS J.Kaczyńskiego i premier B. Szydło i całą polską opinię publiczną, mówiąc o swych wątpliwych dokonaniach w stosunkach z Niemcami. A antynarodowej opozycji nie przeszkadza, że stosunki z Niemcami pozostają dalej takie jak przedtem – na naszą niekorzyść..
Być może w powyższych sprawach przydałby się apel czołowych postaci polonijnych z Niemiec do prezydenta Andrzeja Dudy o pomoc w ich rozstrzygnięciu. Wiemy przecież jak bardzo obecnemu prezydentowi na sercu leżą sprawy Polaków za granicą. Wydaje się, że Niemcy, obok USA, to kraj, gdzie jak najszybciej powinna nastąpić wymiana ambasadora. Jakże potrzebny byłby w Berlinie nowy dynamiczny ambasador, który zamiast klajstrowania zabrałby się energicznie do załatwiania prawdziwie trudnych problemów w stosunkach polsko- niemieckich. A byłoby sporo dobrych kandydatów na to miejsce. By wymienić choćby wspominanego już w poprzednim tekście na blogu profesora Piotra Małoszewskiego, tak zaangażowaną w podejmowaniu trudnych spraw w stosunkach z Niemcami posłankę Dorotę Arciszewską – Mielewczyk, profesora Zdzisława Krasnodębskiego, słynnego rzecznika praw Polaków w Niemczech adwokata Stefana Hamburę, czy świetnego obrońcę prawdy o historii w stosunkach polsko-niemieckich profesora Bogdana Musiała.
Przy tak zawikłanych sprawach w stosunkach z Niemcami jakże przydałoby się zrealizowanie postulatu wyrażonego przez mec. Hamburę w czasie panelu dyskusyjnego w Hybrydach w styczniu 2011 r. Mecenas Hambura zaproponował tam utworzenie w Polsce odrębnego Instytutu polsko-niemieckiego, który by na „co dzień zajmował się monitorowaniem i wzajemnymi stosunkami” i korzystał z odpowiednich fachowcowi i ekspertyz.


© Jerzy Robert Nowak
26 kwietnia 2016
źródło publikacji:
www.jerzyrnowak.blogspot.com



CIĄG DALSZY:
Słabości polityki zagranicznej (VIII)

POPRZEDNIE:
Słabości polityki zagranicznej (I)
Słabości polityki zagranicznej (II)
Słabości polityki zagranicznej (III)
Słabości polityki zagranicznej (IV)
Słabości polityki zagranicznej (V)
Słabości polityki zagranicznej (VI)




Ilustracja © Newsweek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2