Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kanada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kanada. Pokaż wszystkie posty

Hercklekoty, szaleństwa i choroba filipińska. Męczeństwo państwowe i prywatne. Cień Kukuńka nad Kanadą

Cień Kukuńka nad Kanadą


        W Ottawie jeszcze chłodno, ale już tylko patrzeć, jak nadejdzie wiosna, która tutaj zaraz przekształca się w lato. Na razie jednak na drzewach dopiero rozwijają się nieśmiałe listeczki i tylko festiwal tulipanów jest w pełnym rozkwicie. Klomby tulipanów ścielą się na podobieństwo dywanu z pieczołowicie dobranymi kolorami. Sprawczynią tego święta jest królowa Niederlandów Beatrix, która podczas II wojny emigrowała najpierw do Anglii, a dopiero stamtąd – do Kanady, skąd wróciła do swego kraju w roku 1945.

Letnie kanikuły wiosną

Tego roku w Kanadzie wiosna się opóźniła i dlatego już od 17 maja rozpoczęło się lato – z temperaturami powyżej 30 stopni. Ale co Kanada, to Kanada, a tymczasem w Polsce, gdzie wiosna wprawdzie też się opóźniła, ale nie znowu aż tak, żeby zakłócić naturalny bieg rzeczy, anomalie klimatyczne wydaja się jeszcze większe, zwłaszcza z oddalenia. Gdyby czerpać wiadomości o naszym nieszczęśliwym kraju wyłącznie na podstawie publikacji z portalu „Onet”, który podejrzewam, podobnie jak TVN, o niebezpieczne związki z Wojskowymi Służba Informacyjnymi, czy z żydowskiej gazety dla Polaków pod redakcją pana redaktora Adama Michnika, to można by pomyśleć, ze mamy już tak zwane „letnie kanikuły”. Ponieważ poprzednio niektórzy Czytelnicy zwracali mi uwagę, że użycie sformułowania „letnie kanikuły” to masło maślane, bo kanikuły nie mogą być inne, niż letnie, to wyjaśniam, że to jest cytat z czytanki do nauki języka rosyjskiego z lat 50-tych, gdzie natchniony autor tak właśnie o kanikułach pisał.

Nad rzeką Św. Wawrzyńca. Stronnictwo Pruskie w natarciu

Stronnictwo Pruskie w natarciu

        W toczącej się w naszym nieszczęśliwym kraju politycznej wojnie, opadające emocje umiejętnie podsyca niemiecka ręka. Jak wiadomo, Niemcy, które po deklaracji prezydenta Obamy z 17 września 2009 roku, wycofującej USA z aktywnej polityki w Europie Środkowo-Wschodniej, przejęły nasz nieszczęśliwy kraj pod swoją kuratelę, dzieląc się wpływami politycznymi ze swoim strategicznym partnerem, czyli Rosją. Dlatego m.in. w sierpniu 2012 roku JE abp. Józef Michalik, ówczesny Przewodniczący KEP, wespół z Patriarchą Moskwy i Wszechrusi Cyrylem podpisał na Zamku Królewskim w Warszawie słynną deklarację o pojednaniu między narodami polskim i rosyjskim, o której dzisiaj nikt już nie pamięta. W dodatku arcybiskup Michalik w wypowiedzi dla prasy zauważył, że „na tym etapie nie mogliśmy tego nie uczynić”, co dowodzi, że zdawał sobie sprawę z nadejścia jakiegoś etapu, który niesie ze sobą nieubłagane konieczności.

Durnie, czy szubrawcy?

Felieton wideo Stanisława Michalkiewicza:

Szanowni Państwo!

        Wygląda na to, że spóźniona wiosna zawitała również i do Kanady, która przygotowuje się do obchodów 150-lecia swojej państwowości. 1 lipca 1867 roku weszła w życie Konfederacja, czyli porozumienie brytyjskich kolonii w Ameryce Północnej: Nowej Szkocji, Nowego Brunszwiku i Prowincji Kanady: Ontario i Quebec, ratyfikowane następnie przez brytyjski parlament, w następstwie którego Kanada, jako nowy podmiot prawa międzynarodowego otrzymała ograniczoną suwerenność. Wprawdzie akt zapoczątkowujący państwowość Kanady nazywał się „konfederacją”, ale Kanada nie jest konfederacją, czyli związkiem państw, tylko federacją, czyli państwem związkowym, podobnie jak Unia Europejska, która po traktacie z Maastricht, od konfederacji, czyli związku państw, zmierza w stronę federacji, czyli państwa związkowego.

Historia jest bardzo ważna

Z historykiem Romanem Baranieckim z Polonia Canadian Institute for Historical Studies przy okazji otwarcia polskiej wystawy w Bibliotece Centralnej w Mississaudze (Kanada) rozmawia Andrzej Kumor.


Andrzej Kumor: Jaka była pana droga do tej wystawy i prezentowanych materiałów? Jak pan je odkrywał, pozyskiwał, ile to trwało?

Roman Baraniecki: Dziewięć lat. Oczywiście to jest tylko część zbiorów, część kolekcji, taki wybór. Jak już wystawa powstała, w 2013 roku naprawdę, i jak była już wydrukowana, chciałem ją powiększyć, ale to nie zawsze jest skuteczne, ponieważ, proszę zobaczyć, sale wystawowe nie mają tyle miejsca. Mamy też tutaj cztery plansze, „Warszawa – Warsaw then and now”, pokazujące, jak wyglądają poszczególne lokalizacje w Warszawie, jak one wyglądały 70 lat temu, a jak wyglądają teraz, jakie były zniszczenia, jakie były straty.

Czekając na salwę

        Perypetie w związku z umową między Unią Europejską i Kanadą „o wolnym handlu” pokazują, jak trudno jest budować, a cóż dopiero – utrzymać imperium przy zastosowaniu procedur demokratycznych.

Demokratyczne imperium to rodzaj contradictio in adiecto, co niedobrze rokuje dla Unii na przyszłość. Jedynym wyjściem jest przywrócenie pruskiej dyscypliny przy demokratyczne fasadzie – jak było w Związku Sowieckim w czasach wybitnego klasyka demokracji Józefa Stalina.

Nie chceta CETA?

Nie potrafię zrozumieć, co ludziom przeszkadza, że będą mogli w Warszawie kupić taniej syrop klonowy – a Polak w Toronto będzie mógł taniej kupić polska szynkę? Oczywiście: nie tylko syrop i nie tylko Polak w Toronto. A firmy handlujące też na tym zarobią – i bardzo dobrze.
Ja mam do twórców CETA ogromną pretensję – że tę umowę nieco pokancerowali rozmaitymi wyjątkami. To trochę tak, jakbym miał dostać na Gwiazdkę samochód – ale zamiast nówki-sztuki dostał wóz porysowany i z oderwanym błotnikiem. Ale, cóż: dają – to biorę. Jak głosiła przedwojenna szmoncesowa piosenka:
„Chociaż w gruncie rzeczy wole
Garbo Gretę, Negri Polę

Brexit a emigracja do Kanady

Kanada staje się ośrodkiem zainteresowania polskich imigrantów w Anglii, którzy chcą poszukać innego, stabilnego kraju do życia.

Kanada jest jednym z wyborów; otrzymuję e-maile i telefony od Polaków na Wyspach szukających możliwości emigrowania i pracy. Ktoś poinformował mnie także, że do polskich imigrantów w Brytanii docierają informacje o tym, iż minister imigracji w Kanadzie zachęca Polaków do przyjazdu do Kanady, są oni bowiem atrakcyjnymi kandydatami, ponieważ znają angielski i posiadają doświadczenie zawodowe w kraju anglojęzycznym.

„Dajcie nam żyć”. Grzegorz Braun o III wojnie światowej

Około 700 osób przybyło w niedzielne popołudnie na spotkanie z byłym kandydatem na prezydenta Polski, znanym reżyserem filmów dokumentalnych Grzegorzem Braunem, poświęcone geopolityce i sytuacji Polski.

Rzeczy wielkie, piękne, istotne nie są nigdy dziełem mas

Wywiad z Grzegorzem Braunem przeprowadzony przez Andrzeja Kumora dla polonijnego tygodnika „Goniec” wydawanego w Kanadzie.

Andrzej Kumor: Świetnie Cię widzieć po roku. Jak czas zweryfikował Twoje poglądy na temat spraw i ludzi? O co jesteś mądrzejszy przez ten rok?

Grzegorz Braun: Myślę, że to jest pozytywna weryfikacja moich ugruntowanych antydemokratycznych poglądów.
Utwierdzam się.
Gdybym nawet wcześniej nie doszedł do tych wniosków na drodze rozumowej, jako obserwator życia publicznego i lektor historii Polski, to miałem okazję w drodze drobnego eksperymentu badawczego czy, jak wtedy o tym mówiłem, rozpoznania bojem, utwierdzić się w przekonaniu, że droga do wielkiej Polski katolickiej, czyli po prostu do poważnego państwa wolnych Polaków, a więc droga powrotna do najlepszej naszej formy dziejowej, ta droga z całą pewnością nie prowadzi ścieżką demokratyczną.
Na drodze przesądów i procedur demokratycznych Polski – obawiam się – nie można ani odzyskać, ani całkowitym przypadkiem, przez nieuwagę odzyskawszy, nie można takiej Polski zabezpieczyć.
I w tej mierze moje wcześniejsze przekonania i przypuszczenia potwierdziły się w pełni.

O dwóch dolarach

Od ubiegłego lata bezskutecznie poszukuję tej kobiety. Rozglądam się za nią na plazie i we wszystkich sklepach. Ona nic o tym nie wie, ale jestem jej winna dwa dolary. Jestem jej winna te $2 fizycznie i moralnie. Ilekroć życie zaczyna traktować mnie po macoszemu, kiedy piętrzą się trudności, kiedy jestem pewna, że tym razem już na pewno się załamię – przywołuję na myśl wspomnienie tej kobiety i od razu jest mi raźniej na duszy.

Wracałam wtedy z pracy psychicznie wypompowana i cieszyłam się, że w domu czeka na mnie nagrany na taśmę angielski film, na który od dawna ostrzyłam sobie zęby. Czekając na zielone światło, bezmyślnie rozglądałam się wokoło. Przelotnie spojrzałam na plazę i wtedy przypomniałam sobie, że jutro jest u mnie brydż, a ja nie mam żadnych chrupek do podgryzania. I tylko w tym jednym celu, po chwili wjechałam na plazę.

Jestem opiekunem Ziemi

W 1988 roku kanadyjskim zwyczajem szukałem terenu na letni domek i na północnym zachodzie, 50 km od Toronto kupiłem 15 hektarów od niemieckiego emeryta, który w czasie wojny jako żołnierz Wermachtu jechał motocyklem w zimę z meldunkiem z Warszawy do Berlina.

Zdjęto go sztywnego z pojazdu i wsadzono do wanny z gorącą wodą. Z tego powodu cierpiał na straszny reumatyzm. Na posesji stał stary farmerski dom z czerwonej cegły, w którym przez dziesiątki lat samotnie mieszkał Kanadyjczyk Charlie Brown. Pewnego dnia zamarzł na śmierć przy kuchennym stole z powodu udaru mózgu, bo nie mógł wstać aby dorzucić drzewa do pieca. W czasie I Wojny Charlie dorobił się ogromnego majątku na sprzedaży koni do kanadyjskiej armii. Kupił wtedy dużo ziemi ale tego terenu, na którym mieszkał nigdy nie sprzedał. Mam jego starą biblię, gdzie ołówkiem podkreślił ważne dla siebie zdania. W ten sposób nieźle go poznałem.

Alles kaputt!

To, co się zdarzyło na świeżym powietrzu podczas zabawy sylwestrowej w Kolonii i w Hamburgu, gdzie zgwałcono kilkaset Niemek, to papierek lakmusowy pokazujący, czym jest dzisiaj Europa i czym są Niemcy.

Po pierwsze, niemieckie środki przekazu głównego nurtu nie poinformowały o sprawie ze względu na możliwość ksenofobicznej reakcji widzów, słuchaczy czy czytelników. Mamy więc powiedziane wprost, że według kierowników tego bajzlu, telewizja i gazety nie służą do informowania, lecz do wywoływania pożądanych zachowań. Jeśli dana informacja takim zachowaniom nie sprzyja, zostaje zablokowana.
To się nazywa total i manipulacja.
Tak jest w dyktaturach.

PIS DA MAO (皮斯大毛)

Widziałem podobny mem na Internecie i zgadzam się, że partia PIS, która teraz ma pełną władzę w Polsce mimo wielkich obietnic przedwyborczych nie naleje z pustego w próżne. Było to jasne od dawna, że będzie trudno odbudować kraj na zgliszczach zadłużonej gospodarki po ośmiu latach rządów Platformy Obywatelskiej.

Obecnie trwa umacnianie władzy PIS z obsadzaniem jak to zwykle bywa stanowisk w administracji swoimi ludźmi, którzy są mierni, bierni ale wierni. Tak jak PO nie miało w swoich szeregach przedstawicieli skutecznie walczących o rozwój kraju, podobnie PIS sięga do środowisk akademickich, zamiast szukać ludzi z praktycznym, a nie tylko teoretycznym doświadczeniem. Dowodem tego jest nominacja niekompetentnych osób na wiele rządowych stanowisk.

Siła w miłosierdziu. Rozmowa z biskupem Zatoki Hudsona.

W lutym 2013 roku papież Benedykt XVI mianował nowego ordynariusza diecezji Churchill-Zatoka Hudsona w Kanadzie (Churchill, Manitoba). Został nim kanadyjski duchowny rzymskokatolicki polskiego pochodzenia, oblat, Wiesław Krótki, który w 1990 roku wyjechał z Polski na misję do Nunavut w Kanadzie. Tam pracował duszpastersko wśród Eskimosów nad Zatoką Hudsona.
Od 1996 roku obywatel Kanady, był przełożonym delegacji oblatów nad Zatoką Hudsona. Pełnił funkcję proboszcza parafii św. Stefana w Igloolik, jednej z najstarszych misji katolickich na tym terenie. Obsługiwał stamtąd pięć innych placówek duszpasterskich na Ziemi Baffina: Hall Beach, Sanerajak, Iqaluit, Pond Inlet, Nanisivik i Arctic Bay.
Od chwili przyjęcia sakry biskupiej w maju 2013 roku najprawdopodobniej jest najdalej na północy przebywającym biskupem polskim.

Nie wystarczy wybrać Sejm...

Wywiad z Antonim Macierewiczem i Marcinem Gugulskim z którymi w Toronto rozmawiał Andrzej Kumor, reporter polskojęzycznego magazynu „Goniec” ukazującego się w Kanadzie.

Andrzej Kumor: Chciałbym na początek zapytać o służby specjalne, bo często są one w Polsce demonizowane, ale przecież bez służb specjalnych państwo nie może funkcjonować. Stąd pytanie, jak odbudować polskie służby, gdy w obecnej sytuacji nie wiadomo, kto dla kogo pracuje, nie wiadomo, kto komu zakłada podsłuchy, kiedy wychodzą jakieś afery, które są na sznurkach przez kogoś prowadzone, jak zapewnić osłonę kontrwywiadowczą kontraktów zawieranych przez państwo polskie, co zrobić, żebyśmy mieli kontrwywiad i wiedzieli, kto jest kto; jak zbudować własną agenturę, wywiad w takiej sytuacji?

Antoni Macierewicz: Najpierw, dziękując za to spotkanie i możliwość rozmowy, chciałbym przedstawić pana Marcina Gugulskiego, który jest nie tylko moim wieloletnim współpracownikiem – jeszcze z harcerstwa, a później z akcji pomocy robotnikom w 76 roku – ale jeżeli mówimy o tematyce, którą pan poruszył, był wieloletnim pracownikiem służby kontrwywiadu wojskowego i członkiem Komisji Weryfikacyjnej WSI.

Twierdzę, że coś się budzi

Wywiad z Wojciechem Sumlińskim, „niepokornym” dziennikarzem śledczym, z którym w Toronto rozmawiał Andrzej Kumor, reporter polskojęzycznego magazynu „Goniec” ukazującego się w Kanadzie.

Andrzej Kumor: Witaj w Kanadzie po raz kolejny już i w nowej sytuacji, bo mamy nowego prezydenta – między innymi dzięki tobie, bo ta książka o związkach byłego prezydenta ze służbami specjalnymi do tego się też przyczyniła. Jak oceniasz obecną sytuację polityczną? Czy układ władzy, który opisywałeś w swoich książkach, układ bezpieczniacki, układ wojskowy, służb specjalnych – czy ten układ jest możliwy do obalenia? Czy na przykład zwycięstwo wyborcze opozycji itd. pozwoliłoby na "odwojowanie" Polski?

Wojciech Sumliński: To, co się stało w maju, w moim przekonaniu, jest dobrym początkiem. Na pewno nie jest to wszystko, co jest niezbędne do tego, żeby ten układ przestał istnieć. Uważam, że potrzebne są trzy elementy, trzy kroki.

Ludzie pracy mają dość biedy

Znane powiedzenie, że ryba psuje się od głowy jest adekwantne do sytuacji w USA, gdzie ludzie mają dość biedy. "American dream" już nie istnieje z powodu akumulacji kapitału przez jeden procent ludności, który co roku bogaci się kosztem uboższych obywateli.

Większość społeczeństwa ma jednak glosy wyborcze i teraz Amerykanie masowo wspierają swoich "lewicowych" przedstawicieli. Jest to smutna wiadomość dla wszelkiej maści korwinistów, libertarian i przedstawicieli ekstremalnej lewicy. Zachodnia Europa nie ma tego problemu, ponieważ mimo zastoju gospodarczego ludzie pracy mają duże zabezpieczenia socjalne gwarantowane przez prawo. Jest to ewidentne zwłaszcza we Francji, Anglii i Niemczech.

„Przyczynek do Wolności”

Polska to nie mały kraj.
Proszę sobie wyobrazić wielkie i ciężkie koło zamachowe, które ma wagę 100 ton. Jeden człowiek nie da rady tego koła ruszyć z miejsca. Ale jest to możliwe z dużą ilością ludzi. Więc zaczynamy wspólnie te koło pchać. Najpierw jedną czwartą obrotu, aby je ruszyć z miejsca. Potem połowę obrotu i ... cały obrót. Mozolnie i z wielkim wysiłkiem.
Potem dwa obroty. Cztery. Osiem. Szesnaście i już jest nam coraz łatwiej to wielkie koło popychać. Cieszymy się, że już można go toczyć. Potem dwadzieścia pięć obrotów na minutę. Pięćdziesiąt. Sto i idzie nam coraz łatwiej. Aż nareszcie lekko popychając mamy trzysta obrotów na minutę. To pięć obrotów na sekundę. To koło ma teraz tyle energii, że trudno go zatrzymać. Jak to dobrze, że nam się udało. Udało nam się, bo wszyscy popychaliśmy to koło w jednym kierunku.
Podobnie jest z naszym krajem, Polską. Pojedyńczo jesteśmy za słabi, nie zorganizowani, aby nasz kraj popchnąć w kierunku rozwoju.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2