UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Problem Samsunga to problem nas wszystkich

Wycofanie z rynku milionów telefonów przez Samsunga z powodu możliwości samoczynnego zapłonu lub eksplozji znajdujacych się w nich baterii jest najlepszym przykładem na jeden z kilku poważniejszych problemów dotyczących tzw. „wolnego rynku”.

Zacznijmy od początku.

        Korporacja Samsung (tak jak absolutnie każdy inny producent - od Apple zaczynając aż po Zenitha na końcu alfabetycznej listy) stosuje się do zasady, że produkty mają być z założenia nietrwałe i sprawnie działać tylko przez ograniczony czas (więcej na ten temat w „Antyspołeczna konspiracja gospodarcza”).
Problem Samsunga, jaki obecnie obserwujemy, jest tego pochodną: gdyby Samsung (i inni producenci) projektował swe produkty z myślą o ich trwałości, telefonik Samsung Galaxy Note 7 posiadałby klapkę w obudowie i wymienialną baterię wewnątrz, a więc wystarczyłoby na poczekaniu wymienić wadliwą baterie na nowa i byłoby po kłopocie w dosłownie kilka sekund...
Telefon ten nie posiada jednak żadnej klapki, a jego bateria została celowo „przyspawana” wewnątrz urządzenia właśnie po to, aby jego użytkownik nie mógł go więcej używać gdy wbudowana i niewymienialna bateria przestanie działać (zwykle po ok.500-700 jej ładowaniach). Wyroby elektroniczne, nawet najtańsze, odznaczają się obecnie bardzo dużą żywotnością. Przy braku jakichkolwiek częśći mechanicznych/ruchomych, przeciętny produkt elektroniczny mógłby działać dekadę albo i więcej. Dlatego właśnie Apple jako pierwsze tak zaprojektowało swe telefony, aby ich żywotność nie przekraczała 2-3 lat, dokonując tego poprzez wbudowanie w swego pierwszego iPhone'a niewymienialnej baterii. Typowa bateria wysiada po ok. 2 latach, tak więc dla Apple 99% użytkowników ich telefoniku od samego poczatku stało się gwarantowanymi przyszłymi kupcami następnego modelu iPhone'a - gdyż nawet jeśliby tego nie chcieli, bateria padnie najdalej po 2 latach i telefon pada. Oczywiście pomijam w tym miejscu doświadczenia i zwyczaje z krajów biednych (jak np. Polska czy Indie), gdzie wymiany teoretycznie niewymienialnej baterii można dokonać w każdym miejscowym punkcie napraw, ale nawet i tam niektórzy użytkownicy takiego przykładowego iPhone'a kupują nowy telefon gdy wbudowana bateria poprzedniego jest już martwa.

        Prawie wszyscy producenci natychmiast wzięli przykład z Apple i podczas gdy do chwili ukazania się pierwszego iPhone'a nie było na świecie ani jednego telefonu z niewymienialną baterią, tak dzisiaj aż 70% modeli telefonów produkowanych przez wszystkich producentów stanowią właśnie takie „jednorazowe” telefony z niewymienialnymi bateriami. I nikogo to nie martwi! A przecież wyprodukowanie jednego iPhone'a powoduje tyle zanieczyszczeń, że - jak to obliczono w USA - nawet skrupulatne zbieranie przez całe życie wszystkiego od makulatury po złom, jeszcze raz podkreślę: przez całe życie użytkownika jednego tylko iPhone'a! - nie jest w stanie zrównoważyć zanieczyszczeń powstałych podczas jego produkcji. Nie wspominając o tym, że już po 2 latach każdy użytkownik chcąc nie chcąc musi kupić następny, nowszy model...

Miliony SKU

        Kolejnym problemem jest ogromna ilość SKU (stock keeping unit - podzespołów przechowywanych w magazynach), jakimi odznaczają się producenci wielu modeli tacy jak Samsung. Zawężmy się tylko do samych baterii, a i tak włosy staną nam dęba ze zgrozy i zdumienia!
Otóż nawet jeśli któryś z modeli telefonku posiada wymienialną baterię, to i tak jest ona prawdopodobnie jedyna w swoim rodzaju (rozmiarami, kształtem i sposobem podłączenia) i unikalna. Bardzo rzadko kiedy bateria z jednego modelu pasuje do innego modelu telefonu pochodzących tego samego producenta! Dlaczego tak się dzieje?
Zachłanność.

        Producenci specjalnie produkują tak wielki asortyment baterii, różniących się od siebie jedynie kształtem i rozmieszczeniem styków, właśnie po to, aby mieć na nie monopol i w ten sposób zdzierać kilkutysięczne marże z klientów (cena detaliczna producenta baterii Sony 4.2V 2000mAh bezpośrednio z fabryki w Chinach to $4 - słownie: cztery dolary, w co wliczona jest nawet „darmowa” wysyłka do USA! Cena tej samej baterii, od tego samego producenta z Chin, ale w sklepie firmowym Sony w USA to już $59 - słownie: pięćdziesiąt dziewięć dolarów! i trzeba po nią iść do sklepu...). Po to właśnie produkują tak wiele różnych modeli baterii, podczas gdy w rzeczywistości są to te same 3, może 4 różne baterie, które zostały celowo „przepakowane” w trochę inne obudowy o trochę innym kształcie i z innym kabelkiem lub wtyczką łączeniową. Niektórzy (jak np. Sony) posuwają się nawet do absurdu: w jakiś sposób nadal udaje im się nawet uzyskiwać patenty na „nowe” modele baterii, które nie różnią się niczym innym od już opatentowanych poza np. podmianką styku #6 ze stykiem #2 we wtyczce łączeniowej! Chociaż z drugiej strony Urzędy Patentowe też znane są od lat z patentowania wielu absurdów, więc i temu trudno się dziwić.

Zachłanność i marnotrawstwo

        Tak więc jak widzimy z tego, obecne kłopoty Samsunga nie są wcale niczym innym, jak tylko pochodną zachłonności tej korporacji, a sam rynek baterii telefoników jako żywo przypomina dzisiaj sytuację łądowarek telefonów sprzed dekady, gdy - przypomnę tu młodszym czytelnikom - np. sama Nokia produkowała aż kilkanaście „różnych” modeli zasilaczy/ładowarek dp telefonów (praktycznie takich samych, lecz z innymi wtyczkami), które - a jakże! - oczywiście wszystkie były opatentowane po to, aby broń Boże jakiś inny producent nie mógł oferować ich po dużo niższej cenie. Gdy amerykańska opinia publiczna dowiedziała się, że kilkunastu producentów telefonów ma w swej ofercie aż kilkaset różnych modeli zasilaczy, które po roku-dwóch wraz z telefonami lądują na wysypiskach śmieci, amerykańska FCC (Federalna Komisja ds. Kominikacji) została zmuszona zagrozić producentom, że jeśli sami nie rozwiążą tego problemu do 2010 roku, to Rząd USA będzie zmuszony ingerować i opracować i tym samym wymusić na nichh stosowanie jednolitych standartów.
Sama groźba jednak wystarczyła i prawie wszyscy producenci od tego używają jednolitych, standartowych wtyczek USB do zasilaniaa i ładowania produkowanych przez siebie urządzeń...
Proszę wpisać w wyszukiwarce produktów jakiegokolwiek sklepu hasło wyszukiwania „bateria Samsung” - najlepiej w sklepie Amazon.com (który posiada w swej ofercie prawie wszystkie modele), a gwarantuję, że Wasze zdumienie będzie równie ogromne jak moje! (tutaj ☞ LINK dla ciekawych)

        Dlatego oczywiste jest, że czas już najwyższy, aby kolejny bałagan „wolnego rynku” został posprzątany przez wprowadzenie jednolitych standartów baterii w urządzeniach przenośnych, tym bardziej, że ich produkcja to jeden z „najbrudniejszych” procesów technologicznych w produkcji urządzeń elektronicznych: ponad połowa zanieczyszczeń powstałych podczas produkcji telefonów powstaje własnie przy produkcji baterii. Ludzie są w dzisiejszych czasach ogromnie oburzeni, gdy ktoś wyrzuca papier czy butelki na śmieci, a jednocześnie zupełnie nie razi ich, że wielkie korporacje w każdej sekundzie zanieczyszczają naszą planetę miliony razy bardziej poprzez swą nienażartą zachłanność i pogoń za zyskiem! Ale to już osobna historia...


© DeS
(Digitale Scriptor)
17 września 2016
specjalnie dla: Ilustrowany Tygodnik Polski ☞ tiny.cc/itp2

Creative Commons License
Wolne do kopiowania na tej samej licencji: CC-BY-ND
(Creative Commons Licence - By Attribution, No Derivatives -
polskie tłumaczenie tutaj)





Ilustracja © Samsung Electronics / www.samsung.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2