WIADOMOŚCI BEZ ZAPRZAŃSTWA: (żadnych antypolskich ścierw GW, TVN, ...)

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

O wężu, babie i islamie

Przytoczę Wam historyjkę zasłyszaną kiedyś u kanadyjskich Inuitów, która dawno temu podobno wydarzyła się naprawdę. Każdy inteligentny człowiek natychmiast zauważy jednak, że przypowiastka ta nic nie straciła ze swej aktualności i tylko pozornie nie ma nic wspólnego z islamem i muzułmanami.

W jednym z plemion żyła stara, samotna kobieta. Nie pamiętam już, dlaczego była samotna, ale dla sedna opowieści nie jest to ważne. W osadzie była dobrym człowiekiem.

Otóż podczas jednego z pierwszych zimowych dni, w trakcie wyszukiwania ukrytych pod śniegiem patyków i gałązek na opał, znalazła pod śniegiem zamarzniętego na kość niewielkiego, młodego węża. Kobiecie tej bardzo doskwierała samotność i prawdopodobnie dlatego zdecydowała się przygarnąć zamarznięte stworzenie i uratować od czekającej je niechybnej śmierci.

Zabrała węża do swego iglu, gdzie inuickim zwyczajem, aby ocieplić zamarznięte ciało węża, przytuliła go do swego nagiego ciała. Dzięki jej zabiegom po pewnym czasie wąż zaczął przejawiać pierwsze oznaki życia.
Uradowana tym kobieta roztopiła trochę śniegu na ogniu i zanurzyła palce w letniej wodzie, po czym delikatnie podsunęła kciuk przed głowę węża, chcąc go w ten sposób napoić. Powracającemu do życia wężowi rozbłysły oczy, uniósł głowę spomiędzy piersi rozgrzewającej go kobiety, spojrzał na podstawiony mu wilgotny kciuk, otworzył paszczę i... ukąsił kobietę!
Ta krzyknęła przerażona, oderwała łeb węża od swego kciuka i odrzuciła go ze swego ciała, ale było już za późno. Jad błyskawicznie rozprzestrzeniał się już w jej żyłach.
Chwilę później umierająca kobieta z trudem wydusiła jeszcze z siebie pytanie:
– Dlaczego? Przecież przywróciłam cię do życia...
Wąż podniósł się i zasyczał w odpowiedzi:
– Głupia babo, przecież wiedziałaś, że jestem wężem! Jak mogłaś oczekiwać czegokolwiek innego sprowadzając mnie do swego domu?

Na tym kończy się ta pouczająca inuicka opowiastka, którą niniejszym dedykuję wszystkim „ludziom dobrego serca” i innym matołkom i idiotom nadal nie rozumiejącym, że ratowanie islamskich węży przez sprowadzanie ich do własnego domu jest nie tylko wbrew naturze, ale na końcu i tak zawsze zemści się to na nich samych.


DeS
(Digitales Scriptor)
23 marca 2016
specjalnie dla: Ilustrowany Tygodnik Polski ☞ tiny.cc/itp2

Creative Commons License
Artykuł wolny do kopiowania na tej samej licencji: CC-BY-ND 4.0
(Creative Commons Licence v.4.0 By Attribution, No Derivatives - 
polskie tłumaczenie tutaj)






OSTRZEŻENIE:
BARDZO DRASTYCZNE ILUSTRACJE PONIŻEJ














Ilustracje:
fot.1 © domena publiczna
fot.2-9 © autorzy nieznani (brak informacji, Google Images)
fot.10 © Bosey Fawstin

1 komentarz:

  1. Problem w tym, że wielu ludzi na zachodzie zostało poddanych już tak totalnemu praniu mózgu że nawet wiedząc że to śmiertelnie jadowite węże i tak nie czują zagrożenia. Wszyscy mają to w dupie dopóki ktoś z ich najbliższych nie zginie lub zostanie zgwałcona

    OdpowiedzUsuń