UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Jałta 1945. Największa zdrada Polski w historii

11 lutego 1945 roku zakończyła się tzw. „Konferencja jałtańska”, czyli seria spotkań przywódców trzech krajów uważanych wówczas za największe mocarstwa (chociaż Anglia była już wtedy cieniem samej siebie, a dawne lwy Albionu były tak naprawdę już tylko bezzębnymi, powoli zdychającymi ratlerkami - ale to osobna historia). Lutowa konferencja w Jałcie, na której prezydent Stanów Zjednoczonych i premier Anglii oficjalnie oddali ogromną część Europy - w tym Polskę przede wszystkim - pod but żołdaków Rosji sowieckiej i we władanie komunistycznych politruków, to klasyczny przykład zdrady naszych sojuszników z Zachodu. Co do tego chyba nikt nie ma dzisiaj żadnych wątpliwości.
W rzeczywistości jednak ta największa zdrada w historii Polski - zwana dzisiaj „zdradą jałtańską” - nastąpiła już w listopadzie 1943 roku, na poprzednim spotkaniu „wielkiej trójki” w Teheranie.

To właśnie na „Konferencji teherańskiej” Roosevelt i Churchill obiecali Stalinowi, że zgodzą się na zachowanie przez Rosję sowiecką wschodnich ziem polskich, które sowiecka Rosja podbiła we wrześniu 1939 roku po wspólnym z Niemcami ataku na Polskę. Ten sam los spotkał Estonię, Łotwę i Litwę, które do 1939 roku były niezależnymi i samorządnymi państwami, a po 1939 zostały podzielone między Niemcy i ZSRS i ostatecznie trafiły pod okupację sowiecką.
Przywódcy Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii oficjalnie uznali też wtedy, że Gruzja, Armenia, Azerbejdżan, Turkmenia, Kazachstan i Uzbekistan - kraje podbite trochę wcześniej przez Rosję sowiecką - także nie mają prawa do samoistnienia i mają pozostać terytoriami okupowanymi nadal przez Rosję sowiecką pod przywództwem „wujaszka Dżo” ("Uncle Joe" - tak nazywano wówczas Stalina w mediach anglojęzycznych).

Dlaczego?
Skąd tak wielka pogarda przywódców krajów demokratycznych dla wschodnioeuropejskich narodów, które z demokracji trafiały pod okupację komunistycznego reżymu właśnie dzięki ich przyzwoleniu?


Oczywiście był to pragmatyzm z ich strony. Rosja sowiecka już okupowała Gruzję, Armenię, Azerbejdżan, Turkmenię, Kazachstan i Uzbekistan, więc raczej trudno im było nalegać lub nawet prosić „wujaszka Dżo” aby dobrowolnie je opuścił, skoro oboje przywódcy zachodni równocześnie zabiegali o pomoc Rosji sowieckiej w rozgromieniu III Rzeszy niemieckiej.
Wojna z Niemcami była dla nich najważniejsza w 1943 roku, gdyż to nie Rosja, ale Niemcy okupowali Francję i inne kraje zachodnie. Jak mówi stare polskie przysłowie „bliższa koszula ciału”, tak wszystkie kraje Europy wschodniej i Azji podbite i okupowane przez ZSRS były niczym w porównaniu z okupacją Francji i bombardowaniami Londynu przez Niemcy.
Dlatego pokonanie Niemiec było dla Anglii i USA najważniejsze. Wszystko inne miało dalekie, drugorzędne znaczenie - lub po prostu było bez znaczenia.
Anglicy nie mieli ochoty na pomoc Polsce już w 1939: „NIE dla tuczenia polskiej gęsi brytyjską krwią” to przecież popularne hasło sprzed wojny. Wielka Brytania nigdy w swej historii nie chciała nam pomagać, a protestancki naród wyspiarzy mniej lub bardziej, ale zawsze gardził i do dzisiaj gardzi „papistami” (co zresztą widać współcześnie na przykładzie ostatniej emigracji Polaków na wyspy: Brytyjczycy nigdy nie gardłowali się tyle nawet przeciw fali Hindusów, co przeciw Polakom). Rodowici Brytyjczycy może i są dzisiaj narodem zsekularyzowanym, praktycznie ateistycznym nawet, ale ich niechęć do „papistów” trwa nadal. Taka, niestety jest prawda.

Podczas „Konferencji teherańskiej” było już wiadome, że Niemcy nie są w stanie pokonać Rosji sowieckiej. Nie było jednak pewne, czy ZSRS będzie kontynuować walkę z Niemcami po usunięciu ich ze swego terytorium, czy też zadowoli się powrotem do status quo sprzed niemieckiego ataku.
Hitler i Stalin w jednym łóżku
(USA, 1940)
Nie wspominając nawet o niepewności co do wyboru strony konfliktu przez sowietów - przecież aż do czerwca 1941 roku Rosja sowiecka była po stronie Niemiec i rok wcześniej omal nie stała się oficjalnym członkiem państw Osi (ZSRS był w zatargu z Rumunią i nie dołączył do „Osi” tylko dlatego, że Rumunia stała się jej członkiem). Jeszcze w dniu niemieckiej napaści na ZSRS do Niemiec nadal szły rosyjskie pociągi z ropą, bawełną, rudami metali i innymi surowcami niezbędnymi dla Niemców do prowadzenia wojny z Aliantami.
"To twój PRZYJACIEL
Rosjanin
On walczy za WOLNOŚĆ"
(USA, 1943)
Roosevelt i Churchill nie chcieli więc dopuścić do tego, aby po przegnaniu Niemców sowieci zaprzestali dalszej walki z nimi, tym samym pozwalając Niemcom na skoncentrowaniu się na wojnie z państwami alianckimi. Także powrót do przyjaźni sowiecko-niemieckiej nie był wówczas wcale tak fantastyczny, jak by to dzisiaj mogło się wydawać - przykładem niech będzie dobrze pamiętana wówczas zdrada Aliantów przez Rosję podczas I wojny światowej, gdy Rosja ogłosiła neutralność pozwalając tym samym Niemcom na ofensywę na froncie zachodnim, która omal nie doprowadziła do zwycięstwa Niemiec i tylko przystąpienie USA do wojny po stronie Aliantów uchroniło ich od przegranej (a Rosja została uznana za państwo wrogie - m.in. dlatego nie było żadnego przedstawiciela Rosji podczas podpisania kapitulacji przez Niemców).
Dlatego też Roosevelt i Churchill zgadzali się na wszystkie żądania Stalina, na siłę czyniąc z niego i ZSRS nowego „Alianta”. I tak też zachodnia prasa i media zaczęły w tym czasie przedstawiać Rosję sowiecką: jako jednego z Aliantów.
Zaś o romansie ZSRS z III Rzeszą trwającym od samego początku władzy Hitlera aż do 1941 roku więcej nie wspominano i do dzisiaj to perfidne kłamstwo o Rosji sowieckiej jako o jednym z Aliantów jest powtarzane nawet w encyklopediach.

W efekcie ogromnie wpłynęło to na dalsze losy Polski.
Polska - kraj aliancki od samego początku - stała się wówczas bardzo niewygodnym sojusznikiem i to do tego stopnia, że np. na samo życzenie Stalina natychmiast nie dopuszczono żołnierzy polskich do pochodu w londyńskiej  Paradzie Zwycięstwa w czerwcu 1945 roku, a więc już po wojnie!
Rząd brytyjski nie musiał przecież więcej usłużnie spełniać życzenia Stalina, wojna była przecież zakończona, wyspy uratowane, a Sowieci zrobili swoje i zgodnie z obietnicą nie zaprzestali walki z Niemcami i dobili III Rzeszę.
A jednak rząd brytyjski przychylił się do sowieckich życzeń i zabronił udziału w Paradzie Zwycięstwa żołnierzom Wojska Polskiego i przedstawicielom londyńskiego Rządu Polskiego na Uchodźstwie, wówczas nadal jedynego legalnego rządu polskiego. To już była nie tylko zdrada, ale obrzydliwe chamstwo, zaprzaństwo, świństwo i jeszcze wiele innych słów dobrze pasowałoby w tym miejscu do określenia Brytyjczyków, ale to już kolejna, osobna historia...

Rząd Polski na Uchodźstwie od czasu „Konferencji teherańskiej” stał się ciężarem utrudniającym porozumienie ze Stalinem, który kontynuację walki z Niemcami po usunięci ich z Rosji uzależniał od pozostawienia mu przez Aliantów wolnej ręki w Europie Wschodniej.
Dlatego absolutnie pewne jest, że w 1943 roku generał Sikorski, przeciwny porozumiewaniu się z Sowietami na koszt Polski, został po prostu zamordowany w upozorowanej katastrofie. Nie wiemy jedynie, czy sprawcami tego zamachu byli Sowieci, czy też sami Anglicy, ale to także osobna historia.
Oczywiście nie poinformowano o oddaniu Polski pod sowiecką kuratelę żadnego z przedstawicieli Rządu Polskiego. Także następca generała Sikorskiego, Stanisław Mikołajczyk, był nieświadomy zdrady Polski i decyzji podjętych przez Wielką Brytanię i USA na „Konferencji teherańskiej”. Możemy być pewni, iż gdyby Rząd Polski na Uchodźstwie wiedział o „sprzedaży” Polski w zamian za dołączenie przez Rosję sowiecką do „Aliantów”, polityka naszego rządu w Londynie oraz konspiracyjnych władz w okupowanej Polsce byłaby zupełnie inna. W takiej sytuacji z pewnością nigdy nie doszłoby do np. wybuchu Powstania Warszawskiego, a podziemne struktury Armii Krajowej nigdy nie ujawniałyby się przed sowieckimi „wyzwolicielami” i przygotowywały do walki z nowym okupantem.
Właśnie dopiero po wybuchu Powstania Warszawskiego dla Rządu Polskiego na Uchodźstwie stało się przeraźliwie oczywiste, że Alianci oddali Polskę Sowietom we władanie - i to już w 1943 roku.

Strzeżmy się więc naszych „przyjaciół” przede wszystkim, gdyż z wrogami zawsze sobie radziliśmy (czasami dopiero po aż 123 latach, czasami po pół wieku, ale jednak zawsze).
Pamiętając o zdradzie Polski przez Aliantów nigdy nie zapominajmy z jaką premedytacją została ona przeprowadzona. Przez lata ukrywano nie tylko przed nami, ale i wśród ich własnych społeczeństw, że przywódcy USA i Wielkiej Brytanii po prostu handlowali naszym narodem i terytorium naszego kraju jak jakimś afrykańskim bantustanem, bez naszej wiedzy i oczywiście bez naszej zgody.
Zdrada została zapoczątkowana w Teheranie w 1943 roku.
„Konferencja jałtańska” w 1945 roku była już tylko oficjalnym ogłoszeniem i uznaniem tego, co ustalono wcześniej w Teheranie już w 1943 roku: w zamian za pomoc w pokonaniu Niemiec, Rosja sowiecka otrzymała zgodę USA i Anglii na zajęcie i okupację prawie połowy Europy.
W tym Polski.


© DeS
Digitales Scriptor
Luty 2016



P.S.
Wielu stara się tłumaczyć USA i Wielką Brytanię z tej zdrady. Padają różne argumenty - od „zmęczenia wojną” po „interes narodowy” tychże krajów.
Prawda jest jednak taka, że
dla zdrady nie ma wytłumaczenia. Nigdy.
Wiedział o tym wielki amerykański generał George S. Patton, znany z wyrażania swych opinii bez owijania ich w bawełnę. Już w maju 1945 roku domagał się kontynuacji walki przeciwko Armii Czerwonej dopóki Czechy, Polska i inne „okupowane przez Sowietów kraje” nie zostaną wyzwolone, wywołując nawet protest dyplomatyczny ze strony Sowietów. Został usunięty z dowództwa wojsk amerykańskich, ale nadal - wbrew oficjalnej propagandzie amerykańskiej o Rosji jako jednym z Aliantów - w udzielanych wywiadach mówił jak myślał i co widział, nierzadko wprowadzając reporterów w konsternację. Nic dziwnego, że usunięto go nawet z dowództwa „papierowej” 3 Armii USA, gdzie go przeniesiono wcześniej.
Dopiero miesiąc później jego śmierć w - a jakże! - „nieszczęśliwym wypadku” zamknęła mu usta na zawsze, ale to już następna zafałszowana historia...


Główna strona New York Timesa z 13 lutego 1945 r. o zakończeniu Konferencji jałtańskiej.
Pierwsza oficjalna wzmianka o "uznaniu Linii Curzona" (po prawej u dołu: "Curzon Line Adopted").
Dwudniowa zwłoka w publikacji spowodowana była oczywiście względami bezpieczeństwa.



Notatka: wszystkie ilustracje pochodzą od redakcji.
fot.1,2 © brak informacji
fot.3,4  © domena publiczna / rząd USA
fot.5 © New York Times

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2