UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Kociniak, Marian

Pan Marian Kociniak urodził się 11 stycznia 1936 roku w Warszawie. Był znanym i bardzo popularnym polskim aktorem filmowym i teatralnym, który - pomimo osiemdziesiątki na karku - do końca życia był aktywnym aktorem występując w teatrze i filmach.

Niemiecki napad i okupację Polski podczas II wojny światowej przeżył jako małe dziecko, jednak wspomnienia z tych koszmarnych czasów na zawsze utkwiły mu w pamięci: "Pamiętam Niemców, którzy szli z miotaczami ognia i podpalali wszystkie domy na Dolnym Mokotowie, gdzie mieszkaliśmy... Tego się nie zapomina! [...] A kiedy nasz dom już się palił, z rodzeństwem i rodzicami ruszyliśmy w kierunku Pyr. [...] Spaliśmy na słomie, koczowaliśmy tak przynajmniej przez rok, do wyzwolenia Warszawy. Przeżyliśmy tam straszną zimę, straszną biedę. Chodziło po nas tysiące wszy. Miałem na głowie krwawy czerep, nie było lekarstw, matka zrywała mi go".

Po wojnie, jak wielu innych młodych ludzi z jego roczników, zaczął nadrabiać naukę przerwaną przez Niemców. Po ukończeniu szkoły powszechnej podciągnął się w gimnazjum i ostatecznie zdecydował, że chce być aktorem. Dostał się na warszawska PWST, gdzie był uczniem legendarnego już polskiego aktora, Bohdana Kierskiego (znanego pod pseudonimem artystycznym jako Ludwik Sempoliński). Dyplom aktorski uzyskał w 1959 roku i od tego czasu prawie bez przerwy, aż do końca sezonu 2009/2010 występował w warszawskim Teatrze Ateneum. Od 2010 roku przeniósł się do Teatru na Woli.

W filmie pojawił się po raz pierwszy w 1959 roku grając... samego siebie w dokumencie o Ludwiku Sempolińskim, w którym aktorzy-uczniowie pana Sempolińskiego (m.in. także Krzysztof Kowalewski i Bohdan Łazuka) opowiadali o swym profesorze. Rok później pojawił się także w filmie "Niewinni czarodzieje" jako jeden ze statystów-widzów na koncercie, a dopiero w następnym filmie z tego samego roku - "Mario i czarodziej" w reżyserii Stanisława Wohla - nastąpił jego właściwy filmowy debiut aktorski. Oceniając go z przestrzeni minionych lat, film był niezbyt udaną ekranizacją wyśmienitego opowiadania Tomasza Manna p.t. "S", jakkolwiek ówczesnym krytykom podobał się.

Ostatnim debiutem pana Kociniaka była raczkująca wtedy w Polsce telewizja. Nastąpiło to w 1961 roku, w spektaklu telewizyjnym "Warszawska ulica", niestety brak nam informacji o roli pana Kociniaka i samym spektaklu.
W następnym, 1962 roku, pojawił się w niewielkiej roli Nieboraka w filmie "O dwóch takich, co ukradli księżyc" i prawdopodobnie ta rola ujawniła jego niezwykłe uzdolnienia i predyspozycje do ról komediowych, które zostały wykorzystane w późniejszej karierze aktora.
Od tego czasu zagrał w wielu znanych filmach polskich, m.in. "Czerwone berety", "Żołnierz królowej Madagaskaru", "Ostatni po Bogu", "Dzięcioł", "Niebieskie jak Morze Czarne", "Popiół i diament", "Danton", "Trójkąt bermudzki", "Pan Tadeusz", czy "Ostatnia akcja".
Pan Kociniak pojawił się także w wielu polskich serialach: "Stawka większa niż życie", "Wojna domowa", "Janosik", "Jan Serce" i "Głęboka woda". Jednak najbardziej znanymi i pamiętanymi do dzisiaj postaciami zagranymi przez pana Kociniaka są role Franka Dolasa z filmu "Jak rozpętałem II wojnę światową" (1969), oraz Marcina Kabata z mistrzowsko zagranego spektaklu telewizyjnego "Igraszki z diabłem" (1979).

Nie unikał także dubbingu. Udzielił swego głosu m.in. sierżantowi Zajićkowi w filmie "C.K. dezerterzy", a także królowi Janowi III Sobieskiemu czytając jego listy do królowej Marysieńki w filmie "O victorii wiedeńskiej". Udzielał się także w Polskim Radiu, m.in w bardzo popularnym programie "60 minut na godzinę" od samego początku jego istnienia, gdzie grał jednego z piratów (wespół z Andrzejem Zaorskim).

(fot. www.se.pl)
Patriotycznie wychowany przez do szpiku kości antykomunistycznego ojca, zawsze był bardzo prywatnym człowiekiem i chociaż - jak delikatnie stwierdził - "nie przepadał za ustrojem" (komunistycznym), publicznie jednak stronił od wszelkiej polityki. Aż do 2010 roku, gdy został członkiem komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego przed ówczesnymi przyspieszonymi wyborami prezydenckimi.
Konsekwentnie przez pół wieku stronił od udzielania wszelkich wywiadów, podobno odrzucając nawet ofertę od prasy zachodniej (kilka tysięcy dolarów honorarium autorskiego w czasach PRL-u było wręcz ogromnym majątkiem dla przeciętnego Polaka; dochody nawet popularnych aktorów w komunistycznej Polsce rzadko przekraczały wtedy równowartość ok. 15-20 dolarów miesięcznie). Jedynym wyjątkiem w całej karierze pana Kociniaka był wywiad udzielony Telewizji Polskiej z okazji 50-lecia pracy artystycznej. Z tej samej okazji dał się też namówić dziennikarzowi na spisanie wywiadu-rzeki, który został praktycznie w całości i bez skreśleń wydany jako książka p.t. "Spełniony" (link w przypisach poniżej), określony przez krytyków jako "do bólu uczciwy". Od tego czasu pan Kociniak udzielił kilku kolejnych wywiadów prasie i telewizji.

W czasach "permanentnych niedoborów" PRL-u, mimo ogromnych trudności w życiu prywatnym (brak mieszkania, brak pieniędzy...) i namów innych aktorów - nigdy nie wstąpił do PZPR. Jak sam powiedział w 2010 roku: "Dyrektor Janusz Warmiński chciał pomóc. [Powiedział] "Panie Marianie, gdyby pan zapisał się do partii, to w ciągu tygodnia ma pan mieszkanie". Nie mogłem, ojciec by mnie zabił. [...] Jako początkujący aktor mieszkałem z Romkiem Wilhelmim. Miał taką kliteczkę nad sceną teatru, obok sznurowni. Stało tam łóżeczko, maleńki stolik, nic więcej się nie mieściło. Często, jak nie było już pociągu do domu, zostawałem tam na noc. Przyznam się szczerze, że ja tam sypiałem, na kotarach w sznurowni... Sypiałem tam też z Grażynką, moją przyszłą żoną. [...] W końcu przygarnęli mnie rodzice Grażynki. Aż pewnego dnia Andrzej Zaorski, którego ojciec był ministrem kultury, powiedział, bym napisał podanie o mieszkanie. Napisałem, dostałem całe 58 metrów. Boże, jacy byliśmy szczęśliwi. Do dziś w nim mieszkamy."
Pan Kociniak był żonaty z panią Grażyną do końca życia.

"Dziś uważam się za człowieka spełnionego, pod względem ról i finansowym. Wystarcza mi na rodzinę, na wnuki, na dzieci. Więcej mi nie trzeba. Mam dom na wsi, sam go zaprojektowałem."
"Czego nie udało mi się zrobić? Nie udało się zagrać roli amanta. Warmiński zrobił kiedyś sztukę pt. "Ptak". Ufarbowali mnie na złotego blondyna, mówiłem jakieś straszne rzeczy. Nie nadaję się na amanta."

Na pytanie dlaczego tak rzadko pojawiał się pod koniec życia na ekranach kin, odpowiedział:
" - Bo nie ma dobrych scenariuszy. Czytam ich dosyć dużo, co najmniej 4 rocznie. Kiedyś dostałem piękny, mądry scenariusz "Zgredy". Mieliśmy z reżyserem kilkanaście spotkań, ustaliliśmy obsadę. Miał zagrać Gustaw Holoubek, Bronisław Pawlik, Janek Kobuszewski i ja. A po dwóch miesiącach mam telefon: "Marian, niestety nie ma pieniędzy"."

I tak - niestety - było z całą współczesną kinematografią polską, czego pan Kociniak zdawał się samemu nie zauważać. Skorumpowani decydenci państwowi finansowali z publicznych pieniędzy produkcje swych kolesiów, jak np. "Pokłosie" - otwarcie i dosłownie plujące Polakom w twarz i zakłamujące wspaniałą historię naszego narodu - które są odrażającymi objawami antypolskości i za które nikt nie został nigdy ukarany lub nawet wyrzucony z ciepłej posadki (co nastąpiłoby w każdym normalnym kraju). Nie powinno więc dziwić pana Kociniaka, że potem dla "mądrych scenariuszy" nie było już pieniędzy, skoro sam zdecydował się od 2010 r. popierać Platformę Obywatelską, partię, której członkowie byli uwikłani w tak ogromną ilość kradzieży pieniędzy państwowych (oficjalnie zwanych "aferami"), że niewielu jest w stanie dzisiaj wszystkie zliczyć i spamiętać.
III Rzeczpospolita (która powinna zwać się Rzeczpospolitą Kolesiów) pod rządami PO, podobnie jak kiedyś PRL pod rządami PZPR, przez 25 lat "żyła i rozkwitała ku coraz lepszej przyszłości" tylko w propagandzie medialnej władz zarządzających polskojęzyczną prasą, radiem i telewizją, a rzeczywistość jaka jest - każdy przecież sam widzi. Zaś o przyszłość III RP należy pytać w Berlinie, Moskwie i Tel-Avivie... [na tym - aczkolwiek wówczas było to napisane w czasie teraźniejszym -  kończył się ten artykuł gdy przesłaliśmy go pocztą elektroniczną panu Marianowi w 2014 r.]

Pan Kociniak zmarł 17 marca 2016 roku wkrótce po śmierci swej ukochanej żony (pani Grażyna Kociniak odeszła 11 lutego tego samego roku) i pomimo swej naiwności politycznej w ostatnich latach życia - był wspaniałym aktorem i na zawsze pozostanie w naszych sercach.


© DeS
pierwotnie opublikowano 11 stycznia 2014
w witrynie FilmyPolskie888


IMDb (angielski)
Wikipedia (polski)
Filmografia dostępna jest TUTAJ


"Praktyczny przewodnik mężów zaufania PiS" - Rozdział IX
(nieżle zagrana, bardzo złośliwa satyra na PiS w wykonaniu pana Kociniaka)



Jak rozpętałem II wojnę światową (1969)
Janosik (1973)

Igraszki z diabłem (1979)
Gwiazdy poranne (1979)
Trójkąt bermudzki (1987)
2012




ARTYKUŁ PRZYWRÓCONY Z KOPII ZAPASOWEJ. Z TEGO POWODU FORMATOWANIE ARTYKUŁU LUB ZAŁĄCZONYCH DO NIEGO ILUSTRACJI MOŻE NIE PASOWAĆ DO OBECNEGO FORMATU. NIEKTÓRE ILUSTRACJE MOGĄ BYĆ OBECNIE NIEDOSTĘPNE.

Ostatnie uaktualnienie: DeS, 17 marca 2016

1 komentarz:

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2