UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

„To najważniejsza kampania wyborcza, co najmniej od 1980 r., gdy wybierano Reagana”

Nasze władze muszą być gotowe, żeby współpracować z każdym prezydentem USA. Trump ciepło wypowiadał się o Polsce, mówił, że jako jeden z nielicznych członków NATO wypełniamy swoje zobowiązania sojusznicze i przeznaczamy odpowiedni procent PKB na zbrojenia. Biorąc te słowa za dobrą monetę i zakładając dobrą wolę Trumpa, musimy założyć, że jego zwycięstwo nie będzie dobrą informacją dla Ukrainy, ale nie będzie też tak, że wyśle Kremlowi informacje, że Rosja może dominować w całej Europie Środkowo- Wschodniej i w jakiś sposób podporządkowywać sobie kraje, które już są członkami NATO i UE — mówi wykładowca Uczelni Łazarskiego, ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, komentator i publicysta Nowej Konfederacji dr Michał Kuź w rozmowie z portalem wPolityce.pl.


wPolityce.pl: Jak pan ocenia kampanię wyborczą w USA?

Dr Michał Kuź: To najważniejsza kampania wyborcza, co najmniej od 1980 r., kiedy na prezydenta USA wybrano Ronalda Reagana. Kończąca się kampania zadecyduje o kierunku rozwoju Stanów Zjednoczonych i świata, odpowie na pytanie, czy będziemy mieć do czynienia z kontynuacją globalistycznego podejścia, które zwiększa swobodę przepływu dóbr, kapitału i ludzi, w taki sposób, że budzi protest wielu społeczeństw w krajach rozwiniętych, a nie tylko w peryferyjnych, czy też nastąpi ostra, być może niebezpieczna i niekontrolowana korekta tego trendu. Amerykańskie wybory są wyborem pomiędzy opcją globalistyczną a lokalistyczną, pomiędzy wolnym handlem a izolacjonizmem, pomiędzy swobodnym przepływem ludzi, a ochroną granic.


Co się stanie, kiedy zwycięży Trump? Jakich zmian możemy spodziewać się po wygranej Clinton?

Wybór Trumpa, kontestatora obecnego globalnego ładu, spowoduje bardzo silne antysystemowe ruchy w krajach europejskich, które rozprzestrzenią się jak pożar i zakończą globalizację w obecnej formie. Natomiast gdyby zwyciężyła Hillary Clinton, obóz globalistyczny wzmocni się, stwierdzi, że ma do czynienia z chwilowymi i przejściowymi trudnościami, może również wbić się w pychę, co w dłuższej perspektywie również doprowadzi do napięć. Zwycięstwo Clinton będzie kontynuacją status quo, myślę, że nie można spodziewać się po niej żadnych głębokich reform.


Skąd te wnioski?

Było to widać bardzo dobrze w kampanii wyborczej. O Trumpie często mówi się w negatywnym kontekście, dlatego, że wyciągnięto wiele jego mało ciekawych czy wręcz obrzydliwych sprawek i charakterystyk osobowościowych. Kampania Clinton skupiała się tak jak swego czasu kampania Mazowieckiego w Polsce, na mówieniu, że jest siłą spokoju, jest odpowiedzialna i będzie kontynuować obecną politykę amerykańską. W jej kampanii nie było widać żadnej ostrej polityki, ani planu politycznego. Trump w polityce wewnętrznej nie odbiegał aż tak bardzo od mainstreamu, jak to przedstawiano w mediach. Był za to bardzo radykalny w aspektach, w których prezydent ma szerokie prerogatywy, chodzi o kwestie dotyczące ochrony granic, wolnego handlu międzynarodowego i bezpieczeństwa, czyli zmniejszenie napływu nielegalnych imigrantów, monitorowanie napływu osób z krajów muzułmańskich oraz wprowadzeniu protekcjonizmu, bo tak to należy nazwać wprost, który będzie chronił amerykański rynek, doprowadzi do reindustralizacji i stworzenia nowych miejsc pracy w Stanach Zjednoczonych.


Trump spotkał się z ostrą krytyką, oskarżano go nawet o rasizm.

W jednym z ważnych i ciekawych momentów kampanii udał się z wizytą do Detroit, gdzie w kościele spotkał się ze społecznością afroamerykańską. Powiedział że kocha Afroamerykanów, mówił, że między nim a nimi, niechętni mu komentatorzy wykopali rów. Powiedział, że ma dla Afroamerykanów konkretną propozycję – wasze problemy społeczne biorą się z braku dobrze płatnej pracy w przemyśle, a nie macie jej, ponieważ amerykański rynek nie jest chroniony – więc zagłosujcie na mnie, będę chronił nasz rynek i stworzę dla was miejsca pracy. Wystąpienie Trumpa w Detroit zostało pozytywnie przyjęte, co oczywiście nie znaczy, że wszyscy Afroamerykanie zagłosują na Trumpa. Nie zostało też nagłośnione przez media.


Wspomniał pan, że Clinton w kampanii starała się głównie pokazywać, jak jest spokojna, odpowiedzialna i profesjonalna.

Jej kampania przebiegała na zasadzie – oto mamy tutaj Trumpa, blond bestię, która chce wszystko zniszczyć, a ja się uśmiecham i całuję dzieci. Takie spoty mogliśmy oglądać w internecie.


Nie ma pan wrażenia, że bez względu na to, kto wygra w USA, będzie musiał zredefiniować rolę Stanów Zjednoczonych w dynamicznie zmieniającym się świecie?

Jeżeli wygra Clinton nie będzie zmian, będzie polityczne dryfowanie, Stany Zjednoczone nie będą podejmować inicjatyw reformatorskich. Jeśli będzie następowała zmiana roli USA w polityce międzynarodowej, to będzie następowały siłami natury, niektórzy mogą nawet powiedzieć ostrzej, że to będzie rozkład. Wygrana Trumpa doprowadziłaby do pewnego przedefiniowania tej roli. Jednak Trump decydując się na protekcjonizm, poszedłby na wojnę handlową z Chinami, co jeszcze bardziej wpłynęłoby na napięcia na linii Waszyngton-Pekin.


Jakie konsekwencje wynikną z polityki Trumpa, po jego ewentualnym zwycięstwie, dla Polski?

Polacy muszą mieć świadomość, że ceną jaką Trump może zapłacić za zaostrzenie stosunków z Chinami, może być dążenie do normalizacji stosunków z Rosją, a to mogłoby się odbyć kosztem Ukrainy i jest sprzeczne z naszą polityką wobec tego państwa. Żaden polityk nie będzie walczył na wszystkich frontach. Nasze władze muszą być gotowe, żeby współpracować z każdym prezydentem USA. Trump ciepło wypowiadał się o Polsce, mówił, że jako jeden z nielicznych członków NATO wypełniamy swoje zobowiązania sojusznicze i przeznaczamy odpowiedni procent PKB na zbrojenia. Biorąc te słowa za dobrą monetę i zakładając jego dobrą wolę Trumpa, musimy założyć, że jego zwycięstwo nie będzie dobrą informacją dla Ukrainy, ale nie będzie też tak, że wyśle Kremlowi informacje, że Rosja może dominować w całej Europie Środkowo-Wschodniej i w jakiś sposób podporządkowywać sobie kraje, które już są członkami NATO i UE.


Jeżeli wygra Clinton to z nią również będziemy musieli współpracować.

Oczywiście, będziemy to robić na podobnych zasadach, na jakich współpracowaliśmy z prezydentem Obamą. Współpraca nie musi być usłana różami, w polityce decydują nie tylko twarde interesy, ale również pewne nastawienie oparte o wartości i mniej uchwytne kwestie, niemal emocjonalne. Niestety, Hillary Clinton w kampanii wyborczej wspierało wiele osób, które mają niezwykle krytyczny stosunek do obecnego polskiego rządu, chociażby jej mąż Bill Clinton, znany dziennikarz Fareed Zakaria, Anne Applebaum i jej mąż Radosław Sikorski. To może stworzyć pewne problemy, ale my je już wcześniej mieliśmy i będziemy musieli sobie z nimi poradzić. Tym bardziej, że polski rząd w ostatnich miesiącach zrobił absolutnie wszystko, żeby się przypodobać Stanom Zjednoczonym przypodobać.


Co ma pan na myśli?

Zgodziliśmy się na umowę CETA i TTIP, zdecydowaliśmy się nawet kupić amerykańskie śmigłowce, mimo, że weszliśmy w ostry konflikt z Francją i Niemcami. W ramach twardej polityki zrobiliśmy wszystko, żeby nam się dobrze współpracowało z USA, jednak po ewentualnym zwycięstwie Clinton spodziewam się pewnych, miękkich nacisków na nasz rząd.

Rozmawiał Tomasz Plaskota.


© Zespół wPolityce.pl
8 listopada 2016
źródło publikacji: „NASZ WYWIAD. Dr Kuź o wyborach w USA: "To najważniejsza kampania wyborcza, co ...”
www.wpolityce.pl





Ilustracja autora © brak informacji
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2