UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Kapitan Żbik. Najwyższy komplement

        W PRL–u 7 października obchodzili swoje święto – upchnięci razem do jednego wora – zarówno funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej, jak i Służb Bezpieczeństwa. Wszyscy UB–cy i SB–cy byli bez najmniejszych wątpliwości polskimi zdrajcami i ścierwami komunistycznymi (inaczej w krótkim czasie zostaliby usunięci z SB), natomiast nie wszyscy funkcjonariusze MO byli komunistami, niewielkie zaś grono wśród nich było przyzwoitymi ludźmi, a kilku lub może kilkunastu – nawet autentycznymi polskimi patriotami.
Jako dawny członek Solidarności Walczącej zdobyłem na własnej skórze doświadczenia ze spotkań towarzyskich z „MOśkami”. Po niektórych do dzisiaj pozostały pamiątki na ciele. Pomimo tego, dorastając i żyjąc w socjalistycznej rzeczywistości okupowanego przez czerwone świnie kraju, pomimo to i jakby sobie na przekór zaczytywałem się w latach młodości Żbikami i nigdy nie przestawałem wierzyć, że wśród całego tego ścierwnika z jakiego składała się cała MO, że w tym całym gnojowniku musi wśród nich być chociaż kilku porządnych ludzi.
I ta moja naiwna wiara została wynagrodzona w najmniej oczekiwanym momencie, w samym środku nocy stanu wojennego, gdy za schwytanie podczas demonstracji 13–go każdego miesiąca najmniejszą karą był kilkudniowy pobyt w areszcie, a największą mógł być nawet los podobny do tego, jaki „MOśki” zgotowali ś.p. Grzesiowi Przemykowi.

        Tylko chwila nieuwagi wystarczyła, aby piszący te słowa – mniejsza o szczegóły; po prostu wstyd pisać, jak jaka największa łamaga – dał się od tyłu złapać „mielicjantowi” (nie poprawiać! nazwa pochodzi od skrzyżowania słów milicja z mieleniem). Nawet nie wykręcił mi ręki, po prostu złapał od tyłu za kołnierz kurtki, naciągnął na pół głowy w górę i tak mnie miał.
Wtedy właśnie, będąc za kark prowadzonym do „suki”, nagle poczułem pchnięcie w plecy, kołnierz raptownie przestał dusić mnie w szyję  i usłyszałem szept:
– Zmykaj synek do domu, masz 5 sekund.
W ułamku chwili różne myśli przebiegły mi przez głowę. Za „suką” pewnie jest „ścieżka zdrowia”, chce żebym tam wpadł! Chce mnie zastrzelić podczas ucieczki!  I tym podobne, każda następna mroczniejsza od poprzedniej..
        Ale w tej samej chwili oglądając się przez ramię dostrzegłem, jak kapitan Żbik – bo przecież to nie mógł być nikt inny – niczym uderzony obuchem przewraca się na plecy w breję częściowo stopionego i częściowo zmarzniętego marcowego śniegu... wyraźnie pamiętam to jego padanie, zupełnie jakby działo się to na zwolnionym filmie, z upływem lat jedynie  jego twarz stała się zupełnie rozmyta i nie pamiętam już, jak wyglądała ...
– K...a jego mać!
Okropnie głośny – tak mi się teraz wydaje – krzyk natychmiast wyrwał mnie z chwilowego zaskoczenia. Zrozumiałem.
Kilka sekund później pędziłem już daleko od „suki”, przez przykościelne parkowe chaszcze młodych świerków czy innych iglastych drzewek, które w rozpędzie haratały mi twarz nie gorzej, niż to potrafili „mielicjanci”, ale byłem wolny.

        Wspominając to wydarzenie w zapomnianym już przez wszystkich dniu Twego nienawidzonego przez nas święta, chcę Ci w ten sposób podziękować, Anonimowy Milicjancie. Jestem pewien, że jedyny „MOsiek” jakiego w życiu lubiłem – komiksowy kapitan Żbik – gdyby istniał naprawdę i działał w stanie wojennym, zachowałby się tam i wtedy dokładnie tak samo, jak Ty.
A to chyba najwyższy komplement, jaki funkcjonariusz MO mógł kiedykolwiek otrzymać w PRL-u.

Za Twoje zdrowie – do dna!


© Ilustrowany Tygodnik Polski
(imię i nazwisko do wiadomości redakcji)

otrzymane pocztą elektroniczną 5 października 2016 r.







Tekst autora został poddany korekcie pisowni.

Ilustracje:
fot.1 © brak informacji
fot.2 © Fototeka Narodowa
fot.3 © Repozytorium Kinematografii Polskiej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2