WIADOMOŚCI BEZ ZAPRZAŃSTWA: (żadnych antypolskich ścierw GW, TVN, ...)

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Magdalena Ogórek jakiej nie znacie

Tomasz Wandas, Fronda.pl: Mam doświadczenia wielu rozmów z kobietami udzielającymi się w polityce. Widzę wiele wspólnego między Panią, Martą Kaczyńską i Miriam Shaded. Wszystkie jesteście młodymi, pięknymi kobietami, wszystkie dobrze się „klikacie” w Internecie, dlatego można o Was poczytać sporo bzdur. Gdy pytałem zarówno Martę Kaczyńską jak i Miriam Shaded o wartości, odpowiadały szczerze, bo nie miały powodów by kłamać. Reakcja wielu internautów była zaskakująca. Krytyka, nienawiść, wyciąganie czy szukanie brudów i zarzucanie i, że ulega po prostu urokowi fizycznego piękna i zapominam o profesjonalizmie. Nie miałem już okazji zapytać, co obie Panie sądzą o tych komentarzach. Zapytam zatem, uprzedzając fakty, Panią. Czy jest Pani gotowa na wyszukiwanie brudów?

Dr Magdalena Ogórek: Powiem krótko: w moim przypadku kontrast tego, kim jestem, z wizerunkiem, jaki wykreowały tabloidy, jest porażający. Jak wspomniałam, moja biblioteka liczy 5000 książek. Biblioteka Narodowa, która jest dwie ulice od mojego domu, to jest mój azyl, tak samo jak muzea. Tam mnie można spotkać.
Gdyby ktokolwiek z pana kolegów dziennikarzy zechciał przejrzeć chociażby media społecznościowe, które prowadzę, to tam dokładnie widać, gdzie bywam. Martę Kaczyńską spotkałam dwukrotnie. Jest przemiłą, uśmiechniętą kobietą. Świetna, dobrze wykształcona prawniczka, jednak media często wolą komentować to, jak wygląda. Pani Shaded nigdy nie poznałam.

Dobrze, ale jak teraz Pani odsłoni część siebie i tej prawdziwej, intymnej sfery związanej z czymś, co jest w Pani, to na pewno narazi się Pani na falę krytyki i próbę zniszczenia tego przez ludzi. Oni będą szukać brudów, jak robią wobec pani Kaczyńskiej czy Pani Shaded….

Jakie brudy ma pan na myśli?

Chociażby życie z mężem czy jego brak. Na pani temat już teraz jest sto różnych wersji, a niewielu wie jak jest naprawdę.

Miałam trzynaście lat, gdy pochowałam moją mamę. Wie Pan, ktoś, kto przeżył taką tragedię, zupełnie inaczej postrzega świat. Hejty, plotki, kłamstwa i komentarze naprawdę nie robią na mnie żadnego wrażenia. Ludzie, piszący te wszystkie artykuły nie rozumieją tego.

Nie rozumieją, że ja jestem kompletnie poza tym. Mój świat jest zupełnie gdzie indziej.

Jednakowoż prawdą jest, iż prawo prasowe nie istnieje, więc można pisać, co się żywnie podoba. Także moje prywatne życie doczekało się mnóstwa konfabulacji na łamach prasy brukowej. Margaret Thatcher mówiła, „nie atakują cię kochana? To znaczy, że nic nie zrobiłaś”.

Jest Pani z mężem? Opinii i komentarzy na temat Pani życia „uczuciowego” są tysiące, a żadnej Pani nie skomentowała..

Nie, bo ja nie komentuję tych bzdur i nikt mnie nie sprowokuje do komentowania życia prywatnego. To są moje sprawy.Nikomu nie zezwalam na wchodzenie w tak intymną sferę mojego życia. Jestem szczęśliwą i spełnioną kobietą.

Spełnioną? Nie ma pani, żadnych ambicji, celu życiowego?

Mam. Ale już nie muszę za nimi gonić. Obecnie pracuję nad tym, by jedno z dzieł sztuki, zrabowanych z Krakowa w 1939r., wróciło do Polski. Za kilka dni ruszam na badania do Tajnego Archiwum Watykańskiego. Pół roku czekałam na zgodę. Niedawno udało mi się zdobyć “La divina komedia” Dantego w pięknym włoskim wydaniu z 1875r.

To są rzeczy, jakie mnie cieszą.

Dużo w Pani wypowiedziach omijania istoty, większości rzeczy muszę się domyślać, chciałbym jednak nie domyślać się, a usłyszeć konkrety, np. że celem jest to aby osiągnąć sukces w branży politycznej, albo celem jest spokojne życie z daleka od polityki z mężem i córką.

To zależy, kto jak czyta moje wypowiedzi (śmiech) Pyta Pan o rzeczy bardzo ważne, fundamentalne, a zarazem bardzo prywatne. Sukces, proszę Pana, ma wiele definicji. Każdy człowiek zapewne ma inną. Wielu ludzi, którzy gonią jedynie za karierą, wraca do pustego domu. Jestem za modelem, w którym życie prywatne i zawodowe ma swój balans, jedno nie odbywa się kosztem drugiego. Dziecku poza ogromem ciepła i miłości należy poświęcać czas. To, że moja córka cytuje z pamięci Szekspira, wynika ilości czasu, jaki mam zawsze dla niej, z miłości do niej, z obcowania z pięknem literatury i sztuki. Wie Pan, po co uczę ją rozpoznawać dzieła Starych Mistrzów?

Nie mam pojęcia.

Jak mawiała Adele Bloch - Bauer, muza Klimta: “obcowanie z pięknem sztuki pomaga w życiu odróżniać ludzi wartościowych od tych mniej wartościowych”. W historii sztuki zamknięta jest ogromna mądrość.

Wrócę do sfery duchowej: jak się Pani czuje w Kościele? W kampanii tabloidy pokazały, jak Pani klęczy w Kościele i modli się.

Każdy szuka sobie takiego azylu, w jakim mu dobrze.

Ciekawe jest, jak Pani zrozumiała moje pytanie. Nie miałem na myśli kościoła w sensie budowli, lecz w sensie instytucji. Czy na przykład czuje się pani Marią Magdaleną czy Zacheuszem w sensie duchowym.

Zacheusz zabrzmiał bardzo pejoratywnie (śmieje się). Wie Pan, uważam, że mimo trudnych chwil miałam w życiu sporo szczęścia. Do dzisiaj jestem wdzięczna mojej mamie, iż w szarych, brudnych czasach, w okresie komuny kupowała tyle wartościowych książek. Pamiętam jej bibliotekę: Michael Quoist, wiele publikacji o Janie Pawle II, Fromm, był też Heidegger, Arystoteles, Platon. Wypisy z Adama Mickiewicza i Słowackiego.

Zresztą u mnie w domu okres romantyzmu cieszył się szczególną estymą. Sama powielam zachowania mojej mamy, która np. między bajkami klasycznymi, między Kopciuszkiem a królewną Śnieżką, czytała mi “Króla Olch” Goethego, raz po polsku, raz w oryginale. Tak robię ja. Tyle, że teraz robię to już z pamięci (śmiech). Bardzo lubimy tak spędzać sobie czas - mama z córką. Siadamy nad fragmentami różnych dzieł literackich i dyskutujemy. Często polemicznie - już teraz widzę, że z mojej córki wyrośnie bardzo silna kobieta. Ma skąd czerpać wzorce - moja babcia (mama mojej mamy) została wdową w czasie wojny, z trójką malutkich dzieci, zupełnie sama. Pracowała jako pielęgniarka, za zastrzyki płacono jej jedzeniem, by mogła jakoś przeżyć. Moja mama jako prymus w szkole w wieku dziesięciu lat (był to rok 1949) zarabiała pieniądze udzielając innym dzieciom korepetycji. Ciocia ze strony ojca była sanitariuszką w III powstaniu śląskim. Ale o to nikt mnie nigdy w kampanii nie pytał.

Tak, tego się trzymajmy. Jednak dziennikarz musi zadbać o to by, dopytać o prawdę o danym człowieku, by ten sfałszowany wizerunek trochę oczyścić z brudu. Mniej kliknięć, ale więcej prawdy.

Tyle, że jest to już mocno niepopularne podejście. Cieszę się zatem, że są i tacy dziennikarze

Od niedawna bardzo pozytywnie ocenia Pani rząd Prawa i Sprawiedliwości, co niektórych szokuje. Skąd te pozytywne opinie?

Od niedawna, bo od niedawna mamy ten rząd, wcześniej oceniać go nie mogłam, a z PO bardzo głęboko się nie zgadzałam. Nie zgadzałam się też z wizją prezydentury Bronisława Komorowskiego i bardzo łatwo można moje wypowiedzi na te temat znaleźć w internecie.

Nie należę też do ludzi typu Michał Kamiński czy Bartosz Arłukowicz, którzy prawie co

wybory zmieniają poglądy. Natomiast żadną tajemnicą nie jest, kto powiedział jako pierwszy, że prawo trzeba pisać od nowa i kto otrzymał natychmiast gromy za to stwierdzenie?

Magdalena Ogórek?

Tak, kiedy kandydowałam na prezydenta. Gdy mówiłam o tym, że prawo trzeba napisać od nowa to cały salon warszawski się burzył i komentował jako absurd. Obecnie już nikt nie podważa tego, że prawo podatkowe, o czym głośno mówi Pani Premier i Pan Prezydent, będzie pisane od nowa. Na oswojenie tego wielu komentatorów potrzebowała dwa lata - bo tyle minęło, odkąd wypowiedziałam te słowa. Wszyscy zdają sobie sprawę, że aby uszczelnić system, który przepuszcza pieniądze, które powinny pozostać w naszym kraju, należy prawo podatkowe napisać od nowa. By firmy nie musiały transferować swoich dochodów do rajów podatkowych. Prawo podatkowe, które w Polsce obowiązuje jest jednym z najgorszych w Europie. Pan Premier Morawiecki w swoim planie rewitalizacji polskiego przemysłu mówił m.in. o uwolnieniu polskiej przedsiębiorczości. Jak mam zatem krytykować postulaty, które sama wygłaszałam podczas kampanii?

Niektórzy mogą tak robić, taka jest polska polityka.

Tak, wiem. Doskonale rozumiem, jak to funkcjonuje. “Gazeta Wyborcza” mocno krytykowała mnie za to, że jako kandydatka na prezydenta walczyłam o polskich przedsiębiorców. A ja konsekwentnie mówiłam o tym, że państwo, wspierając przedsiębiorców, daje miejsca pracy. Podczas rządów PO przedsiębiorców traktowało się jak potencjalnych przestępców. Opresyjne państwo PO rozbudowało do granic absurdu aparat skarbowy i zafundowało swoim obywatelom 100 tysięcy kontroli skarbowych rocznie, z czego tylko ⅕ dawała jakiekolwiek rezultaty. Teraz ta sama PO najgłośniej krzyczy o “przywrócenie demokracji” i o tym, że PiS będzie inwigilował swoich obywateli. Wszyscy doskonale wiemy, za czyich rządów mieliśmy do czynienia z inwigilacją dziennikarzy. Widzieliśmy też, bo rozgrywała się na naszych oczach, jak wyglądała afera taśmowa. PO, która korzystała aparatu inwigilacji teraz krytykuje rząd, który chce dać służbom dać instrumenty, by zachować porządek i bezpieczeństwo w czasach walki Zachodu z radykalizmem islamskim. Mamy przed sobą dwa poważne wydarzenia, czyli Światowe Dni Młodzieży oraz szczyt NATO. Odpowiadamy za bezpieczeństwo papieża, wszystkich ludzi, którzy tutaj przyjadą, zarówno na ŚDM i szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego. Bez dania odpowiednim służbom większych uprawnień na pewno temu nie podołamy. Ministerstwo Obrony Narodowej wspomniało także, że obrona terytorialna jest ważnym komponentem, jeżeli chcemy w ogóle mówić o poziomie naszej obronności. Te wszystkie postulaty pokrywają się z tym, o czym mówiłam podczas kampanii prezydenckiej. Zatem czy ja, gdy PiS głosi te postulaty, mam krytykować swoje własne tezy programowe, żeby nie być posądzona o koniunkturalizm?

Oczywiście, że nie. Jakie miał pobudki Leszek Miller, który też często chwali rząd?

O to trzeba by było zapytać Leszka Millera. Tak samo trzeba by było zapytać Marka Belkę, który ostatnio wychwalał PiS mówiąc, że i 500+ i mieszkanie + zmieszczą się w budżecie.

Zostawmy rząd, zostawmy też PO, które jest jak Titanic…

Na pewno PO jest na politycznej równi pochyłej.

Jeżeli opozycja będzie ciągle tak niemerytoryczna, to myślę, że w dalszej perspektywie zaszkodzi to Polsce, nawet rządzącym, którzy bez ograniczeń będą mieli więcej okazji do popełnienia jakiś błędów. Czy może się mylę i odpowiednia opozycja, chcąca również służyć, a nie tylko dążyć do obalenia obecnej władzy nie jest potrzebna?

Jak Pan na pewno zauważył - hasło opozycji opiera się wyłącznie na: „jak my rządziliśmy to było nam fajnie i chcemy, aby z powrotem tak było, więc trzeba odsunąć PiS od władzy”. Na takim postulacie niczego się nie wybuduje. Rząd prowadzi politykę w taki sposób, że opozycji ciężko jest zaatakować i skrytykować merytorycznie cokolwiek, więc faktycznie dla opozycji sytuacja jest trudna. Ferment o nazwie KOD także korzysta z tylko jednego hasła „odsunąć PiS od władzy” i także zdradził całkiem niedawno, że nie jest ruchem obywatelskim, na jaki sam się kreował, ale jest ruchem stricte politycznym, który ma się przeobrazić w polityczne ciało po to, by stworzyć alternatywę dla PiSu w przyszłych wyborach. Tyle, że na razie nie stoi za tym żadna rama programowa.

Program PiSu znamy. Jak Pani widzi Polskę za dziesięć lat, jeżeli uda się go zrealizować? I ile lat władzy daje Pani rządzącym?

Jeżeli Prawo i Sprawiedliwość nie będzie skręcało w zaułek światopoglądowy, bo to zawsze wywołuje ogromne burze, to patrzę ich wynik optymistycznie. Polacy już odczuwają czyli realne efekty programu 500+ - doskonale wiemy, ile kosztuje wychowanie dzieci. Plan Premiera Morawieckiego jest bardzo przemyślany i zmierza w dobrą stronę - ku rozkręceniu gospodarki. Ja osobiście, zgodnie z moimi postulatami, będę upominała się o podniesienie kwoty wolnej od podatku tym bardziej, że sam Trybunał Konstytucyjny w zeszłym roku uznał, iż ta kwota jest niekonstytucyjna i należy ją podwyższyć.

Na koniec proszę mi powiedzieć, w jakim kierunku Pani idzie? To że udziela Pani wywiadów, że pokazuje się Pani w telewizji i komentuje rząd jest nieprzypadkowe. Szykuje się powrót do polityki?

Obecnie cały mój czas pochłania kwerenda naukowa - do tego stopnia, iż musiałam zrezygnować z wielu aktywności. Kokieterią z mojej strony byłoby mówienie Panu, że nie wrócę do polityki. Powiem Panu jako anegdotę, iż wg liczby osób, które deklarują mi dzisiaj na ulicach, że na mnie głosowały - powinnam w zeszłym roku wygrać wybory (śmiech).

Energia i dyskusje z ludźmi, pozytywne przyjęcie, to mnie Ślązaczkę, społeczniczkę bardzo motywuje do dalszego działania. Chciałabym powtórzyć na Śląsku akcję profilaktyki nowotworowej - przy poprzedniej, jaką zorganizowałam, przebadało się mammograficznie mnóstwo pań. Rak wcześnie wykryty jest uleczalny. Moja mama nie miała tej szansy.

Z kolei z bardzo pozytywnym oddźwiękiem spotkała się na Twitterze moja akcja propagowania dzieł sztuki. Twitterowicze codziennie rano mogą obejrzeć jedno z wybitnych dzieł malarstwa światowego z krótkim opisem. Otrzymuję mnóstwo pozytywnych komentarzy, za co bardzo dziękuję.

Jeśli chodzi o tematy naukowe, co Pani teraz tworzy?

Zgodnie z umową z wydawnictwem, obowiązuje mnie tajemnica. Ogólnie nakreślę: idę tropem historii, która miała swój początek w 1939r. Zgromadziłam już szereg informacji, aktualnie ruszam do Watykanu, by móc kontynuować badania w Archiwum Watykańskim.

Tam leżą akta, które mogą być bezpośrednio związane z historią, jaka wydarzyła się w Krakowie na początku wojny, muszę do nich zajrzeć.

Bardzo dziękuję za rozmowę.


© Tomasz Wandas
7 lipca 2016
źródło publikacji: „TYLKO NA Fronda.pl! Magdalena Ogórek jakiej nie znacie”
www.fronda.pl




Ilustracja © brak informacji / ddwloclawek.pl, polityka.pl, immedia.net

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz