WIADOMOŚCI BEZ ZAPRZAŃSTWA: (żadnych antypolskich ścierw GW, TVN, ...)

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Czy PiS chce stracić poparcie 6 milionów Polaków z Kresów? (III)

POPRZEDNIE CZĘŚCI TUTAJ

    Sprawa zablokowania wprowadzenia Dnia Pamięci Ludobójstwa Kresowian w dniu 11 lipca 2016 r. jest niewątpliwie najpoważniejszym błędem w polityce PiS od początku rządów Beaty Szydło. Tym konieczniejsze jest poszukanie głównych odpowiedzialnych za ten blamaż, a zarazem sprawców jakże silnych podziałów w PiS w tej sprawie. Najbardziej odpowiedzialnym za to jest niewątpliwie minister spraw zagranicznych Wiktor Waszczykowski. Przypomnę tu, że już 31 stycznia 2016 r. pisałem na tym blogu w tekście „Dokonania i zaniechania ostatnich paru miesięcy” o „Chowaniu głowy w piasek przez ministra W. Waszczykowskiego wobec nieuczciwego podejścia polityków ukraińskich do sprawy rozliczania ukraińskiego ludobójstwa na Kresach w dobie wojny”:.Dość dziwacznie zabrzmiało sformułowanie ministra . Waszczykowskiego: „Wspieramy naszych ukraińskich partnerów (…) w rozliczaniu trudnych bolesnych kwestii historycznych”.
Gdzie Pan Minister widzi jakąkolwiek skłonność „naszych ukraińskich partnerów” do „rozliczania trudnych bolesnych kwestii historycznych”?. A przede wszystkim ludobójstwa popełnionego na Polakach w czasie wojny na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Jest akurat odwrotnie. Obecni politycy rządzący na Ukrainie nie tylko nie rozliczają tych bolesnych spraw, lecz je wybielają kosztem Polski. Czy mam przypominać rolę szefa ukraińskiego IPN-u Wołodymyra Wiatrowicza, probanderowskiego historyka, promującego Banderę jako „Bohatera Ukrainy”. A przecież na to tak ważne stanowisko szefa ukraińskiego IPN-u W. Wiatrowicz został mianowany w grudniu 2014 r. przez popieraną! przez nas Radę Ministrów Ukrainy. Nawet do szkół ukraińskich wprowadza się kult ludobójczej UPA. Właśnie przez wzgląd na tak mocno i słusznie popieraną przez PiS i prezydenta A. Dudę politykę historyczną nie powinniśmy zamykać oczu na nierzetelność naszych ukraińskich partnerów. Partnerów, którzy bardzo chętnie biorą od nas pomoc (4 mld zł), a równocześnie dalej wspierają fałszowanie wzajemnej historii naszym kosztem. Tak jak robił to niegdyś dziś całkowicie zmarginalizowany, wspierany przez nas prezydent W.Juszczenko, który wysuwał na piedestał „bohaterów narodowych” antypolskich ludobójców : Banderę i Szuchewicza:”..

Spór między „mięczakami”, a twardymi rzecznikami obrony polskiej historii

„Rozpaskudziliśmy partnera” pisał o stosunkach z Ukrainą w cytowanym przez mnie artykule w poprzednim tekście na blogu publicysta Piotr Skwieciński, zastępca naczelnego redaktora tygodnika „ w Sieci”. I rzeczywiście w Polsce wciąż płacimy fatalne skutki miękkiej, skrajnie ustępliwej polityki wobec sąsiadów ,zainaugurowanej pod koniec lat osiemdziesiątych przez tzw. opozycję laicką pod egidą A. Michnika i J. Kuronia.

Już pod koniec 1989 r. w dyskusji na łamach katolickiej „Więzi” zabrzmiało bardzo znamienne ostrzeżenie mec. Andrzeja Grabińskiego (znanego obrońcy w sprawach politycznych i przyjaciela Jana Olszewskiego). Odniósł się on do sprawy naszego stosunku do narodów wchodzących niegdyś w skład Rzeczpospolitej, a które są w tej chwili poza naszymi wschodnimi granicami, mówiąc:„Jest rzeczą charakterystyczną, że u kilku z tych narodów obserwuje się niezmiernie wrogi stosunek do Polaków. Najgorzej występuje to zjawisko na Litwie, moim zdaniem w dużej mierze zostało sprowokowane przez Polaków. Nie tych, którzy mówili, jak jest rzeczywiście, tylko tych, którzy uważali, że trzeba zdobyć za wszelka cene sojusznika i to w ten sposób, żeby broń Boże mu nie przeczyć, broń Boże nie drażnić. W każdym z tych społeczeństw istniały grupy, które były wrogo ustosunkowane do Polski i istniały grupy, które do Polski podchodziły w inny sposób. Ale jeżeli nasi działacze opozycyjni przyznawali w znacznej mierze rację tym wszystkim, którzy na naszą niekorzyść fałszowali historię, to doprowadziło do sytuacji, że ci, którzy byli do Polski ustosunkowani życzliwie, przestali odgrywać jakąkolwiek rolę” (Podkr.- J.R.N.) (…)” (Por. dyskusja redakcyjna ‘Więzi”; Czas wielkiej próby, „Więź” 1989, nr 11-12,s. 18).
Wypowiedź mecenasa Grabińskiego w dyskusji „Więzi” została maksymalnie poparta przez świetnego znawcę historii Polski, kierownika działu historycznego „Więzi”, a później kierownika takiegoż działu w „Gazecie Polskiej” Zdzisława Szpakowskiego. Stwierdził on m.in.: „Zgadzam się z głosem pana Grabińskiego, że w dobrze rozumianym interesie porozumienia narodowego nie należy wyłącznie bić się we własne piersi, ani tym bardziej w cudze. Rzeczywiście w ostatnim okresie w publicystyce polskiej daje się zauważyć tendencja masochistyczna do przyjmowania na siebie odpowiedzialności za wiele faktów, które - co najmniej są zawinione wspólnie”. (Podkr.- J.R.N.). (Tamże, s.22).
Mecenas J. Grabiński dodał później w dyskusji:„Oczywiście należy stosować zasadę skutecznego działania i dążyć do jak najlepszych stosunków z sąsiadami. Chodzi mi jednak o sposób ich osiągania. Ten, który polega na kompletnej uległości, na ignorowaniu własnych zasług i krzywd i fałszowaniu własnej historii jest po prostu mało skuteczny”. (Por.tamże, s.27). Niestety, pomimo ostrzeżeń mec.Grabińskiego i red. Szpakowskiego w polskiej polityce i historiografii na całe dziesięciolecia zapanowała polityka masochizmu narodowego, „pedagogika wstydu”.

Nieudolny polityk, rzecznik jak najbardziej ustępliwej polityki wobec Ukrainy Paweł Kowal

Najgorszym kontynuatorem wspomnianej szkodliwej polityki tzw. opozycji laickiej wobec sąsiadów jest były polityk PiS Paweł Kowal. Przypomnijmy, że w latach 1996–1998 studiował on w Collegium Invisible w Warszawie pod kierunkiem osławionej kłamczuchy, konsekwentnie fałszującej historię Polski w duchu masochizmu narodowego profesor Krystyny Kersten i jak widać wiele w nim zostało z zatrutego ducha jej „nauk”. W czasie, gdy ukraińscy politycy i historycy traktują Polskę z niebywałą arogancja, wychwalając naszych morderców spod znaku Bandery i Szuchewicza, Kowal zaleca nam , abyśmy byli wobec Ukraińców maksymalnie ugrzecznieni i pokornie liczyli się z każdym ich zdaniem. I cierpliwie czekali na to, aż Ukraińcy zrozumieją nasze racje. Powiem wprost, jeśli się będzie dalej prowadzić wobec Ukraińców politykę w stylu Waszczykowskiego i Kowala, to doczekamy się zmiany stosunku Ukraińców do nas na Święte Nigdy. A oto typowe wynurzenia Kowala na temat stosunków z Ukraińcami. Ostrzegając przed rzekomym „pobrząkiwaniem szabelką” oraz „inflacją wielkich słów i uchwał” z polskiej strony Kowal stwierdził : „Uważam, że w polskiej racji stanu jest leży wspieranie silnej Ukrainy oraz, że Polska jest wystarczająco silnym państwem, by stać ją było na strategiczną cierpliwość do Ukrainy, która najwidoczniej potrzebuje czasu, by zbudować swoje podejście do rzezi wołyńskiej. (Podkr.- J.R,.N.) Inaczej polska racja stanu jest bardziej zagrożona” (Por. wywiad Anity Czupryn z Pawłem Kowalem : Są tacy , którzy widząc ,mnie w TV, mówią „banderowiec”, „Polska the Times” 2o czerwca 2016 )..I tak czekamy na inne podejście strony ukraińskiej już 73 lata. Dla Kowala pewnie i 150 lat czekania nie byłoby zbyt długo.

W innym wywiadzie, danym redaktorowi „Gazety Wyborczej” z 20 czerwca 2016 r. Kowal już w tytule głosił „Nasze kłótnie radują Putina". W tekście wywiadu Kowal m.in. ironizował na temat projektu uchwały sejmowej w sprawie rzezi wołyńskiej, mówiąc: „Przychodzi lipiec i zaczyna się taniec wokół jakiejś deklaracji Sejmu o Wołyniu oraz debaty o tym, czy Ukraińcy dość się pokajali, czy wreszcie uznają, że dokonało się ludobójstwo (…) Nie stać nas na pusty nacjonalizm. Nawet, jeśli na krótka metę da więcej głosów w wyborach”.
Co wynika z tych ględzeń Kowala – jego absolutna niewrażliwość na pamięć o ogromnych cierpieniach, jakie przeżyła polska mniejszość narodowa na Wołyniu i w Małopolsce wschodniej.

Przemysław Żurawski vel Grajewski

Szczególnie szkodliwą rolę w umacnianiu polskiej tolerancji wobec banderyzmu na Ukrainie odgrywa Przemysław Żurawski vel Grajewski, jeden z doradców ministra W.Waszczykowskiego, a zarazem od 2015 r. członek Narodowej Rady Rozwoju, powołanej przez prezydenta Andrzeja Dudę. Od szeregu lat jest on wyjątkowo mocno skonfliktowany z polskimi środowiskami kresowymi. Warto tu przypomnieć opinię o Żurawskim vel Grajewskim wyrażoną 17 stycznia 2016 r. na portalu Onet przez takiego przedstawiciela środowisk kresowych jak ks. Isakowicz- Zaleski. W tekście zatytułowanym „Przemysław Żurawski vel Grajewski strzelił w stopę prezydentowi i rządowi” ks. Isakowicz- Zaleski pisał m.in.: Pan Przemysław Żurawski vel Grajewski, członek Rady Programowej Prawa i Sprawiedliwości oraz Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP, od pewnego czasu robi co może, aby skłócić swoje środowisko polityczne z Polakami wywodzącymi się z Kresów Wschodnich. W 2013 roku występował przeciwko uchwale sejmowej, która zgodnie z prawdą historyczną miała nazwać po imieniu i potępić ludobójstwo dokonane w latach 1939 - 1947 na Polakach i obywatelach polskich innej narodowości (w tym też na Żydach, Ormianach i Czechach) przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię oraz SS Galizien i inne ukraińskie organizacje kolaboranckie. Na łamach "Gazety Polskie Codziennie" pisał on, że jest przeciwny, bo uchwała zawierająca prawdę o ludobójstwie "obniży skalę sympatii proukraińskich w Polsce". Nazwał też ludobójstwo "rabacją", porównując je do rabacji w 1846 r., co jest nie tylko sprzeczne z faktami historycznymi, ale i obraźliwe dla rodzin pomordowanych W ten sposób ustawił się w tym samym szeregu co inni przeciwnicy owej uchwały, do których należał Adam Michnik, Janusz Palikot i prezydent Bronisław Komorowski. Nawiasem mówiąc, posłowie PiS nie posłuchali swego doradcy i 12 lipca 2013 r. wraz z posłami z Solidarnej Polski, grupy Jarosława Gowina, PSL i SLD głosowali za prawdą. Przeciwko byli posłowie PO i Ruchu Palikota, którzy większością zaledwie 10 głosów słowo "ludobójstwo" zastąpili zakłamanym potworkiem językowym "czystki etniczne o znamionach ludobójstwa".

Zdumiewające jest, do jakiego stopnia p. Żurawski vel Grajewski, doradca ministra spraw zagranicznych, nie przejawia podstawowych zasad kultury osobistej, posuwając się do publicznego wyrażenia pogardy dla środowisk kresowych. 16 stycznia 2016. r. Anna Wiejak pisała na portalu „Prawy .pl” w tekście zatytułowanym:. Doradca MSZ pogardliwie o Kresowianach: „Głupich pod dostatkiem” m.in.„ Głupich w każdej nacji pod dostatkiem niestety. Na szczęście ludzie określający się mianem „środowisk kresowych” nie rządzą Rzecząpospolitą [pisownia oryginalna – przyp. red.] – to fragment wpisu na Facebooku dr. hab. Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego, członka Rady Rozwoju przy Prezydencie RP oraz gabinetu politycznego w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Tymi słowami Żurawski vel Grajewski pocieszał szefa Związku Ukraińców w Polsce Piotra Tymę, odznaczonego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski przez ustępującego prezydenta Bronisława Komorowskiego, które to odznaczenie być może zostanie mu odebrane przez kancelarię prezydenta Andrzeja Dudy na wniosek oburzonych środowisk Kresowian.„Przyjmij Piotrze proszę wyrazy mojej solidarności w tej sprawie” dodał Żurawski vel Grajewski, zwracając się do tego znanego polakożercy i neobanderowca. Warto w tym miejscu podkreślić, iż Prawo i Sprawiedliwość szło do wyborów, zarówno prezydenckich jak i parlamentarnych, z hasłami ożywienia pamięci historii polskiego ludobójstwa na Kresach Wschodnich Rzeczpospolitej. Kuszono Kresowian, iż ten ponury okres zostanie w końcu odkłamany a stosunki polsko-ukraińskie znormalizowane.(…) Żurawski vel Grajewski, namaszczony przez ministra Witolda Waszczykowskiego na doradcę w ministerstwie, od samego początku nie kryje swoich ukraińskich sentymentów i wydaje się wprost nieprawdopodobną arogancją obecnej ekipy rządzącej, iż nie reaguje ona na wielokrotne przykłady obrażania rodzin ofiar ukraińskiego ludobójstwa, w tym także ten haniebny wpis. W każdym szanującym się rządzie na Zachodzie za taką postawę, jaką prezentuje Żurawski vel Grajewski, czekałaby go natychmiastowa dymisja”.

Piotr Zaremba uzasadnia odmowę uznania przez rządzących 11 lipca za Dzień Ludobójstwa Kresowian

Nigdy nie przepadałem za publicystyką Piotra Zaremby .W czasach jednoznacznych ostrych konfliktów politycznych mieściła się ona jakoś tak pomiędzy UW a PC, pomiędzy PO a PiS. Ta niejednoznaczność wyrażała się też w wielkiej rozmaitości politycznej organów prasowych, do których pisywał Z Zaremba. Po 1989 r. .współpracował z tak różnymi ,mediami jak „Gazeta Polska” i „Gazeta Wyborcza”, Ład” i „Tygodnik Powszechny”/ Nie zaskoczyła mnie więc zbytnio jego kunktatorska postawa w sprawie rzezi Wołyńskiej, wyraźnie uzasadniająca odmowę uznania 11 lipca za Dzień Ludobójstwa Kresowian. Wyraziło się to najpierw tekstem Zaremby na portalu „w Polityce..pl” z 7 lipca . Kończył swój tekst stwierdzeniem: Bardzo trudno jest w takiej sytuacji prowadzić prawicowej ekipie rządowej sensowną politykę. Mimo wszystko kibicuję tym posunięciom, które mają na celu osłabienie emocji, jak rezygnacja z Dnia Ludobójstwa 11 lipca”. (Podkr.- J,.R.N.)
Ten sam temat podjął P. Zaremba również w felietonie „Poczekajmy”. w najnowszym numerze „w Sieci” z 11 lipca. Pisał w nim m.in. :”To, co zrobiła Ukraina Polakom na Wołyniu było ludobójstwem (…) Dziś pojawia się inny pomysł, narodowej prawicy, wymuszenia na Ukrainie jednoznacznych decyzji, kiedy jest zagrożona przez Rosjan (…) PiS balansuje . Próbuje zaspokoić żądania satysfakcji dla ofiar wołyńskiej rzezi, także uchwałami, anytukraińskie nastroje części elektoratu. I prowadzi politykę zabezpieczenia Polski na wschodniej flance, na której groźny jest Putin, nie Kijów. Stąd na przemian ruchy twarde i miękkie. W tym kontekście trzeba czytać odmowę uznania przez rządzących 11 lipca za Dzień Ludobójstwa Kresowian,. To nie czas, by realizować rosyjski scenariusz, nawet w imię oczywistych historycznych porachunków”.
Wyrażone w felietonie stanowisko Zaremby wywołało ostry protest kresowiaka, prezesa Klubu Patriotycznego w Warce Zbigniewa Kwiczaka. W skierowanym do red. Zaremby liście Z. Kwiczak napisał:
„Pan Piotr Zaremba!

Jestem stałym czytelnikiem Waszego tygodnika „w Sieci”.

Jednak z smutkiem i oburzeniem przeczytałem Pana wypowiedź na temat
stosunków polsko-ukraińskich i ludobójstwie Polaków na Wołyniu i Kresach
Południowo-Wschodnich w numerze tygodnika 28/189/2016 z 11-17 lipca br.
Jak Pan może rozumieć tych, którzy od lat żądają wyrozumiałości, danie
Ukraińcom czasu, by sami pojęli oraz politykę wschodnią Pana prezydenta
Lecha Kaczyńskiego, która zakładała wyciszenie historycznych sporów w
imię wspólnej obrony przed zagrożeniem rosyjskim imperializmem. Niestety
z przykrością muszę stwierdzić, że Pan Prezydent Lech Kaczyński i Pan
nie mieliście i nie macie racji.

Po pierwsze, daliśmy Ukraińcom 73 lata, aby pojąć co ich bohaterska UPA
robiła i z kim walczyła;

Po drugie, ta nasza wyrozumiałość i pobłażanie oraz fałszowanie historii
doprowadziło do szybkiego odradzania się skrajnego
nacjonalizmu/banderowskiego/ na Ukrainie, opartego o ideologię Doncowa i
Bandery; (Podkr.- J.R.N.)
Po trzecie, stosunki polsko-ukraińskie muszą opierać się na prawdzie, a
nie na totalnym kłamstwie i to perfidnym kłamstwie;

Po czwarte, skrajny nacjonalizm ukraiński /banderowski/ zagraża również
Polsce i to już w niedalekiej przyszłości;

Po piąte, Pan obraża Kresowian i jest przeciwny uczczeniu bestialsko
pomordowanych naszych rodaków i obywateli RP, stwierdzając, że uznanie
prawdy i uczczenie ofiar ludobójstwa jest realizowaniem scenariusz
rosyjskiego i domyślam się, że według Pana Kresowiacy, którzy domagają
się prawdy od dziesiątków lat i uczczenia ofiar ludobójstwa są agentami
Rosji.

Po szóste, stwierdza Pan, że nie czas by realizować rosyjski scenariusz
nawet w imię oczywistych historycznych obrachunków.

Pytam więc Pana, a kiedy będzie ten czas, czy za 100 lat bo 73 lata to
za mało;

Po siódme, zastanawiam się również czy wypowiadałby Pan takie opinie
gdyby w okrutny sposób wymordowano całą Pańską rodzinę”. (Podkr.-J.R.N.) 
Do wiadomości: Redaktor Naczelny; Jacek Karnowski”.

Co różniło Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego od zachowań ministra W. Waszczykowskiego et consortes na sprawy rzezi wołyńskiej?

W kontekście wzruszającego listu Pana Zbigniewa Kwiczaka, chciałbym poczynić dwie uwagi. W pełni zgadzam się z nim w ocenie tekstu Piotra Zaremby, który od dłuższego czasu reprezentuje wśród publicystów prawicowych typ niesłychanej, niedopuszczalnej wręcz, miękkości w różnych sprawach, a teraz pokazał ją w sprawie stosunku do ukraińskich sprawców rzezi wołyńskiej. Dlaczego Polacy maja być przez całe dziesięciolecia cierpliwi, podczas gdy Ukraińcy posuwają się do niesłychanie chamskich antypolskich prowokacji, typu serwowania dania mięsnego „rzeź wołyńska” podczas happeningu w kijowskim lokalu Bar Hot w styczniu 2015 r. Nic nie słyszałem ani o proteście polskiego MSZ w tej sprawie, ani o ukaraniu przez władze ukraińskie sprawców tej obrzydliwej prowokacji . Z kolei w sprawie odniesień do ś.p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego zwróciłbym uwagę na potrzebę uwzględnienia dwóch za mało znanych jego wypowiedzi w sprawie rzezi wołyńskiej. Cytował będę je za materiałami nadesłanymi mi wczoraj przez naukowca i publicystę dr Mirosława Borutę z Krakowa , redagującego świetny portal Kraków Niezależny”.:
„11 lipca 2008 r. na Skwerze Wołyńskim w Warszawie odbył się apel ku czci ofiar tragedii polskiego Wołynia 1943 – 1944. Podczas uroczystości Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP prof. odczytał list Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego:

„Przekazujemy treść listu Prezydenta RP:

Serdecznie pozdrawiam wszystkich Państwa, zgromadzonych na uroczystości ku czci ofiar tragedii polskiego Wołynia i Kresów Południowo - Wschodnich z lat 1943 - 1944. (…) Przed 65 laty zniszczona została wieloetniczna społeczność Wołynia, tworzona przez sześć wieków wspólnej obecności. Śmierć poniosło kilkadziesiąt tysięcy Polaków - mężczyzn i kobiet, dzieci i starców. Na zawsze zniknął z powierzchni ziemi wszelki ślad po tysiącu polskich wsi, spalono i zburzono kościoły i cmentarze, zniszczono polskie instytucje życia społecznego i kulturalnego. Ci, którzy zdołali się uratować, zostali ograbieni z dorobku życia swojego i wielu pokoleń przodków.

Tragedia Wołynia była przełomowym momentem zagłady polskich Kresów - unicestwienia w wyniku II wojny światowej tej części naszej narodowej historii i tradycji. Po dziś dzień stanowi ona jednak bezcenny element polskiej tożsamości i duchowego dziedzictwa, w polskich sercach trwa bowiem nadal pamięć. Dzięki tym, którzy ocaleli, i ich potomkom, dzięki wysiłkom organizacji Kresowian pomimo upływu czasu oraz przemilczania tego rozdziału naszych dziejów Polacy wciąż pamiętają o rozmiarach tragedii, której 65 lat temu doświadczył polski Wołyń. Tragedii, którą trudno zrozumieć, z którą nie można się pogodzić, o której nie można zapomnieć(…) Jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej w imieniu całego narodu składam dzisiaj hołd wszystkim ofiarom wydarzeń wołyńskich z lat 1943 - 1944. (….)Cześć pamięci wszystkich ofiar i bohaterów Wołynia! Nigdy nie wolno nam o nich zapomnieć. Pragniemy na zawsze zachować ich w naszych polskich sercach.”
Pragnę również przypomnieć zbyt mało znane ,również nadesłane mi przez dr M. Borutę ,oświadczenie Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego z 4 lutego 2010 ws. nadania Stepanowi Banderze tytułu Bohatera Ukrainy:
„Decyzje Prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenko, dotyczące nadania członkom OUN/UPA statusu kombatantów oraz pośmiertne nadanie Stepanowi Banderze tytułu Bohatera Ukrainy budzą sprzeciw Prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego. Ocena działalności Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii są w Polsce jednoznacznie negatywne. Organizacje te dokonywały masowych mordów polskiej ludności na wschodnich terenach II RP, w których zginęło ponad 100 tys. Polaków tylko z tego powodu, iż byli Polakami. Mordy te budzą jednoznaczny sprzeciw społeczeństwa polskiego.
Ostatnie działania Prezydenta Ukrainy godzą w proces dialogu historycznego i pojednania. Bieżące interesy polityczne zwyciężyły nad prawdą historyczną.
(Podkr. – J.R.N.)
Tymczasem w Polsce mocne jest przekonanie, że trwałe i silne partnerstwo Polski i Ukrainy, suwerennych, wolnych i demokratycznych państw jest racją stanu obu krajów. Nie możemy o tym zapominać”.
Miałem w swoim czasie wiele zastrzeżeń do ukraińskiej polityki Lecha Kaczyńskiego, zwłaszcza do unikania przezeń zwrotu „ludobójstwo” i do nadmiernego idealizowania prezydenta W. Juszczenki, który okazał się niezwykle nielojalny wobec Polski. Przytoczony tu tekst prezydenta L. Kaczyńskiego dowodzi, że potrafił on mocno zareagować na najgorszy przejaw kultu banderyzmu na Ukrainie- nadanie tytułu Bohatera Ukrainy Stefanowi Banderze. Jakże to różni jego postawę od ministra Waszczykowskiego et consortes, którzy nawet teraz, w czasie maksymalnego nasilenia oficjalnej propagandy probanderowskiej, na Ukrainie w ostatnim półroczu nie zdobyli się na żaden , dosłownie żaden, oficjalny protest w tej sprawie.

Mój komentarz

Niewątpliwie w naszym polskim interesie należy utrzymanie niepodległej Ukrainy i troszczenie się, by nie stała się czyimś protektoratem, i to zarówno rosyjskim jak niemieckim, czy amerykańsko-żydowskim. Poparcie dla niepodległości Ukrainy nie może iść w parze z idealizowaniem rządzących Ukrainą skorumpowanych oligarchów, a tym bardziej takich elementów ich polityki, które są sprzeczne z naszymi interesami narodowymi, czy oznaczają zafałszowanie historii wzajemnych stosunków polsko-ukraińskich, wybielanie ukraińskiego ludobójstwa na Polakach. Wspieranie niepodległości Ukrainy nie powinno oznaczać wybiegania przed szereg innych państw UE w krytyce działań Rosji wobec Ukrainy, za co jak dotąd zapłaciliśmy największymi rosyjskimi sankcjami. Powinniśmy tez lepiej rozszyfrowywać całą obłudę zachodniej polityki wobec Ukrainy. Czołowe państwa UE na czele z Niemcami obiecywały złote góry Ukrainie, a potem ją porzuciły, wręcz zdradziły, bo przecież narzucone przez Niemcy porozumienie w Mińsku oznaczało faktyczną kapitulację Ukrainy wobec Rosji. Wspieranie niepodległości Ukrainy przez Polskę musi opierać się na polityce wzajemnej życzliwości, a nie na tolerowaniu jawnie antypolskich działań, takich jak wybielanie polakożerczych ludobójców stylu Bandery czy Suchewicza, narzucenia nawet kar za ich krytykowanie. Najnowszym przejawem ukraińskich działań tego typu było nazwanie na cześć Bandery jednego z głównych prospektów Kijowa. A my nawet nie reagujemy na taki gest ukraiński, który jest wręcz prowokacją wobec Polski. Gdzie nasza godność starej daty? Jak widać tej godności nie mieli zarówno politycy PO jak i nie ma nieszczęsny obecny minister spraw zagranicznych W.Waszczykowski. Nie może być dłużej tak, że my dajemy Ukraińcom dużą pomoc finansową, narażamy się w ich obronie, a oni za to w zamian kopią nas w kostki!

Piętnując odwoływanie się rządzących środowisk ukraińskich do takich zbrodniarzy-ludobójców jak Bandera czy Suchewicz powinniśmy sugerować Ukraińcom: jeśli chcecie prawdziwej przyjaźni ,sięgnijcie do takich jej symbol jak hetman kozacki Iwan Wychowski z XVII wieku, współtwórca ugody hadziackiej z Polską, czy sojusznik marszałka J.Piłsudskiego ataman Symon Petlura. Bardzo potrzebnym gestem byłoby również jak najszybsze pośmiertne odznaczenie Orderem Orła Białego słynnego ukraińskiego historyka Wiktora Poliszczuka, prawdziwego rzecznika prawdy w stosunkach polsko-ukraińskich. Napisał siedem książek demaskujących zbrodnie UPA wobec Polaków. Nigdy nie otrzymał on żadnego polskiego odznaczenia, choć odważnie walczył o zdemaskowanie zbrodniczego charakteru UPA-OUN . Byłem u niego w mieszkaniu pod Toronto w Kanadzie i opowiadał mi o rozlicznych groźbach ze strony nacjonalistycznej emigracji ukraińskiej w Kanadzie – zapowiedziach, że zamordują mu żonę. O ile wiem doszło nawet do podpalenia jego mieszkania.

Inna ważna sprawa – przy tej kolejnej rocznicy rzezi wołyńskiej zmarnowano okazje uhonorowania (na wzór Yad Vashem w Izraelu) tych Ukraińców, którzy ratowali Polaków w czas nieludzki. Może np. przez umieszczenie na Zamku Królewskim Złotej Księgi, w którą byłyby wpisywana nazwiska Ukraińców i ludzi z innych nacji, którzy narażali swe życie, by uratować Polaków przed śmiercią

Powinniśmy dystansować się od poparcia Balcerowicza przez rząd ukraiński

Powinniśmy dystansować się od poparcia P. Poroszenki dla Balcerowicza, przynajmniej tak mocno jak Balcerowicz dystansuje się od rządu B. Szydło i prezydentury A. Dudy, wręcz je atakując. Powinniśmy otwarcie, mocno i jednoznacznie dystansować się od Balcerowicza, tak by widziały to szersze rzesze Ukraińców. To dystansowanie jest niebywale potrzebne, bo działania gospodarcze Balcerowicza przyniosą na pewno bardzo ciężkie straty gospodarcze na Ukrainie, i tak będącej w stanie zapaści. Dystansowanie to jest tym potrzebniejsze, że brak zdecydowanej krytyki Balcerowicza przez władze polskie może spowodować, iż jego szkodliwa działalność „gospodarcza” na Ukrainie spowoduje obciążenie za nią Polski i Polaków i może spowodować niebezpieczny wybuch antypolskich fobii na Ukrainie. Niedawno prezes PiS Jarosław Kaczyński publicznie nazwał Balcerowicza szkodnikiem i tego określenia powinniśmy się trzymać na każdym kroku.

Czy A. Michnik zgłupiał do reszty?

9 lipca Adam Michnik wypowiedział następujący komentarz o Martinie Lutherze Kingu: „Był gorszego sortu i zamordował go zwolennik dobrej zmiany”. Nie wiem, co było większe w tej wypowiedzi Michnika: chamstwo, czy głupota.

„Nowe wraca”. „Nowa cenzura” w telewizji pod egidą J. Kurskiego

W oparciu o dobrze poinformowane źródła podaję o szczególnie skrajnym wybryku cenzuralnym telewizji publicznej pod kierownictwem Jacka Kurskiego. 10 lipca 2016 r. zablokowano w tejże telewizji od dawna przygotowywany pokaz świetnego filmu małżeństwa Elżbiety i Wacława Kujbidów z Kanady „Jedwabne – Naoczni Świadkowie – Spisane Świadectwa – Pominięte Fakty”, Film był wcześniej promowany w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich na Foksal w maju 2016 r. pod auspicjami red.. Krzysztofa Skowrońskiego, prezesa SDP i dyrektora Radia Wnet. Nie jest to więc dzieło „oszołomów”, lecz starannie udokumentowany film o Jedwabnem z nowymi świadkami wydarzeń, jednoznacznie ukazujący zbrodniczą rolę Niemców w tej masakrze. Jak wytłumaczyć zatrzymanie pokazu takiego filmu w reformowanej „patriotycznej” telewizji. Czyżby panu Jackowi Kurskiemu coś bardzo mocno przeszkadzało w ukazaniu filmu broniącego dobrego imienia Polski i Polaków.? Może się nagle zaraził poglądami braciszka- zastępcy Michnika. Wiem o ogromnym rozgoryczeniu twórców filmu – państwa Kujbidów, którym do ostatniej niemal chwili wmawiano, że film zostanie pokazany akurat w rocznicę tak zafałszowywanej dotąd jedwabieńskiej tragedii. Mam nadzieję, że któryś z posłów złoży interpelację w sprawie, tak absurdalnego ocenzurowania ważnego dokumentu filmowego.


© Jerzy Robert Nowak
15 lipca 2016
źródło publikacji:
www.jerzyrnowak.blogspot.com




Ilustracja © domena publiczna

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz