WIADOMOŚCI BEZ ZAPRZAŃSTWA: (żadnych antypolskich ścierw GW, TVN, ...)

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Kompromis

Nie wiem, co wisi w powietrzu, ale raczej nie jest to kompromis.

Tym bardziej że w dzisiejszej Polsce samo słowo „kompromis” jest niejednoznaczne. Dla opozycji oznacza bezwarunkową kapitulację: prezydent zaprzysięga mianowańców PO, większość sejmowa akceptuje własne ubezwłasnowolnienie, a premier Szydło we włosiennicy z głową posypaną popiołem uznaje, że od tej chwili wszystko, co powie ajatollah Rzepliński, ma moc prawdy objawionej.
Natomiast w głosach płynących z prawa lub środka słyszę co najwyżej apele w sprawie dogadania się w kwestiach technicznych. Ilu członków ma liczyć Dostojne Ciało itp.

Gdyby na ten temat miała odbyć się jakaś rzeczywista dyskusja, i to nie na ulicy, debata musiałaby mieć o wiele szerszy zasięg.

Po pierwsze, po co w ogóle Trybunał o kompetencjach szerszych niż Amazonka, z władzą większą i bardziej bezwzględną niż Sąd Ostateczny (tam przynajmniej można się odwoływać do Miłosierdzia Bożego)? Od obrony praw człowieka na bieżąco jest rzecznik, od oceny ich przestrzegania co pewien czas wyborca. Założenie, że ma być bezpiecznikiem chroniącym przed dyktaturą, jest idiotyczne, ponieważ faktycznej dyktaturze żadna grupka starszych panów w niczym nie przeszkodzi. Być może stać nas na ciało pomocnicze, chroniące przed błędami legislacyjnymi i sprawdzające rzeczywistą niezgodność ustaw z konstytucją, gdy np. izba w ferworze uchwali coś sprzecznego z konkretnymi zapisami o wolności sumienia, równości ludzi czy suwerenności kraju. I nic więcej! Żadnego orzekania, że coś jest niezgodne z „duchem konstytucji”. Duch, jak wiadomo, rzecz nieuchwytna. Żadnego wychodzenia poza konkretne zapytywanie. – Prezydent pyta czy A + B = C? Trybunał odpowiada i żadnych innych kwestii nie porusza.

W uregulowaniach, które mogłyby być przedmiotem kompromisu, powinny też zostać zapisane reguły kardynalne – Trybunał, w zgodzie z prawem rzymskim, nie może być sędzią we własnej sprawie. To niech rozstrzyga Sąd Najwyższy albo jakaś nadzwyczajna komisja sejmu i senatu. Pod drugie, orzeczenie, jak bywało kiedyś, może być obalane większością 2/3 głosów. Po trzecie, każdy musi być odpowiedzialny za swoje czyny i Trzeciej Władzy nie można z tej reguły wykluczyć. Istnieje mało używane ciało o nazwie Trybunał Stanu i jego perspektywa winna stać przed oczyma nawet najbardziej niezawisłych sędziów.

Zwykło się mówić, że generałowie rozumują zazwyczaj kategoriami poprzedniej wojny. Z obrońcami demokracji jest podobnie. Nie zauważają, że świat się zmienia i większym zagrożeniem od polityka populisty, aparatu represji czy partii dysponującej bezwzględną większością może być soft power sędziów (tak Trybunału Konstytucyjnego, jak i Europejskiego) – osobników nieodwoływalnych, niekontrolowalnych i nieodpowiedzialnych. Nawet przed Bogiem i Historią. Tym bardziej że w Boga nie wierzą, a historia, jak wiadomo, już się skończyła!


© Marcin Wolski
16 marca 2016
źródło publikacji: Niezależna.pl
(pierwotnie opublikowany w „Gazeta Polska”)




Ilustracja © DeS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz