Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Turcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Turcja. Pokaż wszystkie posty

Ofiarujmy Turcji Niderlandy

Felieton wideo Stanisława Michalkiewicza:

Szanowni Państwo!

Starsi kinomani być może pamiętają jeszcze znakomitą angielską komedię z bodajże 1958 roku pod tytułem „Mysz, która ryknęła”. Opowiada ona o alpejskim księstewku Fenwick, które gwoli załatwienia pewnych swoich problemów, postanowiło wypowiedzieć wojnę Stanom Zjednoczonym.

Wróg moich wrogów

Turecka interwencja tylko przedłuży syryjską wojnę i jeszcze bardziej uzależni Ankarę od Moskwy.

Turecka interwencja zbrojna w Syrii, nosząca kryptonim „Tarcza Eufratu” nie tylko nie jest wymierzona w Państwo Islamskie, ale wręcz przeciwnie, je wzmacnia. Prawdziwym celem Turków i wspieranych przez nich dżihadystów jest koalicja Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), których trzon stanowią kurdyjskie oddziały YPG. Ankara chce uniemożliwić Kurdom połączenie swoich terytoriów.

Interwencja zaczęła się 24 sierpnia od zajęcia okupowanego przez Państwo Islamskie (PI) Dżarabulus. Problem w tym, że terroryści się z niego wcześniej wycofali. Tzw. „umiarkowani rebelianci”, którzy z tureckim wsparciem wkroczyli do Dżarabulus to kilkanaście ugrupowań dzihadystycznych, w tym m.in. islamiści powiązani z Al Kaidą.

Askarysi w rozterce

        Nie mówi się o sznurze w domu wisielca. Czyż nie z tej przyczyny telewizyjna stacja TVN, którą podejrzewam, iż została założona przez Wojskowe Służby Informacyjne przy udziale pieniędzy ukradzionych z Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, w głównym wydaniu „Faktów” o godzinie 19.00 21 lipca, ani słowem nie wspomniała o wprowadzeniu w Turcji stanu wyjątkowego?
Najwyraźniej ścisłe kierownictwo musiało uznać, że przezorniej będzie o tym nie wspominać i to z dwóch co najmniej powodów. Pierwszy – że stan wyjątkowy w Turcji przypomina stan wojenny w Polsce z 1981 roku – więc lepiej nie wywoływać wilka z lasu, przypominając, jak to nasza niezwyciężona armia wzięła obywateli za twarz, żeby zasłużyć na una dolce sonrisa de querida Caryca Leonida. Drugi – znacznie ważniejszy – że Wojskowe Służby Informacyjne, których wprawdzie oficjalnie „nie ma”, tak samo, jak izraelskiej broni jądrowej, najwyraźniej nie porzuciły myśli o odegraniu przewodniej roli w interwencji mającej na celu usunięcie zagrożeń dla demokracji i praworządności w Polsce.

Is fecit cui prodest

„Zachodzim w um z Podgornym Kolą”, kto i w jakim celu zorganizował zamach stanu w Turcji. Sprawa jest tym bardziej zagadkowa, że zamach stanu sprawiał wrażenie wyjątkowego partactwa. Wyprowadzeni na ulice żołnierze najwyraźniej nie mieli dalszych rozkazów, bo sprawiali wrażenie całkowicie bezradnych i w rezultacie kontrolę nad sytuacją przejęli bezbronni cywile, których do wyjścia na ulice i położenia kresu zamachowi wezwał przez telefon komórkowy prezydent Erdogan. W tej sytuacji nie ma innej rady, jak odwołać się do klasyków, czyli starożytnych Rzymian, którzy każde spostrzeżenie zaraz ubierali w postać pełnej mądrości sentencji. W tym przypadku bardzo przydatne może okazać się odwołanie do sentencji: is fecit cui prodest – co się wykłada, że zrobił ten, kto skorzystał.

Zatem na nieudanym zamachu niewątpliwie skorzystał prezydent Recep Tayyip Erdogan, 62-letni polityk – z ramienia Partii Sprawiedliwości i Rozwoju wybrany na prezydenta.

Turcja przegrała

Na eskalacji sporu politycznego w Turcji stracą wszyscy. Na opozycję i armię spadną represje, z kolei rząd i państwo stracą zaufanie dotychczasowych sojuszników i jeszcze mocniej zaczną dryfować w kierunku islamizmu.

Próba puczu w Turcji to wydarzenie niebezpieczne dla Europy i USA bez względu na pozornie pomyślny finał. Okazuje się bowiem, że nawet w bardzo rozwiniętych krajach muzułmańskich zmiany społeczne często zachodzą powoli i nie zawsze idą w kierunku, który zachodnia polityka uznaje za naturalny. Po arabskiej wiośnie i lipcowym zamachu trzeba powiedzieć sobie wprost: w praktyce w przytłaczającej większości krajów islamskich mamy do czynienia nie z pluralizmem politycznym tylko z dwoma brutalnymi partiami: partią meczetu i partią munduru.

Pewnym novum w przypadku Turcji jest chyba tylko to, że tym razem to meczet zwyciężył.

Czy w Polsce możliwy jest taki przewrót jak w Turcji?

Wydarzenia w Turcji otwarły nowe poziomy odniesień w myśleniu o sprawach publicznych, w tym w ogóle myślenia o naszej rzeczywistości. Niestety to, co obserwowaliśmy na ekranach naszych telewizorów, nie jest przez wszystkich odbierane w taki sam sposób. Dla pewnej części osób z różnych środowisk, to wydarzenie dało bardzo wiele do myślenia. W tym znaczeniu, że zaczęto zadawać pytania o przeniesienie elementów, czy wręcz możliwość powtórzenia całego scenariusza w Polsce. Mamy, bowiem władzę dążącą do autorytaryzmu, mamy poważnego polityka za granicami kraju, który może stanowić istotne źródło inspiracji dla działań poza konstytucyjnych. Przy czym zarzut łamania konstytucji dzisiaj w Polsce jest trudny, albowiem władza złamała ją sama.

Proszę się nie dziwić prezentowanemu kierunkowi myślenia, bo przecież mamy bardzo długą tradycję udanych zamachów stanu.

A gdzie się podziały ciała dzieci na plaży i inne dramaty „uchodźców”?

Porobiło się nam w Europie i na świecie, jak w starym budowlanym dowcipie – taki zapie…l, że taczki nie ma kiedy zadołować. Temat goni temat, Brexit idzie za Orwellowskim spotkaniem szóstki, która miała zdecydować o „integracji” 27 państw. No i w tym natłoku jednak coś się radykalnie pozmieniało. Kilka miesięcy temu zdjęcie dziecka wyrzuconego na turecką plażę obiegło cały świat. Nie było to takie „zwykłe” dziecko, ale trzyletni Syryjczyk, który miał paść ofiarą wojny i wraz z rodziną ratował swoje życie ucieczką do Grecji. Później się okazało, że cała historia wyglądała zupełnie inaczej i tak prozaicznie, że aż skóra cierpnie.
Mały Syryjczyk padł ofiarą stomatologicznych marzeń ojca. Rodzina nie płynęła do Grecji po to, aby ratować życie, ale po to, żeby za darmo ojciec chłopca mógł sobie nareperować zęby. Dziś mało kto pamięta o najgłośniejszym dramacie „uchodźców”, a już na pewno o przedstawionej prawdziwej wersji wydarzeń mało kto chce pamiętać.

Sojusz Międzymorza w 2020?

Andreas Umland jest niemieckim politologiem i historykiem obecnie mieszkającym w Kijowie. Jest członkiem ZIMOS (Instytutu Studiów Europy Środkowej i Wschodniej) na Katholische Universität Eichstätt-Ingolstadt w Górnej Bawarii.
W jednym ze swych ostatnich artykułów rozważał możliwość utworzenia... współczesnego Międzymorza - w postaci sojuszu Polski, Ukrainy i Turcji.
Sojuszu, który byłby realną przeciwwagą dla Kremla.
Jak wszyscy wiemy, stosunki rosyjsko-tureckie są obecnie najgorsze od czasów II wojny światowej, więc jest całkiem możliwe, że Kijów i Warszawa mogą rozważyć utworzenie takiego Sojuszu z Turcją.

Piloci rosyjskiego SU-24 przeżyli atak tureckiego F-16. Zostali zabici dopiero na ziemi...

Jak widać na filmiku zmontowanym z kilku opublikowanych w sieci amatorskich wideo, rosyjscy piloci SU-24 którzy zostali zestrzeleni przez turecki samolot F-16 przeżyli zniszczenie samolotu. Pomimo ciężkiego ostrzału przez muzułmańskie kreatury z ziemi oboje byli żywi jeszcze na kilka chwil przed wylądowaniem na spadochronach na terytorium pod kontrolą muzułmańskich sił ISIS.
Następny fragment pokazuje martwego już pilota i grupę muzułmanów z kałachami gorąco dyskutujących nad jego zwłokami...
Pewne jest więc, że został on zamordowany już po wylądowaniu. Zobacz wideo:

Ostatnia wojna z mułmananami? Odsiecz wiedeńska.

Zwycięski król Jan III Sobieski dyktuje swój sławny list do papieża i królów Europy. Wiedeń, 11 września 1683
Ponad 300 lat temu, w 1683 roku, Muzułmanie po raz ostatni (jak dotąd...) próbowali podbić Europę i siłą zmusić Europejczyków do wiary w Allaha.
Trzystutysięczna armia Imperium Otomańskiego pod dowództwem wezyra Kara Mustafy dotarła aż do murów Wiednia, gdzie zostali ponownie rozgromieni przez sprzymierzone wojska europejskie pod wodzą króla Polski, Jana III Sobieskiego.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2