Dokładnie 25 lat temu, 9 grudnia 1990 roku, w drugiej turze pierwszych od ponad 50 lat wolnych wyborów prezydenckich w Polsce, polski emigrant mieszkający w Kanadzie zdobył najprawdopodobniej większość głosów i powinien był zostać pierwszym demokratycznie wybranym Prezydentem III RP.
Niestety, tworzone wówczas Wojskowe Służby Informacyjne (których przed rozwiązaniem zażarcie bronił później prezydent Bronisław Komorowski) z absolutną pewnością sfałszowały wyniki tych wyborów, dając przewagę głosów i „oficjalną wygraną” Lechowi Wałęsie - ich własnemu Tajnemu Współpracownikowi pseudonim „Bolek” jeszcze z czasów Służby Bezpieczeństwa PRL.
Na pierwszego rzeczywiście demokratycznie wybranego i nie związanego ze środowiskiem SB/WSI prezydenta III RP musieliśmy czekać jeszcze prawie 20 lat, do czasu, gdy na krótko został nim Lech Kaczyński.
Co by się stało, gdyby w 1990 roku służby komunistyczne jednak dopuściły Stanisława Tymińskiego do objęcia prezydentury III RP?
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1990. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1990. Pokaż wszystkie posty
Polski Kraj Narodowo-Terytorialny
Ćwierć wieku temu Polacy mieszkający na Litwie rozpoczęli niezależny proces autonomiczny, którego kulminacją było utworzenie krótko trwającego Polskiego Kraju Narodowo-Terytorialnego.
Kraju, który mógł powrócić do "macierzy" i na powrót stać się częścią Rzeczypospolitej, gdyby tylko ówczesne skorumpowane rządy Polski miały choć kilku ludzi z poczuciem patriotyzmu i szerszym spojrzenie na otaczający ich świat (zamiast bandy prymitywów i chamów bezczelnie rozkradających majątek publiczny i błyskawicznie bogacących się kosztem państwa).
Jak do tego doszło?
Jak do tego doszło?
Ja tylko doradzałem…
Rozmowa z amerykańskim ekonomistą Jeffeyem Sachsem, który w 1989 r. był doradcą „Solidarności” i jednym z współtwórców gospodarczej transformacji ustrojowej PRL w III RP, zwanej też „planem Balcerowicza”.
Rafał Woś, „Gazeta Prawna”:
— Bywa pan w Polsce?
Jeffrey Sachs:
— Od czasu do czasu. Raz na dwa – trzy lata.
— Czyli pan wie, że nazwisko Jeffrey Sachs ma u nas znaczenie symboliczne. Wie pan, z czym się kojarzy?
— Nie mam pojęcia.
— Naprawdę?
— Wiem tylko, że odegrałem pewną rolę w procesie waszej transformacji. Jestem z tej roli dumny.
Rafał Woś, „Gazeta Prawna”:
— Bywa pan w Polsce?
Jeffrey Sachs:
— Od czasu do czasu. Raz na dwa – trzy lata.
— Czyli pan wie, że nazwisko Jeffrey Sachs ma u nas znaczenie symboliczne. Wie pan, z czym się kojarzy?
— Nie mam pojęcia.
— Naprawdę?
— Wiem tylko, że odegrałem pewną rolę w procesie waszej transformacji. Jestem z tej roli dumny.
Po prostu żyłem – Janusz Szpotański
Przedmowa w formie wywiadu, którego autor, w drodze wyjątku, udzielił łaskawie redaktorowi niniejszego wydania, Salezemu Eckermannowi, nie chcąc nawet słyszeć, iż sam miałby je opatrzyć jakimkolwiek wstępem
Salezy Eckermann [S.E.]: Drogi Mistrzu! Oto przed nami pańskie Opera omnia. Pieczołowicie przez nas pozbierane, skrupulatnie podane do druku i, co najważniejsze, opatrzone pańskim nihil obstat. Chwila to dla nas i dla wielu pańskich wielbicieli niewątpliwie radosna i podniosła zarazem. A przy tym skłaniająca do podsumowania, do uświadomienia sobie, czym w najgłębszej istocie jest to całe pańskie dzieło, a i pan — kim właściwie jest. Przez wiele lat był pan stale wśród nas obecny — słowem i ciałem: słuchaliśmy pańskich strof i samiśmy je wielokrotnie recytowali, uczestniczyliśmy w wydawanych przez pana biesiadach i ucztach i samiśmy je na pana cześć urządzali, piliśmy chciwie z krynicy pańskiej mowy
Salezy Eckermann [S.E.]: Drogi Mistrzu! Oto przed nami pańskie Opera omnia. Pieczołowicie przez nas pozbierane, skrupulatnie podane do druku i, co najważniejsze, opatrzone pańskim nihil obstat. Chwila to dla nas i dla wielu pańskich wielbicieli niewątpliwie radosna i podniosła zarazem. A przy tym skłaniająca do podsumowania, do uświadomienia sobie, czym w najgłębszej istocie jest to całe pańskie dzieło, a i pan — kim właściwie jest. Przez wiele lat był pan stale wśród nas obecny — słowem i ciałem: słuchaliśmy pańskich strof i samiśmy je wielokrotnie recytowali, uczestniczyliśmy w wydawanych przez pana biesiadach i ucztach i samiśmy je na pana cześć urządzali, piliśmy chciwie z krynicy pańskiej mowy
Subskrybuj:
Posty (Atom)
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2



