WIADOMOŚCI NIE OBESRANE = żadnych GW, TVN i im podobnej sraczki medialnej

OSTRZEŻENIE: NINIEJSZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, A TAKŻE KOMUNISTOM, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACTWU I INNYM DEWIANTOM I ZBOCZEŃCOM SEKSUALNYM.

Inwazja na własne życzenie!

„PRZYJEŻDŻACIE 70 LAT ZA PÓŹNO!” – takim hasłem przywitali Amerykanów dowcipni Czesi, kiedy w poprzednim sezonie zmotoryzowana kolumna naszych sojuszników urządzała w Europie Środkowej objazdową „pokazuchę”. Transparent tej samej treści wzniesiony ubiegłego lata w Polsce wywołał agresywne reakcje ze strony niewczesnych entuzjastów zbrojnej obecności obcych wojsk na naszym terytorium. Brak wyczucia ironii dziejowej połączony z kompletnym brakiem wyczucia racji stanu – wygląda na to, że tę fatalną charakterystykę przyjęła dziś większość skołowanych polskich patriotów.

Ich koszary niedaleko szkół, do których chodziłem, kolumny marszowe na szosach poprzedzane przez pojazd z tabliczką „PIŁOT” (sic! – rosyjskie słowo wypisane naszym alfabetem), oficerowie z żonami na zakupach w mieście, a na dworcach grupy świeżych rekrutów o azjatyckich rysach – to były stałe elementy pejzażu mojego dzieciństwa w PRL-u.
Kiedy rodzice tłumaczyli mi, co właściwie tutaj robią i skąd się wzięli nasi okupanci, prawdę mówiąc nie przychodziło mi do głowy, że kiedykolwiek dożyję chwili, w której sobie pójdą. Nawet jeszcze na początku lat 90., kiedy odrzutowiec z czerwonymi gwiazdami, panoszący się na polskim niebie, samym podmuchem strącił młodego szybownika (kolegę z klasy licealnej, ś.p. Macieja Majewskiego), nawet wówczas nie sądziłem, że to nie potrwa długo i nie będzie kosztowało więcej ofiar. Odjazd ostatniego eszelonu Północnej Grupy Wojsk Armii Czerwonej przyjąłem, rzecz jasna, jako niezasłużone zrządzenie Opatrzności.
Tym bardziej więc nie przypuszczałem, że kiedykolwiek dożyję czasów, w których koncepcja sprowadzenia obcych wojsk w granice Rzeczypospolitej będzie przedstawiana jako najgłębsza mądrość i dalekosiężna myśl strategiczna. I że mówić się będzie o tym publicznie, bez ryzyka oskarżenia i przykładnej kary z zdradę stanu, a wokół tej sprawy zawiąże się w post-PRL-u powszechny konsensus i szeroka koalicja ponad podziałami. Egzotyczny sojusz połączy zgodnych w tej kwestii jawnych sprzedawczyków i manifestacyjnych niepodległościowców, patentowanych zdrajców z deklaratywnymi patriotami. Przez jednych i drugich inwazja na własne życzenie będzie przedstawiana jako sam cymes, jedynie słuszna linia i szczytowe osiągnięcie polityki obronnej. Nie przypuszczałem, a jednak stało się. Oto kilkanaście setek żołnierzy US Army z ciężkim sprzętem zmierza właśnie ku naszej granicy. A ich dowódca z marsową miną wygłasza frazesy o potrzebie szykowania się do wojny dla tym skuteczniejszego zapewnienia pokoju.
Wypada więc zauważyć, że ani gen. Timothy P. McGuire, ani żaden z jego podkomendnych przysięgi na wierność Rzeczypospolitej nie składał, ani złożyć chyba nie zamierza? Nikt z nich będzie więc podlegać rozkazom polskiego dowództwa, ani też jurysdykcji polskich sądów. Kto więc właściwie zna rzetelną odpowiedź na pytanie, na straży jakiej właściwie racji stanu będą tutaj stali nasi sojusznicy? Konwojowane przez nich Leopardy ani Black Hawki nie staną się własnością Wojska Polskiego, a przecież jako mienie znacznej wartości stanowiące własność rządu Stanów Zjednoczonych będą musiały być dobrze strzeżone, zatem miejsca ich stacjonowania niejako automatycznie stanowić będą strefy eksterytorialne. Co nasi alianci uznają za stosowne w tych strefach robić i jaki użytek z ich eksterytorialności de facto czynić, tego warszawska władza nie będzie w stanie nijak moderować ani nawet monitorować.
Nota bene: bodaj jedyny oficjalny dokument w tej sprawie, jaki do tej pory poznać mogła opinia publiczna, to list wystosowany przez ambasadę USA do władz warszawskich jeszcze za poprzedniego układu. Od tamtej pory sporo się zmieniło, np. lokalizacje, bo okazało się, że gościnnie ustępujemy Amerykanom bazy w Żaganiu, ale czy dzieje się to na podstawie jakiejkolwiek umowy międzynarodowej, trudno orzec. Jeszcze poprzedni MON przygotował odpowiednią zmianę w ustawie o zasadach pobytu, przemieszczania się i ew. użycia broni przez wojska obce w RP, także poza terenami poligonów i również w czasie pokoju. Czegóż się nie robi dla wzmocnienia bezpieczeństwa i umocnienia suwerenności, oto min. Siemoniak okazał się „ghost-writerem” ustawy przeforsowanej ostatecznie przez min. Macierewicza. Przy czym sprowadzenie wojsk amerykańskich okazuje się nie tylko jedynie słuszną, ale i w praktyce jedyną koncepcją „wzmacniania wschodniej flanki NATO”, inne sprawy mogą, a nawet muszą zaczekać.
Bo wszak ścisła reglamentacja prawa do posiadania i noszenia broni ma zostać utrzymana. Zmiany? Może kiedyś, w przyszłości. Nawet Obrona Terytorialna (OT) ma ćwiczyć z atrapami, bo na trzymanie broni po domach zgody nie ma. „Kałasznikow w mieszkaniu, w bloku? Mnie by żona nie pozwoliła!”, powiedział publicznie jeden z wyższych dowódców odpowiedzialnych za formowanie OT. Wypowiadając się ostatnio w jednym z telewizyjnych programów propagandowo-agitacyjnych pan minister Macierewicz nie pozostawił nam w tej sprawie jakichkolwiek złudzeń – z jakichś przyczyn Polacy mają pozostać najpowszechniej rozbrojonym narodem w tej części świata. Co zaś do horyzontów myśli geopolitycznej Pana Ministra Obrony, wyrażoną przezeń już przed laty opinię, że Nowy Jedwabny Szlak to patent na likwidację naszej niepodległości (sic!), najwyraźniej w praktyce podtrzymuje, skoro podległe mu jednostki podejrzewać można o sabotowanie współpracy gospodarczej z Chinami (exemplum: sprawa terminalu kontenerowego w Łodzi).
Uroczyście sprowadzony nie tak dawno z Nowego Jorku śp. płk. Ignacy Matuszewski przewraca się w swoim nowym grobie na Powązkach. Tak to bowiem po raz kolejny w naszych dziejach zawodowi patrioci, podążający wytyczoną koleiną polityki bezalternatywnej, osiągają granicę zbrodniczej głupoty i zdrady stanu.


© Grzegorz Braun
16 stycznia 2017
źródło publikacji:
www.polskaniepodlegla.pl







Ilustracja © brak informacji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz