WIADOMOŚCI BEZ ZAPRZAŃSTWA: (żadnych antypolskich ścierw GW, TVN, ...)

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

„Wielkie” gównoniusy codzienne

        Zmarła kolejna „gwiazda jednego przeboju” i prawie wszystkie media, a w szczególności niby–prywatne propagandownie typu facebook zalały się łzami i kondolencjami...
Przeglądając pobieżnie niektóre z wpisów nie mogłem powstrzymać się od śmiechu, gdyż mogłoby wydawać się, że odszedł co najmniej jakiś Wielki, a może nawet Jedyny w Swoim Rodzaju i Niezastąpiony piosenkarz!
Tak wielka jest niestety siła propagandy facebook'a, od zawsze wciskającego swoim użytkownikom tego typu gówno-niusy jako coś „ważnego”, a wyprane móżdżki wielu jego użytkowników natychmiast zachłystują się tak „ważną” wiadomością i klikają w „lajki” i oczywiście dodają do swoich „łoli / ścianek” niczym jakieś Najważniejsze Wydarzenie w Historii Świata , nierzadko rozpaczając nad śmiercią śpiewaka w swoich komentarzach niczym nad grobem własnej matki! (naprawdę nie przesadzam, proszę samemu przejrzeć fejsbukowe komentarze tzw. „zwykłych ludzi”)

        Jedyny wpis podważający „ważność” tego bezwartościowego niusa (na jaki natrafiłem) nie przetrwał długo i został błyskawicznie usunięty, zapewne pod natłokiem komentarzy od politycznie-poprawnych matołków oburzonych nazwaniem zmarłego śpiewaka „cwelebrytą” – tak jakby nie był on otwarcie gejem, czyli pedałem dla osób o normalnych skłonnościach seksualnych, czyli cwelem w gwarze recydywy więziennej – a więc „cwelebrytą” jak najbardziej (gdyż poza jedną czy dwoma popularnymi piosenkami zaśpiewanymi kilkadziesiąt lat temu i próbami podrywania przygodnie spotkanych w publicznych ubikacjach mężczyzn, ów zmarły właśnie osobnik niczym innym nie zaznaczył swego istnienia).
W tym samym dniu wydarzyło się natomiast kilka innych zdarzeń, których następstwa prawie natychmiast wpłyną na losy wielu milionów ludzi: np. Chiny rozlokowały rakiety ziemia-powietrze na spornych wyspach okupowanych przez chińskie wojsko, Rosjanie dostarczyli Chinom pierwsze cztery myśliwce najnowszej generacji, zmuszając tym samym USA w odpowiedzi do dostarczenia w najbliższej przyszłości amerykańskich myśliwców najnowszej generacji Japończykom i Tajwanowi (lub też zwiększenia amerykańskiej obecności wojskowej w tym regionie), nie wspominając o dziesiątkach innych „mniej ważnych” wiadomości, których następstwa z pewnością wpłyną (lub już wpłynęły) na losy wielu ludzi, regionów i krajów.

        W jaki sposób śmierć podstarzałego pseudo-gwiazdora sprzed kilkudziesięciu lat wpłynęła na losy świata, ludzkości, lub kogokolwiek innego poza jego najbliższymi, że aż zasługiwała na zamieszczenie jej jako najważniejszej informacji dnia?
Oczywiście jest to pytanie retoryczne, gdyż każdy, włącznie chyba z politycznie-poprawnymi matołkami, musi zdawać sobie sprawę, że śmierć przebrzmiałego śpiewaka jednego szlagieru sprzed kilkudziesięciu lat nie jest wiadomością w żadnym, nawet najmniejszym stopniu, ważną dla ludzkości, a jego śmierć nie wpłynęła też na niczyje losy w żaden, także nawet najmniejszy sposób. Przecież nie odszedł od nas przedwcześnie jakiś wybitny naukowiec, który był o krok od wynalezienia np. leku na debilizm politycznie-poprawnego matolstwa, lub choćby nawet aktywny zawodowo śpiewak-„cwelebryta”, który teoretycznie mógłby jeszcze stworzyć jakiś kolejny przebój albo dwa... Nic z tych rzeczy!
Ważniejsze jest jednak to, o czym facebook'owe matolstwo nie wie i nawet nie zdaje sobie sprawy: że wiadomość ta (i wszystkie inne jej podobne) pojawiła się w nagłówkach facebook'owych i innych gówno-niusów tylko i wyłącznie właśnie z powodu jej absolutnego braku jakiegokolwiek znaczenia, właśnie po to, aby po raz kolejny odwrócić uwagę matolstwa od spraw naprawdę ważnych, które mogą nawet mieć wpływ na ich własne życie. A także po to, aby zarazem utwierdzić matolstwo w przyzwyczajeniu do zajmowania się takimi właśnie gówno-niusami i nie zwracania uwagi na rzeczywiście ważne wiadomości, najczęściej zakopane gdzieś głęboko pod zrozpaczonymi komentarzami zasmuconych wielbicieli jednej piosenki zmarłego śpiewaka i innymi gówno-niusami o „dupie Dody” (że pozwolę sobie tutaj strawestować znane powiedzenie polskie).
        Chwile takie jak ta strasznie odsłaniają nędzę umysłową rzeczywistości, w jakiej przyszło nam dzisiaj żyć: totalną infantylizację i zmasowane ogłupienie społeczeństw świata. Jak widać wyraźnie przy okazji gówno-niusa tego typu, zaraza ta dotyczy już nie tylko tzw. „Zachodu”, gdzie zaszczepiono ją najpierw, ale obecnie obejmuje swym zasięgiem już nawet najdalsze zakątki globu, gdyż (jak można było przy tej okazji zauważyć) już nawet ludzie żyjący w – wydawałoby się – zupełnie odmiennych od „Zachodu” i w bardziej odpornych na manipulacje kulturach (mam na myśli przede wszystkim Tajwan i Japonię) dyskutowali o śmierci przebrzmiałego „cwelebryty” o wiele więcej, niż nad rzeczywiście istotnymi – i to przede wszystkim dla nich samych – wydarzeniami dnia.

I właśnie dlatego czasami wydaje mi się, że od „kompletnego totalu światowego” nie ma już ucieczki, a debilizacja społeczeństw świata przekroczyłą już punkt krytyczny, od którego nie ma już odwrotu.
Obym był w błędzie, gdyż inaczej niedaleka już przyszłość ludzkości będzie o wiele mroczniejsza, niż wyobrażali to sobie nawet najbardziej przewidujący pisarze fantastyki XX wieku ...


© DeS
(Digitale Scriptor)
26 grudnia 2016 (otrzymane przez email)
specjalnie dla: Ilustrowany Tygodnik Polski ☞ tiny.cc/itp2





Ilustracja © DeS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz