WIADOMOŚCI BEZ ZAPRZAŃSTWA: (żadnych antypolskich ścierw GW, TVN, ...)

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Próba sił. Pierwsza salwa

        Pomimo, że sam domagałem się od lat, aby skasowano wszelkie przywileje należne byłym eSB-kom i ustalenie limitu maksymalnych emerytur dla wrogów Polski na poziomie równym najmniejszym zapomogom, oczywiście zdawałem sobie sprawę z faktu, że w tzw. „III RP” to właśnie oni nadal rządzą i potrzeba wielu, wielu lat, aby ich wpływy osłabły na tyle, aby można było to zrobić.
A przy okazji - tak, nie ma tutaj pomyłki: określenie „wróg Polski” jest jak najbardziej właściwe dla nich wszystkich, gdyż każdy, kto pracował dla, lub współpracował ze służbami PRL - których głównym zadaniem było podtrzymywanie podległości Polski wobec ZSRS - każdy z nich był i nadal jest nierozliczonym, nie osądzonym, nadal żerującym na Polakach wrogiem Polski.
Obojętnie jak bardzo wychwala ich niejaki „Michnik” i inne, jemu podobne sprzedajne k...rwy medialne, obojętnie ile bruderszaftów z nimi piją i iloma fundacjami wynagradzają się nawzajem, już nic nigdy nie będzie w stanie zmienić faktu w pełni już dostrzeżonego przez społeczeństwo: że to oni są zdrajcami i wrogami wolnej Polski.
        Zdrajcy współpracujący z niemieckimi okupantami zostali rozliczeni tuż po wojnie, jednak zdrajców współpracujących z sowieckim i komunistycznym okupantem okresu zwanego PRL nigdy nie udało się osądzić. Dopiero historia dosadnie ich oceni - i to najprawdopodobniej już przez następne pokolenie Polaków (ale - niestety - już pośmiertnie), gdyż wyraźnie widać to po odradzającym się patriotyzmie wśród młodzieży, a także po odrzucaniu przez nich wszelkich autorytetów wywodzących się z PRL. Jest dla mnie pewne, że za 20-30 lat nikt nie określi Jaruzelskiego czy Kiszczaka inaczej niż słowem „zdrajca”, ale to osobna historia...

        Tak więc, jak wielu innych obserwatorów, zostałem w grudniu zaskoczony obecnym przesileniem politycznym pod postacią próby obcięcia przywilejów i emerytur wrogom Polski. Jednak po chwili zastanowienia natychmiast doszedłem do wniosku, że pan Kaczyński tym razem ma rację (gdyż nie mam wątpliwości, że to on za tym stoi).
Po ponad ćwierć wieku stare UB-ole w ogromnej większości już wymarły, a młodsi SB-cy obecnie są już starcami i w większości ich dzisiejsze wpływy (na marionetki z PO, kropki Nowoczesnej itp. założonych przez nich partyjek) nie są obecnie nawet bezpośrednie, lecz tylko pośrednie - poprzez ich własne dzieci i innych młodszych sprzedawczyków teraz dla nich pracujących, nie znających PRL-u i nie będących nawet w niewielkiej części tak uwikłanych w sieci powiązań wywodzącej się z PRL agentury (a przede wszystkim: oni nie mają na młodych żadnych tzw. „haków”!). Dlatego właśnie obecna chwila jest bardzo dobrym, sprzyjającym momentem na przeprowadzenie próby sił  - gdyż obniżenie emerytur byłym SB-kom jest właśnie taką próbą sił stojących za Jarosławem Kaczyńskim przeciwko dotychczasowym, zakulisowym animatorom marionetek typu Wałęsa, Kwaśniewski, Komorowski, Buzek, Kopacz i innych kukiełek, za których sznurki w rzeczywistości nadal pociągali dawni towarzysze z PZPR - do niedawna z CzeKiszczakiem na czele. Jest to swoisty papierek lakmusowy, który - jeśli obniżenie emerytur byłym SB-kom w pełni się powiedzie - najlepiej pokaże, czy mamy już rzeczywiście niepodległą i wolną Rzeczpospolitą (wolną od agentur i zdrajców przede wszystkim), czy też nadal tkwimy w tym samym szambie, jaki przekręt w Magdalence zalał w 1989 roku całą Polskę.
Nie mam najmniejszych wątpliwości, że rwetes, jaki powstał wśród drobnego płazu byłych SB-ków (którym przypadły tylko drobne okruchy z Magdalenkowego stołu, a nawet wydaje się, że bardzo wysokie emerytury w „niepodległej” III RP były dla wielu z nich jedyną nagrodą za ich wieloletnią służbę w zwalczaniu niepodległości Polski) musiał dotrzeć już do samego szczytu i poruszyć lawinę, czyli doprowadzić do zdecydowanej odpowiedzi sił układu w postaci pociągnięcia za sznurki marionetek przez ich władców - co też się wczoraj stało i nie powinno nikogo zdziwić. Zjednoczenie tzw. Platformy Obywatelskiej, KOD-u i kropki Nowoczesnej we wspólnym proteście (wraz z byłymi UB-kami spod znaku „Obywateli UB RP” !) przeciw obniżeniu emerytur wrogom kraju było jak najbardziej do przewidzenia, gdyż chyba tylko kompletni głupcy mogli jeszcze nie zauważyć, przez kogo te organizacje zostały założone i dla kogo w rzeczywistości pracują od ponad ćwierć wieku (pod różnymi szyldami, zmienianymi co jakiś czas pod kątem dopasowania do aktualnej sytuacji geopolitycznej, jednak zawsze pod nadzorem tych samych ludzi).
Może być i tak, że obniżenie merytur dawneym UB-ekom jest tylko pretekstem do puczu, jakim niewatpliwie jest sparaliżowanie Sejmu przez tzw. „opozycję”. Pretekstem, na który czekali zagraniczni „inwestorzy” we frakcje wszystkich agentur w Polsce i to - jak wcześniej pisałem - być może jest tego jedynym powodem. Agentury mogły po prostu otrzymać prikaz robienia puczu tu i teraz, więc go zrobiły najlepiej jak potrafią. Tak mogło być, uważam jednak, że myliłem się i pucz nie został wywołany przez agentury zagraniczne (o czym najlepiej świadczyłaby np. „zupełnie przypadkowa” zbieżność problemów z transmisją sygnału TVP z przebiegiem puczu), co oczywiście nie oznacza, że nie był on popierany przez delegatury zagranicznych agentur spod znaku WSI.
Przeciwko temu przemawia fakt, że pomimo upływu kolejnych tygodni ani Unia Europejska, ani Niemcy w szczególności, nie podjęli żadnych kroków przeciw PiS-owskiemu rządowi III RP.
Pierwszy tudzień puczu przypadał na Święta Bożego Narodzenia, które - pomimo ateistycznego charakteru cechującego wszystkie bez wyjatku państwa UE - są świętowane i niemal nic poważnego nigdy nie odbywa się w tym czasie. Nawet agresja sowiecka rosyjska na kraje UE nie wywołałaby żadnego odzewu aż do dni poświątecznych, tak więc składałem brak reakcji UE na wydarzenia w polskim Sejmie na karb Świąt, potem Nowego Roku. Ostatecznie Polska to dla większości obywateli krajów „pierwszej Unii” to zadupie podobne do Jakiejś Ugandy dla nas.
Jednak mijają kolejne tygodnie, a oprócz zwyczajowych już antypolskich wypierdów z pijanej gęby Timmermansa i jemu podobnych szumowin z PE - jakiejkolwiek reakcji brak. Co dowodzi, że UE była zaskoczona próbą puczu w Polsce nie mniej ode mnie.
Oczywiście widząc bezwład i zupełny brak poparcia dla puczystów ze strony społeczeństwa polskiego, zagraniczne szefostwo polskich agentur organizujących pucz mogło wstrzymać się od dalszego działania. I tak być może. W tej chwili wydaje mi się jednak, że ta próba sił najprawdopodobniej została wywołana celowo przez samego prezesa Kaczyńskiego. Być może nie odpowiedż UBekistanu poszła dalej, niż to przewidywał, jednak faktem jest, że odbierając lukratywne emerytury dawnym UB-kom PiS odebrał wielu z nich nie tylko „masełko”, ale nawet zwykły „chlebek”. I stąd ten kwik pomniejszych UBeckich świń i powiązana z tym próba puczu.
        Właśnie sprowokowanie agentur i ich marionetek do reakcji niczym do pospolitego ruszenia (w obronie własnych dup) jest - moim zdaniem - pięknym majstersztykiem pana Kaczyńskiego. Przede wszystkim dlatego, że w PRL-bis, zwanej III RP, wyrosło już nowe pokolenie dzieci dawnych SB-ckich zdrajców, którzy nie zawsze są po stronie swych ubabranych agenturalnym gnojem rodziców i będą teraz mieli okazję odciąć się od plam w historii ich rodzin, a także dlatego, że sama III RP od ponad roku de facto jest już IV RP (brak tylko nowej Konstytucji). Drastycznie obcinając przywileje i polskie emerytury ludziom którzy zwalczali Polskę, Jarosław Kaczyński wysyła wyraźny sygnał: „wasze brudne układy zawarte w Magdalence niniejszym uważamy za nieważne i co nam zrobicie?”
I w tym właśnie pytaniu jest samo sedno działania Kaczyńskiego.
Bacznie obserwujmy kto i jak na to odpowie w najbliższych tygodniach, a będziemy wiedzieli kto, gdzie i jakie ma wpływy - co z kolei będzie bardzo ważne w planowaniu następnych działań politycznych przez Jarosława Kaczyńskiego na najbliższy rok 2017 i następne lata. Gdyż antypolskie ścierwa nie mają już chyba żadnych złudzeń: IV RP, wolna od nich, jest jego dalekosiężnym celem.
        Platforma „Obywatelska”, Nowoczesna i KOD to tak oczywiste marionetki kryjących się w cieniu społeczeństwa rzeczywistych zarządców kraju nad Wisłą, że nawet nie warto o nich wspominać. Patrzmy więc uważnie na to, kto jeszcze pojawi się na scenie politycznej w „walce o demokrację” i tym samym z poparciem dla byłych SB-ków, gdyż wiele jest osób, organizacji i partyjek, co do których - pomimo upływu lat - nadal nie mamy absolutnej pewności, dla kogo one faktycznie pracują. W tej próbie sił będziemy mieli okazję rozpoznać większość z nich, gdyż nie mam wątpliwości, że wyłoniona w Magdalence grupa zarządców Polski wyciągnie z ukrycia (a nawet z lamusa) większość swoich współpracowników.
Jeżeli nie powiedzie im się obrona przywilejów wrogów Polski, to znakiem tego władza w Polsce została przez nich utracona i będzie szansa, że być może doczekamy jeszcze za naszego życia powstania rzeczywiście wolnej i niepodległej Rzeczypospolitej.
Jeżeli natomiast uda im się zablokować obcięcie przywilejów wrogom Polski będzie to znaczyło, że stara magdalenkowa sitwa nadal jest u władzy poprzez swoje marionetki - ale nawet wtedy nie będzie to powód do płaczu, gdyż w takim przypadku najważniejsze będzie w jaki sposób i ile czasu im to zajmie, co tym samym pozwoli nam określić zakres ich obecnej władzy.

        Przy okazji zachodzi też pytanie, kto stoi na ich czele od czasu śmierci Kiszczaka.
Obecne wydarzenia wyraźnie pokazują, że nie jest to już jedna osoba (o której ćwierkały różne wiewiórki), lecz niewielka grupka dawnych towarzyszy z WSI (którego nie ma). Ich nazwiska większości czytelników nic by nie powiedziały (być może z jednym wyjątkiem), a poza tym pewności co do składu tej Komisji Najwyższej Agentur III RP i tak nie ma pewności, więc pozostawiam je do domysłu Czytelnika.
Obojętnie jednak jaki będzie wynik obecnej próby sił (pomimo oczywistego już upadku próby puczu nadal nie wiadomo przecież „co dalej”) uważnym obserwatorom politycznej sceny PRL-bis, to jest III RP, najbliższe miesiące z pewnością odkryją wiele z dotychczas zakrytych kart. I niezależnie od ostatecznego wyniku tej i kolejnych prób sił (bo niedoszli puczyści z pewnością mają w zanadrzu inne niespodzianki i na tej jednej próbie się nie skończy) wydaje się, że rzeczywiste zmiany w III RP w końcu nabrały przyspieszenia.
I za to należą się gromkie brawa panu Jarosławowi Kaczyńskiemu.


© DeS
(Digitale Scriptor)
bez daty (otrzymane przez email 10 grudnia 2016)
specjalnie dla: Ilustrowany Tygodnik Polski ☞ tiny.cc/itp2





Ilustracja © brak informacji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz