WIADOMOŚCI NIE OBESRANE = żadnych GW, TVN i im podobnej sraczki medialnej

OSTRZEŻENIE: NINIEJSZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, A TAKŻE KOMUNISTOM, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACTWU I INNYM DEWIANTOM I ZBOCZEŃCOM SEKSUALNYM.

Piękność w dali

        „To czas się cofnął - i odwrócił lica, by spojrzeć jeszcze raz... Na piękność w dali”- napisał Juliusz Słowacki o „Panu Tadeuszu”. Chyba w żadnym kraju chrześcijańskim święta Bożego Narodzenia nie mają tak bardzo rodzinnego charakteru, jak w Polsce. Inna rzecz, że krajów chrześcijańskich, zwłaszcza w Europie, jest jakby coraz mniej, bo Europejczycy wstydzą się chrześcijańskich elementów swojej cywilizacji, doprowadzając się w ten sposób do stanu duchowej bezbronności wobec cywilizacji obcych. W Polsce dzięki Bogu jeszcze tak nie jest, więc rodzinnemu charakterowi Bożego Narodzenia sprzyja nie tylko teologiczna substancja tych Świąt – bo ich treścią są przecież narodziny Dziecięcia, a tylko w rodzinie i to takiej normalnej, kochającej się, narodziny dziecka są wydarzeniem radosnym.
W związkach patologicznych jest to kłopotliwy incydent, któremu najlepiej zapobiegać, a skoro już to się nie udało, to do narodzin nie dopuścić. Dodatkowo zaś rodzinnemu nastrojowi sprzyja ukształtowana na chrześcijańskim fundamencie polska obyczajowość, która Bożemu Narodzeniu nadaje niespotykane gdzie indziej ciepło, zaprawione nutką rzewności. Z dzieciństwa pamiętam, jak moja babcia Marianna, podczas wigilijnego dzielenia się opłatkiem, wzywała po imieniu wszystkie swoje, rozproszone po świecie dzieci, każdemu mówiąc: „łamię się z tobą”. Żył jeszcze wtedy Stalin, Europa była podzielona żelazną kurtyną, a o połączeniu telefonicznym z zagranicą na głębokiej prowincji można było tylko pomarzyć. Dzisiaj ma szczęście mamy łatwość podróżowania, więc kto tylko może, wsiada w samolot, żeby wśród najbliższych, przy choince i kolędach – bo przecież w wigilijny wieczór w Polsce bez kolęd nie mogą obejść się nawet ateiści – przywoływać najwcześniejsze wspomnienia. Tą atmosferą nasiąkają również bawiący w Polsce cudzoziemcy, odkrywający w polskiej obyczajowości i kulturze uroki, których my niekiedy nie doceniamy, traktując je jako rzecz zwyczajną. Tak samo traktujemy powietrze, którym oddychamy, ale niechby go tylko zabrakło...

        Zatem, kto może, wsiada w samolot, do pociągu, albo w samochód, a kto nie może, ten tęskni. Ale tęsknota też ma swoje dobre strony, na co już dawno zwrócili uwagę wymowni Francuzi w porzekadle głoszącym, że „lepiej tęsknić, niż nie tęsknić wcale”. Bo tęsknota sprawia, że wytęsknione osoby i miejsca nabierają w naszych oczach jeszcze większego uroku, niż wtedy, gdy były blisko. Bo gdy jesteśmy blisko, zdarza się, że spoza drzew nie widzimy lasu, że drobne szczegóły przysłaniają nam obraz całości, której urodę zaczynamy dostrzegać dopiero z oddali. Kto wie, czy właśnie to nie jest prefiguracją życia wiecznego, kiedy czas i odległości nie będą już miały żadnego znaczenia? Kiedyż się nad tym zastanawiać, jeśli nie właśnie w Boże Narodzenie, kiedy to z Ziemią łączy się Niebo?


© Stanisław Michalkiewicz
24 grudnia 2016
www.michalkiewicz.pl
☞ WSPOMÓŻ AUTORA





Ilustracja © brak informacji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz