WIADOMOŚCI BEZ ZAPRZAŃSTWA: (żadnych antypolskich ścierw GW, TVN, ...)

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Październikowe wspominki

Felieton wideo Stanisława Michalkiewicza:

Szanowni Państwo!

        „O czym tu dumać na warszawskim bruku, jak żuk po uszy siedząc w muchotłuku...” - pytał poeta – a pytanie nabiera palącej aktualności szczególnie teraz, gdy pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz nadal upiera się przy sprawowaniu swego urzędu. Z tego powodu, jeśli nawet nie wszyscy, to znaczna część warszawiaków, może znaleźć się na bruku w następstwie przechwytywania warszawskich kamienic przez mafię, której ośrodek kierowniczy– jak podejrzewam – tworzy oczywiście bezpieka ze swoim najtwardszym jądrem, czyli Wojskowymi Służbami Informacyjnymi.



Czyż bez przyzwolenia bezpieczniaków, bez dzielenia się z nimi forsą, możliwe byłoby uprawianie tego procederu całymi latami? Któż, jeśli nie bezpieka, mógłby zagwarantować cichym mecenasom ślepotę prokuratury i pobłażliwość niezawisłych sądów, gdzie konfident siedzi na konfidencie i konfidentem pogania? Zawirowania wokół Trybunału Konstytucyjnego to przecież zaledwie wierzchołek góry lodowej, bo przecież na Trybunale świat się nie kończy, jako że są jeszcze przecież niezawisłe sądy karne, cywilne, administracyjne, żeby nie wspomnieć o słynnym „sądzie morskim”, którym gminny pisarz, pan Zołzikiewicz z upodobaniem straszył chłopów jeszcze w czasach Henryka Sienkiewicza. Nawiasem mówiąc, Trybunał Konstytucyjny właśnie popił sobie i zakąsił na koszt niemieckiej Fundacji Adenauera, która 95 procent środków, którymi dysponuje, czerpie z subwencji niemieckiego rządu. Krótko mówiąc – niemiecki rząd za pośrednictwem tej Fundacji karmi i poi niezawisłych sędziów Trybunału, którzy już nawet nie starają się zachowywać pozorów. Kiedy tak poskładać wszystkie elementy tej mozaiki, to wyłania się z niej obraz III Rzeczypospolitej, jako organizacji przestępczej o charakterze zbrojnym. Oczywiście to tylko takie wrażenie, ale cóż zrobić, skoro pogląd na temat otaczającej nas coraz ciaśniej rzeczywistości, wyrabiamy sobie również na podstawie wrażeń? Jakież wrażenie możemy odnieść na przykład na podstawie awantury w związku z odstąpieniem rządu od kontraktu z francuskim Airbusem na zakup śmigłowców „Caracal”? Dwukrotna różnica w cenie, jaką za te śmigłowce miała zapłacić Polska w porównaniu z tym, co płaciły za nie inne państwa, nasuwa podejrzenia, że pod stołem musiały przejść jakieś gigantyczne pieniądze, które teraz trzeba by oddać – ale jak tu oddać, skoro już zostały wzięte, a pewnie i wydane? Na razie Francuzi zacisnęli zęby i nie puszczają farby, ale kto wie, na jak długo? Nic więc dziwnego, że do niedawna administrująca naszą niezwyciężoną armią grupa bezbronnych cywilów uwija się jak w ukropie, bo seryjny samobójca może przecież w każdej chwili zmartwychwstać.

        Mamy zatem o czym dumać na warszawskim bruku, zwłaszcza, że możemy jeszcze „sławny wspominać Październik, gdy nas skołował chytry stary piernik.” Akurat 21 października minie 60 lat od przywrócenia do władzy Władysława Gomułki, „starego piernika” z którym Polacy wiązali nadzieje co najmniej takie, jak później z Lechem Wałęsą. Ale zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku, srodze się zawiedli, bo myśleli, że to wszystko naprawdę, podczas gdy chodziło o to, by wiele zmienić, żeby wszystko zostało po staremu. Przede wszystkim – punkt ciężkości władzy pozostał tam, gdzie przesunął się w roku 1980 – to znaczy – ze struktur oficjalnych do bezpieczniackich watah, które - jak nie z ramienia jednego Naszego Sojusznika, to z ramienia Naszego Drugiego Sojusznika – okupują nasz nieszczęśliwy kraj, wysuwając na fasadę swoje polityczne ekspozytury. Ciekawe, że jak przed Październikiem wykształcił się u nas system dwupartyjny, to przetrwał do dnia dzisiejszego z tym, że ugrupowania te w zależności od etapu, zmieniają sobie nazwy. W 1956 roku w partii wykształciły się dwie frakcje: „Chamy” i „Żydy”. Wtedy chodziło o to, na kogo zwalić odpowiedzialność za zbrodnie tak zwanego „okresu minionego”. Stalin już nie żył, a poza tym przecież wszystkich osobiście nie zamordował; musiał mieć pomocników, na których mógł wskazać nieubłagany palec. Sprytniejsze „Żydy” wcześniej skapowały, o co chodzi i przepoczwarzyły się w liberałów: „Zgoda, ja mogę być leberał, tylko wy o tem mnie powiedzcie!” - wołał Towarzysz Szmaciak. Przepoczwarzone w „leberałów” „Żydy” nieubłaganym palcem wskazały na „Chamów”, które nie posiadały się z oburzenia. - Owszem – mordowaliśmy – mówiły „Chamy” – ale to przecież „Żydy” wydawały nam rozkazy! Wtedy „Żydy” oskarżyły „Chamów” o „antysemityzm” - no i ta przepychanka ciągnie się już ponad 60 lat, jako, że na widownię dziejową zdążyło wejść już trzecie pokolenie „Chamów” i „Żydów”, które jednak – kiedy tylko zabrzmi sygnał znajomej trąbki – posłusznie rusza do walki z trzecim pokoleniem Armii Krajowej.

Mówił Stanisław Michalkiewicz

© Stanisław Michalkiewicz
20 października 2016
Cotygodniowy felieton radiowy emitowany jest w:
Radio Maryja, Telewizja Trwam
☞ WSPOMÓŻ AUTORA



Ilustracja i wideo © Radio Maryja / Telewizja Trwam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz